Dane o liczbie zgonów w Polsce pokazują, że w ostatnich miesiącach pomimo trwającej pandemii zmarło mniej osób niż w ubiegłych latach. Bo - jak tłumaczą epidemiolodzy - jeśli chodzi o zagrożenie życia, wirus jest tylko jednym z czynników i niekoniecznie tym najgroźniejszym.

Pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce wykryto 4 marca. Od tego dnia Ministerstwo Zdrowia raportuje liczby zakażonych i zmarłych. Jeżeli przed tą datą były już zgony z powodu COVID-19, lecz niezdiagnozowane, nie ma ich w statystykach. Podobnie jak tych chorych, którzy zmarli z powodu koronawirusa bez zrobienia im testu.

09.05.2020 | Polacy coraz częściej wychodzą z domów. "Jesteśmy w fazie epidemii pełzającej"

Według stanu z 11 maja (godzina 10) z powodu COVID-19 zmarły 803 osoby. Poprosiliśmy o dane na temat zgonów w Polsce w pierwszych czterech miesiącach tego roku i lat poprzednich Główny Urząd Statystyczny, urzędy statystyczne w województwach, urzędy stanu cywilnego w wybranych miastach. GUS skierował nas do Ministerstwa Cyfryzacji – stamtąd otrzymaliśmy dane o miesięcznej liczbie zgonów w Polsce od 1 stycznia 2015 roku do 29 kwietnia 2020 roku i w tych samych miesiącach w latach poprzednich.

Analiza wszystkich zebranych danych wykazuje brak tzw. nadmiarowych zgonów wychodzących poza prognozy sporządzane w oparciu o dane z lat poprzednich.

Nie wzrosty, a spadki

W kwietniu 2020 roku w Polsce zmarły 30 534 osoby. Według danych Ministerstwa Zdrowia w tym miesiącu na COVID-19 zmarło 615 osób.

Ta liczba nie wpłynęła na wzrost statystyk – jak pokazują dane, w kwietniu br. w Polsce było nawet o 3079 mniej zgonów niż w kwietniu 2019 (33 613) i o 4105 mniej niż kwietniu 2018 (34 639). To również mniej niż w 2017 roku (o 1,5 tys. mniej), 2016 (o 1,3 tys.) i 2015 (o 4 tys.).

Łączna liczba zgonów w pierwszych czterech miesiącach tego roku też jest niższa niż w ubiegłych latach w tym okresie. Od 1 stycznia do 29 kwietnia br. w Polsce zmarło 139 tys. osób. W poprzednich latach było to: 2019 – 145,1 tys., 2018 – 151,3 tys., 2017 – 148 tys., 2016 – 135,8 tys. (to jedyny rok w analizowanym okresie, gdy zgonów było mniej niż w 2020 r.), 2015 – 143,6 tys.

Zgony w Polsce w latach 2015-2020
Zgony w Polsce w latach 2015-2020 Foto: Ministerstwo Cyfryzacji

Marzec i kwiecień w województwach

Pierwszy zgon pacjenta z koronawirusem w Polsce zaraportowano 12 marca. Na poziomie województw pod względem liczby zgonów na COVID-19 wybijają się trzy: mazowieckie, śląskie i wielkopolskie. Tam według danych Ministerstwa Zdrowia liczba zmarłych na COVID-19 przekroczyła 100. Według stanu na 11 maja najwięcej zmarło w Mazowieckiem: 222 osoby. W notującym obecnie największą liczbę zakażonych koronawirusem województwie śląskim zgonów na COVID-19 było 150, a w wielkopolskim - 117.

Epidemia nie wpłynęła jednak na wzrost liczby zgonów w marcu i kwietniu w tych województwach wobec marca i kwietnia 2019 roku. Dane Ministerstwa Cyfryzacji pokazują, że w 13 z 16 województw zgonów w marcu i kwietniu tego roku było mniej niż w tym samym okresie 2019 roku. Wzrosty w województwach lubelskim i lubuskim są zaledwie o trzy i dwie osoby, a w świętokrzyskim o 74.

Zgony w województwach (marzec-kwiecień 2019 i 2020)
Zgony w województwach (marzec-kwiecień 2019 i 2020)

Marzec i kwiecień w miastach

Niewielkie wzrosty w statystykach zgonów można zaobserwować w wybranych miastach. Dotyczy to tych, gdzie znajdują się szpitale zakaźne lub przekształcone do leczenia COVID-19 szpitale jednoimienne. Nie jest to jednak generalna zasada.

Na przykład w Warszawie, gdzie działają cztery szpitale przyjmujące pacjentów z koronawirusem, zgonów w kwietniu tego roku było o 22 mniej niż rok wcześniej. Więcej w porównaniu z 2019 rokiem zanotowano w marcu - o 159 - kiedy to zmarły cztery osoby chore na COVID-19.

Wzrosty rok do roku widać natomiast w Radomiu, Tychach i Kędzierzynie Koźlu, o których było głośno w mediach, jeżeli chodzi o przypadki zachorowań.

12.04.2020 | Dramatyczna sytuacja w szpitalu w Radomiu. "To drugie Kosowo, któremu przygląda się świat"

W Radomiu w kwietniu tego roku zmarły cztery osoby więcej niż rok wcześniej, w Tychach - 15, a w Kędzierzynie-Koźlu - 16.

Zgony w wybranych miastach
Zgony w wybranych miastach Foto: USC

Pozawirusowe czynniki

Zapytaliśmy ekspertów, z czego może wynikać brak mocnych wahnięć w statystykach zgonów mimo trwającej pandemii. Podkreślają oni, że dokładna odpowiedź na to pytanie będzie możliwa dopiero po dłuższym czasie i przeanalizowaniu przyczyn zgonów z początku tego roku. Takie dane tworzone są z opóźnieniem – najnowszy raport Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny o sytuacji zdrowotnej ludności Polski, z opisem przyczyn zgonów, obejmuje 2018 rok.

Jeden z jego autorów, wicedyrektor NIZP-PZH prof. Bogdan Wojtyniak, w rozmowie z Konkret24 wskazuje jednak kilka czynników, które jego zdaniem mogą tłumaczyć, dlaczego statystyki zgonów w Polsce w pierwszych miesiącach tego roku nie wzrosły.

– Zgony mają charakter sezonowy. W zimie jest ich więcej, a w lecie mniej. To ma związek z kilkoma czynnikami, między innymi temperaturą, zanieczyszczeniem powietrza i zachorowalnością na grypę – wymienia prof. Wojtyniak. – Przykładowo w 2017 roku wszystkie te wskaźniki były blisko maksimum swojego negatywnego wpływu, co przełożyło się na szczególnie dużą liczbę zgonów. W tym roku było inaczej. Zasadniczo nie mieliśmy zimy, temperatury w miesiącach zimowych były wyższe niż w poprzednich latach, a związek temperatur z umieralnością jest silny. Po drugie, mówi się, że z powodu pandemii zmniejszyło się zanieczyszczenie powietrza, to również mogło mieć wpływ na mniejszą liczbą zgonów – dodaje wicedyrektor NIZP-PZH.

Łukasz Szumowski: "Jesteśmy pomiędzy wygaszaniem epidemii a wejściem w trend wzrostowy"

- Grypa miała w tym roku przeciętny przebieg, choć akurat zgony na grypę mają znaczenie czysto wskaźnikowe: czy była mniej, czy bardziej nasilona, ale nie oddają pełnego obrazu negatywnych skutków tej choroby – mówi prof. Wojtyniak. I dodaje: – Grypa, podobnie jak zakażenie koronawirusem, powoduje bardzo często pogłębianie się chorób współistniejących, na przykład krążeniowo-oddechowych.

Aktualizowane dane dotyczące zachorowalności na grypę podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego. Zgonów zakwalifikowanych z powodu tej choroby w pierwszych czterech miesiącach tego roku było o prawie 60 proc. mniej niż w tym samym czasie rok temu. Na wykresie średniej dziennej zapadalności na grypę widać wyraźnie, że wprowadzenie w połowie marca ograniczeń w poruszaniu się wpłynęło na spadek tego wskaźnika w porównaniu do tego okresu w latach poprzednich.

Zapadalność na grypę w okresach od 2015/2016 do 2019/2020
Zapadalność na grypę w okresach od 2015/2016 do 2019/2020 Foto: NIZP_PZH

Profesor Bogdan Wojtyniak podsumowuje: - W rezultacie wirus nie dodaje nam do tej ogólnej liczby tylu zgonów, ile mogłoby wynikać z komunikatów medialnych. Zawsze dużo mówi się o chorobach zakaźnych, bo one potencjalnie stwarzają duże zagrożenie. Jednak przynajmniej jeśli chodzi o zagrożenie życia, jest to tylko jeden z czynników i niekoniecznie ten najważniejszy – tłumaczy ekspert.

Połowę mniej wypadków

Wpływ zakażenia koronawirusem na przebieg chorób współistniejących prowadzących do śmierci podkreśla Emilia Skirmuntt, wirusolożka z Uniwersytetu Oksfordzkiego. - Przy COVID-19 większość zgonów jest powodowana chorobami towarzyszącymi, a sama infekcja sprawia, że są one trudne do opanowania. Żeby mieć całkowitą jasność, trzeba by spojrzeć na przekrój tego, jak wyglądają przyczyny zgonów na przestrzeni lat i to porównać – komentuje. – Spadek ogólnej liczby zgonów może być spowodowany tym, że ludzie mniej podróżują i jest mniej wypadków drogowych – uważa Skirmuntt.

Dane Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji pokazują, że w marcu tego roku na polskich drogach było o ponad jedną trzecią mniej wypadków niż w marcu 2019. W kwietniu liczba wypadków rok do roku spadła już o ponad połowę. To wpłynęło na spadek liczby zabitych w wypadkach o około jedną trzecią. W marcu było to 60 osób, a w kwietniu 76 osób mniej niż przed rokiem.

Porównania z innymi krajami mówią niewiele

Państwami, w których zauważalna jest już tzw. nadmiarowa liczba zgonów, czyli odbiegająca od poczynionych na podstawie poprzednich lat estymacji, są Hiszpania czy Wielka Brytania.

W Hiszpanii - najbardziej dotkniętym epidemią europejskim państwie – gdzie liczba zakażonych przekroczyła już 220 tys., zanotowano oficjalnie ponad 26 tys. zgonów na COVID-19. Na wykresach przedstawionych przez hiszpański Instytut Badań Zdrowia Publicznego widać, jak mocno przekroczyło to estymacje umieralności.

Liczba zgonów w Hiszpanii. Czarna linia - 2020 rok; niebieskie pole - obszar między najwyższymi i najniższymi estymacjami; niebieska linia - średnia estymacji
Liczba zgonów w Hiszpanii. Czarna linia - 2020 rok; niebieskie pole - obszar między najwyższymi i najniższymi estymacjami; niebieska linia - średnia estymacji Foto: Instituto de Salud Carlos III

Podobny trend widać na wykresie zestawiającym łączną liczbę zgonów w pierwszych tygodnia tego i 2019 roku w Anglii i Walii. Skumulowane dane dla tych krajów podaje brytyjski Office for National Statistics.

Na wykresie widać, że w okolicach 14. tygodnia (przełom marca i kwietnia) w Anglii i Walii zaczęto notować znaczną liczbę nadmiarowych zgonów względem poprzedniego roku. Ta tendencja utrzymuje się do dzisiaj.

Zgony w Anglii i Walii w pierwszych tygodniach 2019 i 2020 roku
Zgony w Anglii i Walii w pierwszych tygodniach 2019 i 2020 roku

Zapytaliśmy mieszkającą w Wielkiej Brytanii wirusolożkę Emilię Skirmuntt, co można wywnioskować z porównania tych danych ze statystykami dla Polski. - Tutaj wpadamy w pułapkę, bo przy tej ilości statystyk dla różnych krajów aż ciężko nie pokusić się o porównywanie. Ale to niestety często niewiele nam mówi – odpowiada Skirmuntt.

Wśród czynników powodujących nieporównywalność danych z różnych krajów wirusolożka wymienia m.in. robienie testów - w różnych krajach obejmuje to różne grupy, a w przypadku zgonów także różne sposoby ich klasyfikowania. - Kraje różnią się też demografią, stosunkiem liczby ludzi starszych do młodszych, gęstością zaludnienia. Wielka Brytania ma jedną ze starszych populacji w Europie. Większość zgonów zaobserwowanych w Wielkiej Brytanii to ludzie po 75. roku życia i żyjący w domach opieki. Domy opieki są idealnym miejscem dla infekcji do rozprzestrzeniania się – tłumaczy ekspertka. - W Polsce nadal chyba bardziej popularna jest sytuacja, gdy starsi ludzie żyją samotnie, a na wsiach w rodzinach wielopokoleniowych. W Wielkiej Brytanii to wygląda już inaczej – dodaje.

Profesor Bogdan Wojtyniak, pytany o ewentualne porównania, odnosi się do przytoczonych przez siebie czynników wpływających na umieralność. – One wcale nie muszą tak samo oddziaływać na społeczeństwa Hiszpanii czy Anglii. Jeśli więc temperatura czy zanieczyszczenie są tam na swoim poziomie przeciętnym, to dodatkowe zgony z powodu koronawirusa mogą wręcz podnosić tę ogólna liczbę – mówi wicedyrektor NIZP-PZH.

08.05.2020 | Każdy szuka "Świętego Graala". Na świecie sprawdzane są terapie COVID-19
Autor:  Michał Istel, Klaudia Fober
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Ustawa antycovidowa poprawiona, ale kontrowersyjne przepisy zostały

Odstąpienie od Prawa zamówień publicznych, kierowanie do pracy mężczyzn do 65. roku życia, niejasna "klauzula dobrego samarytanina" - te i inne przepisy od początku budzące zastrzeżenia prawników i organizacji lekarskich pozostały w rozpatrywanej przez Sejm ustawie antycovidowej. Zapowiadane 200 proc. wynagrodzenia dla lekarzy kierowanych przez wojewodę do pracy przy pandemii nie oznacza, że dostaną dwukrotność swojej pensji.

Pielęgniarki "zdecydowanie lepiej" zarabiają? Analizujemy

Pielęgniarki zarabiały zdecydowanie lepiej już od czasów PO - stwierdził senator Stanisław Karczewski i podkreślił, że za rządów PiS wzrost płac utrzymano. Przedstawiamy, jak wyglądały podwyżki dla pielęgniarek w ostatnich latach i co mogą oznaczać planowane właśnie zmiany wypłacania tzw. zembalowego.

Sasin: lekarze nie stawiają się na wezwanie wojewodów do walki z epidemią. Wyjaśniamy

Wicepremier Jacek Sasin zarzucił lekarzom, że nie chcą się stawiać do pracy na wezwanie wojewodów. Z informacji uzyskanych przez Konkret24 wynika, że w czterech województwach w ogóle nie wzywano lekarzy, w czterech na wezwanie stawili się wszyscy wyznaczeni, w kilku od decyzji wojewody odwołały się jedna-dwie osoby. W mazowieckim, pomorskim i śląskim, gdzie wezwań było najwięcej, sytuacja jest inna.

Ilu wojewodów wydało zakaz odwiedzin w szpitalach? Sprawdzamy

Gdy poseł Przemysław Czarnek odwiedzał chorą babcię w szpitalu, w województwie lubelskim obowiązywał zakaz odwiedzin chorych wydany przez wojewodę. Jak sprawdziliśmy, takie zakazy wydało tylko pięciu wojewodów - część już odwołała. Odwiedzin mogą jednak zakazać dyrektorzy placówek.