Jednym z wiodących tematów politycznych w Polsce jest ostatnio unijny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla - czyli ETS. Prawo i Sprawiedliwości między innymi na walce z tym mechanizmem chce budować swoją kampanię wyborczą przed wyborami w 2027 roku, o czym świadczą deklaracje kandydata na przyszłego premiera PiS Przemysława Czarnka. Zaś 19 marca 2026 roku w Brukseli rozpoczyna się szczyt Rady Europejskiej, którego głównym tematem mają być właśnie ceny energii.
Już przed rozpoczęciem szczytu wiadomo było, że grupa państw chce zmian w systemie ETS, w tym nawet jego zawieszenia na kilka lat (taką propozycję przedstawił rząd Słowacji). Zanim jeszcze szczyt ruszył, europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik pisała 18 marca w serwisie X, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen "idzie na wojnę w obronie ETS" i "wyklucza likwidację czy choćby zawieszenie tego systemu".
W dalszej części wpisu Zajączkowska-Hernik napisała jednak, że to obecny rząd Donalda Tuska zgodził się na rozszerzenie systemu ETS o dodatkowe branże, czyli tzw. system ETS2. "Polacy mają jedne z najwyższych cen prądu w całej UE, a w 2028 roku ma w nas uderzyć jeszcze ETS2, na który zgodził się rząd Tuska" - pisała europosłanka Konfederacji. "Obóz Tuska od początku kluczy w tej sprawie i nie dość, że nie zrobił nic, by z tym systemem walczyć (rząd Morawieckiego również), to jeszcze poparł wdrożenie ETS2!" - dodała.
Tyle że kalendarium przyjmowania systemu ETS2 zaprzecza twierdzeniom polityczki Konfederacji.
Decyzja z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla (ETS) działa od 2005 roku na zasadzie: "kto emituje, ten płaci". Każde przedsiębiorstwo działające w branży objętej systemem i emitujące dwutlenek węgla musi kupić uprawnienie na każdą jego wyemitowaną tonę. Pozyskane w ten sposób środki trafiają do budżetu państw członkowskich, które powinny wydawać je na transformację energetyczną. Ma to skłonić przedsiębiorstwa do szukania mniej emisyjnych i bardziej ekologicznych alternatyw, których koszt - również przez brak obowiązku kupowania uprawnień do emisji CO2 - będzie mniejszy.
Funkcjonujący obecnie system, który można określić jako ETS1, obejmuje wyłącznie przedsiębiorstwa wytwarzające energię elektryczną, produkujące i przetwarzające metale, przemysł mineralny i przemysł papierniczy. W Unii Europejskiej pojawił się jednak pomysł rozszerzenia systemu o transport drogowy, żeglugę i budownictwo, w tym ogrzewanie domów i mieszkań paliwami kopalnymi - to otrzymało roboczą nazwę ETS2.
Samą koncepcję rozszerzenia systemu ETS Komisja Europejska przestawiła w lipcu 2021 roku w ramach pakietu legislacyjnego "Fit for 55". Z punktu widzenia ETS2 kluczowa jest tu Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2023/959, która dodała do poprzedniego dokumentu dotyczącego ETS rozdział rozszerzający system m.in. na sektor budowlany i transport drogowy.
Z tą dyrektywą rząd Donalda Tuska nie ma nic wspólnego, ponieważ przegłosowano ją w kwietniu 2023 roku, a więc pół roku przed wyborami wygranymi przez koalicję 15 października. W Polsce rządził wtedy gabinet Mateusza Morawieckiego. Na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej 23 kwietnia 2023 roku, na którym głosowano nad dyrektywą wprowadzającą ETS2, polski rząd reprezentował minister rolnictwa z PiS Robert Telus. Polska wraz z Węgrami zagłosowały przeciwko, Belgia i Bułgaria wstrzymały się od głosu, ale decyzją większości krajów dyrektywę przyjęto.
Przesunięcie za nowego rządu
Po dojściu do władzy rząd Donalda Tuska nie mógł już więc zgodzić się lub nie na wdrożenie ETS2. Dlatego Ministerstwo Klimatu i Środowiska kierowane przez Paulinę Hennig-Kloskę dążyło przede wszystkim do odsunięcia wejścia w życie reformy unijnego systemu.
Ten cel udało się osiągnąć podczas posiedzenia Rady UE ds. Środowiska zorganizowanego 4 i 5 listopada 2025 roku. Obecni na nim przedstawiciele ministerstw środowiska wpisali do rozporządzenia Europejskie prawo o klimacie przesunięcie wejścia w życie systemu ETS2 z 2027 na 2028 rok. Polski rząd reprezentował wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta, który po zakończeniu negocjacji przekazał: "Udało się zrobić coś, co jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia: posprzątać to zaniedbanie, do którego doprowadził rząd PiS, czyli system ETS2".
Przesunięcie o rok wejścia w życie ETS2 zostało przegłosowane w ramach nowelizacji Europejskiego prawa o klimacie w lutym 2026 roku przez Parlament Europejski i 5 marca 2026 roku przez Radę Unii Europejskiej.
Podsumowując: nieprawdą jest, że to rząd Donalda Tuska zgodził się na ETS2, ponieważ gdy dyrektywę w tej sprawie przyjęto, jeszcze nie był u władzy. A gdy już objął rządy, przyczynił się do odłożenia wejścia w życie rozszerzenia systemu ETS z 2027 na 2028 rok.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Radek Pietruszka/PAP