Walka o 60 miliardów euro dla Polski. Kiedy mamy szansę na pierwsze środki z KPO? Jakie są warunki?

Źródło:
Konkret24
Środki na KPO pozostają zablokowane. Komisja Europejska czeka na zmianę prawa, nie zmianę rządu
Środki na KPO pozostają zablokowane. Komisja Europejska czeka na zmianę prawa, nie zmianę rząduMartyna Olkowicz/Fakty po Południu TVN24
wideo 2/5
Środki na KPO pozostają zablokowane. Komisja Europejska czeka na zmianę prawa, nie zmianę rząduMartyna Olkowicz/Fakty po Południu TVN24

Są małe szanse, by Polska szybko spełniła tak zwane superkamienie milowe i już na początku 2024 dostała pierwszą regularną wypłatę w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Są duże szanse, byśmy wcześniej dostali 5,5 miliarda euro zaliczki z nowego programu w ramach KPO - ale i w tym wypadku polski rząd musi spełnić określone warunki w bardzo krótkim czasie. Wyjaśniamy, co musi zrobić Polska, by móc wreszcie sięgnąć po obiecane nam 60 miliardów euro.

Uruchomienie środków unijnych z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) - których dotychczas nie był w stanie pozyskać rząd Zjednoczonej Prawicy - było jedną z wyborczych zapowiedzi partii opozycyjnych. Po wyborach 15 października do Sejmu dostało się pięć ugrupowań: Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 35,38 proc. głosów, Koalicja Obywatelska - 30,70 proc., Trzecia Droga - 14,40 proc., Nowa Lewica - 8,61 proc., a Konfederacja - 7,16 proc. Opozycja demokratyczna może liczyć na 248 mandatów w Sejmie, czyli ma sejmową większość pozwalającą utworzyć nowy rząd.

Koalicja Obywatelska w swoich "100 konkretach na pierwsze 100 dni rządów" zapisała: "Uzyskamy pieniądze z funduszy unijnych". Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi 30 września zapewniał: "My te pieniądze (z KPO - red.) przywieziemy. My doprowadzimy do tego, że tych ponad 100 miliardów złotych trafi do Polski". Natomiast szef sejmowego klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski 18 sierpnia mówił: "Po 15 października Lewica będzie współrządziła krajem. Jedną z pierwszych decyzji, którą podejmiemy, to złożenie wniosku o płatność i pozyskanie środków z KPO".

Niedługo po wyborach, 25 października, do Brukseli poleciał Donald Tusk, który oficjalnie jest kandydatem partii opozycyjnych na premiera. Na konferencji po spotkaniu z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen mówił, że pojawił się w siedzibie KE, "żeby przyspieszyć proces powrotu do pełnej obecności Polski w Unii Europejskiej". I zaznaczył, że "trzeba użyć wszystkich, nawet niestandardowych metod, aby ratować pieniądze, które Polsce się należą, które wynikają zarówno z tradycyjnych funduszy europejskich, jak i z funduszy odbudowy, tak zwanego KPO".

W grze 60 mld euro dla Polski

Przypomnijmy: Krajowy Plan Odbudowy (KPO) to dokument, który każdy kraj członkowski Unii Europejskiej musiał złożyć do Komisji Europejskiej, by rozpocząć proces wypłaty unijnych pieniędzy w ramach Funduszu Odbudowy. Celem powstania tego funduszu jest wsparcie gospodarek państw członkowskich po kryzysie wywołanym pandemią COVID-19. W KPO każde państwo zobowiązuje się do realizacji danych reform, które umożliwią wypłaty unijnych pieniędzy i określa, w jaki sposób, czyli np. na jakie inwestycje, zamierza wydać te środki.

Pieniądze z tego źródła - czy to zaliczki, czy regularne wypłaty - dostały już 22 kraje unijne. Polska jest jednym z pięciu, który nie otrzymał jeszcze ani jednego euro z Funduszu Odbudowy (inne to: Holandia, Irlandia, Szwecja, Węgry). Głównym powodem było niespełnienie przez Polskę wymagań, w tym łamanie praworządności przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

W czerwcu 2022 roku Komisja Europejska zaakceptowała polski KPO, ale ustaliła z rządem listę tzw. kamieni milowych, czyli zmian, które należy wprowadzić, żeby dostać konkretne transze pieniędzy. Kamieniem milowym niezbędnym do złożenia pierwszego wniosku o płatność były reformy sądownictwa - m.in. wejście w życie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która miała cofnąć niektóre reformy PiS w wymiarze sprawiedliwości i otworzyć drogę do środków z KPO. Prezydent w lutym 2023 skierował jednak nową ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, a ten m.in. ze względu na konflikt między sędziami wciąż nie wydał wyroku. Tym samym PiS nie złożył nawet pierwszego wniosku o płatność, ponieważ wiedział, że nie ma co liczyć na jego pozytywne rozpatrzenie.

A mowa o naprawdę dużych kwotach: pierwsza transza środków dla Polski to 2,85 mld euro dotacji i 1,37 mld euro pożyczek. Cały polski KPO na ten moment to prawie 60 mld euro: 25,3 mld euro dotacji i 33,5 mld euro pożyczek (niskooprocentowanych i udzielanych na korzystnych warunkach). Co więcej, w tym roku pojawiła się szansa na pierwsze pieniądze nawet bez realizacji kamieni milowych niezbędnych przy regularnych wypłatach.

Tłumaczymy, co teraz musi więc zrobić Polska, by móc liczyć na jakiekolwiek środki z KPO - w jakiej wysokości i kiedy może to nastąpić.

Pierwszy wniosek gotowy, ale niewysłany

By wysłać pierwszy wniosek o płatność, trzeba zrealizować 37 kamieni milowych: 28 dla części grantowej i 9 dla części pożyczkowej (wszystkich kamieni milowych jest 283). Wszystkie zostały opisane w załączniku do decyzji Rady Unii Europejskiej z 17 czerwca zatwierdzającej polski KPO.

Z newslettera Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej z 19 października 2023 roku wynika, że pierwszy wniosek o płatność jest już gotowy i wprowadzony do systemu Komisji Europejskiej (FENIX) - przynajmniej w tej części, w której zrealizowano już niezbędne kamienie milowe. "Wprowadzony" nie oznacza jednak "wysłany", ponieważ wysłanie gotowego wniosku jest możliwe dopiero po deklaracji wykonania wszystkich kamieni milowych. Wysyłanie wniosku mimo niezrealizowania niektórych kamieni w przypadku Polski nie ma sensu, bo samo ministerstwo przyznaje, że "zatwierdzenie wniosku przez KE będzie możliwe dopiero po zrealizowaniu kamieni milowych F1G i F2G", czyli tych dotyczących sądownictwa. Dokładnie chodzi o "wejście w życie reformy wzmacniającej niezależność i bezstronność sądów" oraz "wejście w życie reformy zapewniającej sędziom, których dotyczą orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, dostęp do postępowań kontrolnych w ich sprawach".

Pełna treść drugiego kamienia milowego dotyczącego sądownictwa z nieaktualną już datą realizacjiGov.pl/web/planodbudowy/o-kpo

Kamienie milowe, bez których nie ma szans na pierwszą płatność z KPO, nazywa się powszechnie "superkamieniami milowymi". Komisja Europejska od czerwca 2022 roku mówiła o trzech takich kamieniach: dwóch dotyczących sądownictwa i trzecim dotyczącym wdrożenia w Polsce systemu Arachne, czyli narzędzia informatycznego, do którego wgrywa się informacje o wydatkowaniu środków KPO, by zapobiec nadużyciom finansowym. We wrześniu 2022 roku rzecznika KE Veerle Nuyts mówiła, że Polska nie wdrożyła tego systemu, ale w Krajowym Programie Reform 2023 przyjętym przez rząd w kwietniu tego roku ten kamień milowy oznaczono już jako zrealizowany. To sugeruje, że do wysłania pierwszego wniosku o płatność Polsce potrzebne są już tylko zmiany w sądownictwie. Zapytaliśmy Komisję Europejską, czy Polska rzeczywiście wdrożyła system Arachne - do publikacji tego artykułu nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Od wysłania wniosku do zatwierdzenia musi minąć trochę czasu

Scenariusz, że Trybunał Konstytucyjny wyda wyrok w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym lub parlament przyjmie nową ustawę, którą prezydent podpisze, a Polska wyśle wniosek i pieniądze zaraz pojawią się w kraju - jest raczej nierealny. Po pierwsze, czas ucieka. Komisja Europejska w ustaleniach operacyjnych przewidziała "okienka", czyli okresy, w których można składać wnioski o płatność. Obecnie terminem jest koniec czwartego kwartału 2023, czyli koniec tego roku. Jest to jednak termin na złożenie czwartego wniosku o płatność. Tymczasem Polska wciąż nie złożyła pierwszego. Ja pokazuje praktyka, w 2022 roku kraje członkowskie UE składały wnioski we wszystkich czterech kwartałach.

Na pytanie wysłane przez Konkret24 do Komisji Europejskiej, czy harmonogram wniosków o płatność zapisany w porozumieniach operacyjnych jest nieodwołalny, Tommaso Alberini - rzecznik prasowy Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, Prognozowania i Stosunków Międzyinstytucjonalnych, Demokracji i Demografii - odpowiedział 10 listopada: "Harmonogramy, o których mowa w decyzji wykonawczej Rady, są rzeczywiście orientacyjne, ale ważne jest, aby wszystkie państwa członkowskie dołożyły wszelkich starań, by zapewnić terminowe wdrożenie reform i inwestycji, do których zobowiązały się w swoich planach odbudowy i zwiększania odporności". Przypomniał, że państwa członkowskie składają maksymalnie dwa wnioski o płatność rocznie, ale "nie mają jednak obowiązku składania wniosków dwa razy w roku". "Mogą zdecydować się na inne zaplanowanie swoich wniosków o płatność, na przykład składając je tylko raz w roku, łącząc różne raty w jednym wniosku o płatność" - dodał.

Nie można jednak zapominać, że od złożenia wniosku do jego rozpatrzenia przez Komisję Europejską mija pewien okres. Unijni urzędnicy muszą zweryfikować wykonanie wszystkich kamieni milowych przez wszystkie kraje, które w danym "okienku" złożyły wnioski. Na przykład w grudniu 2022 roku wnioski złożyły: Litwa, Rumunia, Dania, Malta, Austria, Luksemburg i Włochy. Na ich rozpatrzenie czekały średnio pół roku; najkrócej Malta - do marca 2023, najdłużej Włochy - do października 2023.

Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, w rozmowie z Konkret24 potwierdza, że nie ma co liczyć na to, iż od złożenia wniosku do decyzji KE miną dwa tygodnie. Jego zdaniem jeżeli zdążylibyśmy wysłać wniosek do końca 2023 roku, to w optymistycznym wariancie jego weryfikacja potrwa do trzech miesięcy. - Czyli te środki byłyby uruchomione pod koniec pierwszego kwartału 2024 roku - prognozuje Arkadiusz Pączka. - I to jest naprawdę optymistyczny scenariusz, bo w Unii są pewne procedury. Poza tym tych wniosków do weryfikacji będzie więcej, więc nie ma takich zasobów, żeby teraz wszyscy wszystko rzucili i powiedzieli, że zajmują się Polską. Tym bardziej, że z innych krajów niektóre projekty są prostsze i łatwiejsze do weryfikacji - dodaje.

Z newslettera Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej można także wywnioskować, że Polska do końca tego roku planuje złożyć tylko jeden wniosek o płatność, choć w teorii mogłaby złożyć więcej. Do drugiego wniosku do tej pory zrealizowano jednak tylko 23 z 41 kamieni milowych, w tym żadnego nowego we wrześniu 2023. Osiem z nich planuje się zrealizować dopiero na początku 2024 roku, czyli już po zamknięciu otwartego teraz "okienka". Podobnie jest z trzecim wnioskiem: w jego ramach dotychczas zrealizowano 7 z 16 kamieni, a realizację czterech planuje się na początek 2024 roku.

Szybka ścieżka: zaliczka z REPowerEU. Ale termin szybko mija

Jest jednak furtka, dzięki której Polska może dostać pierwsze środki z KPO nawet bez złożenia wniosku i bez wdrożenia zmian w sądownictwie - a to dzięki modyfikacji naszego planu, którą rząd Zjednoczonej Prawicy złożył 31 sierpnia 2023 w Komisji Europejskiej.

Jak przekazała w komunikacie KE, Polska zmodyfikowała m.in. czas realizacji niektórych kamieni milowych czy zawnioskowała o dodatkowe pożyczki w ramach KPO. Przede wszystkim jednak rząd dopisał do dokumentu nowy rozdział dotyczący REPowerEU. To program opracowany przez Komisję Europejską po rosyjskiej agresji na Ukrainę, który ma pomóc państwom członkowskim w transformacji systemu energetycznego i uniezależnienia od rosyjskich paliw kopalnych. KE pozwoliła krajom opracować nowe reformy realizujące ten cel i wpisać je w ramach modyfikacji do KPO.

Polsce dało to nową szansę na szybsze środki z KPO, bo program REPowerEU zakłada, że po zaakceptowaniu zmodyfikowanego programu przez KE każdy kraj może dostać zaliczkę w wysokości 20 proc. kwoty, o którą wnioskuje w dodanym rozdziale. Dla Polski byłoby 20 proc. z kwoty 25,76 mld euro - czyli 5,5 mld euro. Według obecnego kursu euro to około 24 mld zł.

Wciąż jednak nie ma pewności, czy te środki trafią do Polski. By tak się stało, zmodyfikowany plan musi zostać zaakceptowany do końca tego roku. A z tym może być problem: dziennikarze portalu OKO.press dotarli do dokumentu, który Komisja Europejska przesłała pod koniec września do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej - krytycznie odniosła się do polskiej rewizji, pisząc, że nowy KPO "obniża ambicję niektórych reform i inwestycji bez należytego uzasadnienia". KE zwraca uwagę na m.in. zawężanie rozmiaru części projektów, odsunięcie w czasie ich realizacji czy brak wystarczającego uzasadnienia dla wnioskowanych kwot. Najwięcej zarzutów urzędnicy mają do rozdziału o REPowerEU, który miał być furtką do pierwszych pieniędzy z KPO. Komisja oceniła plan jako "mało ambitny".

Trzeba więc poprawić tę rewizję, a czasu jest mało. Jeśli KE pozytywnie oceni zmodyfikowany polski KPO, przekaże go Radzie Unii Europejskiej. Ostatnie posiedzenie Rady do Spraw Gospodarczych i Finansowych, na którym zbierają się ministrowie finansów państw UE, zaplanowano w tym roku na 11 grudnia. Jeśli polskie zmiany nie zostaną zaakceptowane do końca roku, zaliczka przepadnie. Oczywiście same pieniądze nie przepadną - wrócą do ogólnej puli, gdzie będzie je można odblokować, realizując założone kamienie milowe. Ale przypomnijmy: wniosków o płatność nie można składać w pierwszym kwartale 2024.

Warto wspomnieć, że Polska straciła już jedną szansę na otrzymanie zaliczek z KPO. Dostawały je te kraje, których plany odbudowy zostały zaakceptowane do końca grudnia 2021. Polska zbyt długo negocjowała z KE: akceptacja dopiero w czerwcu 2022 oznaczała, że szansa na tamte zaliczki przepadła. Zaliczki na cele wpisane do nowego rozdziału KPO mogą być więc pierwszymi miliardami euro, które trafią do naszego kraju w ramach Funduszu Odbudowy. W tym celu jednak jak najszybciej trzeba wprowadzić do KPO zmiany rekomendowane przez Komisję Europejską.

"Bardzo daleko idąca elastyczność" KE - o co chodzi

Same kamienie milowe dotyczące sądownictwa można zrealizować na co najmniej dwa sposoby: albo czekać na wyrok TK, albo przegłosować w parlamencie nową ustawę, która będzie spełniała wymagania Komisji Europejskiej. Tylko że do jej zatwierdzenia niezbędny byłby podpis Andrzeja Dudy - który skierował do TK pierwszy projekt i to pochodzący z jego środowiska politycznego.

Dlatego Borys Budka z PO przed wizytą Donalda Tuska w Brukseli mówił w programie "Kropka nad i" w TVN24, że jeśli prezydent nadal będzie decydował się na takie "destrukcyjne działanie", to "są jeszcze inne rozwiązania, ale o nich będzie pan premier Tusk rozmawiał w Brukseli".

Sam Tusk po spotkaniu z Ursulą von der Leyen mówił: "Z całą pewnością możemy liczyć - tak jak rząd, który odchodzi w tej chwili w Polsce mógł liczyć - na bardzo daleko idącą elastyczność ze strony instytucji europejskich". Dodał jednak, że wciąż pozostają do wypełnienia kamienie milowe, a nowy rząd będzie musiał wykazać się zdolnością do przywracania praworządności w Polsce. "Zarówno na drodze legislacyjnej, tu będziemy potrzebowali współpracy prezydenta, jak i praktyki codziennej" - stwierdził.

Nie wiadomo, na czym miałaby polegać ta elastyczność. Arkadiusz Pączka z Federacji Przedsiębiorców Polskich ocenia, że może chodzić o zaakceptowanie jako realizacji kamienia milowego samego wniesienia nowego projektu do parlamentu (bez czekania na jego wejście w życie). - Rozumiem to tak, że elastyczność Komisji Europejskiej będzie polegała na tym, że pierwszy wniosek o płatność zostanie zatwierdzony i dostaniemy wypłatę. Bo pracę nad ustawą będą się toczyły, a my nie będziemy stosować przepisów ustawy kagańcowej, a to, myślę, będzie dla Komisji Europejskiej znak, że prędzej czy później uda się tę nową ustawę przeforsować - mówi. - Natomiast to wciąż tylko rozmowa o pierwszym wniosku. W następnych są przecież następne kamienie milowe, na przykład zmiana regulaminu Sejmu, na którą nie chcieli zgodzić się niektórzy politycy PiS. Już teraz w partiach, które będą mogły stworzyć rząd, trzeba więc dyskutować o tym, jak zrealizować te pozostałe kamienie milowe i czy na przykład nie przeprowadzić jakiejś ponownej rewizji - dodaje.

Podsumowując: żeby Polska mogła się starać o pierwszą regularną wypłatę z KPO, musi wysłać do KE wniosek, który zostanie zaakceptowany dopiero po zrealizowaniu dwóch "superkamieni milowych" dotyczących sądownictwa. Ich treść jest jasna: "wejście w życie reformy wzmacniającej niezależność i bezstronność sądów" oraz "wejście w życie reformy zapewniającej sędziom, których dotyczą orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, dostęp do postępowań kontrolnych w ich sprawach".

Jeśli natomiast Polska chce zachować szansę na ok. 5,5 mld euro (ponad 23 mld zł) zaliczki na program REPowerEu w ramach KPO, rząd musi poprawić zmodyfikowany plan, który wysłał w sierpniu do KE i liczyć, że Komisja oraz Rada zaakceptują go do końca tego roku. Te pieniądze mogłyby być w Polsce najszybciej, bo poprzednie zaliczki na KPO wypłacano krajom do miesiąca po upłynięciu terminu akceptacji planów odbudowy.

Tekst aktualizowany 10 listopada 2023 roku o odpowiedź z KE w sprawie terminu składania wniosków.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Adobe Stock

Pozostałe wiadomości

Po głośnej imprezie w hotelu poselskim Łukasz Mejza tłumaczył z mównicy sejmowej, że w nocy bronił "tradycji polegających na wspólnym, chóralnym śpiewaniu". A w rozmowie z TVN24 tłumaczył się całodniową pracą w sejmowych komisjach i na posiedzeniach. Sprawdziliśmy więc aktywność parlamentarną tego posła PiS. Nie jest to długa analiza.

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Mejza tłumaczy nocną imprezę: "skoro się pracuje cały dzień....". Jak on pracuje?

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości forsują w mediach przekaz, że wraz z powrotem Donalda Tuska na fotel premiera źle się dzieje na ryku pracy. Mateusz Morawiecki jako "dowód" pokazuje mapę z firmami, które zapowiedziały zwolnienia grupowe. Jak sprawdziliśmy, takich zwolnień nie jest więcej, niż było za zarządów Zjednoczonej Prawicy. Eksperci tłumaczą, czego są skutkiem.

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Narracja PiS o grupowych zwolnieniach i "powrocie biedy". To manipulacja

Źródło:
Konkret24

"Ukraińcy mają większe prawa w Polsce niż Polacy" - stwierdził jeden z internautów, który rozsyłał przekaz o przyjęciu przez Senat uchwały "o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi". Posty te zawierają szereg nieprawdziwych informacji.

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

"Senat przyjął uchwałę o zwolnieniu z podatku dochodowego obywateli Ukrainy i Białorusi"? Nic się tu nie zgadza

Źródło:
Konkret24

"Coś się szykuje" - przekazują zaniepokojeni internauci, rozsyłając zdjęcie zawiadomienia o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie samochodu jako świadczenia na rzecz jednostki wojskowej. Uspokajamy: dokument wygląda groźnie, lecz nie jest ani niczym nowym, ani wyjątkowym.

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Masz SUV-a, "to go stracisz"? Kto i dlaczego rozsyła takie pisma 

Źródło:
Konkret24

Po pogrzebie Damiana Sobola, wolontariusza, który zginął w izraelskim ostrzale w Strefie Gazy, internauci zaczęli dopytywać, co wokół jego trumny robiły swastyki i czy były prawdziwe. Sprawdziliśmy.

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Swastyki pod trumną Polaka zabitego w Strefie Gazy? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń w mediach społecznościowych ma fotografia dwóch mężczyzn jedzących coś na ulicy przed barem. Jeden to prezydencki doradca Marcin Mastalerek, drugi stoi bokiem, twarzy nie widać. Internauci informują, że to prezydent Duda, który podczas pobytu w Nowym Jorku poszedł ze swoim doradcą na pizzę do baru. Czy na pewno?

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Duda i Mastalerek jedzą pizzę na ulicy? Kto jest na zdjęciu

Źródło:
Konkret24

Według krążącego w sieci przekazu po zmianie prawa Ukraińcom łatwiej będzie uzyskać u nas kartę pobytu na trzy lata. A to spowoduje, że "do Polski będą ściągać jeszcze większe ilości Ukraińców". Przekaz ten jest manipulacją - w rzeczywistości planowane zmiany mają uniemożliwić to, by wszyscy Ukraińcy mogli uzyskiwać karty pobytu i pozostawać u nas trzy lata.

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

"Każdy, kto zechce" z Ukrainy dostanie kartę pobytu w Polsce? No właśnie nie

Źródło:
Konkret24

Ponad milionowe zasięgi generuje w polskiej sieci przekaz, że od początku lipca nie będzie można w Niemczech w weekendy jeździć samochodami osobowymi. Powodem ma być troska o środowisko. Uspokajamy: nie ma takich planów.

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

Źródło:
Konkret24

Czy Amerykański Czerwony Krzyż nie przyjmuje krwi od osób zaszczepionych przeciw COVID-19? Taką teorię, na podstawie pytań z formularza tej organizacji, wysnuli polscy internauci. Kwestionariusz jest prawdziwy, teoria już nie.

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Źródło:
Konkret24

Internauci i serwisy internetowe podają przekaz, że polskie wojsko wysyła pracującym pierwsze powołania - że dostają "pracownicze przydziały mobilizacyjne". Wyjaśniamy, o co chodzi.

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Sceptycy pandemii COVID-19 i przeciwnicy wprowadzonych wtedy obostrzeń szerzą ostatnio narrację, jakoby "niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii". Wiele wpisów z taką informacją krąży po Facebooku i w serwisie X. Nie jest to jednak prawda.

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

Źródło:
Konkret24

W sieci pojawiły się dramatyczny zbiór nagrań, rzekomo z potężnej burzy, która przeszła nad Dubajem. Niektóre z nich nie mają jednak nic wspólnego z ostatnimi wydarzeniami. Wyjaśniamy.

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Źródło:
Konkret24

Posłanka PiS Joanna Lichocka zaalarmowała swoich odbiorców, że we Wrocławiu powstał "ruchomy meczet". W poście nawiązała do kwestii nielegalnych migrantów, Donalda Tuska i Unii Europejskiej. Posłanka mija się z prawdą. Pokazujemy, co rzeczywiście stoi przy Stadionie Olimpijskim w stolicy Dolnego Śląska.

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

Źródło:
Konkret24

"Głosują, jak im patroni z Niemiec każą", "lista hańby europosłów", "komu podziękować za pakiet migracyjny" - z takimi komentarzami rozsyłane jest w sieci zestawienie mające pokazywać, jak 25 polskich europosłów rzekomo głosowało "w sprawie pakietu migracyjnego". Tylko że grafika zawiera błędy i nie przedstawia, jak rzeczywiście ci europosłowie głosowali. Wyjaśniamy.

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

Źródło:
Konkret24

Według posłanki PiS Marleny Maląg proponowane przez obecny rząd "babciowe" oznacza likwidację programu wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy. "Znów oszukali?", "będą zabierać?" - pytała była minister rodziny. To manipulacja. Wyjaśniamy, czy rodzice rzeczywiście stracą na nowym świadczeniu.

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Źródło:
Konkret24

Sugerując się tekstami niektórych serwisów internetowych, polscy internauci gratulują Słowakom, że "odrzucili pakt migracyjny" i piszą, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo. Sęk w tym, że Słowacja nic nie odrzuciła, a Polska - i Węgry - przyjmują takie samo stanowisko. Wyjaśniamy, na czym polega rozpowszechniany w internecie manipulacyjny przekaz.

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Źródło:
Konkret24

Salon kosmetyczny z eksperymentalną terapią odchudzającą komarami jakoby działał w Gdańsku. Uchodźczyni z Ukrainy, która go prowadziła, miała na tym zarobić ponad milion złotych - wynika z rzekomego materiału stacji Euronews. Rozpowszechniają go w sieci prorosyjskie konta. Jest sfabrykowany.

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Źródło:
Konkret24

W 2023 roku pierwszy raz od trzech lat spadła liczba osób, wobec których zarządzono kontrolę operacyjną. Wśród nich były też inwigilowane Pegasusem. Cały czas jest to jednak więcej niż przed objęciem rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Źródło:
Konkret24

Nowy warszawski radny PiS, a wcześniej wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński postanowił uczcić Święto Chrztu Polski wpisem w mediach społecznościowych. Jednak swój post na ten temat zilustrował grafiką przedstawiającą chrzest nie Mieszka I, tylko innego władcy. 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Źródło:
Konkret24

Jordańska księżniczka Salma miała "osobiście strącić" sześć irańskich dronów skierowanych na Izrael, Iran zrobił Izraelowi "małe Drezno", a jeden z dronów zawisł na kablach elektrycznych... - tego typu informacje o ataku na Izrael rozchodzą się w polskich mediach społecznościowych. Są niepotwierdzone i fałszywe, oparte na starych zdjęciach i nagraniach.

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Źródło:
Konkret24

Portal rzekomo z Londynu, a teksty publikowane po rosyjsku. Film wideo mający być dowodem, tylko że już skasowany, a bohater zniknął. Oto jak historia o rzekomym zakupie rezydencji króla Karola przez Ołenę Zełenską powiela schemat prokremlowskiej dezinformacji.

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Źródło:
Konkret24, Snopes