Walka o 60 miliardów euro dla Polski. Kiedy mamy szansę na pierwsze środki z KPO? Jakie są warunki?

Źródło:
Konkret24
Środki na KPO pozostają zablokowane. Komisja Europejska czeka na zmianę prawa, nie zmianę rządu
Środki na KPO pozostają zablokowane. Komisja Europejska czeka na zmianę prawa, nie zmianę rząduMartyna Olkowicz/Fakty po Południu TVN24
wideo 2/5
Środki na KPO pozostają zablokowane. Komisja Europejska czeka na zmianę prawa, nie zmianę rząduMartyna Olkowicz/Fakty po Południu TVN24

Są małe szanse, by Polska szybko spełniła tak zwane superkamienie milowe i już na początku 2024 dostała pierwszą regularną wypłatę w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Są duże szanse, byśmy wcześniej dostali 5,5 miliarda euro zaliczki z nowego programu w ramach KPO - ale i w tym wypadku polski rząd musi spełnić określone warunki w bardzo krótkim czasie. Wyjaśniamy, co musi zrobić Polska, by móc wreszcie sięgnąć po obiecane nam 60 miliardów euro.

Uruchomienie środków unijnych z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) - których dotychczas nie był w stanie pozyskać rząd Zjednoczonej Prawicy - było jedną z wyborczych zapowiedzi partii opozycyjnych. Po wyborach 15 października do Sejmu dostało się pięć ugrupowań: Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 35,38 proc. głosów, Koalicja Obywatelska - 30,70 proc., Trzecia Droga - 14,40 proc., Nowa Lewica - 8,61 proc., a Konfederacja - 7,16 proc. Opozycja demokratyczna może liczyć na 248 mandatów w Sejmie, czyli ma sejmową większość pozwalającą utworzyć nowy rząd.

Koalicja Obywatelska w swoich "100 konkretach na pierwsze 100 dni rządów" zapisała: "Uzyskamy pieniądze z funduszy unijnych". Szymon Hołownia z Trzeciej Drogi 30 września zapewniał: "My te pieniądze (z KPO - red.) przywieziemy. My doprowadzimy do tego, że tych ponad 100 miliardów złotych trafi do Polski". Natomiast szef sejmowego klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski 18 sierpnia mówił: "Po 15 października Lewica będzie współrządziła krajem. Jedną z pierwszych decyzji, którą podejmiemy, to złożenie wniosku o płatność i pozyskanie środków z KPO".

Niedługo po wyborach, 25 października, do Brukseli poleciał Donald Tusk, który oficjalnie jest kandydatem partii opozycyjnych na premiera. Na konferencji po spotkaniu z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen mówił, że pojawił się w siedzibie KE, "żeby przyspieszyć proces powrotu do pełnej obecności Polski w Unii Europejskiej". I zaznaczył, że "trzeba użyć wszystkich, nawet niestandardowych metod, aby ratować pieniądze, które Polsce się należą, które wynikają zarówno z tradycyjnych funduszy europejskich, jak i z funduszy odbudowy, tak zwanego KPO".

W grze 60 mld euro dla Polski

Przypomnijmy: Krajowy Plan Odbudowy (KPO) to dokument, który każdy kraj członkowski Unii Europejskiej musiał złożyć do Komisji Europejskiej, by rozpocząć proces wypłaty unijnych pieniędzy w ramach Funduszu Odbudowy. Celem powstania tego funduszu jest wsparcie gospodarek państw członkowskich po kryzysie wywołanym pandemią COVID-19. W KPO każde państwo zobowiązuje się do realizacji danych reform, które umożliwią wypłaty unijnych pieniędzy i określa, w jaki sposób, czyli np. na jakie inwestycje, zamierza wydać te środki.

Pieniądze z tego źródła - czy to zaliczki, czy regularne wypłaty - dostały już 22 kraje unijne. Polska jest jednym z pięciu, który nie otrzymał jeszcze ani jednego euro z Funduszu Odbudowy (inne to: Holandia, Irlandia, Szwecja, Węgry). Głównym powodem było niespełnienie przez Polskę wymagań, w tym łamanie praworządności przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

W czerwcu 2022 roku Komisja Europejska zaakceptowała polski KPO, ale ustaliła z rządem listę tzw. kamieni milowych, czyli zmian, które należy wprowadzić, żeby dostać konkretne transze pieniędzy. Kamieniem milowym niezbędnym do złożenia pierwszego wniosku o płatność były reformy sądownictwa - m.in. wejście w życie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która miała cofnąć niektóre reformy PiS w wymiarze sprawiedliwości i otworzyć drogę do środków z KPO. Prezydent w lutym 2023 skierował jednak nową ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, a ten m.in. ze względu na konflikt między sędziami wciąż nie wydał wyroku. Tym samym PiS nie złożył nawet pierwszego wniosku o płatność, ponieważ wiedział, że nie ma co liczyć na jego pozytywne rozpatrzenie.

A mowa o naprawdę dużych kwotach: pierwsza transza środków dla Polski to 2,85 mld euro dotacji i 1,37 mld euro pożyczek. Cały polski KPO na ten moment to prawie 60 mld euro: 25,3 mld euro dotacji i 33,5 mld euro pożyczek (niskooprocentowanych i udzielanych na korzystnych warunkach). Co więcej, w tym roku pojawiła się szansa na pierwsze pieniądze nawet bez realizacji kamieni milowych niezbędnych przy regularnych wypłatach.

Tłumaczymy, co teraz musi więc zrobić Polska, by móc liczyć na jakiekolwiek środki z KPO - w jakiej wysokości i kiedy może to nastąpić.

Pierwszy wniosek gotowy, ale niewysłany

By wysłać pierwszy wniosek o płatność, trzeba zrealizować 37 kamieni milowych: 28 dla części grantowej i 9 dla części pożyczkowej (wszystkich kamieni milowych jest 283). Wszystkie zostały opisane w załączniku do decyzji Rady Unii Europejskiej z 17 czerwca zatwierdzającej polski KPO.

Z newslettera Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej z 19 października 2023 roku wynika, że pierwszy wniosek o płatność jest już gotowy i wprowadzony do systemu Komisji Europejskiej (FENIX) - przynajmniej w tej części, w której zrealizowano już niezbędne kamienie milowe. "Wprowadzony" nie oznacza jednak "wysłany", ponieważ wysłanie gotowego wniosku jest możliwe dopiero po deklaracji wykonania wszystkich kamieni milowych. Wysyłanie wniosku mimo niezrealizowania niektórych kamieni w przypadku Polski nie ma sensu, bo samo ministerstwo przyznaje, że "zatwierdzenie wniosku przez KE będzie możliwe dopiero po zrealizowaniu kamieni milowych F1G i F2G", czyli tych dotyczących sądownictwa. Dokładnie chodzi o "wejście w życie reformy wzmacniającej niezależność i bezstronność sądów" oraz "wejście w życie reformy zapewniającej sędziom, których dotyczą orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, dostęp do postępowań kontrolnych w ich sprawach".

Pełna treść drugiego kamienia milowego dotyczącego sądownictwa z nieaktualną już datą realizacjiGov.pl/web/planodbudowy/o-kpo

Kamienie milowe, bez których nie ma szans na pierwszą płatność z KPO, nazywa się powszechnie "superkamieniami milowymi". Komisja Europejska od czerwca 2022 roku mówiła o trzech takich kamieniach: dwóch dotyczących sądownictwa i trzecim dotyczącym wdrożenia w Polsce systemu Arachne, czyli narzędzia informatycznego, do którego wgrywa się informacje o wydatkowaniu środków KPO, by zapobiec nadużyciom finansowym. We wrześniu 2022 roku rzecznika KE Veerle Nuyts mówiła, że Polska nie wdrożyła tego systemu, ale w Krajowym Programie Reform 2023 przyjętym przez rząd w kwietniu tego roku ten kamień milowy oznaczono już jako zrealizowany. To sugeruje, że do wysłania pierwszego wniosku o płatność Polsce potrzebne są już tylko zmiany w sądownictwie. Zapytaliśmy Komisję Europejską, czy Polska rzeczywiście wdrożyła system Arachne - do publikacji tego artykułu nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

Od wysłania wniosku do zatwierdzenia musi minąć trochę czasu

Scenariusz, że Trybunał Konstytucyjny wyda wyrok w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym lub parlament przyjmie nową ustawę, którą prezydent podpisze, a Polska wyśle wniosek i pieniądze zaraz pojawią się w kraju - jest raczej nierealny. Po pierwsze, czas ucieka. Komisja Europejska w ustaleniach operacyjnych przewidziała "okienka", czyli okresy, w których można składać wnioski o płatność. Obecnie terminem jest koniec czwartego kwartału 2023, czyli koniec tego roku. Jest to jednak termin na złożenie czwartego wniosku o płatność. Tymczasem Polska wciąż nie złożyła pierwszego. Ja pokazuje praktyka, w 2022 roku kraje członkowskie UE składały wnioski we wszystkich czterech kwartałach.

Na pytanie wysłane przez Konkret24 do Komisji Europejskiej, czy harmonogram wniosków o płatność zapisany w porozumieniach operacyjnych jest nieodwołalny, Tommaso Alberini - rzecznik prasowy Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, Prognozowania i Stosunków Międzyinstytucjonalnych, Demokracji i Demografii - odpowiedział 10 listopada: "Harmonogramy, o których mowa w decyzji wykonawczej Rady, są rzeczywiście orientacyjne, ale ważne jest, aby wszystkie państwa członkowskie dołożyły wszelkich starań, by zapewnić terminowe wdrożenie reform i inwestycji, do których zobowiązały się w swoich planach odbudowy i zwiększania odporności". Przypomniał, że państwa członkowskie składają maksymalnie dwa wnioski o płatność rocznie, ale "nie mają jednak obowiązku składania wniosków dwa razy w roku". "Mogą zdecydować się na inne zaplanowanie swoich wniosków o płatność, na przykład składając je tylko raz w roku, łącząc różne raty w jednym wniosku o płatność" - dodał.

Nie można jednak zapominać, że od złożenia wniosku do jego rozpatrzenia przez Komisję Europejską mija pewien okres. Unijni urzędnicy muszą zweryfikować wykonanie wszystkich kamieni milowych przez wszystkie kraje, które w danym "okienku" złożyły wnioski. Na przykład w grudniu 2022 roku wnioski złożyły: Litwa, Rumunia, Dania, Malta, Austria, Luksemburg i Włochy. Na ich rozpatrzenie czekały średnio pół roku; najkrócej Malta - do marca 2023, najdłużej Włochy - do października 2023.

Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, w rozmowie z Konkret24 potwierdza, że nie ma co liczyć na to, iż od złożenia wniosku do decyzji KE miną dwa tygodnie. Jego zdaniem jeżeli zdążylibyśmy wysłać wniosek do końca 2023 roku, to w optymistycznym wariancie jego weryfikacja potrwa do trzech miesięcy. - Czyli te środki byłyby uruchomione pod koniec pierwszego kwartału 2024 roku - prognozuje Arkadiusz Pączka. - I to jest naprawdę optymistyczny scenariusz, bo w Unii są pewne procedury. Poza tym tych wniosków do weryfikacji będzie więcej, więc nie ma takich zasobów, żeby teraz wszyscy wszystko rzucili i powiedzieli, że zajmują się Polską. Tym bardziej, że z innych krajów niektóre projekty są prostsze i łatwiejsze do weryfikacji - dodaje.

Z newslettera Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej można także wywnioskować, że Polska do końca tego roku planuje złożyć tylko jeden wniosek o płatność, choć w teorii mogłaby złożyć więcej. Do drugiego wniosku do tej pory zrealizowano jednak tylko 23 z 41 kamieni milowych, w tym żadnego nowego we wrześniu 2023. Osiem z nich planuje się zrealizować dopiero na początku 2024 roku, czyli już po zamknięciu otwartego teraz "okienka". Podobnie jest z trzecim wnioskiem: w jego ramach dotychczas zrealizowano 7 z 16 kamieni, a realizację czterech planuje się na początek 2024 roku.

Szybka ścieżka: zaliczka z REPowerEU. Ale termin szybko mija

Jest jednak furtka, dzięki której Polska może dostać pierwsze środki z KPO nawet bez złożenia wniosku i bez wdrożenia zmian w sądownictwie - a to dzięki modyfikacji naszego planu, którą rząd Zjednoczonej Prawicy złożył 31 sierpnia 2023 w Komisji Europejskiej.

Jak przekazała w komunikacie KE, Polska zmodyfikowała m.in. czas realizacji niektórych kamieni milowych czy zawnioskowała o dodatkowe pożyczki w ramach KPO. Przede wszystkim jednak rząd dopisał do dokumentu nowy rozdział dotyczący REPowerEU. To program opracowany przez Komisję Europejską po rosyjskiej agresji na Ukrainę, który ma pomóc państwom członkowskim w transformacji systemu energetycznego i uniezależnienia od rosyjskich paliw kopalnych. KE pozwoliła krajom opracować nowe reformy realizujące ten cel i wpisać je w ramach modyfikacji do KPO.

Polsce dało to nową szansę na szybsze środki z KPO, bo program REPowerEU zakłada, że po zaakceptowaniu zmodyfikowanego programu przez KE każdy kraj może dostać zaliczkę w wysokości 20 proc. kwoty, o którą wnioskuje w dodanym rozdziale. Dla Polski byłoby 20 proc. z kwoty 25,76 mld euro - czyli 5,5 mld euro. Według obecnego kursu euro to około 24 mld zł.

Wciąż jednak nie ma pewności, czy te środki trafią do Polski. By tak się stało, zmodyfikowany plan musi zostać zaakceptowany do końca tego roku. A z tym może być problem: dziennikarze portalu OKO.press dotarli do dokumentu, który Komisja Europejska przesłała pod koniec września do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej - krytycznie odniosła się do polskiej rewizji, pisząc, że nowy KPO "obniża ambicję niektórych reform i inwestycji bez należytego uzasadnienia". KE zwraca uwagę na m.in. zawężanie rozmiaru części projektów, odsunięcie w czasie ich realizacji czy brak wystarczającego uzasadnienia dla wnioskowanych kwot. Najwięcej zarzutów urzędnicy mają do rozdziału o REPowerEU, który miał być furtką do pierwszych pieniędzy z KPO. Komisja oceniła plan jako "mało ambitny".

Trzeba więc poprawić tę rewizję, a czasu jest mało. Jeśli KE pozytywnie oceni zmodyfikowany polski KPO, przekaże go Radzie Unii Europejskiej. Ostatnie posiedzenie Rady do Spraw Gospodarczych i Finansowych, na którym zbierają się ministrowie finansów państw UE, zaplanowano w tym roku na 11 grudnia. Jeśli polskie zmiany nie zostaną zaakceptowane do końca roku, zaliczka przepadnie. Oczywiście same pieniądze nie przepadną - wrócą do ogólnej puli, gdzie będzie je można odblokować, realizując założone kamienie milowe. Ale przypomnijmy: wniosków o płatność nie można składać w pierwszym kwartale 2024.

Warto wspomnieć, że Polska straciła już jedną szansę na otrzymanie zaliczek z KPO. Dostawały je te kraje, których plany odbudowy zostały zaakceptowane do końca grudnia 2021. Polska zbyt długo negocjowała z KE: akceptacja dopiero w czerwcu 2022 oznaczała, że szansa na tamte zaliczki przepadła. Zaliczki na cele wpisane do nowego rozdziału KPO mogą być więc pierwszymi miliardami euro, które trafią do naszego kraju w ramach Funduszu Odbudowy. W tym celu jednak jak najszybciej trzeba wprowadzić do KPO zmiany rekomendowane przez Komisję Europejską.

"Bardzo daleko idąca elastyczność" KE - o co chodzi

Same kamienie milowe dotyczące sądownictwa można zrealizować na co najmniej dwa sposoby: albo czekać na wyrok TK, albo przegłosować w parlamencie nową ustawę, która będzie spełniała wymagania Komisji Europejskiej. Tylko że do jej zatwierdzenia niezbędny byłby podpis Andrzeja Dudy - który skierował do TK pierwszy projekt i to pochodzący z jego środowiska politycznego.

Dlatego Borys Budka z PO przed wizytą Donalda Tuska w Brukseli mówił w programie "Kropka nad i" w TVN24, że jeśli prezydent nadal będzie decydował się na takie "destrukcyjne działanie", to "są jeszcze inne rozwiązania, ale o nich będzie pan premier Tusk rozmawiał w Brukseli".

Sam Tusk po spotkaniu z Ursulą von der Leyen mówił: "Z całą pewnością możemy liczyć - tak jak rząd, który odchodzi w tej chwili w Polsce mógł liczyć - na bardzo daleko idącą elastyczność ze strony instytucji europejskich". Dodał jednak, że wciąż pozostają do wypełnienia kamienie milowe, a nowy rząd będzie musiał wykazać się zdolnością do przywracania praworządności w Polsce. "Zarówno na drodze legislacyjnej, tu będziemy potrzebowali współpracy prezydenta, jak i praktyki codziennej" - stwierdził.

Nie wiadomo, na czym miałaby polegać ta elastyczność. Arkadiusz Pączka z Federacji Przedsiębiorców Polskich ocenia, że może chodzić o zaakceptowanie jako realizacji kamienia milowego samego wniesienia nowego projektu do parlamentu (bez czekania na jego wejście w życie). - Rozumiem to tak, że elastyczność Komisji Europejskiej będzie polegała na tym, że pierwszy wniosek o płatność zostanie zatwierdzony i dostaniemy wypłatę. Bo pracę nad ustawą będą się toczyły, a my nie będziemy stosować przepisów ustawy kagańcowej, a to, myślę, będzie dla Komisji Europejskiej znak, że prędzej czy później uda się tę nową ustawę przeforsować - mówi. - Natomiast to wciąż tylko rozmowa o pierwszym wniosku. W następnych są przecież następne kamienie milowe, na przykład zmiana regulaminu Sejmu, na którą nie chcieli zgodzić się niektórzy politycy PiS. Już teraz w partiach, które będą mogły stworzyć rząd, trzeba więc dyskutować o tym, jak zrealizować te pozostałe kamienie milowe i czy na przykład nie przeprowadzić jakiejś ponownej rewizji - dodaje.

Podsumowując: żeby Polska mogła się starać o pierwszą regularną wypłatę z KPO, musi wysłać do KE wniosek, który zostanie zaakceptowany dopiero po zrealizowaniu dwóch "superkamieni milowych" dotyczących sądownictwa. Ich treść jest jasna: "wejście w życie reformy wzmacniającej niezależność i bezstronność sądów" oraz "wejście w życie reformy zapewniającej sędziom, których dotyczą orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, dostęp do postępowań kontrolnych w ich sprawach".

Jeśli natomiast Polska chce zachować szansę na ok. 5,5 mld euro (ponad 23 mld zł) zaliczki na program REPowerEu w ramach KPO, rząd musi poprawić zmodyfikowany plan, który wysłał w sierpniu do KE i liczyć, że Komisja oraz Rada zaakceptują go do końca tego roku. Te pieniądze mogłyby być w Polsce najszybciej, bo poprzednie zaliczki na KPO wypłacano krajom do miesiąca po upłynięciu terminu akceptacji planów odbudowy.

Tekst aktualizowany 10 listopada 2023 roku o odpowiedź z KE w sprawie terminu składania wniosków.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: Adobe Stock

Pozostałe wiadomości

Jednych denerwuje dominacja flagi Ukrainy, innych zastanawia flaga Włoch, jeszcze inni dziwią się, skąd tylu Niemców w Zachodniopomorskiem. W sieci rozpowszechniane są "mapy mniejszości" dominujących w poszczególnych województwach. Każdy naród oznaczono flagą. Lecz choć dane są dobre, niekiedy flagi przykrywają rzeczywistość.

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Źródło:
TVN24+

Falę antyukraińskich komentarzy wywołuje rozpowszechniany w sieci przekaz, jakoby Polska miała płacić reparacje wojenne Ukrainie. To manipulacja, w której do szerzenia fałszywej narracji wykorzystuje się określenie "reparacje". Wyjaśniamy.

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Źródło:
Konkret24

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+