FAŁSZ

Morawiecki: "chcą, żeby dzieci nie czytały lektur". Nieprawda

Źródło:
Konkret24
Barbara Nowacka o zmianach na liście lektur
Barbara Nowacka o zmianach na liście lekturTVN24
wideo 2/5
Barbara Nowacka o zmianach na liście lekturTVN24

Były premier Mateusz Morawiecki spotyka się ze zwolennikami PiS, bo "chce rozmawiać o przyszłości dzieci i młodzieży". Krytykując plany resortu edukacji dotyczące prac domowych, opowiada, że rząd chce, by "dzieci nie czytały praktycznie prawie wcale lektur" i nie konsultuje zmian z rodzicami. Lecz planowane rozporządzenie nie dotyczy lektur, a konsultacje publiczne właśnie trwają.

Były premier, obecnie poseł Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Morawiecki w dniach 3 i 4 lutego odwiedził Legnicę i Ciechanów, gdzie spotkał się z sympatykami partii. W obu miejscach nawiązywał do zmian dotyczących prac domowych i lektur, które zapowiedziało Ministerstwo Edukacji Narodowej. W Legnicy Morawiecki opowiadał, że po jego poprzednim wystąpieniu w Gdańsku mieli podejść do niego rodzice dwójki uczniów szkoły podstawowej, którzy "bardzo niepokoją się tym, co dzieje się w procesie edukacji, co ten rząd robi dla dzieci, dla młodzieży, jaki los im szykuje". Dalej Morawiecki wspominał: "Powiedzieli, że jako rodzice czują się oszukani, ponieważ chcieliby, żeby to rodzice decydowali o tym, co dzieci się uczą, jak dzieci się uczą, bo chcieliby dla swoich dzieci jak najlepiej. (…) I ta para, to małżeństwo, zapytało mnie, dlaczego w takim razie nas rodziców nie konsultuje się, nie rozmawia się z nami, skoro oni chcą, żeby tak naprawdę dzieci nie czytały lektur? Czy był ten temat konsultowany z wami, rodzice? Pytam rodziców tutaj. Nie, nie było konsultacji. Albo czy było konsultowane to, że de facto dzieci młodzież mają nie czytać lektur? Też nie".

Dzień później w Ciechanowie mówił: "O przyszłości przyjechałem tutaj z wami rozmawiać, tak jak chcę rozmawiać o przyszłości naszych dzieci, naszej młodzieży, waszych wnuków, waszych dzieci". I powtórzył:

FAŁSZ

Bo oni (rządzący - red.) bez konsultacji z rodzinami chcą, żeby dzieci nie czytały praktycznie prawie wcale lektur.

"Albo czy rodzice byli konsultowani w zakresie tego, co pani Nowacka ogłosiła, że nie będzie zadań domowych? Ja sobie nie przypominam. Nie byli konsultowani" - pytał i odpowiadał Morawiecki.

Wyjaśniamy, co zapowiedział resort edukacji i co jest w projekcie rozporządzenia o pracach domowych - czyli dlaczego Mateusz Morawiecki dwa razy powiedział nieprawdę.

Zmiany w pracach domowych od kwietnia

Temat prac domowych, a tym samym czytania lektur i innych aktywności dzieci poza szkołą, pojawił się w dyskusji politycznej po tym, jak w premier Donald Tusk 19 stycznia opublikował w mediach społecznościowych nagranie, ogłaszając, że od kwietnia tego roku rząd wprowadza nowe zasady dotyczące prac domowych w szkołach podstawowych. "W klasach od jeden do trzy żadnych prac domowych. No, chyba że czasami jakiś wierszyk" - mówił Tusk. "Od cztery do osiem klasy - prace domowe tylko dla chętnych i bez oceniania" - dodał. Obietnica "Zlikwidujemy prace domowe w szkołach podstawowych" jest bowiem jednym ze "100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów" ogłoszonych przez Koalicję Obywatelską przed wyborami parlamentarnymi 15 października 2023 roku.

Tego samego dnia ministra edukacji Barbara Nowacka potwierdziła w rozmowie z wp.pl, że resort pracuje nad takimi zmianami i mają one wejść w życie już w kwietniu. W wywiadzie nie mówiła o lekturach, tylko o uczeniu się wiersza na pamięć, który, jak zapewniła, nie jest pracą domową. "To, co jest potrzebne, to odejście od obowiązkowych i ocenianych prac domowych" - stwierdziła ministra.

Ministra edukacji: lektura to nie jest praca domowa

W następnych dniach pomysł resortu edukacji wywołał dużą dyskusję, a Barbara Nowacka 22 stycznia była gościem Polsat News. Pytana o szczegóły tego projektu, odpowiedziała: "To, co my proponujemy, to po pierwsze odejście od prac domowych, tych manualnych, które zazwyczaj wykonywali rodzice, w klasach 1-3. A w klasach od 4 do 8 prace domowe nie będą ani oceniane, ani nie będą obowiązkowe".

Następnie została zapytana, czy nauczyciel może zadać wiersz na pamięć i sprawdzić, czy uczeń nauczył się tego wiersza. "Ale nie może tego ocenić" - odpowiedziała Nowacka. Dziennikarz kontynuował: "Chcę doprecyzować: czy jeśli nauczyciel zada w klasach 4-8 słówka z angielskiego na zadanie, może je później sprawdzić, czy nie może?". Ministra powtórzyła: "Może sprawdzić, ale nie może ocenić". Prowadzący rozmowę zapytał więc o lektury: "A zadanie lektury, pani minister?". Raz jeszcze Barbara Nowacka odpowiedziała: "Znowu: nieoceniane i nieobowiązkowe". Dziennikarz stwierdził: "Trudno mi sobie wyobrazić na przykład nieprzeczytanie 'W pustyni i w puszczy', by potem tego na lekcji nie wyegzekwować". Ministra dodała: "Nie. Można sprawdzić, można porozmawiać. Przecież przy całej klasie też będzie widać, kto przeczytał, kto nie przeczytał. To już dzisiaj widać. Tylko czy naprawdę musimy wszystko oceniać, zamiast o wszystkim porozmawiać?".

Tego samego dnia wieczorem ministra Nowacka była gościem "Kropki nad i" w TVN24, gdzie znowu pojawił się temat lektur. Tym razem Barbara Nowacka odpowiedziała zdecydowanie:

Lektura to nie jest praca domowa. Lektura to jest przeczytanie lektury.

Nazajutrz - 23 stycznia - te słowa potwierdziła wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer w Polskim Radiu 24, gdzie powtórzyła, że "prace domowe mają być nieobowiązkowe i nieoceniane". Dopytana o lektury, odpowiedziała: "Nie, to nie. Lektura czy wiersz… Przeczytanie lektury jest oczywistą oczywistością. Nie da się tego zrobić w szkole".

Rozporządzenie: zmiana nie oznacza zniesienia czytania lektur

Te publiczne wypowiedzi były tylko deklaracjami, bo projekt rozporządzenia w sprawie prac domowych powstał 24 stycznia, a został opublikowany na stronie Rządowego Centrum Legislacji 26 stycznia. Zapisano w nim, że "w klasach I–III nauczyciel nie zadaje uczniowi pisemnych i praktycznych prac domowych do wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych", a "w klasach IV–VIII nauczyciel może zadać uczniowi pisemną lub praktyczną pracę domową do wykonania w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych, z tym że nie jest ona obowiązkowa dla ucznia i nie ustala się z niej oceny". W rozporządzeniu nie ma nic na temat lektur.

Tę kwestię wyjaśniono jednak w uzasadnieniu do rządowego projektu:

Proponowana zmiana nie oznacza zniesienia obowiązku uczenia się w domu, tj. nauki czytania w przypadku najmłodszych uczniów, czytania lektur, przyswojenia określonych treści, słówek itp.

W uzasadnieniu wyjaśniono: "Zmiana ta ma na celu jedynie ograniczenie zadawania pisemnych i praktycznych prac domowych. Miejscem, w którym uczniowie, zwłaszcza młodsi, powinni zdobywać wiedzę i umiejętności, jest przede wszystkim szkoła".

Już po opublikowaniu projektu rozporządzenia, 30 stycznia, ministra Barbara Nowacka w Radiu Zet powtórzyła, że po planowanych zmianach nadal będzie "trzeba się uczyć wierszyków, trzeba czytać książki, trzeba powtarzać wiedzę, tak".

Zapowiedź zmian na liście lektur. Konsultacje publiczne

Poza zmianami w pracach domowych kierownictwo ministerstwa edukacji zapowiedziało też odchudzenie podstaw programowych i zmiany na liście lektur. O te ostatnie Barbara Nowacka została zapytana w Polsat News 22 stycznia. "Nie ja się tym zajmuję. Zajmują się tym eksperci, którzy będą przygotowywać i pokażą mi tę listę lektur. Natomiast jedno mogę państwu obiecać: skończyły się czasy, kiedy minister spod palca wykreślał albo dodawał lektury" - odpowiedziała. Szefowa resortu edukacji zapewniła, że na liście więcej będzie literatury współczesnej, również tej z XXI wieku. "Po drugie, większa dowolność. Dziś nauczyciel ma wskazać jedną lekturę sam spoza katalogu. Chciałabym, żeby mógł to wskazać wspólnie z uczniami. (...) I druga rzecz: chciałabym, żeby tych lektur dowolnych było więcej" - mówiła.

Również 6 lutego w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 Barbara Nowacka potwierdziła, że "w ramach prac nad podstawą programową z języka polskiego oczywiście też przyglądamy się liście lektur". Zapowiedziała też "dużą zmianę", którą ministerstwo planuje, ale najwcześniej na 2026 rok. "Dużą zmianę, która doprowadziłaby właśnie do tego, żeby młodzież miała współczesne lektury. Ja przyjrzałam się liście lektur po prostu z ciekawości jako obywatelka jakiś czas temu i tam nie ma żadnej książki napisanej w XXI wieku" - stwierdziła ministra Nowacka.

CZYTAJ WIĘCEJ: Nowacka: Prace domowe w podstawówkach to gigantyczne obciążenie. To absurd

Odnosząc się do planowanych zmian związanych z pracami domowymi, ministra edukacji przypomniała, że do 26 lutego trwają konsultacje publiczne projektu rozporządzenia i zachęcała do wzięcia w nich udziału. "Są one na stronach ministerstwa, tam można przesyłać swoje uwagi" - mówiła Barbara Nowacka. "Już dzisiaj z informacji zwrotnych, jakie mam, wiem, że przynajmniej w klasach 1-3 będziemy wprowadzali lekką korektę zapisów przez nas przygotowanych w tym naszym rozporządzeniu. Jesteśmy otwarci na każdą uwagę" - dodała.

Wracając do wypowiedzi Mateusza Morawieckiego: nie jest prawdą, że rządzący "chcą, żeby dzieci nie czytały praktycznie prawie wcale lektur". Lektury nie wchodzą bowiem w zakres rozporządzenia o pracach domowych; są tylko zapowiedzi zmian na liście lektur. Nie jest też prawdą, że zmiany w zakresie prac domowych i lektur odbywają się bez konsultacji z rodzicami. Projekt rozporządzenia jest właśnie na etapie konsultacji publicznych, każdy obywatel może przesłać swoje uwagi.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Jednych denerwuje dominacja flagi Ukrainy, innych zastanawia flaga Włoch, jeszcze inni dziwią się, skąd tylu Niemców w Zachodniopomorskiem. W sieci rozpowszechniane są "mapy mniejszości" dominujących w poszczególnych województwach. Każdy naród oznaczono flagą. Lecz choć dane są dobre, niekiedy flagi przykrywają rzeczywistość.

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Źródło:
TVN24+

Falę antyukraińskich komentarzy wywołuje rozpowszechniany w sieci przekaz, jakoby Polska miała płacić reparacje wojenne Ukrainie. To manipulacja, w której do szerzenia fałszywej narracji wykorzystuje się określenie "reparacje". Wyjaśniamy.

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Polska "zapłaci Ukrainie reparacje"? Nie o tym zdecydował Parlament Europejski

Źródło:
Konkret24

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+