"100 Mega na 100-lecie" - tak rząd zatytułował swój projekt ogłoszony w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości. Już w 2017 roku w oficjalnych komunikatach zapewniano, że wszystkie szkoły w kraju otrzymają bezpłatny dostęp do darmowego internetu. Realizacja została podzielona na etapy - do końca 2019 roku podłączonych szkół miało być prawie 13 tys. W połowie roku takich placówek jest ponad 3 tys.

W kwietniu 2018 roku na oficjalnej stronie Ministerstwa Cyfryzacji opublikowano główne założenia projektu Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej. Zapewniano, że "wdrożenie OSE pozwoli na cywilizacyjną zmianę w sposobie kształcenia uczniów poprzez przejście z edukacji analogowej (książki) na cyfrową (korzystanie z treści udostępnionych w internecie)".

Ambitny projekt rzeczywiście stwarzał podstawy do przedstawiania takich perspektyw. Zgodnie z jego założeniami, do 2021 roku wszystkie szkoły w Polsce mają zostać wyposażone w internet o minimalnej przepustowości 100 Mb/s. Koszty realizacji tej inwestycji szacowano na 320 mln zł.

We wrześniu 2018 r., podczas konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie, premier Mateusz Morawiecki podkreślał znaczenie programu, "bo autostrady internetowe są dzisiaj tak ważne, jak autostrady A1, A2 czy A4".

- To jest program, który wprowadza Polskę w wiek cyfrowy, bo Prawo i Sprawiedliwość jest partią... tu się przez moment zastanowiłem... nowoczesną. My jesteśmy nowocześni - mówił i dodawał: "Oni przez osiem lat wydali na podłączenia światłowodowym internetem, tym właśnie superszybkim, niespełna 800 mln zł. A my w ciągu trzech-czterech lat 4 miliardy złotych do wszystkich 20 tys. szkół i do wszystkich gmin doprowadzimy szybki internet".

Proces podłączania kolejnych szkół podzielono na kilka etapów, a jego realizację powierzono NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – Państwowy Instytut Badawczy). Zwróciliśmy się do tej instytucji, aby sprawdzić, jak wiele szkół korzysta z szerokopasmowego internetu po roku od opublikowania pierwszego harmonogramu zakwalifikowanych do programu placówek.

Bez głosu sprzeciwu

Wszystko zaczęło się od 36 szkół w siedmiu województwach. To właśnie w nich w latach 2016-2017 prowadzono pilotaż programu OSE, który poza wyposażeniem szkół w szerokopasmowy internet, ma także zapewnić im usługi bezpieczeństwa sieciowego i materiały wspierające szkoły w procesie kształcenia umiejętności cyfrowych.

Wszystkie usługi w ramach OSE
Wszystkie usługi w ramach OSE Foto: ose.gov.pl

Po zakończeniu tego procesu najpierw we wrześniu 2017 roku rządowy projekt ustawy o Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej (OSE) przyjął gabinet Beaty Szydło, miesiąc później przegłosowano go w Sejmie, a w listopadzie uzyskał akceptację Senatu i został podpisany przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Na oficjalnej stronie programu, przy wymienianiu kolejnych dat, podkreślano ponadpartyjną zgodę, jaka panowała przy przegłosowywaniu ustawy. Zarówno w Sejmie, jak i Senacie "nie było głosów sprzeciwu".

Po konsultacjach z samorządami i ustaleniu szczegółów technicznych, w czerwcu 2018 roku opublikowano pierwszą listę szkół, które mogły zgłosić się do udziału w programie. Pierwsze osiem placówek podpisało swoje umowy z Operatorem OSE (NASK) 18 czerwca 2018 roku.

13 tys. do końca roku

Na starcie programu w 2017 roku informowano, że w Polsce działa ok. 30 tys. szkół w 19,5 tys. lokalizacjach. "Lokalizacją" określano zespoły szkół, gdzie podłączenie szybkiego internetu obejmowało jednocześnie wszystkie znajdujące się w danym miejscu placówki. W przesłanej nam korespondencji Urszula Rybicka z Działu Komunikacji i Public Relations NASK zaznaczyła jednak, że z powodu zmian ustawowych (głównie likwidacji gimnazjów) ta początkowa liczba uległa weryfikacji i obecnie jest nieco niższa.

W sekcji "Lista szkół" zamieszczono kompletny wykaz placówek, które nie tylko zostały zakwalifikowane do programu, ale także tych, które zapewniają internet we własnym zakresie, czekają na podłączenie usług czy w ogóle nie biorą udziału w programie. Łącznie w tym zestawieniu znajduje się 24 449 szkół. Tę liczbę można traktować jako ogół szkół, który zmniejszył się z początkowych 30 tys. o wygaszone gimnazja.

Na stronie można znaleźć także harmonogram realizacji OSE. Przy starcie programu zakładano, że przez pierwsze sześć miesięcy, a więc do końca zeszłego roku, dostęp do szerokopasmowego internetu uzyska 1,5 tys. lokalizacji, co było jednoznaczne z około 2 tysiącami placówek.

Na koniec 2019 roku szerokopasmowy internet miał objąć już ponad 12,7 tys. lokalizacji, czyli ponad 13 tys. placówek. Do 2021 roku wszystkie szkoły miały już posiadać łącze o przepustowości nie mniejszej niż 100 Mb/s. Ten termin pojawił się nie tylko w ustawie o Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej, ale także został potwierdzony w wiadomościach, które otrzymaliśmy z NASK.

Harmonogram realizacji OSE
Harmonogram realizacji OSE Foto: ose.gov.pl

Jedna na dziesięć

W korespondencji przesłano także dane dotyczące liczby szkół, które przeszły już wszystkie etapy weryfikacji w rządowym programie i posiadają dostęp do szerokopasmowego internetu.

Zgodnie ze statystykami NASK, takich placówek na 6 sierpnia 2019 roku było ok. 2,7 tys. Zgadza się to z danymi z "Listy szkół", na której status "usługi uruchomione" posiada 2660 placówek. Do tego należy doliczyć te, które zapewniają szybki internet we własnym zakresie. Według wskazań oficjalnej strony, jest ich ponad 500.

Podsumowując, łącznie szkół, które na początku tego miesiąca posiadały "dostęp do internetu o parametrach, które umożliwiają wykorzystywanie go do procesów dydaktycznych" było ok. 3,2 tys. Jest to niemal 13 proc. wszystkich placówek ujętych na "liście szkół".

Na starcie projektu w połowie 2018 roku oficjalna strona informowała, że w tamtym czasie taki dostęp posiadało 10 proc. szkół.

Tysiące w kolejce

Proces od wpisania szkoły na harmonogram programu OSE do podłączenia w niej internetu wraz z uruchomieniem wszystkich dodatkowych usług składa się z kilku etapów.

Kiedy placówka pojawi się w takim zestawieniu, jej przedstawiciel musi zgłosić chęć dołączenia do OSE lub zapewnić, że wyposaży szkołę w internet o przepustowości co najmniej 100 Mb/s we własnym zakresie. Po zgłoszeniu do programu dla szkoły przygotowywana jest indywidualna umowa z Operatorem OSE, według której następnie świadczy się usługi. Po podpisaniu dokumentu szkoła zyskuje w systemie status "w trakcie podłączania".

Jak wynika z przesłanych nam przez NASK danych, na początku sierpnia w programie znajdowało się 4,5 tys. szkół, z których 2,7 tys. korzystało już z pełnego zakresu usług, a następne 1,7 tys. "czekało na dostarczenie łącz dzierżawionych przez NASK od operatorów". Jak przekazała nam Urszula Rybicka z Działu Komunikacji i Public Relations, łącznie umowy z operatorami OSE podpisało już natomiast ponad 9 tys. placówek, a w najbliższym czasie ma podpisać je kolejne 2,2 tys.

W najnowszym harmonogramie opublikowanym 31 lipca znajduje się już prawie 13,5 tys. placówek. Mogą one podpisać umowę z operatorem, a następnie zostaną wyposażone w szybkie łącza. Przy każdej szkole przewidziano także "możliwy termin świadczenia usług", które mogłaby otrzymać w przypadku przystąpienia do programu. Od sierpnia do końca grudnia 2019 roku "możliwy termin świadczenia usług" przypada w ponad 4,6 tys. szkół. Jeśli ten harmonogram zostałby zrealizowany, na koniec tego roku pełen zakres usług będzie posiadać około 7,3 tys. szkół. Zakładany na początku programu cel - 12,7 tys. - jest więc poważnie zagrożony.

"Podłączenie to dopiero pierwszy krok"

Zapytaliśmy Kamila Śliwowskiego z Fundacji "Szkoła z Klasą", jak wygląda polskie kilkanaście procent szkół z dostępem do szybkiego internetu w porównaniu z innymi europejskimi państwami. - Taki wynik nadal wypada słabo, choć dobrze, że dzięki OSE to ruszyło - komentuje ekspert ds. wykorzystywania nowych technologii w nauce. - Trzeba przyznać, że poprzednie programy mające rozszerzyć to pokrycie nie działały. Poza tym w niektórych polskich szkołach nauczyli się obchodzić nieobecność w OSE czy ogólnie brak internetu w placówce. Znam nauczycieli, którzy sami stawiają sobie WiFi w klasach i na nim pracują - dodaje.

Zaznacza jednak, że skuteczność wykorzystywania szerokopasmowego internetu w szkołach nie zależy tylko od jego podłączenia w placówce. - Doprowadzenie sieci o wysokiej przepustowości do szkoły traktuje się u nas jako rozwiązanie, a tak naprawdę to dopiero pierwszy krok. Wszystko zależy od wydajności sieci wewnętrznej w szkołach. To są duże liczby osób i urządzeń, które potencjalnie będą korzystać z internetu, więc zawsze należy sprawdzić, czy szkoła posiada odpowiednią infrastrukturę - mówi Śliwowski. - Ważne, żeby po podłączeniu placówki uruchomić tam sieci WiFi, posiadać gniazdka w klasach, do których można podłączyć komputery - dodaje.

- Ważne także, aby odpowiednio zabezpieczyć sieć, którą oferuje się danej szkole. Takie zabezpieczenia muszą dotyczyć zarówno uczniów, jak i na przykład nauczycieli - dodaje ekspert Fundacji "Szkoła z Klasą". - Z drugiej strony jednak takie zabezpieczenia nie mogą zbyt przeszkadzać w codziennej pracy. Pamiętam, jak kiedyś podczas spotkania i prezentacji w szkole chciałem pokazać dzieciom edukacyjne filmiki, które były dostępne na YouTube. Nie mogłem jednak tego zrobić, ponieważ dostęp do tej strony był w tamtej sieci zablokowany - wspomina.

Rozmawiałem na temat OSE z nauczycielami i oni zwracają uwagę, że korzyści z tego programu to nie tylko doprowadzenie sieci, ale także, a może przede wszystkim, oferowane w ramach programu wsparcie techniki już dostępnej w szkole.

Kamil Śliwowski

Technologia rozwija się tak szybko, że wszelkie nowinki i standardy po jakimś czasie stają się nieprzystające do technologicznej rzeczywistości. Ustalonej rządowym projektem prędkości 100 Mb/s nie zmieniano już razem z rozwojem programu OSE.

Zapytaliśmy Kamila Śliwowskiego, czy taka przepustowość jest wystarczająca w szkołach. - Oczywiście nie jest to dzisiaj zatrważająca prędkość, ale to stabilne minimum, które na pewno umożliwia pracę z uczniami. Poza tym zależy to także od innych czynników - odpowiada ekspert. - Pytanie na przykład, ile urządzeń będzie korzystać z takiej sieci. Dodatkowo ważna jest infrastruktura internetowa w otaczających budynkach. Bardzo pozytywnie na komfort korzystania może wpłynąć na przykład rozwój sieci 5G, wtedy setki urządzeń będą mogły korzystać z sieci z jeszcze mniejszymi zakłóceniami - tłumaczy.

- Dlatego raz jeszcze powtórzę: internet doprowadzony do szkoły i jego prędkość to jedno, ale to działanie sieci wewnętrznej w szkole jest kluczowe - podsumowuje ekspert ds. nowych technologii w szkołach.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; Zdjęcie tytułowe: Pixabay

Pozostałe

Do kogo i w jakiej wysokości trafią rządowe granty? Beneficjenci Narodowego Instytutu Wolności

700 tys. zł. dotacji z Narodowego Instytutu Wolności na działalność otrzyma Ośrodek Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego. Na liście jego ekspertów jest Jerzy Kwaśniewski, szef znanej z antyaborcyjnych projektów fundacji prawniczej Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, pełniący jednocześnie funkcję wiceprezesa ośrodka ds. finansowych. Prezesem ośrodka zaś jest Tymoteusz Zych, zasiadający w Radzie Narodowego Instytutu Wolności, jako wiceprzewodniczący Ordo Iuris.

Nie, popularna aplikacja randkowa nie będzie ostrzegać o zagrożeniu dla osób LGBTQ w Polsce

W niektórych mediach pojawiła się nieprawdziwa informacja, jakoby Traveler Alert - nowa funkcja aplikacji Tinder - miała ostrzegać osoby LGBT+ o potencjalnych zagrożeniach dla tej społeczności w Polsce. Zgodnie z oficjalną informacją od właścicieli aplikacji, Traveler Alert funkcjonuje w 70 krajach, gdzie związki homoseksualne są karane przez prawo. Nie ma wśród nich Polski.

Ukraińcy, Norweżki, Białorusin - z jakich krajów pochodzą azylanci w Polsce?

Po ukazaniu się nieprawdziwych informacji o obywatelach Szwecji, którzy w znaczniej liczbie mieli wnioskować o azyl w Polsce, zwróciliśmy się do Urzędu ds. Cudzoziemców z pytaniem, kto rzeczywiście przebywa nad Wisłą w ramach tej formy ochrony krajowej. Zgodnie z danymi tej instytucji, przez ostatnie pięć lat pozytywne decyzje w sprawie azylów otrzymało łącznie 113 osób.

Fałszywa legitymacja Pawła Kukiza. "Co najmniej 90 proc. komentarzy bierze ten fejk na poważnie"

W serwisach społecznościowych rozpowszechniana jest legitymacja członka działającego w PRL-u Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, która rzekomo ma należeć do Pawła Kukiza. Odnosząc się do takich wpisów, wielu internautów sugeruje, że domniemana przeszłość lidera Kukiz’15 w satelickiej partii PZPR tłumaczy koalicję jego ugrupowania z PSL. Legitymacja została jednak komputerowo zmanipulowana, a w rzeczywistości należała do kogoś innego.

Za którego rządu obcokrajowcy kupili najwięcej ziemi? Sprawdzamy

Szef Forum Młodych Ludowców Miłosz Motyka zasugerował na portalu społecznościowym, że w trakcie rządów PiS sprzedawano najwięcej ziemi rolnej i leśnej cudzoziemcom. Na dowód przytoczył liczby dotyczące powierzchni sprzedanych gruntów w latach 2016-2018, porównując je z rokiem 2015, czyli ostatnim rokiem rządów koalicji PO-PSL. Sięgnęliśmy po dokładne dane za dłuższy okres.

Szwedzi na azyl do Polski? Miały przyjeżdżać setki, nie przyjechał nikt

"Szwedzi chcą azylu w Polsce" - głosiły tytuły tekstów na niektórych polskich portalach. W artykułach sugerowano, że co roku do Polski przybywa "kilkuset Szwedów", którzy opuszczają swój kraj, bo jest tam niebezpiecznie. Dane Urzędu ds. Cudzoziemców dowodzą, że w ostatnich pięciu latach o azyl nad Wisłą wnioskował jeden obywatel Szwecji, w dodatku bezskutecznie. W 2019 r. spadła także liczba Szwedów rejestrujących swój pobyt w Polsce.

Przyznaje, że jest autorem skargi do UODO. "Podpisałem się pod swoją kandydaturą do KRS"

W rozmowie z Konkret24 dr Maciej Nawacki, członek Krajowej Rady Sądownictwa potwierdził, że jest autorem skargi w sprawie ujawnienia list poparcia do KRS. W jej wyniku prezes UODO wstrzymał udostępnienie tych informacji opinii publicznej. Sędzia przyznał też, że sam się podpisał pod swoją kandydaturą do KRS. - Byłoby to dziwne, gdybym tak nie zrobił - powiedział.