Policja "po raz pierwszy" weszła do Pałacu Prezydenckiego? Nie. Przypominamy  

Źródło:
Konkret24
Policja zatrzymała Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika
Policja zatrzymała Mariusza Kamińskiego i Macieja WąsikaTVN24
wideo 2/4
Policja zatrzymała Mariusza Kamińskiego i Macieja WąsikaTVN24

"Wejście policji do Pałacu Prezydenckiego nastąpiło po raz pierwszy", "rzecz niespotykana" – takie komentarze pojawiły się w przestrzeni publicznej po aresztowaniu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Twierdzili tak między innymi politycy Prawa i Sprawiedliwości. Jednak policja do siedziby prezydenta zawitała nie pierwszy raz. 

Politycy PiS Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali skazani 20 grudnia 2023 roku prawomocnym wyrokiem na dwa lata pozbawienia wolności w związku ze swoimi działaniami dotyczącymi tzw. afery gruntowej. Obaj mają także pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk publicznych. 9 stycznia 2024 roku Komenda Stołeczna Policji potwierdziła, że po godzinie 10 otrzymała dokumenty z sądu nakazujące doprowadzenie Kamińskiego i Wąsika do zakładu karnego. Od razu tego dnia funkcjonariusze próbowali zatrzymać obu skazanych – byli między innymi w ich miejscach zamieszkania, lecz ich tam nie zastali.

Wąsik i Kamiński pojechali bowiem do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu, gdzie zaprosił ich Andrzej Duda. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński informował tego dnia, że "byli posłowie przebywali w siedzibie prezydenta jeszcze przed otrzymaniem przez policję dokumentów z sądu". Obaj politycy wzięli udział w zaplanowanej na godzinę 11 uroczystości powołania nowych doradców prezydenta. Po godzinie 12 Kancelaria Prezydenta opublikowała na swojej stronie zdjęcia prezydenta Dudy z Wąsikiem i Kamińskim. Od tego momentu policjanci patrolowali teren wokół Pałacu Prezydenckiego. - Wokół naliczyłem 13 radiowozów, sprawdzane są niektóre wyjeżdżające auta. Głównie te z przyciemnianymi szybami – informował Artur Węgrzynowicz, reporter tvn24.pl. - Policjanci zarówno w oznakowanych, jak i nieoznakowanych radiowozach zabezpieczyli wszystkie drogi wyjazdowe – mówił.

O godzinie 15.05 Kamiński i Wąsik wyszli przed pałac, wygłosili oświadczenie dla czekających tam dziennikarzy i nie odpowiadając na pytania, wrócili do pałacu.

O godzinie 19.42 na antenie TVN24 po raz pierwszy podano informację o zatrzymaniu polityków PiS w Pałacu Prezydenckim. Andrzeja Dudy nie było wtedy w budynku, ponieważ wyjechał do Belwederu na zaplanowane na godzinę 18 spotkanie z przywódczynią białoruskiej opozycji Swietłaną Cichanouską. 15 stycznia "Gazeta Wyborcza" opisała, że w trakcie nieobecności prezydenta w pałacu pojawili się dwaj zastępcy komendanta Służby Ochrony Państwa, pułkownicy Krzysztof Król i Bartłomiej Hebda, a także czternastu umundurowanych policjantów. Według tej relacji Hebda miał poprosić szefową Kancelarii Prezydenta Grażynę Ignaczak-Bandych o sprowadzenie Kamińskiego i Wąsika do pokoju szefa gabinetu prezydenta, tam politycy PiS zostali zatrzymani przez część przybyłych policjantów.

Wąsika i Kamińskiego najpierw przewieziono do komendy policji przy ulicy Grenadierów, a potem do aresztu śledczego na warszawskim Grochowie. 11 stycznia osadzono ich w dwóch mazowieckich aresztach – Wąsika w Przytułach Starych koło Ostrołęki, a Kamińskiego w Radomiu.

Aresztowanie Kamińskiego i Wąsika na terenie Pałacu Prezydenckiego wywołało oburzenie polityków obecnej opozycji. Podczas gdy zwolennicy zatrzymania skazanych polityków krytykowali prezydenta Dudę za to, że dał schronienie przestępcom – przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oraz inni obrońcy Kamińskiego i Wąsika mówili o "zamachu stanu". Oskarżali szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego o to, że "wydał rozkaz policji, by wtargnęła do Pałacu Prezydenckiego" w trakcie nieobecności Andrzeja Dudy.

"Procedura zatrzymania była wykonana w sposób legalny, ze wszystkich stron"

Tymczasem szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera wyjaśnił 10 stycznia w "Faktach po Faktach" w TVN24, że "prawidłowość postępowania, od momentu wydania postanowienia sądu, przez rozkazy dowódców Służby Ochrony Państwa, policji, były wykonywane zgodnie z zasadami użycia funkcjonariuszy jako narzędzia". - Ta procedura była realizowana w sposób spokojny, merytoryczny - podkreślił. - Z formalnego punktu widzenia procedura zatrzymania była wykonana w sposób legalny, ze wszystkich stron – dodał Siewiera.

Natomiast minister Marcin Kierwiński tego samego dnia w "Kropce nad i" w TVN24 przypomniał, że "policja działa na zlecenie sądu, a wyrok polskiego sądu jest bezapelacyjny". - Ja mogę powiedzieć, że na linii współpracy policja - Służba Ochrony Państwa wszystko było perfekcyjnie. Policja wystąpiła o stosowną pomoc do SOP-u i SOP w tej operacji także uczestniczył. Tak że z tej perspektywy SOP zachował się tak, jak należy - ocenił szef MSWiA.

"Po raz pierwszy", "rzecz niespotykana"

Niektórzy komentujący aresztowanie Kamińskiego i Wąsika politycy PiS twierdzili, że po raz pierwszy zdarzyło się, iż funkcjonariusze policji pojawili się w Pałacu Prezydenckim. 10 stycznia poseł PiS Michał Dworczyk w porannej rozmowie w RMF FM mówił:

Sam sposób zatrzymania obu panów posłów, obu panów ministrów, po raz pierwszy w historii, nawet nie tylko trzeciej, ale w historii również trzeciej i drugiej RP, wtargnięcie policji do Pałacu Prezydenckiego, nie znajduję podobnego przykładu w historii.

Podobną tezę przedstawił poseł PiS Kazimierz Smoliński, który napisał w serwisie X, że "atak policji na Pałac Prezydencki jest rzeczą niespotykaną".

Również w sieci dyskutowano, czy zdarzyło się kiedyś, by policja weszła do Pałacu Prezydenckiego. "Nie potrzebnie po konferencji zdradzili, w którym skrzydle budynku przebywają. Co by nie mówić, chyba pierwszy raz w historii europejskiej, policja weszła do Pałacu Prezydenckiego"; "To prawda. Wejście policji do pałacu prezydenckiego nastąpiło po raz pierwszy" - komentowano (pisownia postów oryginalna).

Wpisy internautów z 9 stycznia 2024 rokux.com

Abstrahując od tego, że zdaniem części komentujących doszło do "wtargnięcia policji" – co w świetle oceny szefa BBN nie jest prawdą – czy jednak rzeczywiście "nie było podobnego przykładu" i była to pierwsza akcja policji w Pałacu Prezydenckim? Otóż nie.

Prezydent Kaczyński "stwierdził, że absolutnie nie może być mowy o żadnej taryfie ulgowej"

Na początku trzeba zaznaczyć, że sprawę Wąsika i Kamińskiego (i wydarzenia wokół niej) trudno porównać z tą sprzed kilkunastu lat, w wyniku której policja również zawitała do Pałacu Prezydenckiego. Jak opisujemy poniżej, akcja dotyczyła osoby oskarżonej (czyli jeszcze nie skazanej), która była pracownikiem Kancelarii Prezydenta RP, zarzuty były inne, a sam prezydent – wówczas Lech Kaczyński – nie miał nic przeciwko działaniom organów ścigania, nie chronił podejrzanego. Nie doszło też wtedy do zatrzymania na terenie pałacu.    

Funkcjonariusze weszli do Pałacu Prezydenckiego w niedzielę, 8 lipca 2007 roku. Tego dnia zatrzymano Artura P., doradcę prezydenta Kaczyńskiego do spraw sportu. Artur P. pełnił tę funkcję od października 2006 roku. Usłyszał zarzut udziału w obrocie narkotykami w znacznej ilości. Mowa była o 1,2 kg kokainy.

Doradca prezydenta został zatrzymany pod Warszawą, a w toku działań policjanci zdecydowali o przeszukaniu jego miejsca pracy - czyli Pałacu Prezydenckiego. Ówczesny szef Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie Robert Bednarczyk w dniu zatrzymania P. mówił dziennikarzom, że "proceder kwitł dość długo" i "obejmował wiele osób". Zauważył, że nieprawdopodobne jest, by urzędnik sam zużył tak duże ilości narkotyku.

Maciej Łopiński, będący wówczas sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta, wystąpił od razu 8 lipca na konferencji prasowej. Przyznał, że kancelaria dowiedziała się o podejrzeniach wobec swojego pracownika już pod koniec maja 2007 roku. "Od początku współpracowaliśmy z organami ścigania w tej sprawie i dla dobra prowadzonego postępowania, na prośbę policji, Artur P. nie został natychmiast odwołany ze stanowiska, choć początkowo prezydent miał takie plany" - opowiadał.

Łopiński przekazał, że gdy Lech Kaczyński dowiedział się o prowadzonym postępowaniu, "stwierdził, że absolutnie nie może być mowy o żadnej taryfie ulgowej" i zaznaczał, że to, iż jednym z podejrzanych jest pracownik jego kancelarii, zwiększyło "wymagania wobec policji, prokuratury, żeby sprawa była prowadzona ze szczególną determinacją i pryncypialnością".

Maciej Łopiński o sprawie Artura P. Nagranie z 8 lipca 2007 roku
Maciej Łopiński o sprawie Artura P. Nagranie z 8 lipca 2007 rokuTVN24

"Ta sprawa jest dla nas zaskoczeniem w tym sensie, że jeżeli zarzuty się potwierdzą, to pan Artur P. jest człowiekiem, który miał dwie twarze, dlatego że z jednej strony, zarzuca mu się uczestnictwo we wprowadzaniu do obrotu środków odurzających, a z drugiej strony, jest to człowiek, który na przykład w Łazienkach rzucił się do stawu, żeby uratować tonącą dziewczynkę" - mówił minister Łopiński.

Oświadczenie Kancelarii Prezydenta z 8 lipca 2007 rokuprezydent.pl

Mikroślady, pobrane próbki i "bardzo kulturalna, miła atmosfera"

Udało nam się porozmawiać o wydarzeniach z 8 lipca 2007 roku z dwoma uczestnikami akcji w Pałacu Prezydenckim. Z racji swojej funkcji zastrzegli anonimowość.

- Do zatrzymania P. pod Warszawą doszło w niedzielę. Później byliśmy w mieszkaniu w Warszawie, a następnie pojechaliśmy do jego miejsca pracy, czyli do Kancelarii Prezydenta. Siłą rzeczy trzeba było całość czynności wykonać, łącznie z przeszukaniem miejsca pracy - opowiada Konkret24 jeden z funkcjonariuszy.

W akcji w samym Pałacu Prezydenckim brało udział trzech policjantów: dwóch funkcjonariuszy z Lublina i jeden z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego.

 - Zaanonsowano nas obsłudze pałacu. Oczywiście, nie byliśmy w kontakcie z prezydentem. Pamiętam, że w pomieszczeniach użytkowanych przez Artura P. ujawniliśmy mikroślady świadczące o obecności kokainy. Pobraliśmy próbki z łazienki, z biurka. Konsumował to w miejscu pracy - wspomina nasz rozmówca. Podkreśla, że wszystkie czynności przebiegały "w bardzo spokojnej, bardzo kulturalnej, miłej atmosferze" i "nie było żadnego problemu z tym, żeby to załatwić". Nie pamięta, czy prezydent był w czasie przeszukania w pałacu, choć przypomina sobie jedną kwestię z tym związaną. - Pamiętam postawę prezydenta, choć nie wprost wyrażoną do nas, bo byłem wówczas szeregowym funkcjonariuszem. Wiem, że był bardzo zainteresowany dogłębnym wyjaśnieniem tej sprawy, bez żadnego parasola ochronnego wobec kogokolwiek - podkreśla.

"Nie stwarzano atmosfery, że tam jest jakaś forma eksterytorialności"

Drugi funkcjonariusz policji, który brał udział w tych działaniach, potwierdza, że czynności w Pałacu Prezydenckim przebiegały "w wyjątkowo spokojnej atmosferze". - Mieliśmy osobne postanowienie (na przeszukanie - red.) od prokuratury. Była to czynność uzgodniona z funkcjonariuszami BOR i to oni wpuścili nas na teren pałacu. Zadbaliśmy nawet o to, żeby stosownie wyglądać. Z tego, co pamiętam, wszyscy trzej byliśmy chyba w garniturach, dla powagi miejsca - wspomina. Podkreśla, że nie było problemów z wjazdem. - W czynności przeszukiwania na pewno towarzyszył nam funkcjonariusz ówczesnego BOR-u. Nie było żadnych incydentów, czynności przebiegły poprawnie - mówi. - Nie stwarzano atmosfery, że tam jest jakaś forma eksterytorialności czy wydumanego immunitetu - dodaje. 

- Życzyłbym sobie, żeby wszędzie tak czynności przebiegały: bez napięcia, dwuznaczności, okazywania pogardy czy kwestionowania podstaw do tej czynności. W tamtej sytuacji obie strony zachowały się fair, stanęły na wysokości zadania. Po jednej stronie byli urzędnicy państwowi, policjanci i po drugiej stronie też urzędnicy państwowi, a więc funkcjonariusz BOR-u i być może przedstawiciel kancelarii – kończy nasz rozmówca.

Pałac Prezydencki "nie jest żadnym eksterytorialnym miejscem". Karnista: policja może tam wejść
Pałac Prezydencki "nie jest żadnym eksterytorialnym miejscem". Karnista: policja może tam wejśćTVN24

"Ani nie handlowałem, ani nie posiadałem. Kupowałem"

Artur P. w 2007 roku został przez prokuraturę oskarżony o handel i wprowadzenie do obrotu 1,2 kg narkotyków. Spędził w areszcie pięć miesięcy. Artur P. wystąpił potem do sądu pracy przeciwko Kancelarii Prezydenta RP za to, że nie miała prawa zwolnić go dyscyplinarnie.

Prokuratura nie znalazła jednak dowodów, że Artur P. handlował kokainą i po dwóch latach śledztwa, w 2009 roku, zmieniła zarzut: miał odpowiedzieć za posiadanie 1,2 kg kokainy.

23 stycznia 2008 roku Artur P. był gościem Konrada Piaseckiego w programie "Kontrwywiad" w RMF FM P. "Ani nie handlowałem, ani nie posiadałem. Kupowałem" – tłumaczył. "Tu jest pewna luka prawna. Tak czy inaczej jeszcze raz podkreślam: nie robiłem nic niezgodnego z prawem" - twierdził. "Nie mogę powiedzieć, że jestem osobą zupełnie niewinną. Że tutaj mogę to zrzucić na karb swojej słabości. Za tę część odpowiadam i oczywiście mogę powiedzieć, że jest mi przykro z tego powodu, że tak się stało. I jakąś odpowiedzialność ponoszę za to" – przyznał.

Od tego czasu Artur P. nie pojawiał się publicznie i media się już tym tematem tak szeroko nie zajmowały. Jak skończyła się jego sprawa, zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Czekamy na odpowiedź.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Dziewczynka ze zdjęcia z Barackiem Obamą została zamordowana, Leo Messi był na wyspie Jeffreya Epsteina, były prezydent Ukrainy utrzymywał relacje z tym nieżyjącym przestępcą. Internet zalała fala fejków. Skandal wykorzystywany jest przez internautów szukających zasięgów, ale także przez rosyjską dezinformację. W gąszczu fejków ginie kontekst, ofiary pedofilii i ich prawdziwe historie.

Afera Epsteina. Jak fejki zalały sieć

Afera Epsteina. Jak fejki zalały sieć

Źródło:
Konkret24

Przewodniczący Izby Reprezentantów USA i izraelskiego Knesetu zabiegają o wsparcie kandydatury prezydenta USA Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Marszałek polskiego Sejmu odmówił - a jakie decyzje podjęto w innych europejskich krajach?

Które kraje Europy poparły kandydaturę Trumpa do Nobla? Zależy, jak to rozumieć

Które kraje Europy poparły kandydaturę Trumpa do Nobla? Zależy, jak to rozumieć

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych - w tym także w polskich - generują posty informujące, jakoby księżniczka Szwecji miała nazwać Donalda Trumpa "zboczeńcem" i nawoływać do bojkotu amerykańskich produktów w Europie. Wpisy ilustrowane są zdjęciem rzekomej księżniczki. To potrójny fake news.

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

"Szwedzka księżniczka Frida", Donald Trump i zdjęcie olimpijki. Nic nie pasuje

Źródło:
Konkret24

Krzysztof Bosak twierdzi, że to nie afera Jeffreya Epsteina ujawniła "pedofilskie praktyki na szczytach elit w USA" - według niego pokazała to już tak zwana Pizzagate. Wicemarszałek polskiego Sejmu przywołał też inną zmyśloną teorię, pisząc o "ujawnianiu pedofilskich siatek wewnątrz amerykańskich elit". Dlatego internauci mu wytykają, że publikuje fake newsy.

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Bosak o "pedofilskich praktykach" elit w USA. "Panie marszałku, to znany fejk"

Źródło:
Konkret24

"To jest chore, co w tej UE wymyślają"; "Unia robi z naszych domów sortownię śmieci" - internauci z oburzeniem reagują na doniesienia o kolejnym unijnym nakazie. Bo według przekazu Konfederacji i jej działaczy Unia Europejska miałaby wprowadzić obowiązek posiadania aż 11 koszy na śmieci. W tej narracji jednak tylko liczba jest prawdziwa.

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

UE wprowadza aż 11 pojemników na odpady? Wyjaśniamy "śmieciowy absurd"

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy Ministerstwo Zdrowia zapowiada objęcie dzieci obowiązkiem szczepienia przeciwko HPV, w mediach społecznościowych przeciwnicy tej decyzji przekonują o braku potwierdzenia bezpieczeństwa tej szczepionki. Jako "dowód" wskazują pewne pismo wysłane z resortu zdrowia. Przestrzegamy: to medyczna dezinformacja.

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Szczepionka na HPV a pismo z ministerstwa. Uwaga na tę manipulację

Źródło:
Konkret24

"Jak nastrój w beczce?" - zakpił z ministra rolnictwa europoseł Waldemar Buda, publikując wpis o transporcie wołowiny z Argentyny do Europy. Tym postem ściągnął tylko na siebie krytykę internautów, bo opublikował fotografię AI jako rzekomo prawdziwą.

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Europoseł Buda pokazuje "pierwsze transporty wołowiny z Argentyny". A to fejk

Źródło:
Konkret24

"Skandal", "tragedia", "to zdrada" - tak internauci komentują doniesienia o rzekomym uprzywilejowaniu cudzoziemców w zatrudnianiu ich do personelu medycznego. Nad takim rozwiązaniem ma niby pracować rząd. Prawda jest inna.

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Cudzoziemcy z "pierwszeństwem zatrudnienia w ochronie zdrowia"? Nad czym pracuje resort

Źródło:
Konkret24

Za możliwość spaceru wydmami i lasami i kontaktu z naturą w Holandii rzekomo trzeba zapłacić. To przekaz, który towarzyszy krążącemu w mediach społecznościowych zdjęciu. A jak jest naprawdę? Wyjaśniamy.

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

"Chcesz spaceru po wydmach lub lasach, masz obowiązek kupić bilet". Co tu jest nie tak

Źródło:
Konkret24

Doniesienia o rasistowskim filmie uderzającym w Baracka Obamę i jego żonę Michelle, który Donald Trump opublikował na platformie Truth Social, wywołały falę oburzenia, jak również niedowierzania. Jednak ten wpis prezydenta USA jest prawdziwy.

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Trump naprawdę pokazał film z rasistowskim wizerunkiem Obamów

Źródło:
Konkret24

Mrozy w Polsce stały się dla przeciwników odnawialnych źródeł energii pożywką do szerzenia dezinformacji. Przekonują oni, że jeżeli Polska zrezygnuje z zasilania węglem i gazem, zaczniemy "zamarzać we własnych domach". Jako dowód rozpowszechniane są wykresy przedstawiające znikomy udział odnawialnych źródeł w obecnym miksie energetycznym. Przestrzegamy przed tą manipulacją.

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Polacy "zamarzaliby teraz" gdyby nie węgiel i gaz? Uwaga na te wykresy

Źródło:
Konkret24

W kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki złożył kilkadziesiąt obietnic wyborczych, lecz głównym programem był Plan 21. Po pół roku prezydentury widać, że jego realizacja nie przebiega tak, jak Nawrocki zapowiadał. Ani jeden punkt nie został spełniony. Przedstawiamy, co w ramach tych 21 punktów prezydent zrobił i dlaczego ich spełnienie od początku było mało realne, biorąc pod uwagę kompetencje Prezydenta RP.

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Półrocze prezydentury. Ile z Planu 21 Karol Nawrocki zrealizował

Źródło:
TVN24+

Do płaczu i załamania starszego nauczyciela mieli doprowadzić francuscy nastolatkowie. Sugeruje to nagranie, które krąży w sieci. Ten i podobne materiały mają grać na emocjach.

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

"Pan Morel zaczyna płakać", czyli "zapłata" dla francuskiego nauczyciela?

Źródło:
Konkret24

Politycy prawicy właśnie ogłosili, że teoria spiskowa "wielkiej podmiany" mówiąca o zastępowaniu Europejczyków imigrantami przestała być spiskowa - stała się faktem. Ten "plan europejskich elit" miała potwierdzić hiszpańska polityczka Irene Montero. Europosłanka, drwiąc z prawicy, pewnie nie sądziła, że zostanie przez polskich polityków odebrana dosłownie.

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Konfederacja straszy "wielką podmianą populacji". Drwinę wzięli na serio

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie, którego autor pokazuje, jak rzekomo po wprowadzeniu systemu KSeF "można zniszczyć firmy". Akcja z zakupem prezerwatyw i wystawieniem faktury za nie na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów jest gorąco komentowana - ale nie radzimy naśladować. Bo autor filmu manipuluje.

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Chciał wyśmiać KSeF. "Prezerwatywy poproszę, fakturę na pana premiera". Czy tak można?

Źródło:
Konkret24

W niektórych publikacjach negacjonistycznych pojawia się twierdzenie, że krematoria w KL Auschwitz nie były w stanie spopielić tak wielu zwłok, jak wskazują historyczne dane na temat liczby ofiar.

FAŁSZ: Krematoria nie miały możliwości spalenia tak dużej liczby zwłok

FAŁSZ: Krematoria nie miały możliwości spalenia tak dużej liczby zwłok

Źródło:
www.auschwitz.org

To między innymi dzięki Jeffreyowi Epsteinowi obecny burmistrz Nowego Jorku zrobił karierę polityczną. Tak twierdzą internauci, którzy publikują fotografię, na której obok nieżyjącego przestępcy seksualnego są jeszcze między innymi Bill Gates i Bill Clinton. To zdjęcie niewiele ma wspólnego z rzeczywistością.

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

"Tak działa system". Co łączy Jeffreya Epsteina i burmistrza Nowego Jorku

Źródło:
Konkret24

Niedługo mija pół roku, odkąd Karol Nawrocki sprawuje urząd prezydenta RP. W tym krótkim okresie zawetował już 23 ustawy. Porównując go do poprzedników, niektórzy politycy podkreślali i podkreślają, że Nawrocki pobił rekord, jeśli chodzi o liczbę wet. Czy słusznie? Jak sprawdziliśmy, pewien rekord obecny prezydent rzeczywiście ma na swoim koncie.

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Nawrocki zawetował "rekordową liczbę ustaw"? Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

Teraz Iran, wcześniej Nepal, Afganistan, Uganda... Gdy w jakimś kraju "wyłączono internet", co tak naprawdę zrobiono? Czy władze mają jakiś tajemniczy przycisk, odłączający całe państwo od sieci? Jak się okazuje, nie jest to takie proste i nie w każdym kraju możliwe do przeprowadzenia.

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

"Wyłączyli internet w kraju". Jak się to robi? 

Źródło:
TVN24+

Prezydent Francji stwierdził, że nie boi się ani Donalda Trumpa, ani Władimira Putina, a jego kraj jest gotowy na wojnę. Liczy przy tym na pomoc państw afrykańskich, "które stanęłyby po stronie Francji w razie wojny". Nagranie, w którym rzekomo to wszystko powiedział, krąży w sieci. A co naprawdę powiedział Emmanuel Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

"Kraje afrykańskie staną po stronie Francji w razie wojny". Czy to powiedział Macron?

Źródło:
Konkret24

Facebooka zalała fala "ogłoszeń matrymonialnych" rzekomych Ukrainek. Są pokazywane jako kobiety atrakcyjne, ale roszczeniowe. I choć te osoby nie istnieją, ich "wpisy" generują krytykę polskich internautów, a także hejt. Bo o to właśnie chodzi w tej wyjątkowo oburzającej antyukraińskiej akcji.

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Są piękne, nieprawdziwe i wyrządzają zło. Siatka fałszywych kont uderza w Ukrainki

Źródło:
Konkret24

W Wielkiej Brytanii atakami z użyciem noży zagrożeni są szczególnie ludzie młodzi. Z drugiej strony, właśnie oni stanowią sporą grupę sprawców. To zjawisko określa się już jako model strachu i mody. Między innymi by temu przeciwdziałać, na ulicach brytyjskich miast ustawiane są pojemniki na noże. Czy spełniają swoją funkcję?

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Mówisz "kończę z tym" i wrzucasz tu nóż. Pojemniki, które "ratują życie"

Źródło:
TVN24+

Podczas gdy Stany Zjednoczone nękają śnieżyce i mrozy, w mediach społecznościowych krążą nagrania mające pokazywać, jak niebezpieczne są tam teraz "wybuchające drzewa". Meteorolodzy i lokalne władze rzeczywiście ostrzegały mieszkańców niektórych stanów przed takim zjawiskiem - a twórcy fake newsów wykorzystali sytuację.

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Silny mróz i "wybuchające drzewa". Ale aż tak?

Źródło:
Konkret24

Czy to będzie zgodne z konstytucją? Czy takie zmiany można wprowadzić rozporządzeniem? - to dwa z wielu pytań, które pojawiają się w związku z planowaną zmianą treści aktów małżeństwa. Minister cyfryzacji wyjaśnia powód, przedstawiciel prezydenta krytykuje, a my sprawdzamy, czy i jak takie zmiany można zgodnie z prawem wprowadzić.

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

"Małżonek pierwszy, małżonek drugi". Czy im tak wolno zmienić?

Źródło:
Konkret24

Głównym polem aktywności współczesnych negacjonistów Holokaustu są media społecznościowe - przestrzega na swojej stronie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zainicjowało walkę z tą formą kłamstwa, uruchamiając akcję "Powstrzymaj negacjonizm". Lecz negowanie historii obozu trwa nie tylko w internecie - robią to na przykład politycy. Konkret24 przyłącza się do akcji: na tej stronie udostępniamy weryfikacje, które opublikowało muzeum. Będziemy odkłamywać kolejne fałszywe tezy negacjonistów.

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Walczymy z kłamstwami o Auschwitz. Konkret24 wspiera akcję muzeum

Źródło:
tvn24.pl

Internet zalewają filmy pokazujące gniew i wściekłość Amerykanów na funkcjonariuszy ICE. Na nagraniach widać, jak "zwykli" obywatele konfrontują się z agentami: biją ich, zrywają im maski. Poprzednio próbowano agentów ICE ośmieszać, teraz emocje są inne. Nagrania nie pokazują rzeczywistości, ale oczekiwania obywateli - owszem.

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Krzyczą, biją, zrywają maski. Amerykanie "konfrontują się z ICE" w sieci

Źródło:
Konkret24

Przygotowywany przez Ambasadę Ukrainy w Polsce dokument niektórzy politycy prawicy nazywają "instrukcją donoszenia na Polaków". Taka narracja szybko zaczęła krążyć w mediach społecznościowych i niektórych serwisach internetowych. Ambasador Ukrainy i współautor poradnika odpierają zarzuty. Wyjaśniamy.

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

"Instrukcja donoszenia na Polaków"? Co powstaje w Ambasadzie Ukrainy

Źródło:
Konkret24

Nie ma na niej oscypka, sera korycińskiego, obwarzanka krakowskiego czy kiełbasy lisieckiej. Lista nazw polskich produktów, które mają być chronione przed podróbkami na rynkach krajów Mecosur, jest wyjątkowo krótka, za to wysokoprocentowa. Lecz co ciekawe, nie powstała teraz, a zdumienie niektórych polityków prawicy wydaje się spóźnione.

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Tylko dwie polskie wódki wśród produktów chronionych w Mercosur. Dlaczego?

Źródło:
TVN24+

Wypowiedź szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego wywołała falę krytyki ze strony ekspertów od obronności i uzbrojenia. Sławomir Cenckiewicz jest zaniepokojony, że ze środków SAFE "nie możemy kupować sprzętu amerykańskiego czy koreańskiego". Lecz założenia unijnego programu są powszechnie znane. Również ich cel, który jest inny, niż chciałby szef BBN.

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Szef BBN "nie wie, o czym mówi"? Gdzie możemy kupić sprzęt wojskowy w ramach SAFE

Źródło:
Konkret24

"Ekonomia wojenna" - tak prorosyjskie konta nazywają rzekomy proceder sprzedawania agregatów prądotwórczych, które Polacy przekazują Ukraińcom w ramach akcji pomocowej. Tyle że takiego procederu nie ma.

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Ukraińcy sprzedają na aukcjach "polskie agregaty"? Nie te, o których myślicie

Źródło:
Konkret24