Policja "po raz pierwszy" weszła do Pałacu Prezydenckiego? Nie. Przypominamy  

Źródło:
Konkret24
Policja zatrzymała Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika
Policja zatrzymała Mariusza Kamińskiego i Macieja WąsikaTVN24
wideo 2/4
Policja zatrzymała Mariusza Kamińskiego i Macieja WąsikaTVN24

"Wejście policji do Pałacu Prezydenckiego nastąpiło po raz pierwszy", "rzecz niespotykana" – takie komentarze pojawiły się w przestrzeni publicznej po aresztowaniu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Twierdzili tak między innymi politycy Prawa i Sprawiedliwości. Jednak policja do siedziby prezydenta zawitała nie pierwszy raz. 

Politycy PiS Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik zostali skazani 20 grudnia 2023 roku prawomocnym wyrokiem na dwa lata pozbawienia wolności w związku ze swoimi działaniami dotyczącymi tzw. afery gruntowej. Obaj mają także pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk publicznych. 9 stycznia 2024 roku Komenda Stołeczna Policji potwierdziła, że po godzinie 10 otrzymała dokumenty z sądu nakazujące doprowadzenie Kamińskiego i Wąsika do zakładu karnego. Od razu tego dnia funkcjonariusze próbowali zatrzymać obu skazanych – byli między innymi w ich miejscach zamieszkania, lecz ich tam nie zastali.

Wąsik i Kamiński pojechali bowiem do Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu, gdzie zaprosił ich Andrzej Duda. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński informował tego dnia, że "byli posłowie przebywali w siedzibie prezydenta jeszcze przed otrzymaniem przez policję dokumentów z sądu". Obaj politycy wzięli udział w zaplanowanej na godzinę 11 uroczystości powołania nowych doradców prezydenta. Po godzinie 12 Kancelaria Prezydenta opublikowała na swojej stronie zdjęcia prezydenta Dudy z Wąsikiem i Kamińskim. Od tego momentu policjanci patrolowali teren wokół Pałacu Prezydenckiego. - Wokół naliczyłem 13 radiowozów, sprawdzane są niektóre wyjeżdżające auta. Głównie te z przyciemnianymi szybami – informował Artur Węgrzynowicz, reporter tvn24.pl. - Policjanci zarówno w oznakowanych, jak i nieoznakowanych radiowozach zabezpieczyli wszystkie drogi wyjazdowe – mówił.

O godzinie 15.05 Kamiński i Wąsik wyszli przed pałac, wygłosili oświadczenie dla czekających tam dziennikarzy i nie odpowiadając na pytania, wrócili do pałacu.

O godzinie 19.42 na antenie TVN24 po raz pierwszy podano informację o zatrzymaniu polityków PiS w Pałacu Prezydenckim. Andrzeja Dudy nie było wtedy w budynku, ponieważ wyjechał do Belwederu na zaplanowane na godzinę 18 spotkanie z przywódczynią białoruskiej opozycji Swietłaną Cichanouską. 15 stycznia "Gazeta Wyborcza" opisała, że w trakcie nieobecności prezydenta w pałacu pojawili się dwaj zastępcy komendanta Służby Ochrony Państwa, pułkownicy Krzysztof Król i Bartłomiej Hebda, a także czternastu umundurowanych policjantów. Według tej relacji Hebda miał poprosić szefową Kancelarii Prezydenta Grażynę Ignaczak-Bandych o sprowadzenie Kamińskiego i Wąsika do pokoju szefa gabinetu prezydenta, tam politycy PiS zostali zatrzymani przez część przybyłych policjantów.

Wąsika i Kamińskiego najpierw przewieziono do komendy policji przy ulicy Grenadierów, a potem do aresztu śledczego na warszawskim Grochowie. 11 stycznia osadzono ich w dwóch mazowieckich aresztach – Wąsika w Przytułach Starych koło Ostrołęki, a Kamińskiego w Radomiu.

Aresztowanie Kamińskiego i Wąsika na terenie Pałacu Prezydenckiego wywołało oburzenie polityków obecnej opozycji. Podczas gdy zwolennicy zatrzymania skazanych polityków krytykowali prezydenta Dudę za to, że dał schronienie przestępcom – przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oraz inni obrońcy Kamińskiego i Wąsika mówili o "zamachu stanu". Oskarżali szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego o to, że "wydał rozkaz policji, by wtargnęła do Pałacu Prezydenckiego" w trakcie nieobecności Andrzeja Dudy.

"Procedura zatrzymania była wykonana w sposób legalny, ze wszystkich stron"

Tymczasem szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera wyjaśnił 10 stycznia w "Faktach po Faktach" w TVN24, że "prawidłowość postępowania, od momentu wydania postanowienia sądu, przez rozkazy dowódców Służby Ochrony Państwa, policji, były wykonywane zgodnie z zasadami użycia funkcjonariuszy jako narzędzia". - Ta procedura była realizowana w sposób spokojny, merytoryczny - podkreślił. - Z formalnego punktu widzenia procedura zatrzymania była wykonana w sposób legalny, ze wszystkich stron – dodał Siewiera.

Natomiast minister Marcin Kierwiński tego samego dnia w "Kropce nad i" w TVN24 przypomniał, że "policja działa na zlecenie sądu, a wyrok polskiego sądu jest bezapelacyjny". - Ja mogę powiedzieć, że na linii współpracy policja - Służba Ochrony Państwa wszystko było perfekcyjnie. Policja wystąpiła o stosowną pomoc do SOP-u i SOP w tej operacji także uczestniczył. Tak że z tej perspektywy SOP zachował się tak, jak należy - ocenił szef MSWiA.

"Po raz pierwszy", "rzecz niespotykana"

Niektórzy komentujący aresztowanie Kamińskiego i Wąsika politycy PiS twierdzili, że po raz pierwszy zdarzyło się, iż funkcjonariusze policji pojawili się w Pałacu Prezydenckim. 10 stycznia poseł PiS Michał Dworczyk w porannej rozmowie w RMF FM mówił:

Sam sposób zatrzymania obu panów posłów, obu panów ministrów, po raz pierwszy w historii, nawet nie tylko trzeciej, ale w historii również trzeciej i drugiej RP, wtargnięcie policji do Pałacu Prezydenckiego, nie znajduję podobnego przykładu w historii.

Podobną tezę przedstawił poseł PiS Kazimierz Smoliński, który napisał w serwisie X, że "atak policji na Pałac Prezydencki jest rzeczą niespotykaną".

Również w sieci dyskutowano, czy zdarzyło się kiedyś, by policja weszła do Pałacu Prezydenckiego. "Nie potrzebnie po konferencji zdradzili, w którym skrzydle budynku przebywają. Co by nie mówić, chyba pierwszy raz w historii europejskiej, policja weszła do Pałacu Prezydenckiego"; "To prawda. Wejście policji do pałacu prezydenckiego nastąpiło po raz pierwszy" - komentowano (pisownia postów oryginalna).

Wpisy internautów z 9 stycznia 2024 rokux.com

Abstrahując od tego, że zdaniem części komentujących doszło do "wtargnięcia policji" – co w świetle oceny szefa BBN nie jest prawdą – czy jednak rzeczywiście "nie było podobnego przykładu" i była to pierwsza akcja policji w Pałacu Prezydenckim? Otóż nie.

Prezydent Kaczyński "stwierdził, że absolutnie nie może być mowy o żadnej taryfie ulgowej"

Na początku trzeba zaznaczyć, że sprawę Wąsika i Kamińskiego (i wydarzenia wokół niej) trudno porównać z tą sprzed kilkunastu lat, w wyniku której policja również zawitała do Pałacu Prezydenckiego. Jak opisujemy poniżej, akcja dotyczyła osoby oskarżonej (czyli jeszcze nie skazanej), która była pracownikiem Kancelarii Prezydenta RP, zarzuty były inne, a sam prezydent – wówczas Lech Kaczyński – nie miał nic przeciwko działaniom organów ścigania, nie chronił podejrzanego. Nie doszło też wtedy do zatrzymania na terenie pałacu.    

Funkcjonariusze weszli do Pałacu Prezydenckiego w niedzielę, 8 lipca 2007 roku. Tego dnia zatrzymano Artura P., doradcę prezydenta Kaczyńskiego do spraw sportu. Artur P. pełnił tę funkcję od października 2006 roku. Usłyszał zarzut udziału w obrocie narkotykami w znacznej ilości. Mowa była o 1,2 kg kokainy.

Doradca prezydenta został zatrzymany pod Warszawą, a w toku działań policjanci zdecydowali o przeszukaniu jego miejsca pracy - czyli Pałacu Prezydenckiego. Ówczesny szef Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie Robert Bednarczyk w dniu zatrzymania P. mówił dziennikarzom, że "proceder kwitł dość długo" i "obejmował wiele osób". Zauważył, że nieprawdopodobne jest, by urzędnik sam zużył tak duże ilości narkotyku.

Maciej Łopiński, będący wówczas sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta, wystąpił od razu 8 lipca na konferencji prasowej. Przyznał, że kancelaria dowiedziała się o podejrzeniach wobec swojego pracownika już pod koniec maja 2007 roku. "Od początku współpracowaliśmy z organami ścigania w tej sprawie i dla dobra prowadzonego postępowania, na prośbę policji, Artur P. nie został natychmiast odwołany ze stanowiska, choć początkowo prezydent miał takie plany" - opowiadał.

Łopiński przekazał, że gdy Lech Kaczyński dowiedział się o prowadzonym postępowaniu, "stwierdził, że absolutnie nie może być mowy o żadnej taryfie ulgowej" i zaznaczał, że to, iż jednym z podejrzanych jest pracownik jego kancelarii, zwiększyło "wymagania wobec policji, prokuratury, żeby sprawa była prowadzona ze szczególną determinacją i pryncypialnością".

Maciej Łopiński o sprawie Artura P. Nagranie z 8 lipca 2007 roku
Maciej Łopiński o sprawie Artura P. Nagranie z 8 lipca 2007 rokuTVN24

"Ta sprawa jest dla nas zaskoczeniem w tym sensie, że jeżeli zarzuty się potwierdzą, to pan Artur P. jest człowiekiem, który miał dwie twarze, dlatego że z jednej strony, zarzuca mu się uczestnictwo we wprowadzaniu do obrotu środków odurzających, a z drugiej strony, jest to człowiek, który na przykład w Łazienkach rzucił się do stawu, żeby uratować tonącą dziewczynkę" - mówił minister Łopiński.

Oświadczenie Kancelarii Prezydenta z 8 lipca 2007 rokuprezydent.pl

Mikroślady, pobrane próbki i "bardzo kulturalna, miła atmosfera"

Udało nam się porozmawiać o wydarzeniach z 8 lipca 2007 roku z dwoma uczestnikami akcji w Pałacu Prezydenckim. Z racji swojej funkcji zastrzegli anonimowość.

- Do zatrzymania P. pod Warszawą doszło w niedzielę. Później byliśmy w mieszkaniu w Warszawie, a następnie pojechaliśmy do jego miejsca pracy, czyli do Kancelarii Prezydenta. Siłą rzeczy trzeba było całość czynności wykonać, łącznie z przeszukaniem miejsca pracy - opowiada Konkret24 jeden z funkcjonariuszy.

W akcji w samym Pałacu Prezydenckim brało udział trzech policjantów: dwóch funkcjonariuszy z Lublina i jeden z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego.

 - Zaanonsowano nas obsłudze pałacu. Oczywiście, nie byliśmy w kontakcie z prezydentem. Pamiętam, że w pomieszczeniach użytkowanych przez Artura P. ujawniliśmy mikroślady świadczące o obecności kokainy. Pobraliśmy próbki z łazienki, z biurka. Konsumował to w miejscu pracy - wspomina nasz rozmówca. Podkreśla, że wszystkie czynności przebiegały "w bardzo spokojnej, bardzo kulturalnej, miłej atmosferze" i "nie było żadnego problemu z tym, żeby to załatwić". Nie pamięta, czy prezydent był w czasie przeszukania w pałacu, choć przypomina sobie jedną kwestię z tym związaną. - Pamiętam postawę prezydenta, choć nie wprost wyrażoną do nas, bo byłem wówczas szeregowym funkcjonariuszem. Wiem, że był bardzo zainteresowany dogłębnym wyjaśnieniem tej sprawy, bez żadnego parasola ochronnego wobec kogokolwiek - podkreśla.

"Nie stwarzano atmosfery, że tam jest jakaś forma eksterytorialności"

Drugi funkcjonariusz policji, który brał udział w tych działaniach, potwierdza, że czynności w Pałacu Prezydenckim przebiegały "w wyjątkowo spokojnej atmosferze". - Mieliśmy osobne postanowienie (na przeszukanie - red.) od prokuratury. Była to czynność uzgodniona z funkcjonariuszami BOR i to oni wpuścili nas na teren pałacu. Zadbaliśmy nawet o to, żeby stosownie wyglądać. Z tego, co pamiętam, wszyscy trzej byliśmy chyba w garniturach, dla powagi miejsca - wspomina. Podkreśla, że nie było problemów z wjazdem. - W czynności przeszukiwania na pewno towarzyszył nam funkcjonariusz ówczesnego BOR-u. Nie było żadnych incydentów, czynności przebiegły poprawnie - mówi. - Nie stwarzano atmosfery, że tam jest jakaś forma eksterytorialności czy wydumanego immunitetu - dodaje. 

- Życzyłbym sobie, żeby wszędzie tak czynności przebiegały: bez napięcia, dwuznaczności, okazywania pogardy czy kwestionowania podstaw do tej czynności. W tamtej sytuacji obie strony zachowały się fair, stanęły na wysokości zadania. Po jednej stronie byli urzędnicy państwowi, policjanci i po drugiej stronie też urzędnicy państwowi, a więc funkcjonariusz BOR-u i być może przedstawiciel kancelarii – kończy nasz rozmówca.

Pałac Prezydencki "nie jest żadnym eksterytorialnym miejscem". Karnista: policja może tam wejść
Pałac Prezydencki "nie jest żadnym eksterytorialnym miejscem". Karnista: policja może tam wejśćTVN24

"Ani nie handlowałem, ani nie posiadałem. Kupowałem"

Artur P. w 2007 roku został przez prokuraturę oskarżony o handel i wprowadzenie do obrotu 1,2 kg narkotyków. Spędził w areszcie pięć miesięcy. Artur P. wystąpił potem do sądu pracy przeciwko Kancelarii Prezydenta RP za to, że nie miała prawa zwolnić go dyscyplinarnie.

Prokuratura nie znalazła jednak dowodów, że Artur P. handlował kokainą i po dwóch latach śledztwa, w 2009 roku, zmieniła zarzut: miał odpowiedzieć za posiadanie 1,2 kg kokainy.

23 stycznia 2008 roku Artur P. był gościem Konrada Piaseckiego w programie "Kontrwywiad" w RMF FM P. "Ani nie handlowałem, ani nie posiadałem. Kupowałem" – tłumaczył. "Tu jest pewna luka prawna. Tak czy inaczej jeszcze raz podkreślam: nie robiłem nic niezgodnego z prawem" - twierdził. "Nie mogę powiedzieć, że jestem osobą zupełnie niewinną. Że tutaj mogę to zrzucić na karb swojej słabości. Za tę część odpowiadam i oczywiście mogę powiedzieć, że jest mi przykro z tego powodu, że tak się stało. I jakąś odpowiedzialność ponoszę za to" – przyznał.

Od tego czasu Artur P. nie pojawiał się publicznie i media się już tym tematem tak szeroko nie zajmowały. Jak skończyła się jego sprawa, zapytaliśmy Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Czekamy na odpowiedź.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Przez dwa lata od rosyjskiej agresji na Ukrainę w polskim internecie pojawiło się wiele przekazów, fake newsów i działań dezinformacyjnych wymierzonych w ten kraj, jego obywateli, także tych, którzy schronili się w Polsce. Rozprawialiśmy się z nimi w Konkret24. Przypominamy niektóre z nich.

Emerytura po jednym dniu pracy, stypendium bez wymogów, praca w urzędach. Fejki o Ukraińcach w Polsce

Emerytura po jednym dniu pracy, stypendium bez wymogów, praca w urzędach. Fejki o Ukraińcach w Polsce

Źródło:
Konkret24

Uwaga na fałszywe informacje i manipulacje nawiązujące do trwających m.in. w Polsce ćwiczeń NATO. Użytkownicy serwisu X rozsyłają wpis z wprowadzającym w błąd przekazem o uczestniczących w manewrach brytyjskich żołnierzach.

"Wielka Brytania przygotowuje się do konfliktu z Putinem?" Ekspert: typowe elementy rosyjskiego przekazu propagandowego

"Wielka Brytania przygotowuje się do konfliktu z Putinem?" Ekspert: typowe elementy rosyjskiego przekazu propagandowego

Źródło:
Konkret24, PAP

Na komisji sejmowej ekspertka resortu klimatu i środowiska stwierdziła, że "polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla, czyli nie pełnią już swojej roli". Reakcją był śmiech części obecnych na obradach. Nagranie tej sytuacji wywołuje wiele emocji również wśród internautów. Tyle że zostało zmanipulowane, a słowa ekspertki mają szerszy kontekst, który wyjaśnia w dalszej części wypowiedzi jak i w sieci.

Ekspertka: polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla. Została wyśmiana i skrytykowana w sieci. Niesłusznie

Ekspertka: polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla. Została wyśmiana i skrytykowana w sieci. Niesłusznie

Źródło:
Konkret24

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd wprowadzi na listę infrastruktury krytycznej przejścia graniczne z Ukrainą i wybrane odcinki dróg i torów kolejowych. Z pomocą ekspertów tłumaczymy, co ta decyzja może oznaczać w praktyce.

Premier: przejścia graniczne, drogi i tory kolejowe mają być infrastrukturą krytyczną. Co to znaczy w praktyce?

Premier: przejścia graniczne, drogi i tory kolejowe mają być infrastrukturą krytyczną. Co to znaczy w praktyce?

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek napisał, że resort edukacji planuje wprowadzić "nowy przedmiot omawiający skuteczność szczepień i świat osób LGBT". Ale to inny urząd zaproponował nauczanie przedmiotu pokrywającego się z tymi zagadnieniami, a MEN nie ma takich planów.

Poseł Konfederacji: MEN planuje nowy przedmiot o szczepieniach i LGBT. Nie

Poseł Konfederacji: MEN planuje nowy przedmiot o szczepieniach i LGBT. Nie

Źródło:
Konkret24

Według posła Przemysława Wiplera ani w Polsce, ani w Europie nie produkuje się amunicji, w tym artyleryjskiej. Wipler upierał się, że w tej materii w ciągu ostatnich dwóch lat "nie było żadnych istotnych inwestycji". Wedle zapewnień jednego z najwyższych unijnych urzędników produkcję pocisków artyleryjskich zwiększono o 40 proc.

Wipler: w Polsce i w Europie "nie produkuje się amunicji", "nie było inwestycji". Nieprawda

Wipler: w Polsce i w Europie "nie produkuje się amunicji", "nie było inwestycji". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS lansują obecnie przekaz, że nowy rząd "zwija Polskę" i jakoby rezygnuje z kluczowych, rozpoczętych przez poprzedni rząd inwestycji - CPK, portu kontenerowego czy fabryki półprzewodników. Sprawdziliśmy więc, co o tych projektach mówią przedstawiciele nowej władzy i które z nich na pewno będą kontynuowane.

Posłanka PiS: zwijają Polskę w zawrotnym tempie. Sprawdzamy status inwestycji

Posłanka PiS: zwijają Polskę w zawrotnym tempie. Sprawdzamy status inwestycji

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska ma nowy pomysł: każdy właściciel krowy, świni, konia lub kury będzie musiał płacić za emisję gazów cieplarnianych przez te zwierzęta - tak przynajmniej twierdzą autorzy wpisów w mediach społecznościowych. Komisja Europejska zaprzecza, a my wyjaśniamy, na jakim etapie jest wdrażanie koncepcji "kto emituje, ten płaci" w rolnictwie.

Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

Źródło:
Konkret24

Wbrew informacjom rozsyłanym przez internautów, w latach 2022-2023 do Polski wcale nie przywieziono 12 milionów ton zboża z Rosji. Sprowadzono wielokrotnie mniej.

"Polska sprowadziła 12 milionów ton rosyjskiego zboża"? To nieprawda

"Polska sprowadziła 12 milionów ton rosyjskiego zboża"? To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński w swoich rozważaniach na temat ochrony środowiska podważył wpływ człowieka na zmiany klimatyczne. Przywołał opinię, że to, "co ludzie robią dla zanieczyszczenia atmosfery, to (...) jakby w wielkiej hali sportowej zapalić zapałkę". Stwierdził też, że naturalna emisja dwutlenku węgla, w tym z erupcji wulkanów, jest większa, niż pochodząca z działalności człowieka. Prezes Prawa i Sprawiedliwości się myli.

Klimat, wulkany i emisje CO2. Co nie zgadza się w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

Klimat, wulkany i emisje CO2. Co nie zgadza się w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości pakt migracyjny został "podpisany", zawarte są w nim mechanizmy "przymusowej relokacji", a do UE miałoby trafić 4,5 mln migrantów, z czego do Polski 380 tysięcy. Opisujemy, co w tych przekazach jest manipulacją.

"Jeden migrant na 100 mieszkańców" i inne manipulacje o pakcie migracyjnym. Wyjaśniamy

"Jeden migrant na 100 mieszkańców" i inne manipulacje o pakcie migracyjnym. Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Zapowiedź wspólnej wizyty polskiego prezydenta i premiera w Białym Domu wzbudziła emocje po obu stronach sceny politycznej. Ze strony polityków PiS pojawiły się sugestie, że takie zaproszenie to bardziej gest Joe Bidena w stronę Donalda Tuska, bo "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Polscy premierzy gościli jednak u amerykańskich prezydentów, choć rzadziej niż prezydenci.

Szczucki: "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Ale polscy premierzy też tam bywali

Szczucki: "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Ale polscy premierzy też tam bywali

Źródło:
Konkret24

"Ludobójstwo na Wołyniu ma zostać skreślone", "Dzieci mają się nie uczyć o tym, w jaki sposób bohatersko Polacy pomagali Żydom" - politycy komentują propozycje zmian szkolnych podstaw programowych z historii. Czy uczniowie rzeczywiście nie dowiedzą się o kluczowych postaciach i wydarzeniach z historii Polski? Tłumaczymy, na czym polegały prekonsultacje w sprawie zmian programowych.

"Dzieci mają się nie uczyć" o Wołyniu, Pileckim, Powstaniu Wielkopolskim? Wyjaśniamy

"Dzieci mają się nie uczyć" o Wołyniu, Pileckim, Powstaniu Wielkopolskim? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Te witryny wyglądają jak lokalne portale, a tak naprawdę są częścią chińskiej siatki dezinformacyjnej działającej w 30 państwach Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Dwie z nich działają w Polsce - wynika z raportu Citizen Lab. Przeanalizowaliśmy ich treści i powiązania.

Udają lokalne portale, sieją chińską propagandę. Jak działa Paperwall

Udają lokalne portale, sieją chińską propagandę. Jak działa Paperwall

Źródło:
Citizen Lab, Konkret24

"Zamiast CPK - mokradła, zamiast elektrowni jądrowej - mokradła, zamiast Odry - mokradła" - tak ironicznie europoseł PiS Dominik Tarczyński podsumował plany resortu klimatu dotyczące ochrony mokradeł w Polsce. Sugerował, że zamiast stawiać na rozwój i dobrobyt, obecna władza planuje jedynie "powrót do mokradeł". Eksperci tłumaczą, dlaczego nie ma racji.

Tarczyński straszy "powrotem do mokradeł". Eksperci: populizm, etycznie naganne

Tarczyński straszy "powrotem do mokradeł". Eksperci: populizm, etycznie naganne

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 tys. wyświetleń ma wpis znanego muzyka Zbigniewa Hołdysa ze zdjęciem piosenkarki Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To przerobiona fotografia, która krąży w sieci od kilku tygodni.

Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To nieprawdziwe zdjęcie

Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To nieprawdziwe zdjęcie

Źródło:
Konkret24

Film robi wrażenie: stacja Euronews miała pokazać, jak francuscy rolnicy, oburzeni listem ukraińskiego ambasadora, obrzucili budynek ambasady Ukrainy obornikiem. Lecz ani nie jest to materiał Euronews, ani ukraińska ambasada, a list został spreparowany. Choć prawdą jest, że zrzucono obornik pod pewnym budynkiem we Francji.

Rolnicy "obrzucili obornikiem ukraińską ambasadę"? W tym filmie nic się nie zgadza

Rolnicy "obrzucili obornikiem ukraińską ambasadę"? W tym filmie nic się nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Donald Trump podtrzymuje stanowisko, że Ameryka nie powinna chronić państw, które "nie płacą zobowiązań" w NATO - i powtórzył to na kolejnym wiecu. "Stany Zjednoczone płaciły niemal za wszystko" - oświadczył. Wypowiedzi byłego prezydenta USA mogą wprowadzać w błąd: czym innym są wydatki obronne państw członkowskich, czym innym budżet NATO - na ten składają się wszystkie kraje sojuszu.

Trump: nie płacicie, nie będziemy chronić.  Skąd jest budżet NATO? 

Trump: nie płacicie, nie będziemy chronić. Skąd jest budżet NATO? 

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość w swoim najnowszym spocie o bezpieczeństwie Polski chwali się, że za czasów rządów tej partii podwoiła się liczba żołnierzy. To wprowadzające w błąd porównanie. Wyjaśniamy.

PiS w spocie: podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Niezupełnie

PiS w spocie: podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Niezupełnie

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy Tobiasz Bocheński zarzuca obecnym władzom miasta, że praktycznie nie konsultowały się z mieszkańcami w sprawie wprowadzenia Strefy Czystego Transportu - która, jak wiadomo, budzi duże emocje. Przeanalizowaliśmy działania ratusza w tej sprawie. Bocheński się myli.

Bocheński: Strefa Czystego Transportu w Warszawie "bez konsultacji społecznych". Nieprawda

Bocheński: Strefa Czystego Transportu w Warszawie "bez konsultacji społecznych". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość mówi o "lewackim Zielonym Ładzie", a rządzący przypominają, że to przecież realizacja "polityki Janusza Wojciechowskiego". Wyjaśniamy, czym jest Europejski Zielony Ład, jak jest powiązany z polityką rolną UE oraz na co zgadzali się w Brukseli polski komisarz i rząd Mateusza Morawieckiego.

Komisarz Wojciechowski, rolnicy i rządy PiS. "Komu zawdzięczamy Zielony Ład"?

Komisarz Wojciechowski, rolnicy i rządy PiS. "Komu zawdzięczamy Zielony Ład"?

Źródło:
Konkret24

Europosłanka Prawa i Sprawiedliwości Anna Zalewska nie wierzy w realizację unijnego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 roku. Przekonywała w wywiadzie, że tak samo uważa europejska agencja zajmująca się środowiskiem. Tyle że w ostatnim raporcie Europejskiej Agencji Środowiska nic takiego nie ma.

Zalewska: unijna agencja stwierdziła, że "nie mamy szans" osiągnąć celów klimatycznych. To nieprawda

Zalewska: unijna agencja stwierdziła, że "nie mamy szans" osiągnąć celów klimatycznych. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

"Szykuje się nowy podatek!" - alarmują internauci, rozsyłając zrzut ekranu tytułu tekstu jednego z serwisów. Postom towarzyszą komentarze o "eurokołchodzie" i "goleniu frajerów". Tłumaczymy, z czym związana ma być opłata za ogrzewanie węglem i gazem - bo zaplanowano ją dopiero za kilka lat, nie będą jej ponosić właściciele lokali, a jej wysokość wciąż nie jest znana.

"Nowy podatek od ogrzewania"? Wyjaśniamy, o co chodzi

"Nowy podatek od ogrzewania"? Wyjaśniamy, o co chodzi

Źródło:
Konkret24

Były minister obrony Mariusz Błaszczak w odpowiedzi na krytykę obecnej władzy co do sposobu realizacji CPK twierdzi, że w tej sprawie istniało "ponadpartyjne poparcie". Tak samo przekonuje szef gabinetu prezydenta Marcin Mastalerek. Tyle że wyniki głosowań nad kluczowymi dla tego projektu ustawami pokazują co innego.

Błaszczak: projekt CPK "uzyskał ponadpartyjne poparcie". Nie, nigdy nie istniało

Błaszczak: projekt CPK "uzyskał ponadpartyjne poparcie". Nie, nigdy nie istniało

Źródło:
Konkret24

Politycy opozycji rozpowszechniają kilkusekundowy fragment wypowiedzi Donalda Tuska o tym, że sprawa niemieckich reparacji została zamknięta wiele lat temu. Te słowa zostały wyrwane z kontekstu. Sens całej wypowiedzi polskiego premiera jest inny od tego, co twierdzą politycy opozycji.

Tusk i słowa o reparacjach. Politycy opozycji manipulują cytatem

Tusk i słowa o reparacjach. Politycy opozycji manipulują cytatem

Źródło:
Konkret24

Niektóre media, a za nimi część internautów, w tym poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski, szerzyli informację o profanacji "polskiego" cmentarza w Brodach w obwodzie lwowskim. Sprawę zbadał na miejscu i zdementował polski konsulat we Lwowie.

Profanacja "polskiego cmentarza" w Ukrainie? Nieprawda

Profanacja "polskiego cmentarza" w Ukrainie? Nieprawda

Źródło:
Konkret24