"Polscy najemnicy" na froncie rosyjskiej propagandy


Polscy żołnierze zostali wysłani do walki w Donbasie – taką informację podał na oficjalnej konferencji prasowej przedstawiciel Milicji Ludowej samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej. Tego typu doniesienia pojawiają się w rosyjskojęzycznych mediach od samego początku walk na wschodzie Ukrainy. Łączy je nie tylko powtarzający się motyw „polskich najemników”, ale także fakt, że są nieprawdziwe. Prześledziliśmy historię tej dezinformacji.

„Ukraińskie Siły Zbrojne (ros. Вооружённые Силы Украины – ВСУ) przerzuciły w okolice Trechizbienki (ukr. Трьохізбенка - red.) polskich najemników” – tak zatytułowany film pojawił się w rosyjskojęzycznym kanale „News-Front” w serwisie YouTube. Jest to zapis trzyminutowej konferencji prasowej Andrieja Maroczko – „oficjalnego przedstawiciela Milicji Ludowej Ługańskiej Republiki Ludowej” – z połowy października, podczas której ubrany w wojskowy mundur mężczyzna porusza kilka tematów poświęconych sytuacji na wschodnioukraińskim froncie.

Poza informacją o konflikcie w szeregach ukraińskiej armii mówi też o wymienionych w tytule filmu najemnikach. – Zgodnie z naszymi ustaleniami, 14 października w okolice Trechizbienki, w strefę kontrolowaną przez 53. zmechanizowaną brygadę USZ przybyło do trzydziestu żołnierzy wyposażonych w broń NATO i rozmawiających po polsku – doprecyzowuje Maroczko. Informację podchwyciło kilka rosyjskojęzycznych portali.

„Nie ma tam obcokrajowców”

Podważenia i obalenia informacji o Polakach podjął się portal „StopFake”, zajmujący się weryfikacją informacji o wydarzeniach na Ukrainie. Dziennikarze skontaktowali się z centrum prasowym Zjednoczonych Sił Operacyjnych, stworzonych do działań na zajętych przez separatystów terenach, i zapytali o prawdziwość informacji o polskich żołnierzach. „Możemy powiedzieć jedno: na obszarze przeprowadzania operacji ZSO znajdują się wyłącznie żołnierze ukraińscy. Nie ma tam żadnych obcokrajowców” – brzmiała odpowiedź.

fałsz

Interesujące informacje przynosi także analiza zdjęcia dołączonego m.in. do artykułu portalu „Noworosja”. Tekstowi zatytułowanemu "Ukraińskie Siły Zbrojne przerzuciły w granice Ługańskiej Republiki Ludowej polskich najemników w ekwipunku NATO" towarzyszy zdjęcie mężczyzn w mundurach polskiego wojska. Po wprowadzeniu fotografii do wyszukiwarki Google Grafika można dowiedzieć się, że zdjęcie zostało prawdopodobnie pobrane z bazy agencji Getty Images lub AFP.

W opisie w serwisie fotograficznym napisano, że widnieje na nim „polski żołnierz komunikujący się przez radio podczas międzynarodowych ćwiczeń wojskowych sił litewskich, polskich i ukraińskich „Maple Arch 2012”. Fotografia została wykonana we wrześniu 2012 w okolicach litewskiego miasta Święciany, nie ma zatem nic wspólnego z walkami na wschodzie Ukrainy.

prawda

Analiza zdjęcia w Google Grafika i Yandex Grafika pokazuje również, że temat „polskich najemników” walczących na ukraińskiej wojnie nie jest w sieci żadną nowością. Zdjęcie, o którym mowa, zostało wykorzystane np. we wrześniu 2014 roku na jednym z rosyjskich portali w tekście zatytułowanym „Polscy najemnicy złapani przez milicję”. Pojawiło się także w rosyjskojęzycznym intrenecie w lipcu 2016 r., tym razem z opisem "Kijów tworzy armię najemników w regionie ługańskim. Przetransportowano tam Polaków". Takie doniesienia są rozpowszechniane od początku konfliktu w 2014 roku i powracają co jakiś czas jak bumerang.

Firma ministra i „szakale”

Już w maju 2014 roku, a więc miesiąc po rozpoczęciu działań w Donbasie, polski portal zmianynaziemi.pl alarmował, że „w mediach rosyjskich pojawiają się też informacje, że w starciach pod Słowiańskiem dowodzenie wspomagali polscy wojskowi. Wszystko to zaczyna się składać w bardzo niebezpieczny scenariusz”.

Pięć dni później samozwańczy mer Słowiańska Wiaczesław Ponomariow poinformował, że wśród ofiar antyterrorystycznej akcji na wschodzie Ukrainy (ATO) znaleźli się agencji FBI i CIA oraz 6 członków polskiej firmy ASBS Othago. Skrót pochodzi od nazwiska byłego polskiego ministra spraw wewnętrznych, który „Analizy Systemowe Bartłomiej Sienkiewicz” założył w 2002 roku. Informacje o udziale kogokolwiek z ASBS w akcjach na Ukrainie dementował wtedy na łamach „Rzeczpospolitej” rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, na czele którego stał Sienkiewicz. - Jest to fragment rosyjskiej maszyny propagandowej, którą Federacja Rosyjska traktuje tak samo jak broń, czołgi czy samoloty – mówił Paweł Majcher.

Doniesienia o udziale najemników z ASBS były tym bardziej nieprawdopodobne, że jak wspomniał rzecznik w tamtym wywiadzie, „ASBS Othago zakończyła swoją działalność gospodarczą w 2013 roku”, a więc jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych w Donbasie. Nie przeszkadzało to jednak ogólnoświatowej stacji Russia Today wspomnieć o Polakach w dużym materiale na temat zagranicznych najemników walczących z separatystami.

Informacje rozpowszechnione przez RT zyskały światowy rozgłos. Zostały podane dalej na niszowych portalach m.in. w Czechach, na Słowacji, czy na Węgrzech. Temat był żywy do końca 2014 roku m.in. za sprawą pełniącego obowiązki ministra bezpieczeństwa państwowego samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Leonida Baranova, który donosił aż o 105 polskich „psach wojny”. W Polsce o jego rewelacjach pisał m.in. „Fakt”.

W 2015 roku, kiedy intensywność działań wojennych nieco wygasła, zmniejszyła się też częstotliwość publikowania materiałów na temat „polskich najemników”. Jednak już rok później liczba takich doniesień rosła wprost proporcjonalnie do liczby strzałów oddawanych na ukraińskim froncie. Telewizja „Biełsat” informowała w styczniu, że separatyści twierdzą, że najpierw w Ługańskiej Republice Ludowej widziano Polaków z biało-czerwonymi naszywkami, „przemieszczających się samochodami z napisem „Szakale” i logotypem w kształcie wilczej łapy”, a dwa dni później Eduard Basurin, zastępca dowódcy sztabu generalnego DRL, podał do wiadomości, że w pobliżu miejscowości Szyrokino przebywają obywatele Polski i Turcji, po czym dodał, że w przyległych miastach odnotowano fakty porywania kobiet, które są „tuszowane przez ukraińskie władze”.

Polskie najemniczki

Innym wątkiem w opowieści o „polskich najemnikach” są historie mówiące o „polskich najemniczkach”. Zgodnie z informacjami zebranymi przez portal dziennikarzy śledczych VSquare informacje na temat Polek-snajperek krążą w sieci i mediach, podobnie jak w przypadku samych żołnierzy, praktycznie od samego początku konfliktu. W kwietniu ubiegłego roku powróciły za sprawą Andrieja Maroczko, rzecznika Milicji Ludowej Ługańskiej Republiki Ludowej, który przekazał prasie informację o przybyłej na Donbas grupie snajperek, w większości kobiet z Polski, Litwy i Łotwy. To ten sam Maroczko, który w październiku tego roku mówił o 30 polskich najemnikach.

fałsz

Rok temu wideo z wypowiedzią Maroczko na swoim profilu w serwisie YouTube opublikował kanał informacyjnej stacji rosyjskiej telewizji publicznej Rassija24, który śledzi ponad 2,3 miliona internautów. Nagranie zostało zatytułowane „Polskie kobiety-snajperki walczą na Ukrainie”.

Trzy miesiące wcześniej o polskich snajperkach mówił też Eduard Barusin, zastępca naczelnika sztabu armii samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, który informował już w przeszłości o walczących „obywatelach Polski i Turcji”. Barusin, powołując się na informacje wywiadu wojskowego, donosił o przerzuceniu 20-osobowego kobiecego oddziału na przedmieścia Doniecka.

Oprócz słów na temat snajperek, nie padały żadne inne dowody na działania Polek w strefie konfliktu. Większość artykułów dotyczących tego tematu opatrzona jest zdjęciami uzbrojonych mężczyzn.

MON dementuje

O obecność polskich żołnierzy w Donbasie zapytaliśmy w Ministerstwie Obrony Narodowej. Przesłana odpowiedź jest jednoznaczna. - Od początku konfliktu w Donbasie, tj. od 2014 roku, Siły Zbrojne RP nie uczestniczyły w żadnej misji pokojowej czy stabilizacyjnej – informuje Biuro Prasowe MON.

- Informacje przekazywane przez różnego rodzaju media i portale internetowe (głównie rosyjskie) o rzekomym zaangażowaniu polskich żołnierzy, których dla wzmocnienia negatywnego przekazu nazywa się „najemnikami”, w konflikt na wschodzie Ukrainy, są nieprawdziwe. Są elementem prowadzonych celowych działań dezinformacyjnych – dodał MON.

- Służy to uwiarygodnianiu własnego (rosyjskiego – red.) przekazu, który brzmi tak: Donbas jest broniony przed Zachodem, który wykorzystuje Ukrainę – komentuje działania dezinformacyjne Kamil Basaj z Fundacji Bezpieczna Cyberprzestrzeń, zajmującej się zjawiskiem obcego oddziaływania informacyjnego, dezinformacji i propagandy. Dodaje, że w narracji użyto akurat polskich żołnierzy, by "pokazać, że po pierwsze nasz kraj jest ubezwłasnowolniony przez Stany Zjednoczone, a do tego że celem polskich sił zbrojnych jest zaatakowanie najpierw Donbasu, a potem Rosji".

Długofalowa dezinformacja trafia do społeczeństwa

- To zrozumiałe, że takie informacje pojawiają się od początku konfliktu, ponieważ w przypadku dezinformacji krótkookresowe działania nie przynoszą rezultatu - tłumaczy Basaj. - Dopiero długofalowe trafiają do społeczeństwa. Najlepiej działa to na wewnętrznym rynku rosyjskim, gdzie popularna jest narracja o Rosji jako „oblężonej twierdzy”.

Ekspert doradza też, jak bronić się przed dezinformacją. – Powinno pojawiać się dementi ze strony MON-u, do którego mogliby się odwoływać zwykli obywatele. Oczywiście oni też muszą wyrobić w sobie potrzebę weryfikacji, ale na takie sygnały najlepiej działać instytucjonalnie. Obojętnie, czy będzie to oficjalna strona ministerstwa, ich strona na Facebooku, czy profil na Twitterze.

Swoje standardy działania w takich sytuacjach przekazał Konkret24 także sam resort. - Ministerstwo Obrony Narodowej wielokrotnie dementowało tego rodzaju fałszywe informacje. Natomiast wdawanie się w polemikę z portalami internetowymi, które prawdopodobnie zostały utworzone i są przeznaczone wyłącznie do takich działań, może powodować odwrotny efekt, czyli wzmocnienie fałszywych informacji i ich szerszego wydźwięku w przestrzeni publicznej. Z tego względu, decyzje o ewentualnej reakcji na dezinformację MON podejmuje odrębnie po analizie każdego przypadku – zapewniło biuro prasowe resortu obrony.

Kilku Polaków walczy na Ukrainie

W lutym tego roku podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. służb specjalnych posłowie zapoznali się z informacjami Służby Wywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu i Ośrodka Studiów Wschodnich na temat obecności Polaków w Donbasie. - Kilku Polaków walczy na Ukrainie po stronie separatystów, około dziesięciu po stronie ukraińskiej – powiedział po posiedzeniu przewodniczący komisji Marek Opioła. - Ze strony realnych władz ukraińskich i batalionów ochotniczych sprawa jest trudna do zweryfikowania, bo są to osoby, które są mniejszością ukraińską w Polsce, czy studiowały w Polsce, mają polskie paszporty - mówił. - Oblicza się, że może to być około dziesięciu osób - dodał.

Te informacje ciężko jednak uznać za sensacyjne. Już w 2015 roku Kacper Rękawek – ekspert ds. terroryzmu z Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych – w swojej pracy opartej na wielu rzetelnych źródłach pisał o 16 wojownikach, z których dziesięciu walczy po stronie ukraińskiej.

Taka liczba nie ma jednak nic wspólnego z tym, co przez cztery ostatnie lata podawały rosyjskie media. Dla porównania, tylko w lipcu zeszłego roku znany z informowania o cudzoziemcach w Donbasie Andriej Moroczko donosił o 120 polskich najemnikach, a cztery miesiące wcześniej rosyjska agencja prasowa RIA-Novosti donosiła o „setkach” Polaków zabitych w czasie działań wojennych na wschodzie Ukrainy. Nie jest także prawdą informacja podawana przez przedstawicieli samozwańczych republik i rosyjskie media, że na froncie walczą polscy żołnierze.

Polacy nie mogą służyć w obcej armii. Taki czyn zagrożony jest karą więzienia od 3 miesięcy do lat 5.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; StopFake, VSquare; zdjęcie tytułowe: Alexander Ermochenko | PAP/EPA

Pozostałe wiadomości

Krytyka Zielonego Ładu należy do głównych tematów kampanii Prawa i Sprawiedliwości. Na spotkaniu z wyborcami Jarosław Kaczyński oświadczył, że Donald Tusk "w parę dni po chwili, kiedy został premierem", mógł na Radzie Europejskiej odrzucić Zielony Ład. Tylko że wówczas - w grudniu 2023 roku - Rada nie zajmowała się tym tematem. Poza tym Zielonego Ładu nie można po prostu "odrzucić" jedną decyzją. Wyjaśniamy.

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Kaczyński: Tusk mógł "odrzucić Zielony Ład". Jedna wypowiedź, dwie nieprawdy

Źródło:
Konkret24

"Nielegalny uzurpator", "dyktator" - tak od kilku tygodni nazywany jest Wołodymyr Zełenski w mediach społecznościowych. Ukraiński przywódca rzekomo "zakazał wyborów" i "nie jest już prezydentem". Ta narracja ma zrodzić pytanie, kto teraz będzie prezydentem Ukrainy. Jednak cały ten dezinformacyjny przekaz jest spójny ze stanowiskiem Kremla. Wyjaśniamy, co w nim pominięto.

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Zełenski "uzurpatorem", bo zakończył kadencję? To rosyjska dezinformacja

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS wykorzystują zarządzenie prezydenta Warszawy, dotyczące między innymi symboli religijnych w urzędzie miasta, do szerzenia partyjnego przekazu o "piłowaniu katolików". Tylko że bazą do tej frazy jest zmanipulowana przez nich wypowiedź polityka PO Sławomira Nitrasa. Dotyczyła bowiem czego innego. Przypominamy.

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

"Piłowanie katolików". Partyjny przekaz na zmanipulowanym cytacie

Źródło:
Konkret24

Według polityków Prawa i Sprawiedliwości zarządzone przez prezydenta Warszawy w urzędzie miasta standardy równego traktowania - dotyczące między innymi symboli religijnych - są sprzeczne z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2011 roku. Nie jest to prawdą. Wyjaśniamy, czego dotyczył ten wyrok.

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Zakaz krzyży w urzędach "przeciwny orzecznictwu trybunałów europejskich"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Według Jarosława Kaczyńskiego już w 2018 roku Mateusz Morawiecki odniósł "pełne zwycięstwo" w sprawie paktu migracyjnego na jednym z unijnych szczytów. Teraz zaś "to zostało odrzucone", a obecny sprzeciw Polski i Donalda Tuska nic nie znaczy. Wyjaśniamy, co ustalono przed sześcioma lat i jaka była ranga tych ustaleń.

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Kaczyński o "pełnym zwycięstwie" Morawieckiego w sprawie paktu migracyjnego. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w mediach społecznościowych generują posty z informacją, jakoby niemiecka polityk AfD została skazana za udostępnienie statystyk dotyczących napaści na tle seksualnym popełnianych przez afgańskich imigrantów. Przekaz ten rozpowszechnia między innymi poseł Konfederacji. Ale to nieprawda. Wyrok niemieckiego sądu dotyczył czego innego.

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Berkowicz: niemiecka polityk "skazana za opublikowanie statystyk" o imigrantach. Nie, za co innego

Źródło:
Konkret24

"Jestem przeciwko robalom" - oświadczyła podczas wywiadu w radiu Beata Kempa. I utrzymywała, że w europarlamencie głosowała przeciwko unijnej strategii białkowej, czyli przeciwko "dodawaniu robaków do produktów spożywczych". Sprawdziliśmy. To nieprawda.

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Beata Kempa: nie głosowałam "za dodawaniem robaków do produktów". Głosowała

Źródło:
Konkret24

Decyzja władz Warszawy o zakazie symboli religijnych w urzędzie miasta wzbudza kontrowersje, dyskusje w sieci, zarzuty ze strony polityków oraz reakcję Archidiecezji Warszawskiej. Ratusz oskarżono o dyskryminację i łamanie prawa - przede wszystkim konstytucji. Czy rozporządzenie prezydenta Rafała Trzaskowskiego jest dyskryminujące i niezgodne z prawem? Prawnicy wyjaśniają.

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

"Dyskryminacja", "łamanie konstytucji"? Zakaz krzyży w urzędzie a polskie prawo

Źródło:
Konkert24

Były minister sprawiedliwości Marcin Warchoł wypomniał obecnie rządzącym, że chcą oskładkować umowy o dzieło. Tymczasem oskładkowanie umów śmieciowych pojawiło się w Krajowym Planie Odbudowy przyjętym przez rząd Zjednoczonej Prawicy.

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Oskładkowanie umów o dzieło. Warchoł krytykuje rząd, a to pomysł... PiS

Źródło:
Konkret24

Były prezes TVP Jacek Kurski wykorzystał wywiad w Radiu Zet, by przedstawić swoją wizję telewizji publicznej za jego czasów. Mówił więc, że "była obiektywna", "pokazywała prawdę" i "spełniała najwyższe standardy dziennikarskiej rzetelności". Wyjaśniamy, dlaczego te frazy należy włożyć w cudzysłów. I jakie jeszcze nieprawdy wygłosił Kurski.

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Kurski o "obiektywnej telewizji", "pokazywaniu prawdy" i "dziennikarskiej rzetelności". Przypomnijmy, jak było

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS i były minister cyfryzacji Janusz Cieszyński, przy okazji krytyki premiera Donalda Tuska, określił Leszka Moczulskiego jako agenta SB. Trwający niemal 20 lat proces lidera Konfederacji Polski Niepodległej nie rozstrzygnął się na jego niekorzyść, zatem polityk opozycji szerzy nieprawdę.

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Cieszyński o Leszku Moczulskim: "agent SB". To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Była premier Beata Szydło oświadczyła w nagranym wystąpieniu, że premier Donald Tusk "nie wie, co nadzoruje" i "opowiada głupoty o likwidacji oddziałów zamiejscowych ABW". Tylko że Tusk nie mówił o oddziałach zamiejscowych, a struktury ABW uszczupliła rzeczywiście Szydło, gdy kierowała rządem.

Szydło do Tuska: "opowiadasz pan głupoty". Wcale nie

Źródło:
Konkret24

Na Białorusi zachowywane są swobody obywatelskie. Łukaszenka działa na rzecz pokoju w Europie. Stany Zjednoczone i Wielka Brytania pchają teraz Polskę do wojny - takie tezy wygłasza publicznie były polski sędzia Tomasz Szmydt, który poprosił o azyl na Białorusi. Tłumaczymy, jak te jego wystąpienia są zbieżne z prokremlowską propagandą i jaki jest ich cel.

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Tomasz Szmydt w machinie propagandy Kremla. "Wielowektorowa operacja"

Źródło:
Konkret24

"Dziękujemy panie premierze Donaldzie Tusku za najdroższy prąd w Europie!" - piszą internauci w mediach społecznościowych. Reagują w ten sposób na opublikowaną mapę z hurtowymi cenami prądu. Widać na niej, że Polska ma najwyższą cenę energii elektrycznej. Wyjaśniamy, dlaczego nie należy wykorzystywać tej mapy w przekazach o cenach prądu i na czym polega manipulacja z nią związana.

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Polska ma "najdroższy prąd w Europie". Co pokazuje ta mapa?

Źródło:
Konkret24

"Co miał na myśli?", "co to za wojska?", "to chyba kamikadze" - zastanawiają się internauci, komentując w mediach społecznościowych wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w Siedlcach. Porównał tam kandydujących do Parlamentu Europejskiego polityków Adama Bielana i Jacka Kurskiego do "żołnierzy wojsk jednorazowego przeznaczenia". Sprawdziliśmy, co to znaczy. Wyjaśnienia są różne, jedno dotyczy "źle zaplanowanej przez dowodzącego operacji".

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Kaczyński o Bielanie i Kurskim: "wojska jednorazowego przeznaczenia". A co to jest?

Źródło:
Konkret24

"Zrezygnowali z członkostwa?" - pytają zdumieni internauci, komentując popularne w sieci nagranie, na którym widać, jak ambasador Izraela przy ONZ niszczy jakieś dokumenty. Zdaniem komentujących ambasador włożył do niszczarki swój identyfikator i kartę do głosowania na forum ONZ. Ale to nieprawda.

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

"Wstydźcie się!" Co ambasador Izraela włożył do niszczarki?

Źródło:
Konkret24

Pokryci tatuażami, prawie nadzy, z włosami w nieładzie i mocnym makijażem pozują na ściance z logo Eurowizji - takie zdjęcie rzekomych uczestników tegorocznego konkursu rozpowszechniają internauci. Piszą o "zatraceniu człowieczeństwa w UE" i "antykulturze". Fotografię jako prawdziwą pokazali też kandydaci PiS do Parlamentu Europejskiego. Tylko że to fake news.

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

"Antykultura" na Eurowizji? Takiego zespołu nie było

Źródło:
Konkret24

Najwyższe łączne dochody w ubiegłym roku wśród nowych wojewodów wykazał wojewoda lubelski, a największe oszczędności - wojewoda opolska. Co jeszcze zapisali w oświadczeniach majątkowych? Sprawdzamy.

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Majątki wojewodów. Który zarobił najwięcej, kto najwięcej zaoszczędził

Źródło:
Konkret24

Powietrze w paczkach chipsów zostało zakazane przez Unię Europejską - ogłosili internauci w mediach społecznościowych. Rzekomym źródłem ma być unijne rozporządzenie, w którym nie znajdziemy takiego zakazu. Wyjaśniamy.

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

"Unia Europejska zakazała powietrza w opakowaniach chipsów". Co nie zgadza się w tym przekazie

Źródło:
Konkret24

Pytania internautów, w tym posłanki PiS, wzbudził widok radiowozu polsko-niemieckiego patrolu policji. Niektórzy łączyli jego obecność z piątkowym protestem rolników. To nie był patrol - wyjaśnia policja i tłumaczy, dlaczego pojazd znalazł się w Warszawie.

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Polsko-niemiecki patrol w Warszawie. "Czy to początek niemieckiej jurysdykcji w stolicy?" Nie

Źródło:
Konkret24

Rozwija się spór kompetencyjny między rządem a prezydentem. Stronnicy Andrzeja Dudy, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, utrzymują, że jeśli prezydent chce jechać z premierem na szczyt Unii Europejskiej, to zawsze on przewodniczy polskiej delegacji. Tylko że trybunał orzekł akurat odwrotnie.

Spór kompetencyjny. Prezydent "absolutnie szefem delegacji" na szczycie UE?

Spór kompetencyjny. Prezydent "absolutnie szefem delegacji" na szczycie UE?

Źródło:
Konkret24

Rosyjska propaganda używa wiralowego nagrania, by pokazać rzekomą niechęć francuskich pilotów do udziału Francji w wojnie w Ukrainie. Materiał skomentowała nawet rzeczniczka rosyjskiego MSZ. To manipulacja. Chodzi o odpowiednią... perspektywę.

Samoloty "przez pomyłkę namalowały" na niebie flagę Rosji? Wyjaśniamy

Samoloty "przez pomyłkę namalowały" na niebie flagę Rosji? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

"Co jest powodem likwidacji tych studiów?", "likwidatura działa", "Rosja już tu jest" - falę oburzenia w sieci spowodowała informacja o likwidacji Katedry Służb Specjalnych na Akademii Sztuki Wojennej. Powtarzają się pytania o powody zamknięcia jednostki. Wyjaśniamy, na czym polegają zmiany na tej jednej z największych uczelni wojskowych w Polsce.

"Rozmontowują nas", "rozkład Polski". Co się dzieje na Akademii Sztuki Wojennej

"Rozmontowują nas", "rozkład Polski". Co się dzieje na Akademii Sztuki Wojennej

Źródło:
Konkret24

Część polityków obozu rządzącego uważa, że wybory do Parlamentu Europejskiego "stały się szalupą ratunkową" dla niektórych kandydatów. Czy rzeczywiście "można się schować" za immunitetem europosła? Do czasu.

Ucieczka w immunitety? Dlaczego "europarlament nie ochroni"

Ucieczka w immunitety? Dlaczego "europarlament nie ochroni"

Źródło:
Konkret24