Ukraina jest agresorem wobec Rosji, Zachód pcha Ukrainę do konfliktu, NATO unika dyplomacji - takie między innymi fałszywe kremlowskie narracje wyszczególnił Departament Stanu USA, obserwując rosyjskie działania informacyjne. Bo ekosystem informacji to jeden z "aktywnych frontów" w konflikcie rosyjsko-ukraińskim.

Dezinformacja i propaganda to część działań Rosji skierowanych przeciwko Ukrainie. Departament Stanu USA opublikował 20 stycznia komunikat "Fakt vs. Fikcja: Rosyjska dezinformacja na Ukrainie", w którym punktuje fałszywe narracje przedstawiające Ukrainę i ukraiński rząd jako agresorów. To siedem głównych fałszywych przekazów o przyczynach obecnego napięcia w stosunkach ukraińsko-rosyjskich.

Przypomnijmy: na początku listopada 2021 roku pojawiły się informacje, że Rosja gromadzi żołnierzy przy granicy z Ukrainą - a pod koniec miesiąca źródła ukraińskie informowały już o zgromadzonych u granic blisko 100 tys. rosyjskich żołnierzy i o możliwych scenariuszach inwazji. Rosja odpowiadała, że nie ma zamiaru nikogo napadać, oskarżając jednocześnie Ukrainę i NATO o eskalowanie napięcia. Ale 17 grudnia przedstawiła żądania "gwarancji bezpieczeństwa" od Zachodu. Chodziło m.in. o gwarancję, że sojusz nie będzie rozszerzał się na wschód.

Departament Stanu USA uważa, że rosyjskie działania dezinformacyjne mają dwa cele: wpłynąć na państwa zachodnie, by uwierzyły, że zachowanie Ukrainy może wywołać globalny konflikt oraz przekonać samych Rosjan o konieczności podjęcia działań zbrojnych na Ukrainie.

Rzecznik Departamentu USA ostrzega przed rosyjską dezinformacją

Siedem fałszywych narracji o relacjach ukraińsko-rosyjskich

Pierwsza z wyszczególnionych przez Departament Stanu narracji ma przekonywać, że to nie Rosja, tylko Ukraina stoi za eskalacją konfliktu, zaś kolejne odpowiedzialnością za konflikt obarczają Zachód, a nawet Stany Zjednoczone. Oto jak Departament Stanu wyjaśnia te fałszywe narracje Kremla.

Fałsz 1: Ukraina i ukraińscy urzędnicy państwowi są agresorem w relacjach Rosja-Ukraina

"Fałszywe oświadczenia reżimu Putina obwiniają ofiarę, Ukrainę, za agresję Rosji" - informuje Departamentu Stanu. Krótko przypomina wydarzenia ostatnich lat: że to Rosja najechała Ukrainę w 2014 roku, że Rosja okupuje Krym i kontroluje siły zbrojne w Donbasie. Teraz na granicy z Ukrainą Rosjanie zgromadzili ponad 100 tys. żołnierzy, a prezydent Putin grozi "odwetowymi środkami wojskowo-technicznymi", jeśli jego żądania nie zostaną spełnione.

Fałsz 2: To Zachód pcha Ukrainę w kierunku konfliktu

"Rząd rosyjski próbuje oszukać świat, aby uwierzył, że zachowanie Ukrainy może sprowokować globalny konflikt i przekonać obywateli rosyjskich o potrzebie rosyjskiej akcji militarnej na Ukrainie" - pisze Departamentu Stanu. Tłumaczy, że Rosja obwinia innych za własną agresję, podczas gdy to na Moskwie spoczywa odpowiedzialność za pokojowe zakończenie tego kryzysu: poprzez deeskalację i dyplomację. Amerykanie zwracają uwagę, że działania Rosji wobec Ukrainy powielają znane, stosowane już przez Rosjan schematy podważania suwerenności i integralności terytorialnej krajów. Przypominają najechanie i okupację części Gruzji w 2008 roku, a także niedotrzymanie zobowiązania z 1999 roku do wycofania swoich wojsk i amunicji z Mołdawii, gdzie Rosjanie pozostają bez zgody rządu.

Fałsz 3: Ruchy rosyjskich wojsk to zwykła rotacja jednostek na terytorium kraju

Departament Stanu zauważa, że wśród zgromadzonych przy granicy ok. 100 tys. wojskowych są zaprawione w bojach jednostki. Poza tym przemieszczana jest broń ofensywna, na co nie ma żadnego wiarygodnego wytłumaczenia. Nie mamy zatem do czynienia ze zwykłą rotacją wojsk. Tym bardziej, że działania są prowadzone przy granicy kraju, który Rosja wcześniej najechała i nadal miejscami okupuje. "Jest to wyraźne, ponowne zagrożenie ze strony Rosji dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy" - podsumowuje Departament Stanu.

Agnieszka Legucka: szantaż Moskwy to jest gra nerwów, która wynika z kalkulacji Federacji Rosyjskiej. Chcą rozchwiać euroatlantycki okręt

Fałsz 4: Stany Zjednoczone zaplanowały ataki z użyciem broni chemicznej w Donbasie

"Stany Zjednoczone nie używają broni chemicznej" - podkreśla Departamentu Stanu. Przypomina, że zarówno USA, jak i Rosja są stronami Konwencji o zakazie broni chemicznej. "Jednak rosyjski rząd w ostatnich latach dwukrotnie użył broni chemicznej do ataków i prób zabójstw przeciwników, w tym na obcej ziemi" - przypominają Amerykanie.

Fałsz 5: Rosja broni etniczną ludność rosyjską na Ukrainie

"Nie ma żadnych wiarygodnych doniesień o tym, że jacykolwiek etniczni Rosjanie lub osoby rosyjskojęzyczne są zagrożone ze strony ukraińskiego rządu" - informuje Departament Stanu. Taki przekaz jest odwróceniem prawdziwego stanu rzeczy. Są bowiem wiarygodne doniesienia o tym, że na okupowanym przez Rosję Krymie i w Donbasie Ukraińcy żyją w warunkach silnych represji i strachu. "Na Krymie Rosja zmusza Ukraińców do przyjęcia rosyjskiego obywatelstwa lub utraty własności, dostępu do opieki zdrowotnej i pracy" - czytamy w komunikacie. Głosy sprzeciwu spotykają się z bezpodstawnym uwięzieniem, policyjnymi nalotami, a w niektórych przypadkach z torturami. Mniejszości religijne i etniczne są ścigane jako "ekstremiści" i "terroryści".

Fałsz 6: NATO spiskowało przeciwko Rosji od końca zimnej wojny, okrążyło Rosję siłami, złamało obietnice o nierozszerzaniu się i zagroziło bezpieczeństwu Rosji perspektywą członkostwa Ukrainy w sojuszu

NATO jest sojuszem defensywnym. Na szczycie w Brukseli w czerwcu 2021 roku wszyscy członkowie potwierdzili, że sojusz nie dąży do konfrontacji i nie stanowi zagrożenia dla Rosji. Departament Stanu zaznacza, że rozmieszczenie w 2016 roku czterech wielonarodowych grup bojowych w krajach bałtyckich i Polsce było odpowiedzią na użycie przez Rosję siły militarnej przeciwko swoim sąsiadom. "Siły te są rotacyjne, defensywne, proporcjonalne i wnioskowane przez narody goszczące" - czytamy w komunikacie. Przed nielegalnym zagarnięciem Krymu przez Rosję nie było planów rozmieszczenia wojsk we wschodniej części sojuszu. Poza tym NATO nigdy nie obiecywało, że nie przyjmie nowych członków.

Departament Stanu wyjaśnia, że narracja o okrążaniu Rosji jest nieprawdziwa. Granica lądowa tego kraju ma nieco ponad 20 tys. kilometrów długości, z czego tylko 1215 to granica z członkami NATO. Spośród 14 krajów, z którymi graniczy Rosja, tylko pięć jest członkami NATO. Kraje te zaznaczono na niebiesko na dołączonej do komunikatu mapie.

Mapa przedstawiająca granice NATO z Rosją
Mapa przedstawiająca granice NATO z Rosją Foto: www.state.gov

Fałsz 7: Zachód stroni od dyplomacji i przechodzi od razu do takich środków jak sankcje

Departament Stanu informuje o dyplomatycznym zaangażowaniu USA i krajów sojuszniczych w działania na rzecz rozwiązania kryzysu. Przypomina dwie rozmowy prezydenta Joe Bidena z prezydentem Władimirem Putinem i dziesiątki spotkań urzędników wysokiego szczebla "w ramach kompleksowych działań dyplomatycznych mających na celu pokojowe rozwiązanie tej sytuacji".

Obieg informacji to dziś "aktywny front"

Nina Jankowicz i Ross Burley, eksperci zajmujący się dezinformacją, przypominają w "The Washington Post", że od 2017 roku w ramach Departamentu Stanu działa Centrum Globalnego Zaangażowania (Global Engagement Center), które ma identyfikować dezinformację i koordynować rządową politykę reagowania na nią. "Dziś zachodni decydenci zdają się wreszcie dostrzegać nie tylko to, że Kreml wywołał i kontynuuje wojnę na Ukrainie, ale że traktuje on ekosystem informacyjny jako aktywny front w każdym konflikcie" - piszą Jankowicz i Burley. Komunikat Departamentu Stanu wskazują jako dowód na sprawniejsze działanie administracji za prezydentury Joe Bidena. Według nich wczesna reakcja na rozpowszechnianie fałszywych narracji może ograniczyć wrogie działania.

I choć z jednej strony Jankowicz i Burley podają przykłady skutecznych działań w obronie przed dezinformacyjnymi atakami, to przypominają też niewystarczające reakcje USA i ich sojuszników na kampanię dezinformacyjną wokół aneksji Krymu. Oceniają, że w 2014 roku nie było scenariuszy działań wobec aktywności "zielonych ludzików" na Ukrainie. Rosja zaprzeczała, że to rosyjskie jednostki, a armia kremlowskich trolli wprowadzała do informacyjnego obiegu setki narracji i teorii spiskowych. Trudno było rozróżnić, co jest prawdą, a co fałszem. "Zachodni dziennikarze, nieświadomi jeszcze taktyki Kremla, opisywali 'obie strony' tej historii, dając wiarę kremlowskim narracjom" - piszą Jankowicz i Burley.

Rosyjskie wojsko rozmieszczone przy granicy z Ukrainą. Zdjęcia satelitarne

EUvsDisinfo: Rosja przedstawia UE jako słabą i niepotrzebną

Własną listę siedmiu mitów wokół ostatnich wydarzeń w stosunkach ukraińsko-rosyjskich opublikował też unijny zespół East StratCom Task Force, który zajmuje się identyfikacją dezinformacji prowadzonej poza granicami Unii Europejskiej. W tekście z 24 stycznia na portalu EUvsDisinfo - gdzie od kilku lat opisuje przykłady prokremlowskiej dezinformacji - zespół przypomina, że od nielegalnej aneksji Półwyspu Krymskiego w 2014 roku Rosja prowadzi kontrolowaną przez państwo, trwałą i skoordynowaną kampanię dezinformacyjną. Część z wyszczególnionych przez EUvsDisinfo mitów wokół wydarzeń na Ukrainie pokrywa się z tymi wymienionymi przez Departament Stanu - ale eksperci unijni wskazują też np. antyunijne rosyjskie przekazy.

W rosyjskich mediach Unia Europejska jest bowiem przedstawiana jako słaba i niepotrzebna. "Rosyjscy urzędnicy i państwowe media rutynowo przedstawiają UE jako nieistotną i niezdolną do radzenia sobie z kryzysami" - komentuje EUvsDisinfo. Zespół przypomina, że UE jest największym partnerem handlowym Ukrainy, a układ stowarzyszeniowy UE-Ukraina sprzyja reformom, otwiera Ukrainę na jednolity unijny rynek i sprzyja harmonizacji przepisów w różnych sektorach.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: mil.ru

Pozostałe

Masowe groby pod Mariupolem: Rosjanie zaprzeczają i robią fałszywy fact-checking

Groby nie są masowe, tylko pojedyncze, a grabarz twierdzi, że ciała chowano w trumnach - taką narracją prorosyjskie serwisy próbują podważyć fakt, że koło Mariupola odkryto masowe groby cywili zamordowanych przez Rosjan. "Dowodem" ma być między innymi film "niezależnej kanadyjskiej aktywistki" - ale to kolejny przykład rosyjskiego fałszywego fact-checkingu.