Po tym, jak jeden senator się pomylił, a drugi nie połączył się internetowo podczas zdalnego głosowania w sprawie Funduszu Odbudowy, przeanalizowaliśmy stenogramy wszystkich posiedzeń Senatu w czasie pandemii. Niemal na każdym posiedzeniu były kłopoty z komputerowym systemem do zdalnego oddawania głosów. Dwukrotnie zdarzyło się, że głosy senatora nie zostały w ogóle zarejestrowane.

Pomyłka senatora Aleksandra Pocieja w kluczowym dla opozycji głosowaniu dotyczącym Funduszu Odbudowy skłoniła polityków Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego do wnioskowania o zakończenie głosowań w trybie zdalnym w parlamencie. Mówił o tym 31 maja w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 senator KO Marcin Bosacki. A wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL złożył już do marszałek Sejmu wniosek o powrót do tradycyjnego głosowania.

Jak wynika z analizy stenogramów z posiedzeń plenarnych Senatu, którą przeprowadził Konkret24, niemal na każdym posiedzeniu były kłopoty z komputerowym systemem do zdalnego oddawania głosów.

Jeden nie zagłosował, drugi się "pomylił". Opozycja przegrała głosowanie w Senacie

Przypomnijmy: w czwartek 27 maja Senat przyjął bez poprawek ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację przez prezydenta decyzji o zwiększeniu zasobów własnych Unii Europejskiej. W praktyce chodzi o zgodę Polski dla uruchomienia przez Komisję Europejską unijnego Funduszu Odbudowy w wysokości 750 mld euro, z czego Polsce ma przypaść ok. 170 mld euro do 2027 roku. Uruchomienie unijnego funduszu wymaga zgody wszystkich 27 państw UE - i wszystkie one to uczyniły. Jako ostatnie: Austria, Holandia, Polska i Węgry, które o ratyfikacji poinformowały Komisję Europejską 31 maja.

Senat chciał wprowadzić poprawkę do ustawy przyjętej przez Sejm wprowadzającą preambułę. W preambule zapisano: "Władze RP zobowiązują się, że środki z tego funduszu (unijnego Funduszu Odbudowy – red.) będą wydatkowane w oparciu o zasady sprawiedliwości, transparentności i praworządności z zagwarantowaniem równego traktowania podmiotów zainteresowanych realizacją projektów". Za preambułą głosowało 49 senatorów, jednak tyle samo oddało głos przeciw. Bo jeden senator wstrzymał się od głosu, a jeden nie głosował wcale. Okazało się, że jako jedyny w swoim klubie przeciw preambule głosował senator KO Aleksander Pociej. Gdyby zagłosował za, preambuła by przeszła, co byłoby politycznym sukcesem opozycji.

Brak połączenia czy pomyłka?

Przeanalizowaliśmy stenogram z tamtego posiedzenia Senatu. Jeszcze w jego trakcie, tuż po ogłoszeniu wyników głosowania nad preambułą, senator Pociej za pośrednictwem senator Agnieszki Gorgoń-Komor, która tego dnia pełniła funkcję sekretarza obrad, informował, że stracił połączenie internetowe.

Cytujemy za stenogramem:

"Senator sekretarz Agnieszka Gorgoń-Komor: Panie Marszałku, ja bardzo przepraszam, ale mamy informację od senatora Aleksandra Pocieja, że nie ma połączenia.

(rozmowy na sali) (głosy z sali: Jest w trakcie głosowania.)(głos z sali: Jest głosowanie.) (głos z sali: Jest głosowanie, nie ma mowy.) (głos z sali: Absolutnie.)

Senator Bogdan Klich: Skoro nie ma połączenia, to trzeba by…(rozmowy na sali)

Marszałek Senatu: Ogłosiłem wyniki głosowania i reasumpcji, w tej chwili regulamin nie przewiduje...

Senator sekretarz Agnieszka Gorgoń-Komor: Panie Marszałku, ale senator w tej chwili cały czas nie ma połączenia, więc przed kolejnym głosowaniem również… żeby wiedza o tym, że…

Marszałek: No, jeżeli to dotyczy głosowania następnego, to ogłaszam trzy minuty przerwy i proszę o informację, że wszyscy uzyskali stosowne połączenie".

Czy senator Pociej stracił połączenie w trakcie głosowania nad Funduszem Odbudowy?

W świetle późniejszego oświadczenia senatora Aleksandra Pocieja informacja, jakoby stracił połączenie internetowe, można uznać za próbę ratowania sytuacji. Tym bardziej, że w głosowaniu nad przyjęciem ustawy ratyfikacyjnej w wersji bez preambuły senator Pociej brał udział i głosował za.

Na zwołanej jeszcze 27 maja konferencji senator Pociej tłumaczył, że się pomylił, bo jednocześnie uczestniczył zdalnie w pracach władz Rady Europy. "Pomyliłem się, za co bardzo wszystkich przepraszam. Nie chciałbym, żeby w związku z tym moim głosowaniem powstały jakiekolwiek wątpliwości co do tego, jakie wartości ja reprezentuję" - mówił.

Z kolei obecny na konferencji szef senackiego Klubu KO senator Marcin Bosacki przekazał "ubolewania i przeprosiny w imieniu drugiego kolegi, Leszka Czarnobaja, któremu zawiesiło się połączenie". "Chciałem naszych wyborców i wszystkich obywateli za tę wpadkę przeprosić" – powiedział senator.

Senat: "Nie jest prowadzona statystyka zgłoszeń problemów"

Regulamin Senatu, zmieniony po wprowadzeniu stanu epidemii w Polsce, dopuszcza udział w obradach w trybie zdalnym. Część senatorów bierze udział w obradach, siedząc na sali plenarnej, inni - w jednej z sal komisji senackich, a jeszcze inni biorą udział w posiedzeniach za pośrednictwem internetu. Każdy z senatorów na swoim iPadzie ma zainstalowaną aplikację pozwalającą na zdalny udział w obradach i głosowaniach.

Zapytaliśmy Centrum Informacyjne Senatu, jak często senatorowie zgłaszali kłopoty ze zdalnym głosowaniem i czy zgłaszali mylne przypisanie głosów. W odpowiedzi z 28 maja dyrektor CIS Maciej Berek poinformował, że od 15 kwietnia 2020 roku do 27 maja 2021 roku w Senacie "przeprowadzono 1481 głosowań, w tym 57 testowych, w których brali udział senatorowie uczestniczący w posiedzeniu zdalnie".

Dyrektor Berek wyjaśnił, że "nie jest prowadzona statystyka zgłoszeń problemów ze zdalnym udziałem w posiedzeniu". I dalej: "Od kwietnia ubiegłego roku, kiedy Senat zaczął obradować zdalnie, w pojedynczych przypadkach senatorowie zgłaszali, że prawidłowo – ich zdaniem – oddane głosy nie zostały zarejestrowane".

Zdaniem CIS problemy techniczne, jakie mają senatorowie, są na bieżąco rozwiązywane przez informatyków, a na dodatek pracownicy Kancelarii Senatu monitorują przebieg głosowań i reagują, np. "gdy zalogowany senator przestał w trakcie głosowań oddawać ważne głosy". Zaś gdy zajdzie potrzeba, marszałek ogłasza przerwę w obradach. "W opinii specjalistów z Ośrodka Informatyki Kancelarii Senatu podstawową przyczyną takich problemów jest zwykle jakość i stabilność łącza internetowego użytkowników aplikacji" (wykorzystywanej do głosowań zdalnych – red.) – czytamy w odpowiedzi CIS.

Na pytanie Konkret24, czy Kancelaria Senatu rozważa udostępnienie senatorom specjalnych łączy internetowych, CIS odpowiedziało, że jest to niewykonalne. "Senatorowie w miejscach swojej pracy zdalnej dysponują łączami finansowanymi przez kancelarię Senatu, ale nie zawsze mogą z tych lokalizacji brać udział w posiedzeniu. Ponadto kancelaria udostępnia senatorom łącza bazujące na sieci komórkowej. Jakość połączenia w tej technologii zależy od bardzo wielu czynników, w tym takich, a które ani Kancelaria Senatu ani operator sieci nie mają wpływu" - stwierdza CIS.

Marszałek Senatu o pomyłce senatora Aleksandra Pocieja

Trzeba pamiętać, że regulamin Senatu nie przewiduje korekty już ogłoszonego wyniku głosowania. W art. 53 ust. 9 regulaminu zapisano, że wyniki głosowania ogłasza marszałek oraz że "wyniki głosowania są ostateczne i nie mogą być przedmiotem dyskusji". Reasumpcję, czyli powtórzenie głosowania można przeprowadzić tylko w jednym przypadku, który opisuje art. 56 regulaminu: "Reasumpcja uchwały jest dopuszczalna tylko w trakcie tego samego posiedzenia Senatu i wyłącznie w przypadku ujawnienia oczywistego błędu w uprzednio podjętej uchwale".

"Mówiąc językiem młodzieżowym, wywaliło mu cały internet w domu"

Przeanalizowaliśmy stenogramy z 16 posiedzeń Senatu, które odbyły się w czasie pandemii (48 dni obrad, 1481 głosowań). Wynika z nich, że na każdym posiedzeniu prowadzący obrady marszałek przeprowadza głosowanie testowe, by sprawdzić kworum oraz to, czy senatorowie nie mają kłopotów z uczestnictwem zdalnym w obradach.

Jednak kłopoty z internetowym głosowaniem zdarzyły się na 13 posiedzeniach - czyli prawie na każdym. Były to przypadki:

  • zawieszenia się systemu - np. 5 maja 2020 roku czy 18 czerwca 2020 roku
  • nie podliczenia wszystkich głosów oddanych w pomieszczeniach senatu oraz zdalnie - np. 7 maja 2020 roku i 25 listopada 2020 roku (wtedy marszałek podliczał te głosy sam)
  • niedziałające urządzenia do głosowania w salach senatu - np. 12 sierpnia 2020 roku (w trakcie pięciominutowej przerwy informatycy uporali się z usterką).

W czterech przypadkach (18 czerwca, 14 i 26 października 2020 roku oraz 27 maja 2021 roku) senatorowie zgłaszali problemy z łącznością. 14 października ub. roku senator Rafał Ambrozik podczas 112. głosowania zgłosił problem z łącznością: "mówiąc językiem młodzieżowym, wywaliło mu cały internet w domu – jak relacjonuje" – cytował jego słowa marszałek Grodzki na posiedzeniu Senatu. Zarządził krótką przerwę, by senator mógł nawiązać połączenie internetowe i wziąć udział w kolejnych głosowaniach.

Najgorsze pod tym względem było posiedzenie 18 czerwca 2020 roku. Najpierw w trakcie 13. głosowania problemy techniczne zgłosił senator PiS Aleksander Szwed. "Pan senator Szwed – szwankuje mu internet – albo będzie głosował telefonicznie, albo jednak będzie starał się przebić…" - wyjaśniał senatorom prowadzący obrady marszałek Grodzki. Podczas 82. głosowania zawiesił się komputer sterujący, potrzebna była 40-minutowa przerwa na restart systemu. Podczas 123. głosowania na sali senatu niektórym senatorom nie działały przez chwilę urządzenia do głosowania.

"Głosy nie zostały zarejestrowane lub zostały zarejestrowane błędnie"

Na końcu stenogramu z posiedzenia Senatu 18 czerwca 2020 roku widnieje dopisek następującej treści: "Wskutek problemów z korzystaniem z systemu rejestrującego indywidualne stanowiska senatorów głosujących w aplikacji do zdalnego udziału w posiedzeniu senator Aleksander Szwed nie mógł oddać głosu 'za' w głosowaniach nr 5, 6, 8, 17, 19, 20, 28, 32, 33, 34, 63, 67, 114, 123, 125, 129, a głosu 'przeciw' w głosowaniach nr 10, 11, 12, 29, 30, 31, 35, 36, 65, 113, 115, 117, 122. Jego głosy nie zostały zarejestrowane lub zostały zarejestrowane błędnie".

Podobny dopisek widnieje w stenogramie z posiedzenia Senatu z 3 grudnia 2012 roku: "Wskutek problemów technicznych głosy oddane przez senatora Michała Kamińskiego w aplikacji do zdalnego udziału w posiedzeniu nie zostały uwzględnione w wynikach zbiorczych, mimo iż zostały przez system zarejestrowane. W głosowaniach nr 236, 237, 238, 239, 240, 241, 242, 243, 244, 246, 248, 249, 250, 251, 252, 253, 254 senator oddał głosy 'za', w głosowaniu nr 247 – głos 'przeciw', w głosowaniu nr 245 wstrzymał się od głosu".

Poprosiliśmy Centrum Informacyjne Senatu o wyjaśnienie obu tych dwóch przypadków - pierwszy dotyczy senatora PiS, drugi senatora PO. W pierwszym przypadku, jak wyjaśnia CIS, senator Szwed 18 czerwca korzystał z internetu "przez sieć telefonii komórkowej w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych, które spowodowały wielokrotne zrywanie się połączenia i ogólną desynchronizację sesji" podczas udziału w obradach i głosowaniach.

Jeśli chodzi o głosowania senatora Kamińskiego 3 grudnia 2020 roku, CIS wskazał na kłopoty sprzętowe senatora, które uniemożliwiały autoryzację jego głosów. "Oddawane przez Pana Marszałka głosy (senator Michał Kamiński jest wicemarszałkiem Senatu - red.) były rejestrowane, ale wobec braku możliwości prawidłowej weryfikacji nie zostały zaliczone do wyników zbiorczych" - informuje CIS.

"Nowe przepisy co najmniej znacznie ograniczą głosowania zdalne"

CIS odpowiedział nam też na pytanie, czy rozważane jest odejście w Senacie od zdalnego trybu obradowania. "Powrót do stacjonarnego trybu posiedzeń Senatu i senackich komisji jest obecnie rozważany, ale decyzja w tej sprawie wymaga opinii Konwentu Seniorów i będzie uzależniona od rozwoju sytuacji epidemiologicznej" – napisał dyrektor Berek.

Senator KO Marcin Bosacki zapowiada odejście od zdalnego głosowania

Więcej zdradził 31 maja w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN 24 senator KO Marcin Bosacki. "To miało sens w pandemii (zdalny tryb głosowania - red.), natomiast w tej chwili, miejmy nadzieję, że ona odchodzi. Albo zawiesimy i później, jeżeli nie będzie czwartej fali, to w ogóle odejdziemy od tego głosowania, albo je zmodyfikujemy w tej sposób, że będzie można zdalnie głosować, tylko jeżeli ktoś rzeczywiście ma poważne problemy zdrowotne" - mówił. "Marszałek Grodzki zaproponuje Konwentowi Seniorów nowe przepisy, które co najmniej znacznie ograniczą głosowania zdalne" – dodał.

Przed podobną decyzją stoi Sejm, gdzie zdalny tryb obrad i głosowań obowiązuje już od 26 marca 2020 roku. Wniosek do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o zakończenie zdalnych głosowań złożył wicemarszałek Piotr Zgorzelski z PSL. Według niego powrót posłów do pracy na sali plenarnej miałby nastąpić na najbliższym posiedzeniu. Jest ono zaplanowane na 15 i 16 czerwca.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Poselska strona w internecie – słabo opłacana i słabo zabezpieczona

Ponad jedną czwartą ryczałtu na działalność biura poselskiego poseł Koalicji Obywatelskiej Aleksander Miszalski wydał na stworzenie i obsługę swojej poselskiej strony internetowej. To prawie 30 razy więcej niż przeciętne poselskie wydatki na ten cel. Mimo tak wysokiej kwoty strona internetowa posła Miszalskiego jest słabo zabezpieczona, bo przy próbach jej otwarcia pojawiają się alerty bezpieczeństwa. To niejedyna taka poselska strona z kłopotami.

Jakimi pracodawcami są polscy posłowie? Sprawdzamy, jak opłacają swoich pracowników

Posłanka Lewicy Joanna Senyszyn na wynagrodzenie pracowników swojego biura od początku tej kadencji Sejmu wydała prawie dwie trzecie ryczałtu na działalność biura poselskiego. Z kolei najwięcej na pracowników zatrudnionych na umowę o pracę wydał Rafał Grupiński z KO, a poseł Koalicji Polskiej Jacek Tomczak - na umowy o dzieło i zlecenia. Z naszej analizy poselskich rozliczeń wynika, że na drugim biegunie są posłowie Waldemar Olejniczak i Paweł Rychlik z PiS, którzy nie wydali na zatrudnienie ani złotówki.

Biedroń: "lewica zawsze wygrywa, gdy jest zjednoczona". Nie zawsze

Lider Wiosny Robert Biedroń stwierdził, że "lewica zawsze wygrywa, gdy jest zjednoczona, a przegrywa, gdy jest podzielona". Wyniki wyborów parlamentarnych pokazują, że jednak ten schemat nie działa. Największą przegraną partie lewicowe poniosły wtedy, gdy były najbardziej zjednoczone.

Posłanka Anna Maria Żukowska: "Mazowsze graniczy z Białorusią". To nieprawda

Posłanka Lewicy wprowadziła w konsternację uczestników i słuchaczy porannej audycji Radia Zet, stwierdzając, że Mazowsze ma granicę z Białorusią. Na uwagę, że to chyba nieprawda, upierała się, że ma rację - że "to taki mały wycinek Mazowsza, który wcina się między podlaskie i lubelskie".