Pracownica łódzkiego inspektoratu pracy napisała do obywatela, że udział w szczepieniu przeciwko COVID-19 należy zakwalifikować jako udział w eksperymencie medycznym. Główny Inspektorat Pracy tłumaczy, że to "indywidualne poglądy inspektora" - ale dla przeciwników szczepień ten dokument jest dowodem, że "wreszcie ktoś napisał prawdę". Tłumaczymy, dlaczego urzędniczka nie napisała prawdy.

Ważna informacja dla pracowników i nie tylko. Zgodnie ze stanowiskiem Państwowej Inspekcji Pracy - Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi szczepienia są eksperymentem medycznym" - napisano 16 lipca na fan page'u jednej z kancelarii adwokackich. Do wpisu dołączono skany urzędowego dokumentu: pisma Państwowej Inspekcji Pracy - Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi. Te skany krążą w sieci od końca lutego - głównie w grupach antyszczepionkowych. Szczególną uwagę wzbudza fragment, w którym szczepienie przeciwko COVID-19 nazwano eksperymentem medycznym.

"Świetna wiadomość"; "I bardzo dobrze. I tak ma być"; "W końcu głos rozsądku płynący od instytucji"; "Wreszcie ktoś napisał prawdę" - komentują w sieci internauci. Mimo dementi centrali PIP pismo urzędniczki z okręgowego inspektoratu wciąż rozpowszechniane jest jako stanowisko PIP i wykorzystywane do infodemii. Wyjaśniamy, skąd się wziął ten dokument.

"Jeżeli jest coś zarejestrowane, to stosowanie tego czegoś dla tej grupy pacjentów, dla której to coś jest zarejestrowane, nie jest już eksperymentem medycznym"

Urzędniczka PIP do obywatela: szczepienie przeciwko COVID-19 to eksperyment medyczny

Na skanie dokumentu widać, że autorką jest wymieniona z imienia i nazwiska urzędniczka Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi. Z treści można wywnioskować, że jest to odpowiedź z 22 lutego skierowana do obywatela (jego dane są zakryte) na pytanie prawne o obowiązkowe szczepienia przeciw COVID-19 w zakładach pracy. Chciał się dowiedzieć, czy pracodawca może nakłaniać go, by się badał na obecność koronawirusa bądź zaszczepił przeciw COVID-19.

"Nakazywanie przez pracodawcę wykonania testu przez pracownika uznać należy za zbyt daleko idącą ingerencję w pracę pracownika" - napisała urzędniczka, powołując się na przepisy Kodeksu pracy. Jej zdaniem również niedopuszczalne jest zmuszanie przez pracodawcę czy naciskanie na pracownika, by się zaszczepił. "Uporczywe i długotrwałe nękanie pracownika, zmierzające do zaszczepienia się przeciw COVID-19 (a więc do udziału w eksperymencie medycznym), jest niczym innym, jak mobbingiem" - stwierdziła pracownica PIP. Dalej pisała: "Szczepienia w ramach tzw. Narodowego Programu Szczepień są eksperymentem leczniczym. Warunkowo i tymczasowo (na 1 rok) dopuszczone do obrotu szczepionki wykorzystywane w ramach Narodowego Programu Szczepień pozostają w fazie badań klinicznych. (...) Dlatego też udział każdej osoby biorącej udział w szczepieniu przeciwko COVID-19 należy zakwalifikować jako udział w eksperymencie lecznicznym (eksperymencie medycznym)".

Główny Inspektorat Pracy: "indywidualne poglądy inspektora pracy"

Gdy treść pisma trafiła do mediów społecznościowych, w sieci zawrzało. Na skutek licznych komentarzy internautów głos zabrał Główny Inspektorat Pracy, wydając 19 lipca specjalne stanowisko na temat szczepień przeciwko COVID-19.

GIP potwierdza autentyczność krążącego w mediach społecznościowych pisma z okręgowego inspektoratu. Zastrzega jednak: "porada prawna udzielona pracownikowi zawiera przedstawienie indywidualnych poglądów inspektora pracy i nie odzwierciedla oficjalnego stanowiska Państwowej Inspekcji Pracy w sprawie przeprowadzania szczepień przeciwko COVID-19".

Główny Inspektorat Pracy podkreśla za "celowe i zasadne jak najszersze poddawanie się pracowników szczepieniom przeciwko COVID-19" - zaznaczając, że w myśl obowiązujących przepisów szczepienie to "ma charakter dobrowolny".

Stanowisko GIP nie zostało przez nikogo podpisane. W rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Juliusz Głuski, rzecznik prasowy GIP, mówił, że urzędniczka z okręgowego inspektoratu, która podpisała się pod popularnym w sieci pismem, "została zdyscyplinowana". Jak z kolei informowała olsztyńska "Gazeta Wyborcza", autorka tego pisma "jako praktyk prawa pracy i osoba upoważniona do udzielania porad prawnych, wciąż wykonuje swoje obowiązki. Została poinformowana, że nie powinna interpretować badań medycznych i zawierać w urzędowych pismach własnych opinii na te tematy".

Dlaczego szczepienia przeciw COVID-19 nie są eksperymentem medycznym

Mimo reakcji GIP i tekstów w mediach pismo z łódzkiego inspektoratu wciąż krąży w internecie i nadal internauci informują się wzajemnie, że PIP potwierdziła, iż szczepienia przeciw COVID-19 to eksperyment.

Jak już kilkakrotnie w Konkret24 tłumaczyliśmy: to nieprawda. W czerwcu pisaliśmy, że owszem, szczepionki zostały wprowadzone do obrotu warunkowo - ale to oznacza, że są dodatkowo badane i monitorowane. "Szczepionki przeciwko COVID-19 są opracowywane zgodnie z tymi samymi wymogami dotyczącymi jakości, bezpieczeństwa i skuteczności, jak w przypadku innych produktów leczniczych. Procedury rejestracyjne zostały skrócone do minimum, ale badania wykonywano według najwyższych standardów bezpieczeństwa, podobnie jak w przypadku innych szczepionek. Wydanie pozwolenia oznacza zatem, iż jakość, bezpieczeństwo i skuteczność takiego produktu leczniczego została udowodniona na podstawie odpowiednich badań klinicznych, przedklinicznych i chemiczno-farmaceutycznych" - informowało Ministerstwo Zdrowia w stanowisku przesłanym naszej redakcji. Resort podkreślił wówczas, że podawanie w ramach Narodowego Programu Szczepień zarejestrowanych w ww. trybie szczepionek nie jest ani eksperymentem medycznym, ani badaniem klinicznym w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 5 grudnia 1996 roku o zawodzie lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy z dnia 6 września 2001 roku Prawo farmaceutyczne.

"Należy podkreślić, że posługiwanie się terminem 'eksperyment leczniczy (medyczny)' oznacza konieczność spełnienia wymagań określonych w rozdziale 4 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty - w tym definicji, celu, zasad kierowania eksperymentem, zasad udziału w eksperymencie czy zawarciu umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej na rzecz uczestnika oraz osoby, której skutki eksperymentu mogą bezpośrednio dotknąć" - wyjaśniał resort. "Ponadto eksperyment medyczny może być przeprowadzony wyłącznie po wyrażeniu pozytywnej opinii o projekcie przez niezależną komisję bioetyczną. Żadna z powyższych okoliczności nie zachodzi w przypadku prowadzenia szczepień w ramach Narodowego Programu Szczepień" - tłumaczył.

Z kolei Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, wyjaśniał, że dopuszczenie do obrotu, także to warunkowe, oznacza pełną możliwość stosowania produktu leczniczego w zarejestrowanych wskazaniach. Użycie dopuszczonych na rynek produktów w leczeniu lub zapobieganiu chorób w ramach standardowych świadczeń zdrowotnych nie skutkuje udziałem w eksperymencie medycznym.

Informowaliśmy, że szczepionki, zanim wprowadzono je do ogólnodostępnego użytku, przeszły wszystkie wymagane badania kliniczne I, II i III fazy - co podała Europejska Agencja Leków (EMA). Trzy fazy badań klinicznych wykazały skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek przeciw COVID-19. Wykazały również, że korzyści z ich stosowania przeważają nad jakimkolwiek ryzykiem.

Szczepionki przeciw COVID-19 zostały warunkowo dopuszczone do obrotu ze względu na trwającą pandemię, by móc szybko reagować na zagrożenie dla zdrowia publicznego. "Warunkowe pozwolenie na dopuszczenie szczepionki do obrotu oznacza bardziej szczegółowy nadzór nad bezpieczeństwem i skutecznością szczepionek w porównaniu do nadzoru prowadzonego dla innych szczepionek" - wyjaśnia na swojej stronie Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny. Dalej informuje, że badania kliniczne III fazy są jednak cały czas kontynuowane, by ocenić takie parametry jak np. czas utrzymywania się ochrony poszczepiennej. "Przykładowo szczepionka Comirnaty została warunkowo dopuszczona do obrotu na podstawie okresowej oceny badań klinicznych 3 fazy rozpoczętych w sierpniu 2020 roku. Szczepionka została dopuszczona do obrotu, ale badania kliniczne będą zgodnie z wyjściowym planem prowadzone przez 24 miesiące" - czytamy na stronie NIZP-PZH.

IV faza badań klinicznych to tak zwane badania porejestracyjne i prowadzone są przez cały czas obecności szczepionki na rynku - wyjaśnia w kolejnym materiale NIZP-PZH. Badania IV fazy pozwalają na ocenę skuteczności szczepionki w odniesieniu do dużych populacji i w długim okresie. NIZP-PZH informuje, że wszystkie szczepionki stosowane w Programie Szczepień Ochronnych objęte są badaniami IV fazy.

Autor:  Jan Kunert
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Shutterstock

Pozostałe

Eksperci o raporcie Jakiego, według którego Polska straciła na wejściu do UE: "niezrównoważony, ahistoryczny, wybiórczy"

Dwaj profesorowie – Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Głównej Handlowej – twierdzą, że Polska na członkostwie w Unii Europejskiej straciła 535 miliardów złotych. Ich raport powstał na zamówienie europosła Solidarnej Polski Patryka Jakiego. Ekonomiści podane dane kwitują: "porównywanie gruszek z jabłkami". Raport oceniają jako "niespotykany w analizach i literaturze przedmiotu bilansu płatniczego".

"Jakim prawem żołnierz składa meldunek prezesowi partii?" Sprawdzamy

"Co za generał salutuje prezesowi?" - brzmiał jeden z komentarzy oburzonych internautów, którzy na nagraniach z miesięcznicy smoleńskiej zobaczyli, jak żołnierz dwukrotnie salutował Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pytani przez Konkret 24 wojskowi wyjaśniają, czy żołnierz postąpił zgodne z regulaminem.