Dwa dni przed referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej do sieci trafiło nagranie mające być dowodem na to, jak łatwo nielegalni imigranci mogą przekroczyć Kanał La Manche. Szybko zdobywające popularność wideo, jak po prawie trzech latach odkryli dziennikarze Channel 4, było zmanipulowane. To niejedyny fałszywy materiał opublikowany przed referendum ws. brexitu, który bazował na antyimigranckich emocjach.

Nagranie zamieszczone na facebookowym profilu probrexitowej organizacji Leave.eu miało udowodnić, jak łatwo można nielegalnie przetransportować imigrantów do Wielkiej Brytanii. Wideo pojawiło się w sieci tuż przed referendum w sprawie brexitu.

Na początku nagrania widać grupę osób wsiadających na pokład łodzi we francuskim porcie Gravelines. Jeden z ostatnich kadrów pokazuje mężczyzn wychodzących z łodzi na ląd w brytyjskim Folkestone. Zgodnie z sugestią zawartą w wypowiedzi narratora nagrania, mieli oni dotrzeć do Wielkiej Brytanii nie niepokojeni przez kontrole straży granicznej. "Nikt nie powstrzymał mnie, nikt z tych, którzy powinni pilnować, nawet nie uniósł brwi", mówi mężczyzna.

#Brexit #EUref

Nagranie zostało rozesłane przez organizatorów kampanii pro-brexitowej do mediów z opisem "śledztwo wcieleniowe" (ang. undercover investigaton).

W mediach społecznościowych opatrzono je komentarzem: "David Cameron i Nick Clegg obcięli 35 miliardów funtów funduszy publicznych z lat 2010-15, co uderzyło mocno w naszą straż przybrzeżną. 42 miliardy funtów netto przekazano Unii Europejskiej. Przeprowadzenie cięć na bezpieczeństwie było wyborem podjętym przez polityków, którzy przedkładają lojalność wobec Unii Europejskiej ponad potrzeby społeczeństwa". Wpis opatrzono hasztagami #Brexit #EUref.

Tylko na facebookowym profilu Leave.eu do dzisiaj filmik udostępniono blisko 20 tys. razy. Licznik wyświetleń wskazuje obecnie blisko 700 tysięcy. Rzeczywista oglądalność filmu jest jednak większa. Był bowiem udostępniany nie tylko przez użytkowników tej strony na Facebooku, ale i na facebookowych grupach, innych platformach społecznościowych, ale i przez duże brytyjskie portale jak Daily Mail czy Express (w druku wychodzący jako "The Daily Express"). Ten ostatni nazwał nagranie "szokującym" i opublikował je na dwa dni przed referendum. Obydwa portale i dzienniki, z którymi są związane, w trakcie trwania kampanii referendalnej opublikowały, według analizy Uniwersytetu Oksfordzkiego, największą liczbę artykułów pro-brexitowych.

Prawie trzy lata po referendum, w którym blisko 52 proc. głosujących opowiedziało się za wyjściem z Unii Europejskiej, dziennikarze brytyjskiej telewizji Channel 4 udowodnili, że nagranie zostało zmanipulowane. Fragmenty wideo zostały nagrane w różnych dniach i nie przedstawiają jednej ciągłej przeprawy z Francji do Wielkiej Brytanii.

Zapis GPS dowodem na manipulację

Występujący na nagraniu Phil Campion, były żołnierz brytyjskiej jednostki Special Air Service (SAS), zgodził się na rozmowę z Channel 4. Zarówno w trakcie wywiadu, jak i na samym nagraniu z rzekomego przerzutu migrantów twierdził, że zabrał na pokład łodzi kilka osób z terytorium Francji i przepłynął z nimi do jednego z portów Wielkiej Brytanii. Cała operacja miała odbyć się w ciągu jednego dnia.

Trasa, którą pokazują dane z GPS-ów, do których dotarł Channel 4
Trasa, którą pokazują dane z GPS-ów, do których dotarł Channel 4 Foto: YouTube/Channel 4

Dowodem na nieprawdziwość tych twierdzeń są jednak zapisy danych GPS, do których dotarli dziennikarze Channel 4. 16 czerwca 2016 r. łódź, którą poruszał się Phil Campion, nie przepłynęła z Francji do Wielkiej Brytanii, a z brytyjskiego portu Dover do również brytyjskiego portu w Deal. Jak informuje Channel 4, to właśnie w Deal została zarejestrowana końcowa część nagrania, w której Campion podsumowuje akcję przerzucenia trzech mężczyzn do Wielkiej Brytanii.

Następnego dnia łódź przepłynęła z Dover do Folkestone. W tej nadmorskiej brytyjskiej miejscowości zarejestrowano część nagrania, na którym trzech mężczyzn wychodzi z łodzi, rzekomo po przepłynięciu kanału La Manche. Zapisy GPS wskazują także, że dopiero po opuszczeniu Folkestone łódź wyruszyła w drogę do Francji, do Gravelines i 18 czerwca z powrotem do Dover, a nie do Folkestone.

Ujęcia, które rzekomo pokazują koniec przerzutu nielegalnych migrantów, zrealizowane zostały - wg Channel 4 - jako pierwsze
Ujęcia, które rzekomo pokazują koniec przerzutu nielegalnych migrantów, zrealizowane zostały - wg Channel 4 - jako pierwsze Foto: YouTube/Channel 4

Część nagrania, na którym przed rzekomym wyruszeniem w trasę Phil Campion mówi do kamery, na pewno została zarejestrowana właśnie w Gravelines. Świadczą o tym szczegóły krajobrazu, które widać w tle – latarnia morska i zabudowania. Kadr, na którym grupa osób wchodzi do łodzi kręcona jest jednak z dystansu co najmniej kilkunastu metrów. Trudno stwierdzić czy osoby wchodzące na łódkę to te same osoby, które w towarzystwie Campiona "przedostały się" do Wielkiej Brytanii. Nie ma też możliwości potwierdzenia, że osoby widoczne na łodzi w trakcie rzekomej przeprawy, to te same osoby - filmowane są wyłącznie od strony pleców.

Wideo zostało zatem zmontowane achronologicznie w stosunku do tego, kiedy powstawały poszczególne ujęcia. Wiadomo na pewno, co potwierdził w rozmowie z Channel 4 Phil Campion, że pasażerowie byli Brytyjczykami, a nie uchodźcami czy nielegalnymi imigrantami.

Kolega kolegi

W rozmowie z Channel 4 Phil Campion zaprzeczył, jakoby Leave.eu poprosiło go o przygotowanie nagrania, choć przyznawał, że nie było ono jego własną inicjatywą. - (Zlecający - red.) To był kolega kolegi - stwierdził Campion.

Były komandos przekonywał, że od zleceniodawcy usłyszał tylko pytanie o to, czy mógłby udowodnić, że da się przewieźć ludzi przez Kanał La Manche. Rozmowa miała zakończyć się na pytaniu o cenę za wykonanie zlecenia. Campion nie chciał jednak zdradzić Channel 4 jak wysoką kwotę otrzymał.

Zapytany przez dziennikarkę, czy część nagrania powstała wcześniej, zaprzeczył. - Jestem w stu procentach pewny, że to było sfilmowane w tym dniu, a osoby, które wyruszyły w podróż wróciły z nami z powrotem - zapewniał Campion. - Nie oszukuję ludzi, nie montowałem nagrania, dałem im nagranie, o które prosili - dodał.

Według ustaleń Channel 4 osobą, która montowała i rozpowszechniała nagranie był Jonathan Pollen, który podobnie jak Phil Campion przedstawia się jako były żołnierz SAS, a obecnie, według Channel 4, jest pracownikiem firmy ochroniarskiej Arrona Banksa – najważniejszego patrona kampanii Leave.eu.

Nieudana prowokacja z fałszywymi fotografiami

Nazwisko Jonathana Pollena pojawia się także przy okazji ujawnionej przez Channel 4 akcji spreparowania fotografii przedstawiających rzekomy atak imigrantów na białą kobietę w Wood Green, w północnym Londynie. Miał on się wydarzyć 10 czerwca 2016 r., dwa tygodnie przed referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii.

Na fotografiach widać dwie białe kobiety rozmawiające z grupą ciemnoskórych mężczyzn. Na kolejnych zdjęciach widać prawdopodobnie zainscenizowany atak na jedną z nich przez mężczyznę w czarnej kurtce i w białym kapturze. Ten sam mężczyzna rzekomo widoczny jest na kolejnych fotografiach, na których widać jak próbuje dotykać pośladków jednej z kobiet. Tyle, że na tych ostatnich zdjęciach widać jego biały kolor skóry. Z pewnością nie jest to żaden z ciemnoskórych mężczyzn widocznych na innych fotografiach.

Zdjęcia miały sugerować, że czarnoskóry imigrant napadł na Brytyjki
Zdjęcia miały sugerować, że czarnoskóry imigrant napadł na Brytyjki Foto: YouTube/Channel 4

Zdjęcia trafiły do organizatorów kampanii Leave.eu. Jak informuje Channel 4 osobą, która je przesłała, był właśnie Jonathan Pollen.

Andy Wigmore - szef zespołu komunikacji Leave.eu i prawa ręka Arrona Banksa, miał w mailach, do których dotarł Channel 4, poprosić swój zespół o przygotowanie materiału prasowego na podstawie zdjęć. "Migranci bijący dziewczynę w Tottenham w sobotę. Czy możemy to przygotować do wysłania jako informację prasową?", napisał.

Autor odpowiedzi na maila dopytywał co dokładnie mają ze zdjęciami zrobić. I dodał: "Podobno opcja Leave [red.: czyli za brexitem] ma dobre sondaże, a to mogłoby wprowadzić zamieszanie wśród umiarkowanych głosujących".

Ostatecznie nie zdecydowano się na publikację fotografii.

"Byli dziennikarze Guardiana i lewicowi aktywiści"

Channel 4 poprosił Jonathana Pollena o odniesienie się do sprawy, odpowiedzi jednak nie uzyskał. Dziennikarze otrzymali natomiast komentarz współzałożyciela Leave.eu Arrona Banksa. "Channel 4 jest pełen byłych dziennikarzy Guardiana i lewicowych aktywistów, którzy żyją z produkowania fake newsów", stwierdził Banks. "Kampania musi robić coś dobrego, skoro konsekwentnie irytuje odpowiednich ludzi" - dodał.

Na ustalenia dziennikarzy zareagował Tom Watson z brytyjskiej Partii Pracy, który zasugerował, że działalność Leave.eu i Arrona Banksa powinna zostać wyjaśniona przez wymiar sprawiedliwości.

"Nie możemy pozwolić, by zwyciężali ci, którzy oszukują i kłamią, przez co ośmieszają i obalają naszą demokrację", napisał Watson na Twitterze. Jego komentarz polubiło ponad 11 tysięcy internautów.

Wpis podał dalej Andy Wigmore – szef zespołu komunikacji Leave.eu.

W komentarzu do niego napisał: "Idź dalej tym tropem Tommy i obnażaj swoje kretyńskie teorie spiskowe. Może przy okazji przyjrzymy się twoim osobistym problemom, wiesz, tym związanym z finansami, które desperacko chcesz utrzymać w tajemnicy".

"Fake news" w brytyjskich kampaniach wyborczych

"To bez wątpienia 'fake news', który miał jasny cel: nawoływanie do nienawiści i do antyimigranckich uczuć i retoryki", skomentowała materiał o rzekomym przerzucie migrantów Jo Stevens, deputowana z Partii Pracy. Zwróciła uwagę, że w Wielkiej Brytanii w najbliższym czasie odbędą się wybory samorządowe, "potencjalnie wybory europejskie, wybory powszechne, a może nawet drugie referendum, a nadal nie ma żadnych przepisów dotyczących kampanii (wyborczych - red.) w internecie, tego typu dezinformacji i fake news, które i w tych wyborach odegrać mogą swoją rolę".

Brytyjscy politycy, badacze i dziennikarze wielokrotnie podnosili już temat dezinformacji w kampanii referendalnej w 2016 roku. Udowodniono kilkadziesiąt przypadków publikowania przez brytyjskie media nieprawdziwych informacji, wymyślanych przez rosyjskich trolli. Założone przez rosyjską firmę Internet Research Agency (nazywaną "fabryką trolli") dezinformujące konta, które były aktywne podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w USA, działały także podczas brytyjskiej kampanii referendalnej. Wiele z nich publikowało treści uderzające w przebywających lub przybywających do Wielkiej Brytanii imigrantów. Śledztwo w tej sprawie prowadzi m.in. parlament Wielkiej Brytanii oraz tamtejsza komisja wyborcza.

https://www.google.com/maps/@51.0025792,2.1072436,3a,75y,42.93h,92.92t/data=!3m6!1e1!3m4!1sS_XWHM_OD8MuaiAMLYHL8Q!2e0!7i13312!8i6656
Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24; Channel4; zdjęcie tytułowe: Shutterstock/Facebook

Pozostałe

Miliardy kont usuniętych na Facebooku przed eurowyborami. "Rosyjskie źródła chciały zdławić frekwencję"

Złośliwe źródła ciągle stosują nowe taktyki, ale cel jest ten sam: podważenie zaufania do demokratycznych procesów – napisano w raporcie Komisji Europejskiej. "Podejrzani aktorzy" do swoich celów użyli m.in. pożar katedry Notre Dame. Aktywność rosyjskich źródeł w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej wzrosła ponad dwukrotnie, a jednym z celów dezinformacyjnych ataków byli polscy internauci.

Aktywistka LGBT czy skrajna prawica? Co się naprawdę wydarzyło w Luton

W mediach społecznościowych krąży informacja o happeningu w angielskim Luton. W tęczową flagę, kojarzoną ze środowiskami LGBT, wpisano imię Allaha. Wydarzenie wzbudziło wiele kontrowersji, w tym spór o tożsamość jego organizatorki. Nie jest ona, jak sugeruje część wpisów, homoseksualną aktywistką. Rzeczywiście nie zezwolono jej na wjazd do Wielkiej Brytanii.

Fala hejtu wywołana fake newsem o "9-letniej żonie" muzułmanina

Zgodnie z internetowym wpisem jeden z członków tzw. Państwa Islamskiego miał zabić rodzinę dziewięciolatki, porwać ją, a następnie poślubić. Dowodem miało być zdjęcie płaczącej dziewczynki. W rzeczywistości pochodzi ono z konkursu recytatorskiego, a dziewczynka płacze... ponieważ się pomyliła. Problem małżeństw z dziećmi i wykorzystywania seksualnego dzieci przez członków ISIS jest jednak realny i organizacje międzynarodowe alarmują o nim od lat.

Artystyczna kreacja? Nagradzana blogerka zmyśliła tragiczną historię swojej rodziny

Niemiecka historyczka i nagradzana blogerka Marie Sophie Hingst przez kilka lat pisała o tragicznych losach swojej rodziny. 22 jej krewnych żydowskiego pochodzenia miało stracić życie jako ofiary Holokaustu. Opowieści Hingst okazały się oszustwem. Tylko troje bohaterów jej historii istniało w rzeczywistości, żadna z tych osób nie była żydowskiego pochodzenia, żadna nie była ofiarą nazistowskich zbrodni.

"Nie wybieramy Miss czy Mistera Europy”. Kto i co decyduje o najwyższych stanowiskach w UE

Wybory do Parlamentu Europejskiego rozpoczynają proces obsadzania w nowej kadencji najważniejszych stanowisk w Unii Europejskiej – przewodniczącego PE, przewodniczącego Rady Europejskiej, szefa Komisji Europejskiej, wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i szefa Europejskiego Banku Centralnego. Najwięcej kontrowersji budzi obecnie wybór nowego szefa KE.