Protestujący w Hongkongu pokazywani jako karaluchy. Walka toczy się na ulicach i w sieci


Fake newsy, niepotwierdzone plotki, grafiki ilustrujące spiskowe teorie, zmanipulowane zdjęcia i nagrania, hejt - w Internecie toczy się równie zacięta walka o przyszłość Hongkongu, co na ulicach Hongkongu. Nie zawsze jest ona oparta o prawdziwe argumenty. O skali dezinformacji poinformowały m.in. Facebook i Twitter, które w poniedziałek usunęły kilkaset tysięcy kont i odkryły ich powiązania z rządem Chin.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Ujawniamy ważną, wspieraną przez państwo operację informacyjną dotyczącą sytuacji w Hongkongu, w szczególności ruchu protestacyjnego i jego wezwań do zmian politycznych - tymi słowami zaczyna się komunikat Twittera opublikowany w poniedziałek wieczorem.

Sprzątanie na Twitterze i Facebooku

Jak informuje dalej platforma społecznościowa, sprawa dotyczy 936 aktywnych kont o korzeniach w Chińskiej Republice Ludowej oraz ponad 200 tys. profili, które dopiero swoją dezinformacyjną aktywność na platformie zaczynały. Konta te "z premedytacją i w wyraźny sposób próbowały siać niezgodę polityczną w Hongkongu, w tym podważać legalność i pozycję polityczną ruchu protestacyjnego". Twitter podnosi, że udało się zebrać dowody na to, że aktywne konta te były częścią operacji wspieranej przez państwo.

Wprawdzie korzystanie z Twittera jest zablokowane w Chinach, ale jak informuje platforma, usunięte konta korzystały z VPN-ów bądź łączyły się z odblokowanych adresów IP w Chinach kontynentalnych. Twitter wskazuje, że konta te naruszały zasady platformy, m.in. poprzez rozpowszechnianie spamu, wykorzystywanie fałszywych tożsamości, skoordynowane działanie czy omijanie blokowania.

O usunięciu kont związanych z dezinformacją na temat Hongkongu poinformował tego samego dnia także Facebook, który przyznał, że wskazówkę otrzymał od Twittera. Jak podało biuro prasowe platformy, usuniętych zostało siedem stron, trzy grupy i pięć profili, które były zaangażowane w "skoordynowane nieautentyczne zachowanie i były częścią małej sieci, która pochodziła z Chin i skupiała się na Hongkongu". Platforma dodaje także, że "choć osoby stojące za tymi działaniami próbowały ukryć swoją tożsamość, nasze śledztwo znalazło powiązania z osobami związanymi z chińskim rządem".

Na ujawnionych przez Facebookach wpisach pochodzących od usuniętych kont, można zobaczyć m.in. porównanie protestujących w Hongkongu do bojowników ISIS czy do karaluchów.

Wraz z informacją o zablokowaniu kont, Twitter poinformował także o nowych zasadach reklamowych, zgodnie z którymi zakazane na platformie będą reklamy mediów kontrolowanych przez rządy i utrzymywanych z budżetu państwa. Jak informuje serwis BuzzFeed News, ta decyzja, a także zablokowanie dezinformujących kont to efekt niedawnych publikacji medialnych na temat tego, że chińskie media rządowe prowadziły na Twitterze (a także na Facebooku) kampanie reklamowe dotyczące Hongkongu. Zdaniem ekspertów, ich celem była międzynarodowa opinia publiczna.

"Temat codziennych rozmów w mieście"

"W Hongkongu nie ma praktycznie żadnego sposobu na uniknięcie dezinformacji", pisze Jessie Yeung na portalu CNN. "W metrze fałszywe wiadomości są anonimowo wrzucane przez AirDrop (funkcja systemu iOS pozwalająca na bezprzewodowe przesyłanie treści między telefonami znajdującymi się w pobliżu - red.) na telefony osób dojeżdżających do pracy. Plotki i spekulacje zamieszczane zarówno przez zwykłych ludzi, jak i lokalnych blogerów są publikowane na Facebooku, Twitterze i Instagramie oraz udostępniane na popularnych komunikatorach, takich jak WhatsApp i Telegram. Ich kontrowersyjna treść jest tematem codziennych rozmów w całym mieście", wyjaśnia dziennikarka.

Yeung jako jeden z przykładów spraw, o których się dyskutuje, podaje historię, która krążyła wśród internautów (i nie tylko) w dniach eskalacji protestów i działań dławiącej je policji. Na krótkim nagraniu wideo przekazywanym masowo w sieci widoczna jest prawdopodobnie ciężarna kobieta w białej sukience - leży na podłodze stacji metra i udzielana jest jej pomoc.

Nagranie opublikowano 21 lipca, tuż po tym jak uczestnicy protestów zostali zaatakowani przez triady - czyli chińskie grupy przestępcze z Honkongu - na stacji metra w dzielnicy Yuen Long. Co najmniej 45 osób zostało rannych, w tym prawdopodobnie kobieta z nagrania. Krytycy wskazują, że policjanci rozpoczęli interwencję na stacji Yuen Long po ponad 30 minutach od zgłoszenia, gdy atak dobiegł już końca, a w ramach późniejszych operacji nikogo nie zatrzymano.

Jak twierdzi w swoim artykule Jessie Yeung, w mediach społecznościowych można było przeczytać sprzeczne informacje na temat nagrania z kobietą w białej sukience - najpierw niektórzy twierdzili, że na skutek obrażeń poroniła i winią za to także hongkońskie służby, po czym inni zaczęli pisać, że tak naprawdę w ciąży nie była bądź że "jej rzekome poronienie to politycznie umotywowana plotka".

Chińskojęzyczny portal Ming Pao donosi, że skontaktował się z kobietą z wideo - potwierdziła dla portalu, że jest w ciąży nie dłużej niż trzy miesiące oraz że została zraniona w tył głowy i nie doznała żadnych obrażeń brzucha. Także inne lokalne media twierdzą, że potwierdziły ciążę kobiety i bezpieczeństwo dziecka, "prawda pozostaje jednak sporna" - pisze dziennikarka CNN i dodaje, że historia ta jest jednak dobrym dowodem na to, jak narracją wokół protestów może kierować niezweryfikowane nagranie.

Państwowa dezinformacja: protestujący są opłacani

Steven Lee Myers i Paul Mozur w tekście dla "The New York Times" poświęconym dezinformacji wokół hongkońskich protestów, przytaczają historię kobiety zranionej w oko gumowym pociskiem przez policję.

Do zdarzenia doszło wieczorem 11 sierpnia podczas protestów przed komisariatem Tsim Sha Tsui. Zgodnie z przepisami, policja nie może celować tego typu amunicją w głowę, a wyłącznie w tułów bądź kończyny. Zdjęcia rannej w oko kobiety obiegły internet.

Na informację prawie natychmiast zareagowała chińska państwowa telewizja CCTV, która poinformowała, że ​​kobieta została zraniona nie przez policję, ale przez jednego z protestujących. Strona internetowa stacji opublikowała także zdjęcie rzekomo tej samej kobiety liczącej gotówkę na chodniku w Hongkongu - twierdząc, że była ona odpowiedzialna za przekazywanie pieniędzy demonstrantom. Tym samym zasugerowała, że protestujący są opłacani.

Narracja o tym, że to protestujący zranili kobietę, pojawiała się także na Facebooku. Na jednym z usuniętych przez portal profili pojawiła się grafika z opisem po chińsku i angielsku: "ONI potraktowali policjantów strzałami w głowę. ONI będą strzelać procą, by zabić. ONO odmówili pokazania twarzy. ONI blokują drzwi pociągów. ONI mają zaprzyjaźnionych członków w LegCo. ONI prawie zabili mężczyznę na lotnisku. ONI pozbawili pielęgniarkę prawego oka. ONI SĄ karaluchami z HONGKONGU".

Zasłonięte oko wkrótce stało się kolejnym symbolem protestu - wielu protestujących zasłania sobie jedno oko przepaską bądź opatrunkiem. Gest ten wykorzystywany jest także na demonstracjach solidaryzujących się z Hongkongiem, m in. w Vancouver.

Chińska armia u bram? Dezinformacja i pokazy siły

Protestom prawie od samego początku towarzyszą spekulacje, czy i kiedy do Hongkongu wejdzie chińska armia, by rozwiązać problem "nieposłusznego regionu".

Jeden z popularnych tweetów podaje, że chińska armia rzekomo ma zamiar wkroczyć tam przez Shenzhen, miasto graniczące ze specjalnym regionem administracyjnym. Opublikowany na początku czerwca film, na którym widać czołgi, został obejrzany prawie 850 tys. razy, a sam post ma ponad 8 tys. podań dalej.

Jak wskazuje Jessie Yeung, CNN, fact-checkerzy sprawdzili, że nagranie pochodzi ze stacji kolejowej Longyan, która nie znajduje się w Shenzhen. Chodzi prawdopodobnie o miasto Longyan w prowincji Fujian, oddalone od Hongkongu w linii prostej o ponad 400 km.

Spekulacje i plotki podsyca sam Pekin, między innymi poprzez propagandowe nagranie opublikowane 31 lipca na oficjalnym profilu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w Hongkongu na portalu społecznościowym Weibo. Przedstawia ono żołnierzy trenujących walkę w mieście oraz techniki rozpędzania tłumów.

Jak informuje agencja Reuters, setki funkcjonariuszy chińskiej Ludowej Policji Zbrojnej na początku sierpnia wzięło udział w ćwiczeniach na stadionie piłkarskim w graniczącym z Hongkongiem Shenzhen. Na zdjęciach satelitarnych widać ponad 100 pojazdów, w tym transportery opancerzone, ciężarówki, autobusy i jeepy oraz pojazdy z armatkami wodnymi.

Obcy agenci, USA/CIA inicjatorem protestów?

Jak pisze dziennikarka CNN, kolejną dezinformacyjną plotką, która co jakiś czas powraca, jest rzekoma ingerencja USA w protesty. "Udostępniane zdjęcia białych osób, okrzykiwanych tajnymi agentami CIA odpowiedzialnymi za organizację zamieszek" idą w parze z oficjalnymi oskarżeniami Pekinu. Jak pisze Yeung, "Pekin nie dostarczył jeszcze żadnych dowodów na poparcie tych zarzutów - ale dla dużej liczby osób online zdjęcia tak zwanych agentów CIA zdają się być wystarczającym dowodem".

Jeden z użytkowników Twittera, który w opisie profilu ma jedynie informację, że jest pisarzem i naukowcem, a także członkiem "Hands Off Syria" - grupy na Facebooku sprzeciwiającej się obecności zagranicznych wojsk w Syrii (na zdjęciu w tle profilu ma ustawione zdjęcie Baszara al-Asada i Hugo Chaveza), bardzo intensywnie pisze o protestach w Hongkongu. W jednym z wpisów zamieścił zdjęcia rzekomych uczestników protestów z amerykańskimi i brytyjskimi flagami. "Amerykański rząd finansuje ich", komentuje. Jednak część zdjęć, które zamieścił, pochodzi z 2013 i 2014 r.

AFP Fact Check 30 lipca opisało manipulację zdjęciem amerykańskiego pracownika "The New York Times". Facebookowy fanpage "Złóż hołd policji Hongkongu" o zasięgu 200 tys. użytkowników, udostępnił zdjęcie rzekomego "zagranicznego dowódcy" protestu, mającego informować demonstrantów o ruchach policji. W rzeczywistości mężczyzna na zdjęciu to Kevin Roche - w Hongkongu pracuje dla NYT, co redakcja gazety potwierdziła dla AFP Fact Check. Na zdjęciu widać, jak Roche pisze do dziennikarza współpracującego z dziennikiem, Ezry Cheung'a.

Dziennikarz ironicznie odniósł się do fake newsa na Twitterze. "Dwie propekińskie gazety - 'Ta Kung Pao' i 'Wen Wei Po' - oskarżają naszego menedżera technologicznego o bycie 'zagranicznym dowódcą protestu', a mnie o bycie 'buntownikiem'. Jak śmiesznie! To fałszywe wiadomości", czytamy w poście Cheung'a, który także zażartował, że prawdziwym "dowódcą" jego redakcyjny kolega Austin Ramzy.

"Co za wstyd za Hongkong" - gwiazdy popierają narrację Pekinu

Do walki z protestującymi w sieci włączyły się także chińskie gwiazdy. Jak informuje Associated Press, ośmioro K-popowych artystów publicznie zadeklarowało swoje poparcie dla Chin w czasie protestów w Hongkongu.

Jednym z nich jest piosenkarz Lay Zhang, znany między innymi z zespołu EXO. 14 sierpnia na Instagramie, gdzie obserwuje go ponad 10 milionów użytkowników, opublikował post z grafiką, na której na czerwonym tle w języku chińskim można przeczytać "Popieram policję w Hongkongu. Teraz wszyscy możecie mnie zaatakować ", a w angielskim "Co za wstyd za Hongkong". "Wierz w kraj, przeciwstawiaj się przemocy, miej nadzieję, że Hongkong, Chiny są bezpieczne" - pisze piosenkarz.

Udostępniona przez niego grafika została oryginalnie opublikowana na Weibo przez "Renmin Ribao", oficjalny dziennik Komunistycznej Partii Chin. Fragment zapisany na niej w języku chińskim to słowa Fu Guohao, reportera chińskiego tabloidu "Global Times", skierowane do protestujących, którzy go obezwładnili podczas demonstracji na lotnisku w Hongkongu.

Tego samego dnia chińsko-amerykańska Aktorka Liu Yifei, która wciela się w tytułową Mulan w nowym aktorskim remake'u animacji Disney'a, podała dalej na Weibo ten sam post "Renmin Ribao". Dodała do niego swój własny komentarz w języku chińskim: "Także popieram policję w Hongkongu". Odpowiedzią na post gwiazdy przez osoby wskazujące na brutalność policji jest hashtag #BoycotMulan, który zyskuje na popularności między innymi na zablokowanym w Chinach Twitterze.

1,7 miliona osób czy 128 tysięcy?

Dwa różne obrazy protestu wyłaniają się także z informacji przekazywanych przez jego organizatorów, jak i władze regionu. CNN informuje, że według organizatorów w ostatnim niedzielnym proteście w Parku Wiktorii wzięło udział 1,7 miliona osób. Jednocześnie rzecznik prasowy hongkońskiej policji podał, że zgodnie z ich szacunkami na ulice wyszło 128 tys. osób. CNN zaznacza, że nie może niezależnie potwierdzić obu szacunków.

11. weekend protestu

Jest to już 11. z rzędu weekend protestów mieszkańców Hongkongu przeciwko lokalnej administracji i propozycji projektu nowelizacji prawa ekstradycyjnego, która umożliwiałaby m.in. transfer podejrzanych do Chin kontynentalnych. Prace nad ustawą zostały zatrzymane, jednak z czasem do postulatów protestujących dołączyło również przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie możliwego nadużycia siły przez policję w ostatnich tygodniach, uwolnienie osób zatrzymanych w związku z demonstracjami oraz powszechne, demokratyczne wybory władz regionu.

Hongkong, jako była brytyjska kolonia, cieszy się wolnościami słowa, prasy i zgromadzeń, posiada własną walutę, paszporty i system prawny, co zostało ogłoszone, gdy Wielka Brytania w 1997 roku przekazała miasto Chinom na kolejne 50 lat w modelu zarządzania zwanym "jeden kraj, dwa systemy". Po tym czasie, w 2047 r., Hongkong ma zostać w pełni zintegrowany z Chinami kontynentalnymi.

W 2014 roku władze autonomicznego regionu nie ustąpiły pod żądaniami setek tysięcy uczestników tzw. rewolucji parasolek, którzy domagali się powszechnych wyborów szefa hongkońskiej administracji.

Autor: Gabriela Sieczkowska, bebi / Źródło: Konkret24, TVN24, CNN, The New York Times; Zdjęcie tytułowe: PAP/EPA

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak oficjalnych informacji i reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Nagranie z manifestacji jest prawdziwe, wśród demonstrantów jest wiele osób o ciemnej karnacji. Publikując ten film, Sławomir Mentzen straszy "powstawaniem nowych meczetów i zdejmowaniem krzyży". Wyjaśniamy, na czym polega manipulacja lidera Konfederacji.

Mentzen: "tak wygląda Warszawa". Manipuluje

Mentzen: "tak wygląda Warszawa". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes