Dodatki dla medyków za walkę z pandemią. Izba lekarska: "zobaczą nieliczni"


"Czy ktoś nad tym panuje?" - pyta warszawska izba lekarska, komentując brak informacji o tym, ilu pracowników ochrony zdrowia otrzyma obiecane dodatki za pracę przy pandemii. Według resortu 100-proc. dodatek może otrzymać zaledwie 6,6 tys. pielęgniarek i 2,6 tys. lekarzy. A z informacji od wojewodów wynika, że 200-proc. dodatek za skierowanie do pracy może otrzymać około tysiąca osób.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Według zapowiedzi ministra zdrowia dodatki finansowe dla personelu medycznego za pracę przy zwalczaniu epidemii za listopad miały być wypłacone do 17 grudnia. Wynoszą 100 proc. wynagrodzenia i są przyznawane przez NFZ na polecenie ministra zdrowia. Oprócz tego, na mocy tzw. ustawy covidowej, dodatkowe 200 proc. wynagrodzenia mają dostawać medycy skierowani do pracy decyzjami wojewodów. Resort zdrowia nie podaje, ilu ich jest. Z informacji uzyskanych przez Konkret24 od większości wojewodów wynika, że takich osób może być około tysiąca.

Minister zdrowia Adam Niedzielski o dodatkowym wynagrodzeniu dla medyków
Minister zdrowia Adam Niedzielski o dodatkowym wynagrodzeniu dla medyków tvn24

Dodatek NFZ z polecenia ministra

Zamieszanie z dodatkowym wynagrodzeniem trwało od 28 października, kiedy to Sejm uchwalił przepis dający wszystkim medykom zajmującym się zwalczaniem epidemii prawo do 200 proc. dotychczasowego wynagrodzenia. Przepis ten jednak, z powodu wstrzymania na miesiąc ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw, nie wszedł w życie. Zastąpiła go nowelizacja ustawy uchwalona także 28 października, kilka godzin później. Kasując dodatkowe wynagrodzenie dla medyków, większość sejmowa PIS "naprawiła" błąd swoich 20 posłów, którzy zagłosowali za pierwotnym przepisem. A według niego dodatkowe 200 proc. wynagrodzenia mają dostawać tylko medycy skierowani do pracy przy pandemii decyzjami wojewodów.

Dla uspokojenia nastrojów w służbie zdrowia 1 listopada minister Adam Niedzielski zobowiązał prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia (jego obowiązki pełni od 26 sierpnia Filip Nowak) do przyznania dodatkowego wynagrodzenia za pracę w związku ze zwalczaniem epidemii COVID-19 nowym grupom personelu medycznego. W poleceniu zapisano także podwyżkę dodatku z 50 do 100 proc. wynagrodzenia. Od 4 września, też na podstawie polecenia ministra, taki dodatek w wysokości 50 proc. wynagrodzenia - ale nie więcej niż 10 tys. zł - otrzymywał jedynie personel medyczny mający bezpośredni kontakt z pacjentami covidowymi.

Uwaga: to inny dodatek niż ten, który wprowadzono na mocy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Zamieszanie z dodatkowym wynagrodzeniem dla personelu medycznego
Zamieszanie z dodatkowym wynagrodzeniem dla personelu medycznego tvn24

Tak więc od 1 listopada 100-proc. dodatek do wynagrodzenia otrzymują osoby zatrudnione w szpitalach II i III poziomu zabezpieczenia covidowego i wykonują zawód medyczny, uczestniczą w udzielaniu świadczeń zdrowotnych, mają bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, a także ci, którzy wykonują zawód medyczny w szpitalnych oddziałach ratunkowych lub izbach przyjęć, zespołach ratownictwa medycznego (w tym lotniczych zespołach ratownictwa) oraz diagności laboratoryjni wykonujący testy SARS-CoV-2 w szpitalach mających umowy z NFZ.

Jak liczna jest to grupa? Zapytaliśmy o to NFZ, na odpowiedź czekamy od 4 grudnia.

- Przepisy polecenia ministra i samego zarządzenia prezesa NFZ są na tyle niejednoznaczne, że trudno jest oszacować tę liczbę – stwierdza w rozmowie z Konkret24 dr Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Jego zdaniem w przypadku samych lekarzy chodzi o mniej niż 20 tys. osób.

Jednak jak poinformował 11 grudnia na konferencji prasowej rzecznik Ministerstwa Zdrowia, szpitale przekazały do NFZ listy 12 tys. osób, którym dodatki wynikające z polecenia ministra mają zostać wypłacone. W tym gronie jest 6,6 tys. pielęgniarek i 2,6 tys. lekarzy.

Tymczasem we wszystkich szpitalach stacjonarnych, jak podaje Biuletyn Statystyczny Ministerstwa Zdrowia, pracuje ponad 92 tys. lekarzy i ponad 140 tys. pielęgniarek; w służbie zdrowia zatrudnionych jest ponad 14 tys. ratowników medycznych i ponad 10 tys. diagnostów laboratoryjnych.

100 proc. pensji? Nie, jest limit

Choć dodatek da medyków wypłacany na podstawie zarządzenia prezesa NFZ wynosi 100 proc. wynagrodzenia wynikającego z umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej, wcale nie oznacza to, że pracownik otrzyma dodatkowo całą pensję. Jest limit: maksymalna kwota dodatku nie może być wyższa niż 15 tys. zł. Czyli lekarz zarabiający np. 20 tys. zł otrzyma jedynie 15 tys. zł dodatku.

Takich lekarzy może być jednak niewielu, gdyż z danych przekazanych Konkret24 przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że średnie wynagrodzenie np. lekarzy z II stopniem specjalizacji to 13 643 zł brutto. Średnie miesięczne wynagrodzenie pielęgniarki ze specjalizacją to 6574 zł, ratownika medycznego – 5074 zł a diagnosty – 5225 zł brutto.

Dodatki dla lekarzy weszły w życie. "To jest dobre pytanie, gdzie jest ta linia frontu?"
Dodatki dla lekarzy weszły w życie. "To jest dobre pytanie, gdzie jest ta linia frontu?"Fakty po południu

200 proc. pensji? Też jest limit

Jeszcze trudniej jest oszacować, ilu pracownikom ochrony zdrowia przysługuje 200-proc. dodatek na mocy ustawy covidowej, ponieważ ani resort, ani NFZ nie podają, ile osób skierowali wojewodowie do pracy przy pandemii. O takie dane 4 grudnia poprosiliśmy rzeczników prasowych wojewodów. Do 17 grudnia otrzymaliśmy odpowiedzi z 15 urzędów wojewódzkich; nie odpowiedział rzecznik wojewody opolskiego.

Tylko województwie podkarpackim wojewoda nie skierował nikogo do pracy przy zwalczaniu pandemii. Z pozostałych informacji wynika, że 14 wojewodów wydało w sumie 1395 decyzji o skierowaniu do pracy przy epidemii - nie znaczy to, że tyle osób podjęło pracę i tyle otrzyma 200-proc. dodatku.

Część skierowanych skutecznie odwołała się od decyzji wojewody: na przykład w małopolskim na 293 skierowanych pracę podjęło 96 osób; w mazowieckim - na 245 skierowanych pracę podjęły 63 osoby; w pomorskim - na 60 skierowanych stawiło się 47 osób. W połowie października opisywaliśmy, że do wykonywania swoich obowiązków po otrzymaniu decyzji wojewodów stawiły się 382 osoby.

Zgodnie z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi pracę na podstawie skierowania wojewody można wykonywać nie dłużej niż przez trzy miesiące. I za taki okres przysługuje 200 proc. wynagrodzenia - ale limitem jest wysokość zasadniczego wynagrodzenia na danym stanowisku medycznym, na jakie osoba została skierowana. Jeśli np. zasadnicze wynagrodzenie dla anestezjologa wynosi 4 tys. zł, to otrzyma on 8 tys. zł, jeśli poprzednio zarabiał mniej; zaś jeśli zarabiał np. 10 tys. zł, otrzyma nie mniej niż 10 tys. zł – a nie dwukrotność swoich zarobków.

Izba lekarska: "Dodatki zobaczą nieliczni"

Przeciwko przepisom, które de facto ograniczają liczbę personelu medycznego uprawnionego do wyższych wynagrodzeń za walkę z pandemią, od początku protestowały organizacje samorządów medycznych. Krytykowano dzielenie środowiska medycznego i prawną nierówność - gwarancje ustawowe otrzymywania wyższych wynagrodzeń ma jedynie nieliczna grupa personelu medycznego kierowanego do pracy przez wojewodów, a pozostali tylko na podstawie polecenie ministra zdrowia. A jak wynika z ekspertyzy prawnej dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, przepisy pozwalające na wydawanie takich poleceń utraciły swoją moc.

Na twitterowym koncie tej izby 16 grudnia ukazał się wpis: "W sprawie dodatków dla medyków walczących z COVID-19 panuje skandaliczny bałagan. Czy ktokolwiek jeszcze wie, po co i komu te dodatki przyznano? Czy ktoś nad tym panuje? Rozumiemy, ze środowisko padło ofiarą PR-owej zagrywki ze strony rządu, a dodatki zobaczą nieliczni".

Prezes Izby Łukasz Jankowski, cytowany przez serwis mp.pl, twierdzi, że podawana przez Ministerstwo Zdrowia liczba 12 tys. medyków uprawnionych do dodatkowego wynagrodzenia jest zaniżana przez dyrektorów szpitali, którzy "wyliczają lekarzom 'kombinezonogodziny', oceniając ich narażenie na COVID-19 w trakcie pracy".

Narodowy Fundusz Zdrowia informuje na swoich stronach, że nie wymaga ewidencjonowania czasu pracy konkretnego pracownika przy pacjentach z COVID-19. "Taki obowiązek nie wynika z polecenia Ministra Zdrowia. Natomiast udzielanie świadczeń medycznych pacjentom z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 nie może być incydentalne" - informuje.

Narażają własne zdrowie, ratując nasze życie. Lekarze od wielu miesięcy na pierwszej linii frontu
Narażają własne zdrowie, ratując nasze życie. Lekarze od wielu miesięcy na pierwszej linii frontuFakty TVN

"Oznacza to na przykład, że sporadyczne wejście do tzw. strefy brudnej nie jest podstawą do otrzymania dodatkowego wynagrodzenia. To do dyrektorów placówek medycznych będzie ostatecznie należała właściwa ocena, w oparciu o kryteria z polecenia, którzy pracownicy kwalifikują się do otrzymania dodatkowego świadczenia pieniężnego" - stwierdza NFZ.

Dlatego 14 grudnia Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zaapelował do dyrektorów szpitali, by nie stwarzali przeszkód w uzyskaniu przez lekarzy (i innych pracowników ochrony zdrowia) przysługujących im dodatków. "Tylko od dyrektora szpitala zależy, czy lekarz, któremu przysługuje dodatek, faktycznie ten dodatek otrzyma. Warunkiem jest wpisanie lekarza na odpowiednią listę i zgłoszenie jej do NFZ" - pisze związek. I przypomina: "Środki na powyższe dodatki NIE OBCIĄŻAJĄ BUDŻETÓW SZPITALI, pochodzą bowiem z odrębnego źródła przeznaczonego na walkę z epidemią. Dlatego trudno zrozumieć sytuację, gdy dyrektorzy szpitali nie zgłaszają do NFZ wszystkich lekarzy, którym przysługuje dodatek".

Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Leszek Szymański/PAP

Pozostałe wiadomości

Ponad 130 milionów złotych wydało w sumie na kampanię pięć komitetów wyborczych, które w wyborach parlamentarnych w 2023 roku wprowadziły posłów do Sejmu. Blisko jedną trzecią tej sumy stanowią wydatki Prawa i Sprawiedliwości. Z analizy kosztów promocyjnych wynika, że spośród mediów najważniejszym kanałem komunikacji dla wszystkich głównych partii był internet.

Miliony złotych na kampanię wyborczą 2023. Kto ile wydał?

Miliony złotych na kampanię wyborczą 2023. Kto ile wydał?

Źródło:
Konkret24

Karolina Pikuła, kandydatka Konfederacji Korony Polskiej na prezydenta Rzeszowa, opublikowała w serwisie X tekst uderzający w Ukrainę, ilustrując go zdjęciem powieszonych na drzewie dzieci. Według niej fotografia ta dokumentuje zbrodnie na Wołyniu - a to nieprawda. Nie ma nic wspólnego ani z Ukrainą, ani tym bardziej z wydarzeniami z 1943 roku.

Kandydatka na prezydenta Rzeszowa i jej antyukraiński fejk

Kandydatka na prezydenta Rzeszowa i jej antyukraiński fejk

Źródło:
Konkret24

"To przedział 400 czy 350 tysięcy...", "jedna osoba to 22 tysiące euro..." - politycy opozycji przekonują, że zgoda na unijny pakt migracyjny będzie kosztowała Polskę nawet 40 miliardów złotych rocznie. Jednak ani podawane przez nich liczby, ani kwoty nie są prawdziwe. To manipulacja mająca wzmacniać w społeczeństwie niechęć do Unii Europejskiej i migrantów.

"33 miliardy, 40 miliardów złotych". PiS przelicza migrantów na złotówki. Wprowadza w błąd

"33 miliardy, 40 miliardów złotych". PiS przelicza migrantów na złotówki. Wprowadza w błąd

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Stanisław Tyszka dyskutował w radiu z posłanką Lewicy Dorotą Olko na temat Krajowego Planu Odbudowy. Według posła w KPO nie przewidziano pieniędzy na budowę mieszkań, jednak posłanka Lewicy nie zgadzała się z tą tezą. Sprawdziliśmy, kto ma rację. Odpowiedź jest zawarta między innymi w nowym programie Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

Tyszka czy Olko? Kto ma rację w sprawie pieniędzy na mieszkania w KPO

Tyszka czy Olko? Kto ma rację w sprawie pieniędzy na mieszkania w KPO

Źródło:
Konkret24

Uwaga na fałszywe informacje i manipulacje nawiązujące do trwających m.in. w Polsce ćwiczeń NATO. Użytkownicy serwisu X rozsyłają wpis z wprowadzającym w błąd przekazem o uczestniczących w manewrach brytyjskich żołnierzach.

"Wielka Brytania przygotowuje się do konfliktu z Putinem?" Ekspert: typowe elementy rosyjskiego przekazu propagandowego

"Wielka Brytania przygotowuje się do konfliktu z Putinem?" Ekspert: typowe elementy rosyjskiego przekazu propagandowego

Źródło:
Konkret24, PAP

Na komisji sejmowej ekspertka resortu klimatu i środowiska stwierdziła, że "polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla, czyli nie pełnią już swojej roli". Reakcją był śmiech części obecnych na obradach. Nagranie tej sytuacji wywołuje wiele emocji również wśród internautów. Tyle że zostało zmanipulowane, a słowa ekspertki mają szerszy kontekst, który wyjaśnia w dalszej części wypowiedzi jak i w sieci.

Ekspertka: polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla. Została wyśmiana i skrytykowana w sieci. Niesłusznie

Ekspertka: polskie lasy przestały pochłaniać dwutlenek węgla. Została wyśmiana i skrytykowana w sieci. Niesłusznie

Źródło:
Konkret24

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd wprowadzi na listę infrastruktury krytycznej przejścia graniczne z Ukrainą i wybrane odcinki dróg i torów kolejowych. Z pomocą ekspertów tłumaczymy, co ta decyzja może oznaczać w praktyce.

Premier: przejścia graniczne, drogi i tory kolejowe mają być infrastrukturą krytyczną. Co to znaczy w praktyce?

Premier: przejścia graniczne, drogi i tory kolejowe mają być infrastrukturą krytyczną. Co to znaczy w praktyce?

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Grzegorz Płaczek napisał, że resort edukacji planuje wprowadzić "nowy przedmiot omawiający skuteczność szczepień i świat osób LGBT". Ale to inny urząd zaproponował nauczanie przedmiotu pokrywającego się z tymi zagadnieniami, a MEN nie ma takich planów.

Poseł Konfederacji: MEN planuje nowy przedmiot o szczepieniach i LGBT. Nie

Poseł Konfederacji: MEN planuje nowy przedmiot o szczepieniach i LGBT. Nie

Źródło:
Konkret24

Według posła Przemysława Wiplera ani w Polsce, ani w Europie nie produkuje się amunicji, w tym artyleryjskiej. Wipler upierał się, że w tej materii w ciągu ostatnich dwóch lat "nie było żadnych istotnych inwestycji". Wedle zapewnień jednego z najwyższych unijnych urzędników produkcję pocisków artyleryjskich zwiększono o 40 proc.

Wipler: w Polsce i w Europie "nie produkuje się amunicji", "nie było inwestycji". Nieprawda

Wipler: w Polsce i w Europie "nie produkuje się amunicji", "nie było inwestycji". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS lansują obecnie przekaz, że nowy rząd "zwija Polskę" i jakoby rezygnuje z kluczowych, rozpoczętych przez poprzedni rząd inwestycji - CPK, portu kontenerowego czy fabryki półprzewodników. Sprawdziliśmy więc, co o tych projektach mówią przedstawiciele nowej władzy i które z nich na pewno będą kontynuowane.

Posłanka PiS: zwijają Polskę w zawrotnym tempie. Sprawdzamy status inwestycji

Posłanka PiS: zwijają Polskę w zawrotnym tempie. Sprawdzamy status inwestycji

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska ma nowy pomysł: każdy właściciel krowy, świni, konia lub kury będzie musiał płacić za emisję gazów cieplarnianych przez te zwierzęta - tak przynajmniej twierdzą autorzy wpisów w mediach społecznościowych. Komisja Europejska zaprzecza, a my wyjaśniamy, na jakim etapie jest wdrażanie koncepcji "kto emituje, ten płaci" w rolnictwie.

Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

Źródło:
Konkret24

Wbrew informacjom rozsyłanym przez internautów, w latach 2022-2023 do Polski wcale nie przywieziono 12 milionów ton zboża z Rosji. Sprowadzono wielokrotnie mniej.

"Polska sprowadziła 12 milionów ton rosyjskiego zboża"? To nieprawda

"Polska sprowadziła 12 milionów ton rosyjskiego zboża"? To nieprawda

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński w swoich rozważaniach na temat ochrony środowiska podważył wpływ człowieka na zmiany klimatyczne. Przywołał opinię, że to, "co ludzie robią dla zanieczyszczenia atmosfery, to (...) jakby w wielkiej hali sportowej zapalić zapałkę". Stwierdził też, że naturalna emisja dwutlenku węgla, w tym z erupcji wulkanów, jest większa, niż pochodząca z działalności człowieka. Prezes Prawa i Sprawiedliwości się myli.

Klimat, wulkany i emisje CO2. Co nie zgadza się w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

Klimat, wulkany i emisje CO2. Co nie zgadza się w wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

Źródło:
Konkret24

Zapowiedź wspólnej wizyty polskiego prezydenta i premiera w Białym Domu wzbudziła emocje po obu stronach sceny politycznej. Ze strony polityków PiS pojawiły się sugestie, że takie zaproszenie to bardziej gest Joe Bidena w stronę Donalda Tuska, bo "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Polscy premierzy gościli jednak u amerykańskich prezydentów, choć rzadziej niż prezydenci.

Szczucki: "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Ale polscy premierzy też tam bywali

Szczucki: "typowa wizyta" w Białym Domu to wizyta prezydenta. Ale polscy premierzy też tam bywali

Źródło:
Konkret24

"Ludobójstwo na Wołyniu ma zostać skreślone", "Dzieci mają się nie uczyć o tym, w jaki sposób bohatersko Polacy pomagali Żydom" - politycy komentują propozycje zmian szkolnych podstaw programowych z historii. Czy uczniowie rzeczywiście nie dowiedzą się o kluczowych postaciach i wydarzeniach z historii Polski? Tłumaczymy, na czym polegały prekonsultacje w sprawie zmian programowych.

"Dzieci mają się nie uczyć" o Wołyniu, Pileckim, Powstaniu Wielkopolskim? Wyjaśniamy

"Dzieci mają się nie uczyć" o Wołyniu, Pileckim, Powstaniu Wielkopolskim? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Te witryny wyglądają jak lokalne portale, a tak naprawdę są częścią chińskiej siatki dezinformacyjnej działającej w 30 państwach Europy, Azji i Ameryki Łacińskiej. Dwie z nich działają w Polsce - wynika z raportu Citizen Lab. Przeanalizowaliśmy ich treści i powiązania.

Udają lokalne portale, sieją chińską propagandę. Jak działa Paperwall

Udają lokalne portale, sieją chińską propagandę. Jak działa Paperwall

Źródło:
Citizen Lab, Konkret24

"Zamiast CPK - mokradła, zamiast elektrowni jądrowej - mokradła, zamiast Odry - mokradła" - tak ironicznie europoseł PiS Dominik Tarczyński podsumował plany resortu klimatu dotyczące ochrony mokradeł w Polsce. Sugerował, że zamiast stawiać na rozwój i dobrobyt, obecna władza planuje jedynie "powrót do mokradeł". Eksperci tłumaczą, dlaczego nie ma racji.

Tarczyński straszy "powrotem do mokradeł". Eksperci: populizm, etycznie naganne

Tarczyński straszy "powrotem do mokradeł". Eksperci: populizm, etycznie naganne

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 tys. wyświetleń ma wpis znanego muzyka Zbigniewa Hołdysa ze zdjęciem piosenkarki Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To przerobiona fotografia, która krąży w sieci od kilku tygodni.

Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To nieprawdziwe zdjęcie

Taylor Swift w antytrumpowskiej koszulce. To nieprawdziwe zdjęcie

Źródło:
Konkret24

Film robi wrażenie: stacja Euronews miała pokazać, jak francuscy rolnicy, oburzeni listem ukraińskiego ambasadora, obrzucili budynek ambasady Ukrainy obornikiem. Lecz ani nie jest to materiał Euronews, ani ukraińska ambasada, a list został spreparowany. Choć prawdą jest, że zrzucono obornik pod pewnym budynkiem we Francji.

Rolnicy "obrzucili obornikiem ukraińską ambasadę"? W tym filmie nic się nie zgadza

Rolnicy "obrzucili obornikiem ukraińską ambasadę"? W tym filmie nic się nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Donald Trump podtrzymuje stanowisko, że Ameryka nie powinna chronić państw, które "nie płacą zobowiązań" w NATO - i powtórzył to na kolejnym wiecu. "Stany Zjednoczone płaciły niemal za wszystko" - oświadczył. Wypowiedzi byłego prezydenta USA mogą wprowadzać w błąd: czym innym są wydatki obronne państw członkowskich, czym innym budżet NATO - na ten składają się wszystkie kraje sojuszu.

Trump: nie płacicie, nie będziemy chronić.  Skąd jest budżet NATO? 

Trump: nie płacicie, nie będziemy chronić. Skąd jest budżet NATO? 

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość w swoim najnowszym spocie o bezpieczeństwie Polski chwali się, że za czasów rządów tej partii podwoiła się liczba żołnierzy. To wprowadzające w błąd porównanie. Wyjaśniamy.

PiS w spocie: podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Niezupełnie

PiS w spocie: podwoiliśmy liczbę żołnierzy. Niezupełnie

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Warszawy Tobiasz Bocheński zarzuca obecnym władzom miasta, że praktycznie nie konsultowały się z mieszkańcami w sprawie wprowadzenia Strefy Czystego Transportu - która, jak wiadomo, budzi duże emocje. Przeanalizowaliśmy działania ratusza w tej sprawie. Bocheński się myli.

Bocheński: Strefa Czystego Transportu w Warszawie "bez konsultacji społecznych". Nieprawda

Bocheński: Strefa Czystego Transportu w Warszawie "bez konsultacji społecznych". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość mówi o "lewackim Zielonym Ładzie", a rządzący przypominają, że to przecież realizacja "polityki Janusza Wojciechowskiego". Wyjaśniamy, czym jest Europejski Zielony Ład, jak jest powiązany z polityką rolną UE oraz na co zgadzali się w Brukseli polski komisarz i rząd Mateusza Morawieckiego.

Komisarz Wojciechowski, rolnicy i rządy PiS. "Komu zawdzięczamy Zielony Ład"?

Komisarz Wojciechowski, rolnicy i rządy PiS. "Komu zawdzięczamy Zielony Ład"?

Źródło:
Konkret24