Politycy partii rządzącej przekonują, że marszałek Sejmu Elżbieta Witek zdecydowała o reasumpcji głosowania 11 sierpnia, bo "tak samo robili" marszałkowie Sejmu z Platformy Obywatelskiej Ewa Kopacz i Radosław Sikorski. Ze stenogramów sejmowych wynika jednak, że nie robili tak samo. Możliwość "sprostowania głosu" przez posła nie istnieje.

"Tak samo robili marszałkowie Kopacz i Sikorski"– mówił 15 sierpnia w "Kawie na ławę" poseł Solidarnej Polski Tadeusz Cymański. "Reasumpcja jest świętym prawem parlamentarzystów, jeśli ktoś się pomyli, wprowadzony w błąd, a taka sytuacja miała miejsce w Sejmie, to ma prawo wnioskować o powtórzenie głosowania" – przekonywał 17 sierpnia premier Mateusz Morawiecki. Te i podobne wypowiedzi polityków obozu rządzącego słychać od 11 sierpnia, kiedy to w Sejmie doszło do kontrowersyjnej reasumpcji głosowania zarządzonej przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek.

By sprawdzić tezę, że "tak samo robili marszałkowie Kopacz i Sikorski", przejrzeliśmy stenogramy z 287 dni obrad Sejmu w okresie, gdy marszałkami izby byli Ewa Kopacz, Radosław Sikorski i Małgorzata Kidawa-Błońska. Wniosek: żaden z przebiegów tamtych obrad nie potwierdza tej tezy.

"Mój autorytet i moje nazwisko zostały wykorzystane jako alibi"

Przypomnijmy: 11 sierpnia, po serii głosowań, wniosek o odroczenie obrad złożyli posłowie opozycji - najpierw Bartłomiej Sienkiewicz (PO), a potem Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL), który zaproponował, żeby Sejm zebrał się 2 września. Wniosek ten przeszedł w głosowaniu, ale wówczas marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosiła przerwę w obradach - zaś po niej poinformowała, że wpłynął wniosek o powtórzenie głosowania. I zarządziła reasumpcję. W drugim głosowaniu wniosek o odroczenie obrad Sejmu przepadł. Następnie podczas tego posiedzenia przegłosowano m.in. nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji zwaną lex TVN.

Marszałek Witek decyzję o reasumpcji głosowania uzasadniała tym, że trzej posłowie Kukiz'15 stwierdzili, iż się w głosowaniu o odroczeniu posiedzenia pomylili. Jak powiedziała posłom, "zasięgnęła opinii pięciu prawników", z których wynikało, że jest możliwa reasumpcja. 16 sierpnia pokazała pięć opinii prawnych - ale sprzed trzech lat, które dotyczyły zupełnie innej sytuacji.

W obecnej kadencji Sejmu była to druga reasumpcja głosowania. Poprzednią opisaliśmy w Konkret24 18 grudnia 2020 roku. Wyjaśnialiśmy też, ile razy i w jakich przypadkach tak się wcześniej w Sejmie działo.

Teraz sprawdziliśmy w stenogramach z 287 dni obrad Sejmu, czy marszałkowie Ewa Kopacz i Radosław Sikorski "robili tak samo" reasumpcje jak Elżbieta Witek 11 sierpnia. Ewa Kopacz była marszałkiem od 8 listopada 2011 roku do 22 września 2014 roku. Zastąpił ją Radosław Sikorski, który był marszałkiem do 25 czerwca 2015 roku. Kolejnym marszałkiem była Małgorzata Kidawa-Błońska – do końca kadencji, czyli do 12 listopada 2015 roku. W całym tym okresie odbyło się 6167 głosowań.

Marszałek Kopacz: jedna reasumpcja - bo zagłosowano nad odwrotnie sformułowanym wnioskiem

Reasumpcję przeprowadza się na podstawie art. 189 Regulaminu Sejmu, który stanowi, że:

1. W razie, gdy wynik głosowania budzi uzasadnione wątpliwości, Sejm może dokonać reasumpcji głosowania.
2. Wniosek może być zgłoszony wyłącznie na posiedzeniu, na którym odbyło się głosowanie.
3. Sejm rozstrzyga o reasumpcji głosowania na pisemny wniosek co najmniej 30 posłów.
4. Reasumpcji głosowania nie podlegają wyniki głosowania imiennego.

art. 189 Regulaminu Sejmu

O tym, czy "wynik budzi uzasadnione wątpliwości", rozstrzyga marszałek Sejmu po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów (marszałek, wicemarszałkowie, szefowie klubów poselskich). Takie prawo daje marszałkowi wykładnia art. 189 sformułowana przez Prezydium Sejmu 14 listopada 2003 roku. Regulamin Sejmu umożliwia Prezydium Sejmu (marszałek i wicemarszałkowie) dokonywanie wykładni przepisów regulaminu izby.

Na podstawie tych przepisów w kadencji 2011-2015 tylko raz doszło do reasumpcji głosowania. Było to na posiedzeniu 2 marca 2012 roku, kiedy głosowano nad informacją rządu o realizacji Strategii Rozwoju Kraju 2007-2015. Prowadząca obrady Ewa Kopacz zapytała posłów: "Kto z pań i panów posłów jest za przyjęciem do wiadomości informacji Rady Ministrów o realizacji Strategii Rozwoju Kraju 2007–2015 w roku 2010, zawartej w druku nr 50, zechce podnieść rękę i nacisnąć przycisk". To pytanie wywołało konsternację na sali. Zaraz po głosowaniu, ale jeszcze przed podaniem wyników tego głosowania, interweniował szef klubu PO, poseł Rafał Grupiński: "W związku z tym, że miało odbyć się głosowanie nad odrzuceniem informacji rządowej, proszę o reasumpcję głosowania".

Istotnie, w dyskusji padł wniosek o odrzucenie informacji rządu i taki wniosek powinien być głosowany. Marszałek Kopacz stwierdziła po spotkaniu Konwentu Seniorów, że "zachodzi przesłanka do reasumpcji głosowania". I ponowne głosowanie zostało przeprowadzone.

Nie oznacza to, że w latach 2011-2015 nie było powtórek z głosowań - były, ale bez reasumpcji, czyli bez wniosku podpisanego przez 30 posłów. Zdarzyło się tak pięć razy, bo zawodził system do głosowania i czytniki kart. Tak było 27 stycznia 2012 roku, gdy awarii uległo 30 czytników; potem 11 maja 2012 roku; 12 października 2012 roku; 9 kwietnia 2015 roku; 10 września 2015 roku.

Marszałkowie w tych sytuacjach powtarzali głosowania, choć - jak zauważa dr Mateusz Radajewski z Wydziału Praw Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu - regulamin Sejmu nie normuje szczegółowo tego zagadnienia. "W szczególności nie przewiduje on instytucji 'anulowania' głosowania. Moim zdaniem nie ma jednak przeszkód, by marszałek Sejmu, w ramach swoich ogólnych kompetencji związanych z prowadzeniem obrad, mógł przerwać głosowanie, jeżeli zorientuje się, że występują problemy techniczne" - uzasadnia ekspert. Kluczowe jest jednak - jak podkreśla dr Radajewski - by stało się to przed ogłoszeniem wyników. "Po tym fakcie mamy do czynienia z oficjalną uchwałą Sejmu, którą można wzruszyć jedynie w sposób wyraźnie przewidziany w prawie, a zatem wyłącznie w drodze reasumpcji, o której mowa w art. 189 Regulaminu Sejmu" - tłumaczy ekspert.

Natomiast jedyna reasumpcja ogłoszona przez marszałek Ewę Kopacz nie wynikała z faktu, że głosowanie się odbyło, a potem część posłów uznała, że się pomyliła i marszałek ich wniosek uznała. To była zupełnie inna sytuacja niż ta 11 sierpnia.

Marszałek Sikorski: reasumpcji nie było

Porównywanie decyzji marszałek Witek z decyzją marszałka Sikorskiego może być efektem korzystania z błędnych źródeł informacji. Otóż głosowanie z 9 kwietnia 2015 roku portal telewizji państwowej Tvp.info określił "bezprecedensową reasumpcją". Według tego portalu Radosław Sikorski, "gdy był marszałkiem Sejmu – sam dokonał bezprecedensowej reasumpcji głosowania, gdy PO miała problem z wybraniem odpowiedniego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Posłowie PO się pomylili, a Sikorski nie zważając na procedury i regulamin, nie zbierając podpisów od posłów pod wnioskiem o przeprowadzenie reasumpcji, po prostu zarządził ponowne głosowanie". W tym tekście powołano się na reportera TVP Info Miłosza Kłeczka.

Fragment stenogramu z posiedzenia Sejmu 9 kwietnia 2015 roku
Fragment stenogramu z posiedzenia Sejmu 9 kwietnia 2015 roku Foto: sejm.gov.pl

Nie jest to jednak prawda. Stenogram z tego posiedzenia zaprzecza twierdzeniom reportera TVP Info.

Po pierwsze, marszałek Sejmu procedury reasumpcji nie inicjuje - musi być najpierw zgłoszony poselski wniosek, poparty następnie 30 podpisami, a decyzję o reasumpcji podejmuje Sejm w głosowaniu. Po drugie, w trakcie tamtego głosowania sygnalizowano kłopoty z systemem do głosowania. Po trzecie, nie można stwierdzić, że "posłowie PO się pomylili", bo nie było jeszcze wyniku głosowania. Po czwarte, po głosowaniu i ogłoszeniu jego wyników żaden z posłów nie protestował i nie zgłosił na tym posiedzeniu wniosku o reasumpcję na podstawie art. 189. Zresztą wynik tego głosowania nie wskazywał na "uzasadnione wątpliwości": Edyta Bielak-Jomaa otrzymała 236 głosów, jej kontrkandydat – 59.

Kolejny fragment stenogramu z posiedzenia Sejmu 9 kwietnia 2015 roku
Kolejny fragment stenogramu z posiedzenia Sejmu 9 kwietnia 2015 roku Foto: sejm.gov.pl

Przebieg tego głosowania 9 kwietnia 2015 roku pokazuje, że marszałek Sikorski nie dokonał reasumpcji głosowania według art. 189 Regulaminu Sejmu. Owszem, użył słowa "reasumpcja" - ale w tym kontekście oznaczało to tylko powtórzenie głosowania ze względu na kłopoty techniczne i, co ważne, stało się to jeszcze przed ogłoszeniem wyniku głosowania.

Czyli była to zupełnie inna sytuacja jak ta z 11 sierpnia, a do reasumpcji w ogóle nie doszło.

Nie ma instytucji "sprostowania głosu"

Broniąc decyzji marszałek Witek, premier Morawiecki powiedział, że "jeśli ktoś się pomyli, wprowadzony w błąd, a taka sytuacja miała miejsce w Sejmie, to ma prawo wnioskować o powtórzenie głosowania".

"Premier nie ma racji" – stwierdza w opinii dla Konkret24 dr Mateusz Radajewski. "Reasumpcja, zgodnie z art. 189 regulaminu Sejmu, jest możliwa tylko wtedy, gdy występują wątpliwości co do wyniku głosowania, a zatem gdy dojdzie do zakłócenia samej procedury oddawania lub liczenia głosów. Nie może ona więc być stosowana w sytuacjach, gdy głosowanie przebiegło bez zakłóceń. Reasumpcja nie służy do ponownego podejmowania decyzji w sprawach, które Sejm już rozstrzygnął" – tłumaczy dr Radajewski.

Również prof. Piotr Mikuli, szef Katedry Prawa Ustrojowego Porównawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego, w opinii dla Konkret24 tłumaczy, że 11 sierpnia nie było podstaw do reasumpcji głosowania, bo "pomyłka posła w głosowaniu czy przegrana w głosowaniu nie może być traktowana jako uzasadniona wątpliwość, co do wyniku głosowania, o której mówi art. 189 regulaminu Sejmu". Ten przepis jego zdaniem naruszyła marszałek Sejmu Elżbieta Witek.

Autor:  Piotr Jaźwiński
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: tvn24

Pozostałe

Szymański: "Komisja Europejska działa już bez podstaw prawnych"? Sprawdzamy

Przedstawiciele rządu utrzymują, że Komisja Europejska, nie podejmując decyzji w sprawie polskiego Krajowego Planu Odbudowy, narusza regulacje, które sama stworzyła. Przedstawiciele KE tłumaczą, dlaczego przedłużany jest dwumiesięczny termin - a prawnicy wyjaśniają, dlaczego jest to możliwe.

Jak stacja TVN24 informowała o ataku na posła Sośnierza

"Czy stacja TVN potępi zachowanie protestujących?", "a może okażą się hipokrytami?" – tak wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta sugerował na Twitterze, że media TVN pomijają sprawę ataku na posła Dobromira Sośnierza przed Sejmem. Opisujemy, jak TVN24 i portal informowały o zdarzeniu.