Na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości Mateusz Morawiecki i Beata Szydło, mówiąc o podniesieniu pensji minimalnej, porównywali pod tym kątem Polskę z innymi europejskimi krajami. Premier przytaczał pensje minimalne w Hiszpanii i Finlandii. W tym pierwszym przypadku porównał jednak zupełnie różne dane, a w drugim nie dodał ważnego zastrzeżenia - że kwota, którą podaje, dotyczy wyłącznie pracujących w Finlandii obcokrajowców spoza Unii. W innych przypadkach w tym kraju nie obowiązuje pensja minimalna.

W trakcie sobotniej konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości premier Mateusz Morawiecki przedstawił m.in. gospodarcze i rozwojowe obietnice wyborcze. Jedną z nich jest podniesienie płacy minimalnej do 2600 zł w 2020 roku, do 3 tys. zł rok później i do 4 tys. zł w 2023 r., co wcześniej zapowiedział już prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Opowiadając o obiecanych zamianach, premier Morawiecki odwołał się do danych Eurostatu, który gromadzi stawki płac minimalnych w krajach Unii. - Weźmy realną wartość pieniądza. Według podawanych przez Eurostat dzisiaj statystyk siły nabywczej pieniądza te 2600 i te 3000 złotych to będzie ponad tysiąc euro - mówił premier.

Dla porównania w Finlandii jest to 1200 euro, w Hiszpanii 1050 euro dzisiaj.

Mateusz Morawiecki

- Gonimy te bogatsze kraje i chcemy, żeby ludzie zarabiali więcej - dodał szef rządu.

Przeanalizowaliśmy dane Eurostatu, do których odwoływał się premier. Nie ma w nich informacji o minimalnej pensji w Finlandii, ponieważ w tym kraju odgórnie nie ustala się takiej stawki dla własnych obywateli i obywateli krajów UE. Natomiast w przypadku Hiszpanii Morawiecki do porównania wziął dwie zupełnie różne dane.

PPS to nie euro, euro to nie PPS

Dane o wysokości płac minimalnych w poszczególnych krajach Unii Europejskiej podawane są przez Eurostat z podziałem na różne kryteria. Wybrany przez premiera na początku jego wypowiedzi parytet siły nabywczej pieniądza jest jednym z najbardziej adekwatnych wskaźników do międzypaństwowych porównań, ponieważ informuje o realnej sile pieniądza.

PPP (z ang. Purchasing Power Partities, parytet siły nabywczej) to współczynnik walutowy, który odzwierciedla siłę nabywczą waluty danego kraju na rynku krajowym. Niweluje on różnice między walutami krajowymi, określając, ile dóbr i usług można kupić za tę samą jednostkę pieniądza. Ten wskaźnik zmienia się wraz ze zmianami cen produktów w danym kraju. Wyrażany jest on w jednostce PPS, czyli standard siły nabywczej (purchasing power standard).

Mimo że w swojej wypowiedzi premier zaznaczył, że powołuje się na dane Eurostatu, nie przytoczył ich dokładnie. Wspomniane przez niego "statystyki siły nabywczej pieniądza" nie są bowiem podawane w euro, a w wirtualnej jednostce PPS na miesiąc, która sprawia, że dane o płacach minimalnych stają się porównywalne.

Według danych europejskiego urzędu statystycznego, w lipcu 2019 polska płaca minimalna - 2250 zł - przełożyła się na 920 PPS. Po wzroście do 2600 zł w 2020 roku i do 3 tys. zł rok później, nie przełoży się to więc, jak mówił Morawiecki, na ponad 1 tys. euro w sile nabywczej pieniądza, a na ponad 1 tys. jednostek w skali PPS.

Płaca minimalna w wartościach nominalnych i PPS
Płaca minimalna w wartościach nominalnych i PPS

Eurostat podaje również stawki płac minimalnych w euro - są to statystyki w kwotach nominalnych nieobejmujące tego, ile dóbr i usług można nabywać za tę samą jednostkę pieniądza w różnych krajach. W tym zestawieniu polskie 2250 zł przekłada się na 523 euro, ponieważ za przelicznik przyjęto kurs walutowy 4,3 (dane za lipiec 2019).

Różne zestawy danych w porównaniu Polski i Hiszpanii

Podczas konwencji w Lublinie premier powiedział, że w Hiszpanii płaca minimalna wynosi dzisiaj 1050 euro. W kwotach nominalnych rzeczywiście jest tak od początku tego roku. Jednakże podanie tej kwoty zaraz po wspomnieniu, że w Polsce za niedługo płaca minimalna przekroczy 1000 euro wprowadza w błąd - premier zestawił bowiem ze sobą dwie różne wartości.

Jeśli szef rządu chciał porównywać nominalne wartości płac minimalnych miedzy Polską a Hiszpanią i podał kwotę 1050 euro, to w przypadku Polski powinien przytoczyć kwotę 523 euro - w wartościach nominalnych polska płaca minimalna jest niemalże dwukrotnie niższa od hiszpańskiej. Po przyszłorocznym wzroście do 2600 zł, ta nominalna kwota będzie oscylowała w okolicach 604 euro (przyjmując niezmienny kurs euro - 4,3).

Porównanie danych wyrażanych w euro (od 2020 - prognoza, przyjmując stały przelicznik 4,3) i w PPS
Porównanie danych wyrażanych w euro (od 2020 - prognoza, przyjmując stały przelicznik 4,3) i w PPS

Trzymając się natomiast kwot według parytetu siły nabywczej, Hiszpańskie 1050 euro przekłada się na 1135 jednostek PPS, podczas gdy polskie 2250 zł na 920 PPS. Kiedy więc od 1 stycznia 2020 roku polska płaca minimalna wzrośnie do 2600 zł, rzeczywiście według PPS przebije 1 tys. (PPS miesięcznie, nie euro), ale nie można tego zestawiać z 1050 euro w Hiszpanii, a z wartością co najmniej 1135 PPS. Hiszpański rząd od kilku lat systematycznie podnosi wysokość płacy minimalnej, więc można przypuszczać, że w PPS będzie to więcej niż obecne 1135.

W Finlandii płaca minimalna tylko dla obcokrajowców spoza Unii

Jeszcze inaczej przedstawia się sytuacja fińskiej płacy minimalnej, która zdaniem premiera ma obecnie wynosić 1200 euro. Próżno jednak szukać potwierdzenia tej kwoty w danych Eurostatu, ponieważ nie obejmują one Finlandii. W dopisku pod tabelami z danymi można przeczytać natomiast, że

Dania, Włochy, Cypr, Austria, Finlandia i Szwecja nie mają pensji minimalnej.

Eurostat

Przytoczone przez premiera 1200 euro może odnosić się jedynie do stawki minimalnego wynagrodzenia, które zgodnie z tegorocznymi regulacjami należy wypłacać pracującym w Finlandii obywatelom krajów spoza Unii Europejskiej, którzy przebywają w tym nordyckim kraju w ramach pobytu stałego, w tym także w ramach zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji, czyli tzw. niebieskiej karty (z ang. EU Blue Card). W tym momencie ta kwota wynosi w Finlandii dokładnie 1211 euro.

Należy także pamiętać, że kwotę tę - jeśli wyrażona w euro - powinno się porównywać z 523 euro odpowiadającymi polskiemu wynagrodzeniu minimalnemu (604 euro w 2020 r., przyjmując niezmienny kurs euro - 4,3).

Premier Szydło i Wielka Brytania

O zapowiadanych zmianach wysokości płacy minimalnej podczas konwencji w Lublinie mówiła także była premier, a obecnie europosłanka PiS – Beata Szydło. Nie tylko powtórzyła obietnice prezesa Kaczyńskiego, ale również odwołała się do sytuacji w innych krajach europejskich, mówiąc, że

Jeżeli w 2020 roku najniższe wynagrodzenie w Polsce będzie wynosiło trzy tysiące złotych, a w 2023, czyli na koniec przyszłej kadencji, cztery tysiące złotych, to oznacza, że będzie ono mniej więcej na tej samej wysokości jak minimalne wynagrodzenie w Wielkiej Brytanii czy w Hiszpanii.

Beata Szydło

 

Była premier nie doprecyzowała, czy polska płaca minimalna z 2023 roku będzie na podobnej wysokości co płace w dwóch krajach Europy Zachodniej obecnie czy również po prawdopodobnych wzrostach w następnych latach.

Obecnie w Wielkiej Brytanii płaca minimalna, zgodnie z danymi Eurostatu, jest dużo wyższa niż w Hiszpanii i wynosi 1364 funty, co w przeliczeniu nominalnym odpowiada 1525 euro.

Patrząc natomiast na parytet siły nabywczej funta, 1364 funtów przekłada się obecnie na 1323 PPS.

Zgodnie z tymi danymi polska płaca minimalna, jeśli rzeczywiście w 2023 roku wyniesie 4 tysiące złotych, a kurs euro utrzyma się na poziomie 4,3, pod względem nominalnym nie dosięgnie nawet obecnego poziomu brytyjskiego. Będzie to mianowicie mniej więcej 930 euro, a więc o około 400 euro mniej niż w tym momencie płaca minimalna w Wielkiej Brytanii.

Ciężko natomiast ocenić, czy według parytetu siły nabywczej z obecnego poziomu 920 PPS polska płaca minimalna w 2023 poszybuje do 1323 PPS, ponieważ wpłyną na to inne czynniki, głównie inflacja. Nawet jednak jeśli osiągnęłaby ten pułap, oznaczałoby to dobicie do poziomu Wielkiej Brytanii z tego roku. Ewentualne podnoszenie minimalnego wynagrodzenia w tym kraju będzie też najprawdopodobniej wpływać na wzrost wskaźnika według parytetu siły nabywczej.

Środek stawki

Odwołując się do słów premiera Morawieckiego o tym, że "gonimy bogatsze kraje" pod względem płacy minimalnej, należy przedstawić pełne zestawienie państw członkowskich UE. Eurostat posiada dane o 22 krajach, jako że sześć, w tym Finlandia, nie ustala odgórnie takiej kwoty dla swoich obywateli.

Do porównania należy wybrać dane według parytetu siły nabywczej. W ich podawaniu Eurostat dzieli kraje na trzy grupy. Do najwyższej trafiły kraje, gdzie wskaźnik PPS, czyli możliwych do nabycia dóbr i usług za tę samą jednostkę pieniądza przekroczył tysiąc, podczas gdy w najniższej znalazły się te, gdzie jest on niższy niż 800. Polska z wynikiem 920 PPS uplasowała się w drugiej grupie między Grecją (900 PPS) i Maltą (927 PPS).

Wartości płac minimalnych według parytetu siły nabywczej z zaznaczeniem Polski, Hiszpanii i Finlandii
Wartości płac minimalnych według parytetu siły nabywczej z zaznaczeniem Polski, Hiszpanii i Finlandii Foto: Eurostat

Bez podziału na grupy, polskie 2250 zł zajmuje w tym zestawieniu miejsce dokładnie w środku stawki - 11. na 22 sklasyfikowane kraje.

Jeszcze innym zestawieniem przedstawianym przez Eurostat jest procentowy średni roczny wzrost płacy minimalnej, podawanej w wartościach nominalnych przeliczonym na euro między 2009 a 2019 rokiem. Na tym wykresie widać, że polska płaca minimalna rzeczywiście mocno rosła rokrocznie w tym okresie.

Polski średni wzrost o 6,1 proc. był piątym najwyższym w tym czasie spośród 22 sklasyfikowanych krajów UE. Większe podwyżki płacy minimalnej wprowadzono tylko w Rumunii (aż 12 proc. średnio rok do roku), na Litwie, w Bułgarii i Estonii.

Wzrosty pensji minimalnej w krajach UE między 2009 a 2019 rokiem
Wzrosty pensji minimalnej w krajach UE między 2009 a 2019 rokiem Foto: Eurostat

Należy jednak zaznaczyć, że w tym zestawieniu kwoty podano w wartościach nominalnych, a nie według parytetu siły nabywczej. Nie bierze się tam pod uwagę choćby wzrostu cen, który w zestawieniu rok do roku za lipiec 2019 był w Polsce najwyższy od siedmiu lat.


Tekst został doprecyzowany 16 września 2019 roku o informację, że płaca minimalna w Finlandii dotyczy także pracowników wykwalifikowanych przebywających w tym kraju w ramach zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji, czyli tzw. niebieskiej karty (z ang. EU Blue Card).

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; Zdjęcie tytułowe: PAP/Wojtek Jargiło

Pozostałe

Patryk Jaki w błędzie - rezolucja Parlamentu Europejskiego bez pomyłek

Europoseł Patryk Jaki opisał na jednym z portali społecznościowych rzekome błędy w treści rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie penalizacji edukacji seksualnej w Polsce. Stwierdził, że niepoprawne miały być informacje o autorze, statusie, treści i celu projektu ustawy "Stop pedofilii". Internauci znaleźli na stronie Europarlamentu treść przyjętej rezolucji i sprawdzili, że zarzuty Jakiego są błędne.

Kto, kiedy i jak łamał parlamentarne zwyczaje? Wzajemne oskarżenia

Pierwsze posiedzenia nowo wybranych izb parlamentu skłoniły polityków zarówno opozycji, jak i partii rządzącej do wzajemnych oskarżeń o łamanie długoletnich zwyczajów parlamentarnych. Dotyczyło to kolejności ślubowań poselskich, a głównie kwestii personalnych - wysuwania kandydatur na marszałków i liczby wicemarszałków obu izb. Nie wszystkie te kwestie są zapisane w regulaminach parlamentu.

Dyskusja o unijnych flagach w Senacie. "Powrót do normalności" czy "hucpa"?

W holu Senatu pojawiły się flagi europejskie. Do niedawna były tam tylko biało-czerwone flagi Rzeczpospolitej Polskiej. Nowy marszałek Tomasz Grodzki nazwał zmianę "drobnym gestem powrotu do normalności". Wypowiedź spotkała się z reakcją byłego marszałka Stanisława Karczewskiego, który zauważył, że unijne flagi były obecne w Senacie przez cały okres jego kadencji. Sprawdzamy na zdjęciach, czy i gdzie flagi były.

Wbrew zapewnieniom, marszałek Karczewski wyłączał opozycji mikrofony

Nigdy nie ograniczałem czasu, nigdy nie wyłączałem mikrofonów - powiedział po przegranym głosowaniu na stanowisko marszałka Senatu Stanisław Karczewski. Jednak co najmniej dwie takie sytuacje miały miejsce. Było to w czasie najgorętszych debat senackich w poprzedniej kadencji izby, gdy trwały prace nad pakietami ustaw sądowych.

Czy Janusz Korwin-Mikke spał podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu?

Internauci kwestionują prawdziwość zdjęcia, opublikowanego na Twitterze m.in. przez Roberta Biedronia. Na fotografii widać Janusza Korwin-Mikkego z przymkniętymi oczami. Polityk, siedzący na sali plenarnej Sejmu, wygląda jakby spał. Wbrew wątpliwościom użytkowników mediów społecznościowych, zdjęcie przedstawia prawdziwą sytuację.