Dlaczego Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie może być uznawana za legalny sąd? Wyjaśniamy

Izba Dyscyplinarna wciąż pracujetvn24

"Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest legalnym sądem, nie może więc orzekać w sprawach dyscyplinarnych polskich sędziów"- takie stwierdzenia wygłaszane są od jakiegoś czasu, nie tylko po ostatnim orzeczeniu izby w sprawie sędzi Beaty Morawiec. Wyjaśniamy, o co chodzi z legalnością tej izby.

Kluczowe dla niezawisłości sądów decyzje dotyczące Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego zapadły 19 listopada i 5 grudnia 2019 roku. Pierwsza to wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, druga to wyrok Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, która stwierdziła, że Izba Dyscyplinarna "nie może być uznana za sąd ani w rozumieniu prawa Unii, ani prawa polskiego".

Te wydarzenia spowodowały, że część przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości - w tym sam Sąd Najwyższy - uznała, że Izba Dyscyplinarna nie jest legalnym sądem. Dlatego gdy izba w poniedziałek 12 października rozpatrywała wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu krakowskiej sędzi Beaty Morawiec, nie stawiła się ona na rozprawie, co wcześniej zapowiadała. "Wynika to z mojego głębokiego przekonania co do charakteru organu prowadzącego postępowanie, który nie spełnia wymogów 'sądu' w rozumieniu prawa krajowego i europejskiego" - wyjaśniła.

Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet Beacie Morawiec
Izba Dyscyplinarna uchyliła immunitet Beacie MorawiecFakty po południu

Izba prawnego konfliktu

Utworzenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego było jednym z kluczowych elementów reformy sądownictwa przeprowadzonej przez większość sejmową PiS, przeciwko której protestowała opozycja i większość środowiska prawniczego, w tym wszystkie organizacje sędziowskie. Reforma została wprowadzona na mocy uchwalonej 8 grudnia 2017 roku ustawy o Sądzie Najwyższym.

Głównym zadaniem Izby Dyscyplinarnej jest rozstrzyganie spraw z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów i prokuratorów, a także przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Izba rozpatruje wnioski w sprawie wyrażenia zgody na pozbawienie wolności lub pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego. Do jej właściwości należą również wszelkie sprawy z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych dotyczące sędziów SN, w tym kwestie przechodzenia sędziów w stan spoczynku.

Prezydenckie ustawy przeszły przez Sejm
Prezydenckie ustawy przeszły przez Sejmtvn24

Izba Dyscyplinarna ma zagwarantowany ustawą specjalny status: ma oddzielny od innych izb Sądu Najwyższego budżet, własną kancelarię i rzecznika. Jak zauważył dr Mateusz Radajewski z Wydziału Prawa Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, izba uzyskała "bardzo silną pozycję w strukturze SN, tworząc swoistą konkurencję dla pierwszego prezesa Sądu Najwyższego".

W jej składzie jest 13 sędziów powołanych przez prezydenta na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa - której jednak legalność kwestionują politycy opozycji i większość polskich prawników.

"Izba Dyscyplinarna staje się 'nadsądem', obsadzonym przez kandydatów wyłonionych przez KRS, wybraną przez większość rządową i prezydenta z tego samego obozu" - mówił dla Konkret24 Marek Tatała z Forum Obywatelskiego Rozwoju, gdy analizowaliśmy kompetencje tej izby. A Bartłomiej Przymusiński ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" stwierdził, że "ta izba działa jak państwo w państwie i ze względu na swoje ukształtowanie nie spełnia wymogów bezstronnego sądu".

Pytania do TSUE

Rozpatrując sprawy wniesione przez sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego dotyczące ich wcześniejszego przejścia w stan spoczynku, sędziowie z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego 19 września 2018 roku skierowali do TSUE kilka pytań prejudycjalnych.

Sąd Najwyższy wysyła kolejne pytania prejudycjalne do TSUE
Sąd Najwyższy wysyła kolejne pytania prejudycjalne do TSUEtvn24

Wiązały się one z pozwami sędziów, którzy nie zgadzali się z decyzją prezydenta o przeniesieniu ich w stan spoczynku, domagali się od Sądu Najwyższego wydania decyzji zakazującej prezydentowi i KRS podejmowania jakichkolwiek decyzji o powołaniu na ich miejsce nowych sędziów. Wnosili ponadto, by SN zapytał TSUE, czy wobec niepowołania wtedy (w dniu złożenia pozwów 22 sierpnia 2018 roku) składu Izby Dyscyplinarnej, Izba Pracy SN, orzekając w ich sprawie, może pominąć stosowanie przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej.

Pytania, jakie sędziowie Izby Pracy zadali TSUE, dotyczyły generalnie tego, czy Izba Dyscyplinarna i jej sędziowie, biorąc pod uwagę przepisy określające jej właściwość, skład oraz warunki i zasady powoływania zasiadających w niej sędziów, spełnia wymogi niezawisłości i bezstronności w orzekaniu. Sędziowie SN pytali TSUE, czy Izba Dyscyplinarna (wyłoniona przez zależną od władzy ustawodawczej i wykonawczej Krajową Radę Sądownictwa) jest sądem niezależnym i niezawisłym w rozumieniu prawa Unii Europejskiej.

Odpowiedź Trybunału

TSUE 19 listopada 2019 roku wydał w tej sprawie wyrok. Stwierdził, że rozstrzyganie sporów dotyczących stosowania prawa unijnego nie może należeć do wyłącznej właściwości organu "niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu". Chodziło właśnie o Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego.

Zdaniem Trybunału "do tej ostatniej sytuacji dochodzi wówczas, gdy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej, oraz jego neutralności względem ścierających się przed nim interesów".

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyroktvn24

TSUE zdecydował, że to "sąd odsyłający" – czyli polscy sędziowie z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN, którzy zadali pytania prawne - mają ocenić niezależność Krajowej Rady Sądownictwa i Izby Dyscyplinarnej. W swojej ocenie mają wziąć pod uwagę kilka czynników wyróżnionych przez Trybunał:

sposób powoływania sędziów izby przez prezydenta

czy po powołaniu osoby te nie podlegają żadnej presji i nie otrzymują zaleceń podczas wykonywania swoich obowiązków

ustalenie okoliczności, w jakich zostali wybrani członkowie KRS rekomendujący prezydentowi sędziów

czy KRS daje wystarczające gwarancje niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Trybunał uznał, że o "ile pojedynczo każdy z badanych czynników niekoniecznie musi podawać w wątpliwość niezależność tego organu, o tyle analiza wszystkich tych czynników łącznie może prowadzić do innych wniosków".

Czyli TSUE wydał rekomendację zamiast decyzji, którą scedował na polskich sędziów SN. Gdyby z ich oceny wynikło, że Izba Dyscyplinarna nie spełnia wymogów niezawisłości i niezależności, to - według TSUE - zasada pierwszeństwa prawa Unii zobowiązuje Sąd Najwyższy "do odstąpienia od stosowania przepisu prawa krajowego" tak, by spory "mogły zostać rozpatrzone przez sąd, który spełnia wymogi niezawisłości i bezstronności".

SN stwierdza: Izba Dyscyplinarna nie jest legalnym sądem

Na podstawie wyroku TSUE sędziowie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w pierwszej kolejności stwierdzili 5 grudnia 2019 roku, że KRS "nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej i wykonawczej".

W swoim wyroku przypomnieli, że sędziów do KRS rekomendowali prezesi sądów rejonowych powołani przez ministra sprawiedliwości, że zgłaszali też sędziowie podlegli kandydatowi zajmującemu stanowisko kierownicze w sądzie wyższej instancji, że sędziów do KRS zgłaszał pełnomocnik z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości przy Ministerstwie Sprawiedliwości, w końcu że: kandydatów zgłaszały osoby bliskie, sam kandydat zgłaszał innego kandydata, a niektórzy z wybranych członków przyszłej KRS pracowali w Ministerstwie Sprawiedliwości".

Wyrok Sądu Najwyższego po decyzji TSUE
Wyrok Sądu Najwyższego po decyzji TSUEtvn24

"Z faktów tych wynika, że to władza wykonawcza za pośrednictwem podległych sobie bezpośrednio lub pośrednio osób zgłosiła większość kandydatur sędziów-członków KRS" – stwierdzili sędziowie SN.

Na tej podstawie w dalszej kolejności dokonali oceny Izby Dyscyplinarnej. Stwierdzili, że w jej skład zostały wybrane wyłącznie osoby, których "związki z władzą ustawodawczą albo wykonawczą są bardzo silne", co może budzić wątpliwości do niezależnego i niezawisłego sądu, a jego orzeczenia "nie będą akceptowane przez strony sporu czy opinię publiczną".

W Izbie Dyscyplinarnej - napisali sędziowie w uzasadnieniu wyroku z 5 grudnia 2019 roku - znaleźli się m.in. dyrektor departamentu w Prokuraturze Krajowej, zastępca prokuratora regionalnego w prokuraturze regionalnej, dyrektor biura legislacyjnego IPN. Ponadto: prokurator Prokuratury Krajowej, który oskarżał sędziów o korupcję, a finalnie postępowanie w tej sprawie zostało umorzone; były wojewoda i doradca marszałka Sejmu; prokurator, którego czynności procesowe zostały uznane za naruszenie art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

W konkluzji sędziowie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego uznali, że jeśli wszystkie okoliczności związane z Izbą Dyscyplinarną "zestawi się łącznie", a mianowicie:

utworzenie od podstaw nowej jednostki organizacyjnej w SN,

obsadzenie tej jednostki wyłącznie nowymi osobami, których związki z władzą ustawodawczą i wykonawczą są silne i które przed nominacją były beneficjentami zmian w wymiarze sprawiedliwości,

osoby te wybrane zostały przez KRS niedziałającą w sposób niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej, z szeroką autonomią i kompetencjami odebranymi innym sądom i innym izbom Sądu Najwyższego

- to z nich wynika jasna i jednoznaczna konsekwencja, że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem w rozumieniu art. 47 KPP (Karty Praw Podstawowych - red.) oraz art. 6 Konwencji (o Ochronie Praw Człowieka – red.) i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP.

Czyli Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego orzekła, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, a przez to nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego.

PiS forsuje ustawę kagańcową, izby SN reagują

Decyzja Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego nie zakończyła jednak sporu wokół Izby Dyscyplinarnej. 12 grudnia 2019 roku, tydzień po tym orzeczeniu, posłowie PiS przygotowali tzw. ustawę kagańcową, czyli nowelizację ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw. Jej celem było uniemożliwienie stosowania w praktyce wyroku TSUE.

Polityczna wojna z sędziami i jej skutki dla obywateli
Polityczna wojna z sędziami i jej skutki dla obywateliFakty TVN

Wprowadzono m.in. przepis o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie organu wymiaru sprawiedliwości; działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego, skuteczność powołania sędziego lub umocowanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej; działalność publiczną nie dającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Nowy przepis przewiduje, że tylko Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma prawo rozstrzygania wątpliwości prawnych co do niezawisłości sądu i niezależności sędziów.

Sejm, odrzucając sprzeciw Senatu wobec tej ustawy, uchwalił ją 23 stycznia 2020 roku. Tego samego dnia 60 sędziów SN z Izb Cywilnej, Karnej i Pracy podjęło uchwałę, w której stwierdzili, że jeśli w składzie orzekającym zasiada osoba rekomendowana na sędziego SN przez nową KRS, taki skład jest nieprawidłowo obsadzony. W przypadku sądów powszechnych i wojskowych sytuacja jest podobna, jeżeli wadliwość procesu powoływania prowadzi, w konkretnych okolicznościach, do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności.

Sąd Najwyższy zadecydował w sprawie sędziów wybranych przez nową KRS
Sąd Najwyższy zadecydował w sprawie sędziów wybranych przez nową KRSFakty TVN

Uchwała nie ma zastosowania do orzeczeń wydanych przez sądy przed dniem jej podjęcia. Natomiast w odniesieniu do Izby Dyscyplinarnej SN ma zastosowanie do orzeczeń tej izby bez względu na datę ich wydania.

Dzień później swoje stanowisko zajęła KRS, stwierdzając, że "sędzia, co do którego nie wydano orzeczenia o złożeniu go z urzędu lub zawieszeniu go w urzędowaniu, nie ma uprawnienia do powstrzymywania się od orzekania i wykonywania obowiązków służbowych".

Podobne stanowisko zajęli sędziowie Izby Dyscyplinarnej: "powstrzymanie się od czynności orzeczniczych stanowiłoby naruszenie ślubowania sędziowskiego złożonego wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, sprzeniewierzenie się aktowi powołania i prowadziłoby do uchybienia godności sędziego".

Dlatego sędziowie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego wciąż orzekają.

Znów w Trybunale

Efektem uchwalenia ustawy kagańcowej była decyzja Komisji Europejskiej z 29 kwietnia 2020 roku o wszczęciu procedury naruszenia przez Polskę prawa UE. Komisja stwierdziła, że nowe prawo zwiększa liczbę przypadków, w których treść orzeczeń sądowych można zakwalifikować jako przewinienie dyscyplinarne - a reżim dyscyplinarny może być wykorzystywany jako system politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych.

Procedurę naruszeniową wszczęto trzy tygodnie po tym, jak TSUE na wniosek KE 8 kwietnia zdecydował o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych w postaci zawieszenia przepisów dotyczących działalności Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów.

TSUE zawiesza Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego
TSUE zawiesza Izbę Dyscyplinarną Sądu NajwyższegoFakty TVN

Komisja Europejska wniosła w tej sprawie skargę do Trybunału Sprawiedliwości 25 października 2019 roku, podkreślając, że nowy system odpowiedzialności dyscyplinarnej nie gwarantuje niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej obsadzonej wyłącznie sędziami wyłonionymi przez Krajową Radę Sądownictwa, której 15 członków będących sędziami zostało wybranych przez Sejm.

Mimo tego Izba Dyscyplinarna dalej orzeka, bo - jak stwierdziła pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska (np. w odpowiedzi na pytania Rzecznika Praw Obywatelskich) - decyzja TSUE dotyczy jedynie postępowań dyscyplinarnych. Jej zdaniem Izba może więc orzekać w sprawach o uchylenie immunitetu sędziowskiego - tak jak w przypadku sędzi Beaty Morawiec.

Sędzia Tomczyński z Izby Dyscyplinarnej zdecydował o pozbawieniu immunitetu Beaty Morawiec
Sędzia Tomczyński z Izby Dyscyplinarnej zdecydował o pozbawieniu immunitetu Beaty MorawiecFakty TVN

Postępowanie o uchylenie sędziemu immunitetu jest także postępowaniem dyscyplinarnym – uważa jednak prof. Marek Safjan, polski sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE. W rozmowie dla magazynu "Polska i Świat" TVN24 powiedział, że postępowanie o uchylenie immunitetu jest działaniem represyjnym, dyscyplinującym i straszącym. Jego zdaniem Izba Dyscyplinarna ma przestać orzekać, zawiesić swoje prace także w sprawach uchylenia mandatu (immunitetu), a decyzja o uchyleniu immunitetu sędzi Morawiec powinna być uchylona jako niezgodna z prawem UE.

Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24; zdjęcie: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24