Kowalski: na handlu uprawnieniami do emisji CO2 "straciliśmy 33 miliardy złotych". Czego nie mówi?

Źródło:
Konkret24
Milewski o "luce w systemie ETS"
Milewski o "luce w systemie ETS"TVN24
wideo 2/5
Milewski o "luce w systemie ETS"TVN24

Wiceminister Janusz Kowalski twierdzi, że tylko w 2022 roku na unijnym systemie handlu emisjami CO2 Polska straciła "per saldo 33 miliardy złotych na czysto". Wyjaśniamy, dlaczego jest to manipulacyjny przekaz oraz jakie wpływy w ramach tego samego systemu ma budżet Polski.

Pakiet zmian unijnych przepisów znany jako Fit for 55 (pol. Gotowi na 55), którego celem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w UE o co najmniej 55 proc. do 2030 roku, jest od dawna krytykowany przez niektórych przedstawicieli rządu. Wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi Janusz Kowalski, goszcząc w programie "Śniadanie w Trójce" 22 kwietnia, nawiązał do głosowania polskich europosłów, którzy byli za pakietem. "Niestety Platforma, Lewica i niestety również PSL zagłosowali za programem drożyzny" - mówił. I dalej przekonywał: "189 miliardów euro to jest koszt, który poniesie Polska i wszyscy Polacy do roku 2030 na wdrożenie Fit for 55. Niestety w tej sprawie nie byliście po stronie Polski, polskich rolników, polskiego przemysłu, polskich pracowników. Koszty energii, ciepła, podatki na samochody, utrzymanie mieszkań będzie po prostu rosło. Nie ma żadnych pieniędzy dla Polski, dla Polski jest to tylko i wyłącznie koszt, to jest tylko koszt". Jeszcze sześciokrotnie powtórzył "koszt", po czym dodał:

Fit for 55 jest kosztem, to nie jest żaden pieniądz dla Polski. W zeszłym roku tylko i wyłącznie na unijnym systemie handlu emisjami straciliśmy per saldo 33 miliardy złotych na czysto. Te pieniądze zostały wytransferowane na transformację energetyczną innych państw.

Wcześniej zarówno Kowalski, jak też inni politycy Solidarnej Polski (obecnie Suwerenna Polska) podawali tę kwotę jako dowód na to, ile Polska traci na systemie handlu uprawnieniami do emisji CO2. To narracja manipulująca opinią publiczną. Politycy nie mówią bowiem, że na podstawie tego systemu pieniądze również zarabiamy, a dodatkowe środki trafiają do Polski m.in. z Funduszu Modernizacyjnego.

System handlu ETS: Polska nabywa i sprzedaje

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (z ang. Emission Trading System, EU-ETS) został wprowadzony w 2005 roku. Miał być krokiem do realizacji celu obniżenia do 2012 roku emisji dwutlenku węgla o 5 proc. względem poziomu z 1990 roku - do czego państwa UE zobowiązały się w Porozumieniu z Kioto. Funkcjonuje jednak do dzisiaj, a obecna perspektywa finansowa zakończy się w 2030 roku.

System ETS opiera się na zasadzie "kto emituje, ten płaci"; celem jest uwzględnienie kosztu emisji CO2 w produkcji energii czy innych produktów przemysłowych. Ma skłonić przedsiębiorstwa do szukania mniej emisyjnych i bardziej ekologicznych alternatyw, których koszt - również przez brak obowiązku kupowania uprawnień do emisji CO2 - będzie mniejszy.

ETS działa na podstawie uprawnień. Każda firma-emitent musi przedstawić uprawnienie na każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. Uprawnienia można pozyskać z dwóch puli. Pierwsza, tzw. darmowa, jest skierowana głównie do przedsiębiorstw narażonych na tzw. ucieczkę emisji. Jak tłumaczy w rozmowie z Konkret24 Tobiasz Adamczewski z Fundacji Forum Energii, przemysł narażony na ucieczkę emisji to ten, który konkuruje z firmami spoza Unii Europejskiej. Firmy z tego sektora dostają więc przynajmniej część uprawnień za darmo, żeby uchronić je przed przeniesieniem produkcji konkretnych produktów, np. stali czy cementu, do krajów spoza UE, które nie ponoszą kosztów systemu ETS. Te darmowe uprawnienia są co roku rozdzielane przez Komisję Europejską.

Druga pula uprawnień - tzw. aukcyjna - funkcjonuje na specjalnej giełdzie. Jest ona wspólna dla wszystkich państw członkowskich, które mogą sprzedawać tam własne uprawnienia lub kupować niewykorzystane uprawnienia innych krajów w zależności od zapotrzebowania, czyli wysokości poziomu emisji w danym państwie. Na przykład polskie przedsiębiorstwa w 2022 roku wyemitowały więcej CO2, niż zakładał limit uprawnień do emisji nałożony Polsce przez Unię Europejską. W tej sytuacji - nazywanej niezbilansowaniem lub luką ETS - firmy muszą kupić dodatkowe uprawnienia, które inne kraje oferują na giełdzie. Właśnie o koszcie takich operacji mówił Janusz Kowalski. Nie dodał jednak, że Polska bierze udział w handlu uprawnieniami nie tylko jako nabywca, ale także jako sprzedawca.

Resort sprawiedliwości: "Miliardy unijnego haraczu"

Janusz Kowalski o stracie 33 mld zł "per saldo" z powodu systemu ETS pisał już w grudniu 2022 na Twitterze: "Polska w 2022 r. per saldo straciła 33 miliardy złotych na EU ETS! Wysokienapiecie.pl obliczył tegoroczną lukę EU ETS. Unijny system handlu emisjami to wróg nr 1 polskiej transformacji energetycznej. Polska łupiona jest na potęgę przez Brukselę i eurokratów!". Do wpisu dołączył artykuł opublikowany tego samego dnia, zatytułowany "W 2022 Polska wyda 33 mld zł na transformację innych państw".

Następnego dnia - 23 grudnia - Janusz Kowalski wraz z dwoma innymi politykami Solidarnej Polski (Zbigniewem Ziobrą i Jackiem Ozdobą) wziął udział w konferencji prasowej o "miliardach unijnego haraczu" - bo tak wydatki na lukę ETS określiło potem w komunikacie Ministerstwo Sprawiedliwości. "Polacy tracą pieniądze, płacąc znacznie wyższe rachunki za prąd i za ciepło, które są efektem opłat nakładanych na polskie przedsiębiorstwa przez unijny system ETS" - mówił wtedy Zbigniew Ziobro. "Polskie przedsiębiorstwa są zobligowane, by kupować uprawnienia do emisji na giełdach. W tym roku wydały na to 33 miliardy złotych, a w przyszłym, wedle szacunków ekspertów, ma to być już ponad 40 miliardów złotych. Nie stać nas na to" - stwierdził, opowiadając się za zawieszeniem funkcjonowania ETS w Polsce.

Miliardy złotych, które wpłynęły do polskiego budżetu

Jednak w tym samym artykule, na który powołał się Janusz Kowalski, była też informacja: "na handlu emisjami polski budżet zarobił w 2022 roku ponad 22 mld złotych". Było to o 3,8 mld zł mniej niż w rekordowym 2021 roku, ale - jak podkreślali autorzy tekstu - "to wciąż jednak niebagatelna kwota". "Dla porównania CIT, czyli podatek dochodowy m.in. od zysków wszystkich dużych firm zarejestrowanych w Polsce, wyniósł w ubiegłym roku 52 mld zł" - dodali.

Jeszcze nowsze, a jednocześnie wyższe dane opublikowała w kwietniu tego roku Fundacja Forum Energii. W raporcie o transformacji energetycznej w Polsce analitycy podają, że w 2022 roku "budżet Polski zyskał 23,3 mld zł na aukcjach uprawnień do emisji CO2".

Przychód Polski ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 i średnioroczna cena uprawnieńForum Energii, "Transformacja energetyczna w Polsce. Edycja 2023"

Jeśli chodzi o łączną kwotę, ekonomista Rafał Mundry 18 maja przekazał na Twitterze, że z przesłanych mu danych Ministerstwa Finansów wynika, iż od 2013 roku ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 do polskiego budżetu trafiło 53,6 mld zł.

Rafał Mundry o wpływach do polskiego budżetuTwitter

W przesłanym przez resort zestawieniu uwagę zwracał rok 2022, przy którym wpisano zero złotych wpływu z tego tytułu (przypomnijmy: Fundacja Forum Energii podała, że w 2022 roku nasz budżet zyskał 23,3 mld zł). Jak wytłumaczyło później ministerstwo, w zeszłym roku 10 mld zł z handlu uprawnieniami przekazano na Fundusz Przeciwdziałania COVID-19. Funkcjonuje on poza budżetem, dlatego ta kwota nie znalazła się w zestawieniu. Nie wyjaśniono jednak, na co poszło pozostałe ok. 13 mld zł pozyskanych na giełdzie uprawnień.

Unia Europejska wymaga, żeby co najmniej połowa środków pozyskanych z handlu uprawnieniami trafiła na cele klimatyczne. Rafał Mundry zapytał Ministerstwo Finansów, na co wykorzystano polskie zyski. Resort odpowiedział tylko, że w budżecie "nie łączy się danych dochodów z konkretnymi wydatkami", więc "wpływ z jakiegoś tytułu nie jest połączony z konkretnym wydatkiem".

Polska głównym beneficjentem programów pomocowych

Wpływy ze sprzedaży uprawnień to niejedyne pieniądze, które Polska otrzymuje w ramach systemu ETS. Dodatkowe środki trafiają do nas z tzw. Funduszu Modernizacyjnego. Ma on wyrównywać szanse wszystkich krajów na sprawiedliwą transformację energetyczną i wspierać projekty klimatyczne w najmniej zamożnych krajach członkowskich: w tym celu fundusz sprzedaje 2 proc. wszystkich uprawnień, a pozyskane środki rozdziela między te państwa. Polska jest największym beneficjentem tego funduszu. Jak wyliczyło Forum Energii: "przypada nam 43 proc. wszystkich środków, czyli ok. 6 mld euro".

Polska jest również największym beneficjentem tzw. mechanizmu solidarnościowego, w ramach którego 16 państw najbardziej potrzebujących wsparcia w transformacji energetycznej otrzymuje dodatkowe uprawnienia do sprzedania na unijnym rynku. Dzięki temu programowi Polska może tam sprzedać o 39 proc. uprawnień więcej, niż wynikałoby to z samej puli podstawowej.

Forum Energii obliczyło, że łączna wartość uprawnień do emisji przydzielonych Polsce w ramach ETS w latach 2021-2023 wynosi 52 mld euro: 33 mld z podstawowej puli aukcyjnej, 13 mld w mechanizmie solidarnościowym i 6 mld z Funduszu Modernizacyjnego. Według kursu euro z 24 maja 2023 roku ta kwota odpowiada 234 mld zł. - Polska, ze względu na mechanizm solidarnościowy i Fundusz Modernizacyjny, ma największą pulę uprawnień w Unii pod względem wielkości gospodarki - zauważa Tobiasz Adamczewski. - Dostajemy część uprawnień państw bogatszych, na przykład Niemiec, uszczuplając ich pulę - dodaje.

Czytaj: Wyjaśniamy czym jest unijny pakiet Fit for 55

Im szybciej zredukujemy emisję CO2, tym szybciej spadną koszty

Komentując słowa wiceministra Kowalskiego, Tobiasz Adamczewski z Forum Energii podkreśla, że trudno mówić o tzw. luce ETS na podstawie danych z jednego roku, bo system jest skonstruowany na dłuższy okres: w tym momencie mamy cele na rok 2030. - Pod koniec dekady będzie można oszacować, czy wyszliśmy na plus, czy na minus. Będzie to zależało od prędkości redukcji emisji w instalacjach objętych systemem - wyjaśnia.

Ponieważ system ETS ma działać na rzecz zmniejszania emisji CO2, łączna pula uprawnień z roku na rok jest coraz mniejsza. To oznacza, że jeśli Polska nie będzie modernizować swojej energetyki, koszty tzw. luki ETS mogą być coraz większe. Tobiasz Adamczewski o tej zależności mówi tak:

Utrzymywanie na siłę wysokoemisyjnej energetyki, powolny rozwój OZE i zielonego wodoru czy brak działań na rzecz efektywności energetycznej to są działania, które nas wpędzają w niezbilansowanie uprawnień w naszym kraju. System ETS działa w ten sposób, że im szybciej będą redukowane emisje przez firmy w Polsce, tym mniejszy będzie deficyt. 

Paradoksalnie w zmniejszaniu luki ETS, czyli redukowaniu emisji, mogłyby pomóc środki ze sprzedaży uprawnień. - Te przychody trafiają do budżetu państwa i powinny być wydatkowane na transformację energetyczną. Czyli na obniżanie emisji, żeby w przyszłości polski przemysł kupował tych uprawnień coraz mniej, redukując lukę ETS. Tak się niestety jednak nie dzieje. Wciąż czekamy na uruchomienie między innymi Funduszu Transformacji Energetyki, który miał powstać już w zeszłym roku - podsumowuje Adamczewski.

Autorka/Autor:Michał Istel

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Jednych denerwuje dominacja flagi Ukrainy, innych zastanawia flaga Włoch, jeszcze inni dziwią się, skąd tylu Niemców w Zachodniopomorskiem. W sieci rozpowszechniane są "mapy mniejszości" dominujących w poszczególnych województwach. Każdy naród oznaczono flagą. Lecz choć dane są dobre, niekiedy flagi przykrywają rzeczywistość.

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Włosi na Podkarpaciu, Hindusi w Kielcach, Bułgarzy w Lublinie? Mapa "mniejszości" i nas zaskoczyła

Źródło:
TVN24+

Wylanie gnojowicy pod domem ministra rolnictwa było rzekomo powodem aresztowania protestującego rolnika - przekonują niektórzy politycy i internauci. Doniesienia o "areszcie za gnojówkę" to uproszczenie. Postawione zarzuty dotyczą czegoś innego.

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

"Areszt za gnojówkę"? Dobrze brzmi, ale było inaczej

Źródło:
Konkret24

Rosyjską Kamczatkę sparaliżowały zamiecie śnieżne. W sieci mamy wysyp nagrań i obrazów rzekomo pokazujących sytuację na półwyspie. Oto trzy niebezpieczne trendy w rozpowszechnianiu fake newsów, które właśnie się ujawniają.

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Kamczatka zasypana śniegiem, a my - sztuczną inteligencją. Widać trzy groźne trendy

Źródło:
Konkret24

Teoria spiskowa, jakoby zbliżał się "wielki reset majątku" Polaków, rozlewa się w sieci. Właściciele działek mogą się czuć zaniepokojeni, czytając, że warte dziś setki tysięcy złotych grunty stracą na wartości po 1 lipca 2026 roku. Ta celowo nakręcana spirala strachu nie ma uzasadnienia. Jednak kto posiada działkę, o nadchodzącej zmianie prawa powinien wiedzieć.

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

"1 lipca twoja działka straci wartość". Kampania fałszywa, zmiana prawa realna

Źródło:
TVN24+

Michał Wawer z Konfederacji przekonuje, że mimo nieobecności Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy uciekli na Węgry, ich procesy mogą się rozpocząć. Z prawnikiem tłumaczymy, że sytuacja obu polityków nie jest taka sama.

Dlaczego sądy nic nie robią w sprawie Ziobry i Romanowskiego? Poseł pyta, my odpowiadamy

Źródło:
Konkret24

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić. Fejki i motywacje Trumpa opisuje Konkret24.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

"Przez waszą chorą, lewacką, politykę klimatyczną ludzie zamarzają w domach", "nikt nie pomaga Polskim seniorom, bo lepiej pomóc Ukraińcom" - takie przekazy szerzą się w sieci po śmierci małżeństwa w warszawskim Ursusie. To wyłącznie wykorzystywanie tragedii do siania dezinformacji.

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

"Zamarzli, bo bali się mandatu za ogrzewanie"? Nawet śmierć wykorzystali do fejka

Źródło:
Konkret24

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+