Coraz więcej polityków, także kandydujących na urząd prezydenta, mówi o konieczności przełożenia terminu majowych wyborów ze względu na epidemię koronawirusa i związaną z tym konieczność ograniczenia kontaktów z wyborcami i zmiany strategii kampanii wyborczej.
Koronawirus w Polsce. Prezydenccy kandydaci zmieniają plany i przedstawiają propozycje
Tylko w stanach nadzwyczajnych
Kodeks wyborczy nie daje podstaw do tego, by przekładać terminy jakichkolwiek wyborów, nie tylko prezydenckich. Można to zrobić jedynie na podstawie przepisów konstytucyjnych dotyczących tzw. stanów nadzwyczajnych.
Konstytucja w rozdziale XI wyjaśnia, czym są stany nadzwyczajne: to stan wojenny, stan wyjątkowy czy stan klęski żywiołowej. Wprowadzenie stanu wojennego i stanu wyjątkowego jest kompetencją prezydenta, stan klęski żywiołowej ogłasza rząd. Wszystkie stany nadzwyczajne mogą być wprowadzone na podstawie odpowiednich ustaw, które zostały uchwalone w 2002 roku: ustawę o stanie klęski żywiołowej - 18 kwietnia, o stanie wyjątkowym - 21 czerwca, o stanie wojennym - 29 sierpnia.
W art. 228 konstytucji zapisano, że "stan nadzwyczajny może być wprowadzony tylko na podstawie ustawy, w drodze rozporządzenia, które podlega dodatkowemu podaniu do publicznej wiadomości. Zasady działania organów władzy publicznej oraz zakres, w jakim mogą zostać ograniczone wolności i prawa człowieka i obywatela w czasie poszczególnych stanów nadzwyczajnych, określa ustawa". Z punktu widzenia tegorocznych wyborów prezydenckich ważny jest punkt 7 art. 228:
W czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzane referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu. Wybory do organów samorządu terytorialnego są możliwe tylko tam, gdzie nie został wprowadzony stan nadzwyczajny. art. 228, pkt 7 Konstytucji RP
"Chodzi o to, żeby umożliwić zarówno techniczną możliwość głosowania (co w przypadku dużej ilości osób poddanych kwarantannie byłoby utrudnione), skoncentrowanie się na eliminowaniu zagrożeń, ale też o możliwość spokojnego namysłu wyborcy przed podjęciem decyzji o oddaniu głosu" – pisze w opinii dla Konkret24 dr Marcin Krzemiński z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jak dodaje, regulacje konstytucyjne mają zagwarantować ciągłość działania instytucji publicznych.
Dwie możliwości przesunięcia wyborów
Pierwszą możliwość przesunięcia terminu wyborów prezydenckich dają art. 230 konstytucji i ustawa o stanie wyjątkowym. Oba akty mówią o sytuacji "szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego". O tym, czy takie zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli powoduje epidemia koronawirusa, musi zdecydować rząd. Jeśli uzna, że tak, musi podjąć uchwałę o skierowaniu do prezydenta wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego. We wniosku Rada Ministrów określa przyczyny wprowadzenia i niezbędny czas trwania stanu wyjątkowego oraz obszar, na jakim stan wyjątkowy powinien być wprowadzony, a także odpowiednie do stopnia i charakteru zagrożenia w zakresie dopuszczonym ustawą o stanie wyjątkowym, rodzaje ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela.
Prezydent rozpatruje taki wniosek niezwłocznie, po czym wydaje rozporządzenie o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na okres nie dłuższy niż 90 dni - lub odmawia wydania takiego rozporządzenia. Jeśli się zgodzi, stan wyjątkowy obowiązuje od dnia ogłoszenia prezydenckiej decyzji w Dzienniku Ustaw.
Prezydenckie rozporządzenie musi trafić do Sejmu w ciągu 48 godzin. Sejm powinien je rozpatrzeć niezwłocznie. Może je uchylić bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Na przedłużenie stanu wyjątkowego - maksymalnie do 60 dni - prezydent musi mieć zgodę Sejmu.
Gdyby np. stan wyjątkowy ogłoszono 15 marca, to - zakładając maksymalny, 90-dniowy czas jego trwania i 90-dniowy okres po nim - wybory prezydenckie mogłyby się odbyć najwcześniej po 11 września.
Jak zauważa dr Krzemiński, prawo nie przewiduje ścisłych terminów wyznaczenia przesuniętych wyborów po upływie 90-dniowego terminu po ustaniu stanu nadzwyczajnego, ale zgodnie z art. 228 ust. 5 konstytucji powinny zostać one wyznaczone jak najszybciej.
Druga droga przełożenia wyborów to wykorzystanie ustawy o stanie klęski żywiołowej. W art. 2 napisano:
Stan klęski żywiołowej może być wprowadzony dla zapobieżenia skutkom katastrof naturalnych lub awarii technicznych noszących znamiona klęski żywiołowej oraz w celu ich usunięcia. art. 2 ustawy o stanie klęski żywiołowej
A przez katastrofę naturalną rozumie się także zdarzenia wywołane m.in. chorobami zakaźnymi ludzi.
Stan klęski żywiołowej wprowadza rząd z własnej inicjatywy lub na wniosek wojewody. W rozporządzeniu, ogłaszanym w Dzienniku Ustaw, określa się przyczyny, datę wprowadzenia i czas trwania stanu klęski żywiołowej (maksymalnie 30 dni), rodzaje niezbędnych ograniczeń wolności i praw obywatelskich. Rola Sejmu ogranicza się do wyrażenia zgody na ewentualne przedłużenie stanu klęski żywiołowej.
Gdyby więc 15 marca wprowadzono 30-dniowy stan klęski żywiołowej, to - biorąc pod uwagę 90-dniowy okres po nim - wybory prezydenckie mogłyby się odbyć po 13 lipca.
- Łatwiej wprowadzić stan klęski żywiołowej. Wprowadza go rząd na okres do 30 dni i może być przedłużony za zgodą Sejmu, przy czym konstytucja ani ustawa nie stawiają ograniczeń co do łącznej liczby takich przedłużeń. Powinny odpowiadać jednak trwaniu stanu zagrożenia - stwierdza dr Krzemiński.
M. Kidawa-Błońska o zmianach w swojej kampanii wyborczej
Na obie możliwości przesunięcia wyborów wskazywał, pytany o to, szef Kancelarii Premiera minister Michał Dworczyk. "Jeżeli sytuacja by się rzeczywiście pogarszała, te dwa stany – stan klęski albo stan wyjątkowy - to byłyby te, które pewnie należałoby rozważać do wprowadzenia na terenie całości lub części kraju. Mówię wyłącznie o podstawach prawnych, a nie o przesłankach, bo na dziś nie ma takich przesłanek" – powiedział 12 marca minister na antenie telewizji państwowej.
Zawirusowana kampania
Jednym z pierwszych polityków, którzy w obliczu koronawirusa mówili o przesunięciu terminu wyborów prezydenckich, był kandydat Koalicji Polskiej, prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. 6 marca po spotkaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego mówił w "Jeden na jeden" w TVN24, że gdyby wirus rozwijał się bardzo szybko, tak jak we Włoszech, to może należałoby przesunąć termin wyborów prezydenckich.
Prezes PSL o ewentualności przełożenia wyborów prezydenckich
Podobnie wypowiadał się były szef PO Grzegorz Schetyna 12 marca w radiowej Trójce. Mówił, że kampania "jest już coraz bardziej ograniczona, emocje przechodzą w inną stronę". "Polacy nie będą żyli tą kampanią, debatą, rozmowami. Jeżeli epidemia będzie się rozszerzać, to uważam, że trzeba poważnie przemyśleć przesunięcie wyborów" - powiedział Schetyna.
11 marca o przesunięcie wyborów prezydenckich zaapelował kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak. Jego zdaniem może to być "jedyna rozsądna decyzja w czasie narastania epidemii, kryzysu gospodarczego i kryzysu ochrony zdrowia".
Po powodzi, po trzęsieniu ziemi
W najnowszej historii Polski, mimo klęsk żywiołowych jak np. powodzie w 1997 i 2010 roku - a więc w latach wyborczych - nie zdecydowano się na ogłoszenie stanu klęski żywiołowej ani stanu wyjątkowego.
Z powodu epidemii czy klęsk żywiołowych rzadko przesuwano wybory w innych krajach. W 2001 roku premier Wielkiej Brytanii Tony Blair przesunął termin wyborów lokalnych ze względu na powodzie. W 2010 roku, po katastrofalnym trzęsieniu ziemi na Haiti, wybory parlamentarne przesunięto z lutego na listopad.
Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24; zdjęcie: tvn24