"Benzyna 7-8 zł/l?", "tankuj póki taniej!", "szok cen ropy"... - krzykliwe grafiki z takimi hasłami zaczęły krążyć w sieci po wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Udostępniają je między innymi zwolennicy Grzegorza Brauna. To dezinformacja mająca wywołać panikę. Ekspert wskazuje trzy możliwe cele tej akcji.
Konflikt na Bliskim Wschodzie między Izraelem i USA a Iranem wywołuje skutki także poza obszarem prowadzenia działań wojskowych. Wiele osób - nie tylko inwestorzy - z niepokojem spogląda w kierunku strategicznej cieśniny Ormuz, przez którą dziennie przepływało kilkanaście milionów baryłek ropy naftowej. Po tym, jak Iran ostrzegł statki przed pokonywaniem tej trasy, wiele firm zawiesiło transporty. To potencjalnie może wpłynąć na wzrost cen ropy - a tym samym cen paliw na stacjach benzynowych.
Tę sytuację do własnych celów wykorzystują już politycy. Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło kampanię w mediach społecznościowych, w której żąda wprowadzenia przez rząd tarcz osłonowych chroniących przed wyższymi cenami paliw. "Czy zabraknie nam paliwa? Konflikt na Bliskim Wschodzie się zaostrza, ceny ropy rosną, rynki reagują nerwowo. To może szybko przełożyć się na sytuację na stacjach. A rząd? Cisza!" - straszy w mediach społecznościowych.
CZYTAJ W TVN24.PL: PiS o paliwie, Orlen odpowiada. "Niczego bardziej rosyjsko-propagandowego nie zobaczycie w tym tygodniu"
Lecz oprócz tej politycznej akcji, prowadzona jest też w polskim internecie inna, podobna kampania, nastawiona na wywołanie paniki związanej z obecną sytuacją. Jest szerzona za pomocą krzykliwych grafik wygenerowanych przy użyciu sztucznej inteligencji, które są udostępniane Facebooku. Mają oddziaływać na emocje: przedstawiają tankowce płynące wśród wybuchów, kolejki do stacji benzynowych, pylony z cenami benzyny sięgającymi siedmiu złotych za litr.
Hasła na tych ilustracjach utrzymane są w sensacyjnym tonie. "Uwaga kierowcy! Konflikt w Iranie winduje ceny paliw w Polsce! Benzyna i diesel mogą dojść do 7 zł/l, w najgorszym scenariuszu nawet do 8-10 zł/l"; "Szok cen ropy! Benzyna po 7 zł?!"; "To nie jest zwykła drożyzna - to scenariusz kryzysowy! Paliwo w górę, życie w dół. Benzyna 7-8 zł/l? A może więcej...?" - ostrzegają autorzy grafik. A te komunikaty kończą się zachętami: "Tankuj teraz, póki taniej!"; "Zatankuj teraz, zanim dobiją nas do końca!".
Ostrzegamy przed rozpowszechnianiem tych ilustracji, ponieważ jest to próba wykorzystywania konfliktu do wzbudzania niepokoju w Polsce.
"Dobrze zorganizowana akcja dezinformacyjna"
Grafiki są często udostępnianie w facebookowych grupach zrzeszających zwolenników Grzegorza Brauna lub jego Konfederacji Korony Polskiej. Najpierw opublikowano je na stronie sympatyków KKP z Kłodzka, następnie rozpowszechniano w różnych grupach.
Na to powiązanie w sieci zwrócił uwagę na platformie X Janusz Pietruszyński, redaktor naczelny portalu cire.pl, ostrzegając przed tymi próbami wywołania paniki. "Uwaga na nowe manipulacje w social mediach. Od wczoraj mamy wysyp wpisów, które próbują wywołać panikę konsumencką w Polsce. Podobne grafiki, podobny styl i treść wpisów. Nawoływanie do tankowania paliwa na zapas, są też już wpisy straszące awariami w bankowości, nawoływanie do wypłacania pieniędzy z kont i lokat" - przestrzegał. Jego zdaniem "wygląda to na zaplanowaną i dobrze zorganizowaną akcję dezinformacyjną".
Ministerstwo uspokaja: dostawy niezagrożone
Na dezinformację mającą budzić niepokój wśród Polaków zareagowało już Ministerstwo Energii, które zaprzeczyło alarmującym doniesieniom. "Kryzys na Bliskim Wschodzie wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych, które noszą znamiona zorganizowanej akcji dezinformacyjnej. Ich autorzy próbują przekonać Polaków, że Polsce grożą braki paliw i gazu, ceny gwałtownie wzrosną, a obywatele powinni robić zapasy" - napisał resort w komunikacie. I uspokoił:
Są to fałszywe przekazy obliczone na wywołanie paniki, podczas gdy w rzeczywistości dostawy surowców do Polski nie są zagrożone.
Resort wyjaśnił, że "konflikt na Bliskim Wschodzie nie wpływa na ciągłość dostaw ropy naftowej i gazu do Polski", a ponadto "stan zapasów interwencyjnych pozostaje na wysokim poziomie i przekracza wymagane 90 dni zabezpieczenia w ropę naftową i paliwa". Choć - podkreślmy - nie ma potrzeby ich wykorzystywania. Wynika to z faktu, że Polska pozyskuje ropę nie tylko z Arabii Saudyjskiej, ale również z USA, Norwegii, Nigerii i Wielkiej Brytanii.
W ten sam sposób do prób wzbudzania paniki odniósł się koncern paliwowy Orlen. "To całkowita nieprawda, nasze rafinerie pracują normalnie, dostawy surowca przebiegają bez zakłóceń, mamy zdywersyfikowane źródła dostaw" - pisało biuro prasowe spółki w odpowiedzi na akcję Prawa i Sprawiedliwości. Skomentowano, że "niczego bardziej rosyjsko-propagandowego nie zobaczycie w tym tygodniu".
Ekspert wskazuje trzy możliwe cele takiej akcji
Wracając do przekazu z alarmującymi grafikami: jak mogą działać na odbiorców? Zapytaliśmy psychologa społecznego Kamila Zielińskiego Uniwersytetu WSB Merito w Chorzowie, co szczególnie zwróciło jego uwagę w rozpowszechnianych ilustracjach. - W oczy rzucają się te wszystkie eksplozje, ognie, dym, tankowce, wojsko, a poza tym dużo czerwonego i żółtego koloru, który przyciąga uwagę. To wszystko ma powodować w nas przede wszystkim strach, a strach to bardzo silna emocja - analizuje ekspert. Tłumaczy, że strach zawęża mocno nasze pole uwagi i obniża krytyczne myślenie. - Wymusza na nas bardzo emocjonalne, szybkie decyzje w trybie "jest zagrożenie, musi być reakcja" - mówi Kamil Zieliński. I dodaje:
Dlatego na tych grafikach widać taką presję czasu. Hasła typu "tankuj teraz" mają wytworzyć wrażenie pilności i skrócić czas na jakąkolwiek refleksję. Musimy coś zrobić już teraz, bo zaraz będzie gorzej i przegapimy ten moment, gdy jeszcze można coś zrobić. Na zasadzie: teraz jeszcze zdążysz zatankować samochód za rozsądne pieniądze, a za chwilę będziesz już sobie pluć w brodę.
Ekspert zwraca też uwagę na uproszczoną narrację. - Mamy sztuczny związek przyczynowo-skutkowy: jest konflikt w Iranie, cieśnina jest zamknięta, ropa będzie dużo droższa, paliwo też, a to doprowadzi do katastrofy w Polsce. Taki linearny schemat pomija całą złożoność sytuacji i wszystkich innych aspektów, które też wpływają na cenę paliwa - wyjaśnia Kamil Zieliński. Jego zdaniem może to być skuteczne, ponieważ "nasz mózg bardzo lubi proste historie z takim wyraźnym związkiem przyczynowo-skutkowym". Widzi trzy możliwe cele prowadzenia takiej akcji:
- Polityczny - gra na osłabienie rządu lub pokazanie jego niekompetencji, co wpływa na pogłębienie polaryzacji społecznej w Polsce
- Marketingowy - próba budowania zasięgów na emocjonalnych, angażujących treściach, co może się przydać konkretnym kontom w przyszłości
- Ekonomiczny - próba budowania napięcia wokół rynku paliw i wpłynięcia na zachowania konsumentów.
Psycholog dostrzega też jednak paradoks tej sytuacji. - Możemy mieć powtórkę z pandemii COVID-19, gdy ludzie masowo ruszyli na stacje i paradoksalnie miejscami zaczęło brakować paliwa, lecz nie z powodu czynników zewnętrznych, tylko właśnie z powodu tego, że tankowali na zapas, więcej niż zwykle - ostrzega.
Źródło: Konkret24
Źródło zdjęcia głównego: Facebook