"Polska nie produkuje amunicji"? Jest pewien problem

Źródło:
Konkret24
Miliardy na obronność i wsparcie Ukrainy. "Unia Europejska musi budować zdolności operacyjne"
Miliardy na obronność i wsparcie Ukrainy. "Unia Europejska musi budować zdolności operacyjne"Martyna Olkowicz/Fakty po Południu TVN24
wideo 2/5
Miliardy na obronność i wsparcie Ukrainy. "Unia Europejska musi budować zdolności operacyjne"Martyna Olkowicz/Fakty po Południu TVN24

Jak to jest z produkcją amunicji w Polsce? Zdaniem polityków Konfederacji "nie mamy produkcji amunicji", według innych polityków - mamy, tylko zbyt małą. Sednem sporu jest posiadanie własnych surowców. Wyjaśniamy.

Pełnoskalowa wojna w Ukrainie, a ostatnio wypowiedzi i działania nowej amerykańskiej administracji sprawiły, że Europa stoi przed koniecznością natychmiastowych zbrojeń - w tym szybkiego zwiększenia produkcji amunicji, szczególnie wielkokalibrowej. "Obecnie produkcja amunicji tego typu w państwach członkowskich UE nie przekracza 600 tysięcy sztuk rocznie, podczas gdy w Rosji jest to 4-4,5 miliona sztuk, czyli trzykrotnie więcej niż łącznie w Europie i Stanach Zjednoczonych" - wyliczał w rozmowie z "Pulsem Biznesu" Mateusz Kacperski, ekspert Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Kluczowy jest kaliber 155 mm - standardowa wielkość amunicji artyleryjskiej w państwach NATO (w Rosji i innych krajach postradzieckich standardem jest kaliber 152 mm). Taka jest potrzebna do używanych przez polskie wojsko armatohaubic Krab i koreańskich K9. Potrzebujemy co najmniej miliona takich pocisków. - Mówi się, że w Polsce produkcja jest na poziomie niskich dziesiątków tysięcy i nie osiąga 100 tysięcy rocznie - stwierdza w rozmowie z Konkret24 Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityki Insight. A tymczasem według różnych szacunków podczas walk w Ukrainie zużywa się do 10 tysięcy różnych pocisków artyleryjskich - ale dziennie. Polska wysłała tam już ponad 100 mln sztuk różnej amunicji.

W ostatnich dniach Konfederacja nagłaśnia przekaz, że Polska w ogóle nie produkuje amunicji, że zmarnowała czas od momentu wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. "Polska nie produkuje własnej amunicji. Przez te trzy lata absolutnie nic się w tym temacie nie wydarzyło" - mówiła 8 marca w "Śniadaniu w Trójce" Paula Poreda z Konfederacji. Posłanka Polski 2050 Aleksandra Leo ripostowała: "Od razu można sprostować: Polska nie produkuje prochu, który jest składnikiem amunicji. Rzeczywiście, on jest importowany z Francji, z Niemiec, więc to znacznie opóźnia ten proces, generuje dodatkowe koszty. Natomiast Polska produkuje amunicję. Jest teraz (niezrozumiałe w odsłuchu) do powrotu do tego, żeby ten proch był ponownie produkowany, chociażby w Nitro-Chemie, natomiast to są bardzo poważne nakłady finansowe".

Kilka dni później tezę Poredy powtórzył poseł Konfederacji Bartłomiej Pejo. 11 marca w Polskim Radiu 24 stwierdził: "Nie mamy amunicji w Polsce (....) Gdybyśmy w tym momencie mieli zbrojny jakiś atak na Polskę, to mamy amunicję na pięć dni wystarczającą. To jest zatrważające. Nie mamy produkcji amunicji. Produkcja amunicji powinna już odbywać się dawno, dawno temu. W tej chwili mamy tylko zapowiedzi polityczne".

Jak więc jest z produkcją amunicji w Polsce: kto ma rację?

Produkcja trwa w Polskiej Grupie Zbrojeniowej...

Obecnie jedynym państwowym podmiotem produkującym w Polsce amunicję jest Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) - bo jednak mamy w kraju produkcję amunicji. PGZ to grupa kapitałowa skupiająca kilkadziesiąt zakładów przemysłowych, obiektów serwisowych i ośrodków badawczych kluczowych dla polskiego przemysłu obronnego. Amunicję produkują jej spółki: Mesko i Dezamet. Jest też spółka Gamrat wytwarzająca komponenty niezbędne do produkcji amunicji różnych typów, a także spółka Nitro-Chem przygotowująca amunicję do użycia jej zgodnie z przeznaczeniem.

W połowie 2023 roku "Polska Zbrojna" informowała, że PGZ jest w stanie produkować około 30–40 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej rocznie i cytowała ówczesnego prezesa spółki Sebastiana Chwałka, który zapowiadał zwiększenie tej liczby aż pięciokrotnie, do 200 tys. sztuk rocznie. W marcu 2025 roku Arkadiusz Bąk, członek zarządu PGZ, informował w rozmowie z portalem Defence24, że spółka produkuje rocznie ok. 70 tys. sztuk amunicji 155 mm, a w ciągu dwóch-trzech lat planuje zwiększenie tej liczby do minimum 150 tys., a może i więcej.

Mesko produkuje różne rodzaje amunicji artyleryjskiej, czołgowej, moździerzowej i granatnikowej o kalibrach m.in. 120 mm, 122 mm, 125 mm i 152 mm. Firma jest także producentem i dostawcą zestawu przeciwlotniczego Piorun. Trwają prace nad jego następną wersją.

Dezamet wytwarza przede wszystkim różne rodzaje amunicji artyleryjskiej, moździerzowej i granatnikowej, m.in. kalibru 98 mm i 120 mm. To tam produkuje się amunicję 155 mm, używaną m.in. w polskich armatohaubicach Krab i koreańskich K9. W 2019 roku spółka podpisała umowę z Inspektoratem Uzbrojenia na dostawę do 2022 roku 24 tys. sztuk amunicji 155 mm do polskich Krabów. Wartość kontaktu wynosiła 420 mln zł. W lipcu 2024 ogłoszono, że spółka dostanie ponad 2 mln euro z unijnego programu ASAP na zwiększenie zdolności produkcyjnych w obszarze amunicji kalibru 155 mm.

A pół roku wcześniej, w grudniu 2023 roku, podległa MON Agencja Uzbrojenia podpisała umowę z konsorcjum PGZ-Amunicja na dostarczenie blisko 300 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej kal. 155 mm. Dostawa ma się odbyć w ramach programu Narodowej Rezerwy Amunicyjnej w latach 2024-2029. Kontrakt jest wart niemal 11 mld zł. To pierwsza umowa wykonawcza do umowy ramowej zatwierdzonej jeszcze przez poprzedniego ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka z czerwca 2023 roku, która zakłada dostawę do 2029 roku nawet miliona sztuk amunicji różnych typów. Ale dziennik "Rzeczpospolita" pisał, że ten kontrakt zasadniczo nie wymusza na państwowej zbrojeniówce utworzenia prawdziwych zdolności do produkcji. Można sobie więc wyobrazić sytuację, w której pociski dostarczane przez ten koncern są składane z komponentów kupowanych za granicą.

... ale trzeba importować materiały i surowce

I tu dochodzimy do głównego problemu, jeśli chodzi o najbardziej potrzebną amunicję 155 mm. Jak wyjaśnia w rozmowie z Konkret24 Dawid Kamizela z serwisu Strefaobrony.pl, Polska importuje najważniejsze materiały i surowce. Jedynie część produkujemy na miejscu, np. korpusy, zapłonniki, niektóre zapalniki. Sprowadzamy natomiast np. nitrocelulozę (składnik prochu) i niektóre prochy wielobazowe potrzebne m.in. do produkcji amunicji 155 mm. Ekspert zaznacza też, że prywatne firmy (o których piszemy poniżej) również przynajmniej na początku będą korzystały z elementów importowanych - np. ze Słowacji czy Francji.

Oznacza to, że jesteśmy w dużej części zależni od dostawców. - Dążymy, żeby to zmienić, ale to potrwa - komentuje Dawid Kamizela. By produkcja amunicji 155 mm od A do Z odbywała się w Polsce, konieczne jest wybudowanie odpowiedniej fabryki i transfer technologii. Nie jest to jednak szybki proces.

W listopadzie 2024 roku podpisano list intencyjny zakładający wytwarzanie w Polsce surowców - nitrocelulozy i prochu wielobazowego - które posłużą do produkcji amunicji. Mesko rozbudowuje zakład w Kraśniku, chcąc tam produkować nawet 100 tys. sztuk korpusów pocisku amunicji 155 mm. Powiększa fabrykę prochu w Pionkach, planuje się też odtworzyć linię produkcyjną nitrocelulozy. Dawid Kamizela zauważa, że jeśli chodzi o ten składnik prochu, to w czasie pokoju w Polsce były linie produkcyjne, tylko zostały już zlikwidowane. - Postawienie nowej to koszt około jednego-dwóch miliardów złotych - szacuje ekspert.

Do końca marca 2025 roku Polska ma podpisać ze Słowacją międzyrządową umowę o współpracy w sprawie zakupu amunicji 155 mm. Wcześniej oba kraje podpisały list intencyjny w tej sprawie.

Małgorzata Darowska z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, radca prawny, ekspert w dziedzinie strategii i polityki regulacyjnej dla technologii, w rozmowie z Konkret24 zwraca uwagę na przewlekłe procesy inwestycyjne w Polsce. - Samo postawienie i uruchomienie fabryki amunicji to trzy-cztery lata. W międzyczasie trzeba pokonać wiele administracyjnych barier, w tym koncesyjnych czy środowiskowych - zauważa. Nieco większym optymistą był generał Jarosław Kraszewski, były dyrektor Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, który w marcu 2024 roku w rozmowie z "Rzeczpospolitą" opisywał, że stworzenie zakładu oraz nowoczesnej linii technologicznej, którą także musielibyśmy pozyskać z zagranicy, to minimum półtora roku.

Mecenas Darowska wymienia jeszcze inne przeszkody. Uważa, że polski przemysł zbrojeniowy nie został przestawiony na intensywną produkcję; nie stworzono dla niego odpowiedniego modelu; nie dostosowano otoczenia regulacyjnego do nowych warunków, dlatego inwestycje w moce produkcyjne buksują. Nie ma pewności, czy na produkowane towary będzie zbyt; są problemy z finansowaniem przez banki. - Na ten moment praktycznie jednym podmiotem, który jest coś takiego w stanie szybko przeprowadzić, jest Polska Grupa Zbrojeniowa - twierdzi mec. Darowska. - Przespaliśmy długi czas. Zwłaszcza jeśli chodzi o amunicję 155 milimetrów - przyznaje Dawid Kamizela.

Ekspertka z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego zwraca także uwagę na problem braku decyzyjności w PGZ, a media informują, że prezes spółki Krzysztof Trofiniak może wkrótce stracić stanowisko. "Jest to związane m.in. właśnie z brakiem efektów, jeśli chodzi o zwiększanie zdolności do produkcji amunicji, nieudanymi rozmowami dotyczącymi czołgów K2 czy też brakiem działań w zakresie zwiększenia zdolności produkcyjnych armatohaubic Krab" - informuje "Rzeczpospolita". Podobnie serwis RMF FM podaje, że chodzi o zbyt wolne tempo produkcji amunicji 155 mm.

Budowa fabryki to jedno, ale - jak pisaliśmy wyżej - konieczny jest jeszcze transfer technologii. Do końca marca PGZ ma wybrać partnera, od którego kupi licencję do produkcji amunicji. Według "Rzeczpospolitej" na stole są trzy opcje: francusko-niemiecki KNDS wraz z francuskim Eurenco, MKE z Turcji oraz CSG związana głównie z Czechami i Słowacją. "Tu nie chodzi tylko o kwestie komponentów, ale przede wszystkim o przeniesienie praw intelektualnych do tego, aby Polska była w stanie sama decydować o budowie, produkcji oraz sprzedaży tego rodzaju amunicji. (...) Żeby być w pełni niezależnym, trzeba mieć zdolność produkcji u siebie w kraju, a nadwyżkę można sprzedawać" - tłumaczył Marcin Idzik, członek zarządu PGZ, w rozmowie z PAP w marcu tego roku.

Dodatkowe 3 mld zł. W końcu powstanie fabryka?

W listopadzie 2024 roku Sejm uchwalił rządową ustawę o zapewnieniu finansowania działań zmierzających do zwiększenia zdolności produkcji amunicji. W tym celu do Funduszu Inwestycji Kapitałowych nadzorowanego przez Ministerstwo Aktywów Państwowych resort obrony przelał 2 mld zł. Do końca czerwca ma tam trafić kolejny miliard złotych z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i pieniądze te mają posłużyć zwiększeniu zdolności do produkcji amunicji. W zamian za akcje spółki mają zostać dokapitalizowane.

Obecnie w Ministerstwie Aktywów Państwowych można składać wnioski o dofinansowanie z tego funduszu. Mogą je składać zarówno podmioty państwowe, jak i prywatne. "Liczę, że w ciągu kilku tygodni pojawią się wnioski związane z budową jednego całego łańcucha wartości, jeśli chodzi o budowę fabryki amunicji" - mówił Jakub Jaworowski, minister aktywów państwowych, cytowany przez Businessinsider.com.pl. Serwis dodał, że łańcuch wartości ma oznaczać pięć-sześć zakładów, w których produkcja sięgnie 200-220 tys. sztuk amunicji rocznie. Większość stanowić będzie najbardziej potrzebna w Polsce i całym NATO amunicja 155 mm. Jaworowskiemu zależy, by fabryka amunicji artyleryjskiej powstała jak najszybciej; w tym zakresie minister "kibicuje" Polskiej Grupie Zbrojeniowej, ale wie, że "konkurencja i know-how sektora prywatnego też jest tutaj kluczowy". Według informacji "Rzeczpospolitej" spółki PGZ jeszcze nie złożyły wniosków. Zrobią to do końca marca. Również tempo składania wniosków przez tę spółkę nie podoba się resortowi obrony.

Prywatny biznes wchodzi do gry

Chęć rozpoczęcia produkcji deklarują też podmioty prywatne. W połowie 2024 roku największy polski prywatny producent amunicji Grupa Niewiadów ogłosiła, że planuje budowę fabryki amunicji wielkokalibrowej na terenie zakładów w Niewiadowie w województwie łódzkim. Produkcja ma się rozpocząć w ciągu dwóch lat i docelowo ma wynosić 180 tys. pocisków 155 mm rocznie. Koszt inwestycji to ok. 250 mln zł. Przynajmniej w początkowej fazie produkcja pocisków ma się odbywać we współpracy z partnerami zagranicznymi. Docelowo Grupa Niewiadów planuje produkcję amunicji na podstawie własnej dokumentacji.

"Od roku negocjujemy z Agencją Uzbrojenia wieloletnią umowę na dostawę amunicji 155 mm, podobną, jaką w 2023 roku podpisała PGZ. Niestety, nie znam terminu ewentualnego jej podpisania" – mówił z kolei w marcu 2025 roku w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Paweł Poncyljusz, prezes innej prywatnej spółki - Polskiej Amunicji.

"Myślę, że w najbliższych tygodniach podpiszemy umowę na pozyskanie pierwszej działki pod kompleks produkcyjny pocisków 155 mm" - zapowiadał z kolei, też w rozmowie z "Rzeczpospolitą", Przemysław Kowalczuk, prezes AMC Global Group (wcześniej m.in. członek zarządu firmy Mesko). Inwestycja ma się rozpocząć w drugiej połowie 2025 roku, a pierwsze pociski mają być produkowane w roku 2027.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: PAP

Pozostałe wiadomości

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24

Politycy piszą o "sięganiu do kieszeni Polaków", internauci o planowanym wzroście VAT z 5 do 23 procent. Krążące w sieci komentarze o decyzji co do "gigantycznej podwyżki" podatku w handlu i gastronomii generują kolejne spekulacje. Sprawdziliśmy, o co chodzi.

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

"Gigantyczna podwyżka podatku VAT"? O jaką decyzję chodzi

Źródło:
Konkret24

Młode, atrakcyjne Polki zachwalają w sieci korzyści z wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od początku wygląda to podejrzanie, ale generuje setki tysięcy wyświetleń. To "wejście na nowy poziom" z antyunijnym przekazem.

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

"Prawilne Polki", eurokołchoz i polexit. Antyunijna propaganda napędzana przez AI

Źródło:
Konkret24

Poruszająca historia 91-letniej Amerykanki, którą postawiono przed sądem w szpitalnej koszuli i skutą kajdankami, obiegła media społecznościowe jako dowód okrucieństwa systemu. Gdy jednak się jej przyjrzeć bliżej, narracja przestaje się kleić.

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

91-letnia Helen "aresztowana za kradzież leków". Coś tu się nie klei

Źródło:
Konkret24

Minister energii od miesięcy obiecuje, że koniec mrożenia cen prądu nie oznacza gwałtownej podwyżki rachunków. Ale opozycja straszy, że drożej będzie nawet o 10 procent. Politycy się sprzeczają - my z ekspertami liczymy, jak odmrożenie cen energii może wpłynąć na wysokość naszych rachunków. Kluczowe są ich składowe.

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Koniec mrożenia cen prądu. "Zapłacimy więcej?" Policzyliśmy

Źródło:
Konkret24

170 milionów złotych miał według internautów wydać polski Narodowy Fundusz Zdrowia na leczenie HIV w Ukrainie. Przekaz niesie się w sieci szeroko, lecz chodzi o zupełnie inne pieniądze. Mamy wyjaśnienie NFZ.

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

"Okradli Polaków ze składek zdrowotnych"? NFZ wyjaśnia

Źródło:
Konkret24

Unijni sędziowie stawiają się ponad polskim systemem konstytucyjnym, Trybunał Sprawiedliwości "zakazał Polsce powoływania się na swoją konstytucję" - tak politycy PiS przedstawiają wyrok TSUE dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Grzmią, że to próba odebrania Polsce suwerenności. Konstytucjonaliści tłumaczą: to nieprawda.

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Politycy PiS: TSUE "zakazał powoływać się na konstytucję". Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Do budynku urzędu wchodzi mężczyzna, a wraz z nim krowa, lama i kozy. Film pokazujący taką scenę krąży w sieci z wyjaśnieniem, że to rolnik, który z powodu umowy Unii Europejskiej z Mercosur nie daje już rady płacić podatków. Po pierwsze, ta umowa jeszcze nie obowiązuje. Po drugie..., rzeczywiście, coś takiego się wydarzyło, ale nie teraz.

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

"Przyszedł do urzędu skarbowego zapłacić podatki zwierzętami". Co to za historia

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generują w polskiej sieci nagrania pokazujące protesty rolników we Francji - te prawdziwe i te fałszywe. Tak szerokie zastosowanie sztucznej inteligencji do tworzenia fake newsów na bazie prawdziwego wydarzenia spowodowało, że internauci już sami nie wiedzą, co jest prawdą, a co fałszem. I nawet w dobrej wierze dezinformują - też z pomocą AI.

"Tego w mediach nie zobaczycie". Rzeczywiście, coś tu śmierdzi

"Tego w mediach nie zobaczycie". Rzeczywiście, coś tu śmierdzi

Źródło:
Konkret24

"Niemądra decyzja", minister "przekroczył swoje uprawienia", "samodzielnie nie może przekazać takiej kwoty" - grzmią politycy opozycji, krytykując decyzję ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego o przeznaczeniu 100 milionów dolarów na zakup amerykańskiego sprzętu dla Ukrainy. I dywagują, z jakich funduszy pójdzie ta pomoc. MSZ odpowiedział nam na to pytanie.

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Sikorski: "dam 100 milionów dolarów Ukrainie". Z czego? Mamy odpowiedź MSZ

Źródło:
Konkret24

"To już jawna okupacja" - piszą internauci, oburzeni rzekomym planem pilnowania polskich granic przez niemieckie wojsko. O tym "skandalu" poinformował Robert Bąkiewicz. Lecz to żaden skandal, tylko zwykły fake news.

Bąkiewicz: "niemieckie wojsko ma pilnować polskich granic". Nie, nie po to przyjadą

Bąkiewicz: "niemieckie wojsko ma pilnować polskich granic". Nie, nie po to przyjadą

Źródło:
Konkret24

"Całe narody nie wyginęły", mimo że wcale nie muszą się szczepić - przekonują ci, którzy walczą z obowiązkowymi szczepieniami w Polsce. Także polscy politycy. Rzeczywiście, inne europejskie narody jakoś nie wyginęły, choć większość szczepień u nich jest dobrowolna. Paradoks - czy jednak jest coś, o czym antyszczepionkowcy wam nie mówią?

"Szczepienia dobrowolne". Brzmi dobrze, gdy chcą tobą manipulować

"Szczepienia dobrowolne". Brzmi dobrze, gdy chcą tobą manipulować

Źródło:
TVN24+

Izraelski paszport Wołodymyra Zełenskiego mieli znaleźć funkcjonariusze ukraińskiej agencji antykorupcyjnej - taki przekaz rozpowszechniany jest w ostatnich dniach w polskiej sieci. To zbudowana na fałszywkach narracja, której celem jest zdyskredytowanie prezydenta Ukrainy.

Zełenski i "odkryta kolekcja paszportów". O co im tym razem chodzi

Zełenski i "odkryta kolekcja paszportów". O co im tym razem chodzi

Źródło:
Konrket24