Użytkownicy Facebooka rozsyłają w sieci fragment programu włoskiej telewizji. Na oddziale dla chorych na COVID-19 widać pacjenta bez maski i odzieży ochronnej - co zdaniem internautów dowodzi, że w nagraniu wzięli udział aktorzy symulujący chorobę. Nie jest to prawdą.

Jednego aktorka zapomnieli ubrać? - pytała użytkowniczka Facebooka w komentarzu pod popularnym wideo z fragmentem programu włoskiej telewizji RAI 1. Na półtoraminutowym nagraniu można obejrzeć wywiad z lekarzami na oddziale leczącym pacjentów z COVID-19. Medycy opowiadają o swojej pracy, m.in. o konieczności noszenia odzieży ochronnej przez wiele godzin.

Wpis z fragmentem nagrania włoskiej telewizji
Wpis z fragmentem nagrania włoskiej telewizji Foto: facebook

Osoby widoczne w pierwszych sekundach nagrania są ubrane w kombinezony ochronne. Pacjent leżący na łóżku po prawej stronie sali ma założony na głowę kask ochronny. W 20. sekundzie nagrania za plecami lekarza widoczny jest mężczyzna w czarnej koszulce. Leży na łóżku szpitalnym - ale nie ma ani maski, ani ubrania ochronnego. W dalszej części filmu mężczyzna ten jest ledwo widoczny za plecami lekarza. Internauci komentujący film na Facebooku sugerują, że cała sytuacja to telewizyjna wpadka, a twórcy relacji zamierzali ukryć mężczyznę w czarnej koszulce.

Takie tezy są nawiązaniem do popularnych teorii rozpowszechnianych na forach osób negujących pandemię COVID-19 bądź kwestionujących konieczność obostrzeń. O rzekomych aktorach symulujących chorobę COVID-19 pisaliśmy już w Konkret24.

Koronawirus we Włoszech

"Najlepszy materiał o tym cyrku"

Film udostępniło na Facebooku blisko 800 internautów. Komentujący go zdawali się powielać sugestie o rzekomej wpadce. "Ja pikole ale akcja -szok"; "To jest najlepszy materiał o tym cyrku który jest z nami od marca!"; "To leciało live więc nie mieli możliwości edycji" - pisali internauci (pisownia oryginalna).

Komentarze internautów
Komentarze internautów Foto: facebook

Nie znaleźliśmy głosów polskich internautów, które dowodziłyby, że nagranie jest manipulacją. Post został jednak uznany przez weryfikatorów Facebooka za pozbawiony pełnego kontekstu i mogący wprowadzać w błąd. Teraz post nie jest już aktywny. To samo nagranie jest jednak wciąż dostępne w mniej popularnym poście na Facebooku i na portalu Bitchute, gdzie obejrzano je ponad 350 razy.

Konto satyryczne, powiela materiały sceptyków pandemii

Na udostępnianym przez internautów fragmencie nagrania widać napis "Buffonate di Stato". To satyryczna włoska strona na Facebooku. Wcześniej publikowano na niej materiały typowe dla forów odwiedzanych przez sceptyków epidemii COVID-19 czy przeciwników obostrzeń. Na stronie można odnaleźć m.in. filmy nagrane w okolicach szpitali leczących pacjentów z COVID-19. Brak kolejek chorych i intensywnego ruchu karetek ma być dowodem na łagodny przebieg epidemii.

Na "Buffonate di Stato" nie ma omawianego nagrania fragmentu programu włoskiej telewizji. Prawdopodobnie został skasowany. O tym, że był tam dostępny informował w popularnym poście włoski publicysta Leonardo Cecchi. Według jego relacji oryginalny film udostępniło ponad 30 tys. użytkowników Facebooka.

Jak wyjaśnia włoski portal fact-checkingowy Facta.news, udostępniane przez internautów wideo to fragment programu "La vita in diretta' ("Życie na żywo") telewizji RAI 1 z 16 listopada. Scena przedstawia wizytę na oddziale covidowym szpitala Amedeo di Savoia w Turynie. Materiał można zobaczyć na stronie programu po zalogowaniu.

Ponad siedmiominutowa relacja ze szpitala

Punktem wyjścia fragmentu programu telewizyjnego poświęconego zmaganiom z COVID-19 jest materiał reporterski o osobach negujących pandemię. W materiale wypowiada się ratownik medyczny. Odnosi się do powtarzanych w sieci zarzutów o rzekomo zmyślonych akcjach ratunkowych, pustych szpitalach czy terroryzowaniu miast głośnymi syrenami karetek. "My też jesteśmy ludźmi. Cierpimy, widząc jak cierpią inni" - mówi i zachęca do przyjrzenia się pracy medyków.

Następnie w ponad siedmiominutowej relacji na żywo dziennikarz mówi o dwóch pacjentach przebywających na sali szpitalnej. Przypomnijmy, rozsyłany na Facebooku film to tylko jej półtoraminutowy fragment. Widoczny jest zarówno rzekomo ukrywany mężczyzna w czarnej koszulce, jak i drugi mężczyzna, który ma założoną maskę tlenową. 68-letni mężczyzna ma trudności z oddychaniem. Przez ok. 10 godzin dziennie musi korzystać ze specjalnego kasku, który dostarcza tlen i zwiększa ciśnienie w jego drogach oddechowych. Obaj mężczyźni są przedstawieni na początku raportu jako pacjenci z dodatnim wynikiem na COVID-19.

Portal Facta.news zwraca uwagę, że lekarze i członkowie ekipy telewizyjnej mają założone kombinezony ochronne, rękawiczki, maski. A dlaczego pacjent leży w czarnej koszulce, zamiast w ubiorze ochronnym? Bo zgodnie z wytycznymi Głównego Instytutu Zdrowia podległego włoskiemu Ministerstwu Zdrowia pacjenci przebywający na sali szpitalnej nie muszą nosić odzieży ochronnej. Maska chirurgiczna jest zalecana tylko pacjentom z objawami oddechowymi COVID-19 (duszność, kaszel), ale nie musi być stosowana, jeśli nie jest tolerowana przez pacjenta.

Autor:  Krzysztof Jabłonowski
Źródło:  Konkret24, Facta.news; zdjęcie: Facebook

Pozostałe

"Myśliwi w USA postrzelili człowieka jelenia". To fake news

Dwaj myśliwi mieli postrzelić 31-mężczyznę, ponieważ był ucharakteryzowany na jelenia, a na głowie miał poroże - poinformowały niektóre polskie media. Informacja jest zmyślona i pochodzi z satyrycznego portalu, a polscy internauci wykorzystali ją do szerzenia hejtu.

Nie, to nie jest zdjęcie dziecka, którego matka zmarła przy porodzie

Wyrazy współczucia kierują polscy internauci pod adresem ojca klęczącego przy swoim nowo narodzonym dziecku - fotografia tej sceny krąży w sieci. Według opisu maluch stracił matkę przy porodzie. Jak sprawdziliśmy, zdjęcie pochodzi z 2018 roku, a rodzina jest w komplecie.

Alarmujący wskaźnik testów pozytywnych w Polsce: nie kontrolujemy pandemii

Ponad 45-procentowy wskaźnik testów pozytywnych na koronawirusa w Polsce pokazuje, że nie znamy prawdziwej skali pandemii. A według WHO przekroczenie granicy 20 proc. sytuuje państwo na najwyższym poziomie transmisji wirusa w społeczności. Żeby móc mieć kontrolę nad pandemią, trzeba zmienić system testowania - radzą eksperci.

Prezes Pfizera sprzedał udziały, bo "wie, że szczepionka to lipa"? Firma: powód był inny

Gdy prezes Pfizera sprzedał swoje akcje za prawie 5,6 mln dolarów w dniu, w którym firma poinformowała o skuteczności swojej szczepionki na COVID-19, w sieci zaczęły krążyć domysły. Jedna z tez brzmi: prezes sprzedał udziały firmy, bo wie, że szczepionka nie jest skuteczna. Pfizer zaprzecza i wyjaśnia, dlaczego do sprzedaży doszło akurat tego dnia.