Pranie hasztagu – jedna z metod współczesnej dezinformacji

Dezinformacja na Bliski WschodzieShutterstock

Sieć fałszywych profili na Bliskim Wschodzie w ramach dezinformacji stworzyła hasztag uderzający w premiera Libii i tak go wypromowała, że trafił do portali informacyjnych. Nazywa się to praniem hasztagu. Tę oraz inne techniki dezinformacji na Twitterze opisują badacze ze Stanford Internet Observatory.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Najnowszy raport przygotowany przez Stanford Internet Observatory w ramach programu Cyber Policy Center opisuje, jak twórcy dezinformacji udoskonalają taktykę, dostosowując się do trendów w sieci. Punktem wyjścia była akcja, w ramach której Twitter usunął tysiące kont zidentyfikowanych jako nieautentyczne – co oznacza, że prowadzone z nich działania wraz z publikowanymi treściami wskazywały na zdalne sterowanie przez zewnętrzny podmiot.

Po tej akcji naukowcy z Internet Observatory (działającego na Uniwersytecie Stanforda w Dolinie Krzemowej) poprosili administrację Twittera o udostępnienie im listy usuniętych kont wraz z publikowanymi tam wpisami. Otrzymali spis ponad 20 tys. profili operujących na terytorium Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu, Serbii, Hondurasu i Indonezji (najwcześniejsze były z 2009 roku). Przeanalizowali 91 mln wpisów, które opublikowano z kont przed ich usunięciem, i sporządzili szczegółowe raporty dotyczące poszczególnych regionów. Z punktu widzenia schematów działania dezinformacji uwagę zwracają opracowania dotyczące Bliskiego Wschodu i Serbii.

Niebezpieczny jingoizm

Według deklaracji założycieli kont z Arabii Saudyjskiej, ZEA i Egiptu miały się one skupiać na polityce krajowej. Lecz specjaliści z Uniwersytetu Stanforda wskazują, że jeśli już pojawiały się na tych profilach treści odnoszące się do spraw kraju, zwykle były "niebywale i żarliwie patriotyczne". Używają nawet brytyjskiego określenia jingoizm oznaczającego napastliwy nacjonalizm, a nawet szowinizm połączony z agresją wobec innych krajów.

Właśnie agresja w stosunku do Libii, Turcji, Kataru i Iranu stanowiła trzon dezinformacyjnych działań autorów kont z Arabii Saudyjskiej, ZEA i Egiptu.

Po przeanalizowaniu schematów działań, reklamodawców i źródeł ruchu usuniętych profili, naukowcy stwierdzili, że za dezinformacją stały te same grupy, które w przeszłości operowały innymi usuniętymi kontami publikującymi antytureckie, antykatarskie i antyirańskie treści. Część prowadziła zlikwidowane we wrześniu 2019 roku profile obsługiwane przez firmę DotDev, a pozostałe – przez saudyjską firmę cyfrowego marketingu Smaat (jej profile zdjęto z Twittera we wrześniu 2019 roku). To znaczy, że twórcy dezinformacji, którzy zostali kiedyś usunięci z Twittera, wrócili z tą działalnością pod innymi nazwami.

Kto winien epidemii

Schemat działań dezinformujących stron i kont był standardowy. Wykorzystywały popularne w danym okresie tematy - głównie religijne i sportowe - by zyskiwać obserwujących, a następnie między neutralne wpisy przemycać agresywne, dezinformujące treści.

Bezpośrednio przed usunięciem przez Twittera mocno na tych profilach wykorzystywano temat koronawirusa. Dzięki temu zwiększano ich zasięgi – bo temat był bardzo aktualny i ludzie szukali informacji na ten temat - a wątki dotyczące epidemii przemycano do nieprawdziwych treści, informując m.in. że to Turcy odpowiadają za rozprzestrzenienie się COVID-19 na Bliskim Wschodzie.

Pranie hasztagu

Najbardziej efektywną akcją usuniętej grupy ponad 5 tys. kont było stworzenie i wypromowanie hasztagu #Sarradż_zdrajca_Libii. Śledztwo w poszukiwaniu źródeł tego sformułowania doprowadziło specjalistów od dezinformacji do rozpracowania grupy i jej usunięcia.

Premier Libii Fajiz as-Sarradż i prezydent Turcji Recep Erdogan pod koniec listopada 2019 roku podpisali porozumienie, w którym ustalili przebieg granicy swoich stref ekonomicznych na Morzu Śródziemnym. Dokument został skrytykowany m.in. przez Unię Europejską, USA i Cypr, a także regionalnych przeciwników obu krajów - czyli Arabię Saudyjską, ZEA i Egipt. Do akcji krytykowania tego porozumienia, a także postaci samego Sarradża, wykorzystano grupę nieautentycznych kont na Twitterze.

Badacze Uniwersytetu Stanforda ustalili, że hasztag #Sarradż_zdrajca_Libii po raz pierwszy został użyty 8 grudnia przez konto @Mo8ardQatar. Autor wpisu przekazał m.in., że "Zjednoczone Emiraty Arabskie są państwem pokoju" i użył tego hasztagu. Po raz kolejny #Sarradż_zdrajca_Libii pojawił się w jego wpisie już cztery minuty później, a następny po kolejnych siedmiu minutach. W trzecim z postów @Mo8ardQatar pisał już wprost o porozumieniu między Libią a Turcją jako o "kradzieży" i zamieścił zdjęcie Sarradża z Erdoganem. Kolejne konta, które zaczęły używać hasztagu, wykorzystały te same lub podobne fotografie w swoich wpisach. Wskazywało to na skoordynowane działanie.

Powtarzające się zdjęcia i grafiki w pierwszych wpisach promujących hasztag Stanford Internet Observatory

Hasztag zaczął momentalnie zdobywać popularność dwa dni później - 10 grudnia. Między godziną 10 a 13 nastąpił skokowy wzrost, podczas którego opublikowano jedną czwartą wszystkich wpisów z hasztagiem #Sarradż_zdrajca_Libii.

Wykres częstotliwości używania hasztagu #Sarradż_zdrajca_Libii między 9 a 13 grudnia 2019 roku Stanford Internet Observatory

Następnie hasztag zaczęto masowo udostępniać wraz z grafikami, memami i animacjami atakującymi Sarradża. Układ graficzny ilustracji był identyczny z tym wykorzystywanym wcześniej przez usunięte konta należące do firmy DotDev.

Po akcji masowego udostępniania rozpoczęto kolejną fazę procesu, którą autorzy raportu określają jako pranie hasztagu. Na krytykującym premiera Sarradża kanale na YouTube – Libya's Channel – opublikowano nagranie dotyczące rosnącej popularności hasztagu o libijskim premierze. W opisie stwierdzono, że stosując ten hasztag, "za pomocą tweetów ze swoich kont wielka liczba libijskich obywateli pokazała, że jest dotknięta umową Sarradża z Turcją. Uważają ją oni za zdradę kraju przez premiera".

To spowodowało, że tematem zainteresowały się opiniotwórcze portale informacyjne. 13 grudnia 2019 roku artykuł sugerujący, że "duża liczba Libijczyków opublikowała wpisy z hasztagiem", pojawił się na portalu Albawabhnews.com. "Każdy tweet umieszczony w artykule jako przykład Libijczyka autentycznie używającego hasztagu pochodził z konta, które zostało [potem] zawieszone" – informują autorzy raportu Internet Observatory. Podobne teksty o popularności hasztagu opublikowały portale Mobtada.com, Nabd.com i Youm7.com.

W ten sposób twórcy dezinformacji osiągnęli swój cel. Sprawiając wrażenie, że hasztag pojawia się we wpisach wielu autentycznych osób, wprowadzili własną narrację o premierze-zdrajcy do wiarygodnych portali - a tym samym do debaty publicznej.

Koordynacja czasowa

Badacze z Internet Obserbatory podkreślają skoordynowanie akcji popularyzacji hasztagu z działaniami podejmowanymi przez generała Chalifę Haftara. To przywódca samozwańczej Libijskiej Armii Narodowej (ANL), która stanowi alternatywny i nieuznawany przez ONZ ośrodek władzy w Libii. Od kwietnia 2019 roku siły ANL prowadziły ofensywę na stolicę kraju – Trypolis, w którym stacjonuje rząd Sarradża.

Ogłoszenie "decydującej bitwy o wyzwolenie Trypolisu" przez Haftara nastąpiło 12 grudnia. Badacze z uniwersytetu skojarzyli ten termin ze wzmożeniem kampanii popularyzacji hasztagu o premierze Sarradżu - trwała 10 i 11 grudnia. "To sugeruje, że kampania mogła być skoordynowana z jego [Haftara – red.] siłami. Nie byłby to pierwszy raz, gdy Haftar ogłosił atak na Trypolis w tym samym czasie, gdy jego regionalni poplecznicy rozpoczęli kampanię hasztagową" – komentują autorzy raportu.

W podsumowaniu dodają, że "obok hasztagu pojawiło się kilka innych stronniczych narracji: że Iran, Katar i Turcja są przyczyną terroryzmu i korupcji na świecie; że prezydent Erdogan wysyła najemników do Libii, ponieważ boi się Haftara; że porozumienie morskie było próbą powstrzymania sił Haftara; że Erdogan chce kontrolować zasoby Libii za pośrednictwem rządu Sarradża i że sam premier sprzedaje swój kraj".

Twitter był główną, choć nie jedyną platformą działań twórców antytureckiej i przeciwnej Sarradżowi narracji. Facebook usunął co najmniej 40 stron i kont, które w ramach sztucznie napędzanego ruchu powielały takie narracje. Do ich rozpowszechniania używano m.in. Instagrama, gdzie publikowano te same grafiki, co w twitterowych wpisach.

Wpisy na Instagramie również były opatrzone popularyzowanym hasztagiem o premierze LibiiStanford Internet Observatory

Serbska mobilizacja podczas protestów

Dezinformacja związana z Arabią Saudyjskiej, Syrią czy wymienioną także w raporcie Indonezją może się nam wydawać dość odległym problemem - ale raport o takich działaniach w Serbii pokazuje, że podobne schematy są wykorzystywane również w Europie.

Serbska kampania to przykład działań mających zbudować pozycję jednego polityka kosztem innych. Wykorzystano w niej ok. 8,5 tys. kont, gdzie opublikowano w ciągu kilku lat ponad 43 mln wpisów. "Działały wspólnie, żeby dopingować prezydenta Aleksandara Vuczicia i jego partię, atakować jego oponentów i zwiększać popularność oraz widoczność innych treści służącym tym celom".

Jednak aż 85 proc. z tych kont jedynie udostępniało wiadomości z innych profili. Czyli tylko 15 proc. wpisów zostało stworzonych przez dezinformujące profile. To jedna z cech wskazująca na istnienie siatki rozpowszechniającej dane komunikaty, często utożsamianej z tzw. farmą trolli.

Naukowcy pokazali na wykresie, w którym momencie nastąpił gwałtowny wzrost aktywności zlikwidowanych kont. "Podczas gdy niektóre konta były aktywne już w 2009 roku, sieć zaczęła nabierać tempa w połowie 2018 roku" – piszą. "Tuż przed rozpoczęciem protestów '1 wobec 5 milionów'" – dodają.

Wykres z liczbą tweetów publikowanych przez sieć kont. Wyraźny wzrost zaczyna się na przełomie sierpnia i września 2019 rokuStanford Internet Observatory

Wspomniane protesty rozpoczęły się na przełomie listopada i grudnia 2019 roku. Były wyrazem sprzeciwu wobec rosnącej brutalności autorytarnej władzy prezydenta Aleksandra Vuczicia i jego Serbskiej Partii Postępowej (SNS), która rządzi bałkańskim krajem od 2016 roku. Protesty w ramach akcji "1 wobec 5 milionów" odbywały się regularnie aż do marca tego roku, kiedy to zostały przerwane z powodu epidemii koronawirusa.

Wpisy z usuniętych już kont miały obniżyć publiczne poparcie dla protestów – atakowano w nich polityków serbskiej opozycji, którzy włączali się w akcję. Wykorzystywano przy tym hasztagi #PočeloJe (#zaczęłosię) i #1od5miliona (#1wobec5milionów), żeby trafić bezpośrednio do osób interesujących się protestami.

Masowy fałszywy ruch

Drugą, popularniejszą taktyką stosowaną przez sieć profili, było promowanie i szerowanie wpisów, których autorzy atakowali polityków opozycji. Badacze podają przykład wpisu Dragana Vuczicievicia, redaktora naczelnego jednego z prorządowych dzienników, który w wulgarny sposób obrażał jednego z liderów protestów, opozycyjnego polityka Borko Stefanovicia. Pod wpisem komentarze wpisano z 64 kont (później usuniętych z Twittera).

Wpis Vuczicievicia z zasłoniętymi komentarzami zawieszonych kontStanford Internet Observatory

Tworzenie złudzenia ogromnych zasięgów i zainteresowania społecznego było ważnym elementem działania zlikwidowanej siatki kont. 96 proc. przeanalizowanych wpisów nie uzyskało żadnych polubień, 98 proc. - żadnych komentarzy, a 99,9 proc. nie było przez nikogo cytowanych. To pokazuje, że jedynym celem działalności takich kont było stworzenie wrażenia, że takie wpisy jak ten Dragana Vuczicievicia są popularne w społeczeństwie.

Z drugiej strony, jednocześnie cała ta siatka kont promowała pozytywny wizerunek prezydenta Vuczicia. Jego konto zostało wspomniane ponad 6 mln razy, a jego wpisy podane dalej ponad 1,7 mln razy.

Sposobów rozpowszechniania pozytywnego przekazu o Vucziciu było wiele. Poza masowym udostępnianiem jego wpisów, tysiące kont udostępniały także artykuły przychylne prezydentowi. Tylko że według wyliczeń Internet Observatory 40 proc. wszystkich linków udostępnianych przez siatkę kont stanowiły odnośniki do zaledwie dwóch portali: oficjalnej strony partii SNS i tabloidu "Informator" należącego do… Dragana Vuczicievicia.

Skala robi wrażenie: łącznie udostępniono 14,8 mln linków do portali popierających politykę prezydenta Vuczicia.

"Vuczić walczy jak lew dla Serbii!"

Oczywiście najprostszym sposobem budowania pozycji prezydenta w internetowej społeczności były wychwalające go wpisy typu: "Nasi emeryci doceniają prezydenta Vuczicia, widzą, że szczerze walczy jak lew dla Serbii! #Vučic" "Serbia jest z Vucziciem! #Vučic #SNS".

Autorzy raportu podsumowują, że "choć nie udało się ustalić dokładnego powiązania między siecią kont a SNS, to - biorąc pod uwagę zawartość tych kont i czas, w którym były aktywne - nie ma wątpliwości, że miały zwiększyć szanse wyborcze Vuczicia na początku 2017 roku i zwalczać akcję '1 wobec 5 milionów' w latach 2018-2020".

Aleksander Vuczić z SNS wygrał wybory prezydenckie w 2017 roku w pierwszej turze, zdobywając 55,06 proc. głosów.

Autor: Michał Istel / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Sutterstock

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości

Sprawa Ryszarda Cyby, skazanego za zabicie działacza PiS, to przykład, jak można robić politykę, budując wśród wyborców poczucie zagrożenia. Niekoniecznie w zgodzie z prawdą i faktami. A także jak brak oficjalnych informacji i reakcji na fakty rodzi fałsz, który trudno powstrzymać.

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

"Więzienie opuścił morderca". Kalendarium szerzenia paniki

Źródło:
Konkret24

Nagranie z manifestacji jest prawdziwe, wśród demonstrantów jest wiele osób o ciemnej karnacji. Publikując ten film, Sławomir Mentzen straszy "powstawaniem nowych meczetów i zdejmowaniem krzyży". Wyjaśniamy, na czym polega manipulacja lidera Konfederacji.

Mentzen: "tak wygląda Warszawa". Manipuluje

Mentzen: "tak wygląda Warszawa". Manipuluje

Źródło:
Konkret24

Na kolejnych spotkaniach z wyborcami i w kolejnych wypowiedziach publicznych kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki powtarza te same twierdzenia - nie zawsze zgodne z prawdą. Niektóre powtarza szczególnie chętnie i często.

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Dziesięć nieprawd Karola Nawrockiego

Anna Bryłka z Konfederacji twierdzi, że "cały czas zwiększa się liczba wydawanych zezwoleń na pracę" cudzoziemcom. Według polityków koalicji rządzącej jest odwrotnie. Kto ma rację? Sprawdziliśmy statystyki.

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Zezwoleń na pracę dla cudzoziemców więcej czy mniej? Mamy dane

Źródło:
Konkret24

"Unijna złodziejka!", "zamordyzm", "źle się to kojarzy" - tak internauci komentują nową inicjatywę unijną. Twierdzą, że Komisja Europejska będzie mogła przejmować prywatne oszczędności obywateli i przeznaczać je jako inwestycje w swoje projekty. Przekaz powtarzają politycy prawicy. Jest fałszywy.

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

UE szykuje "zamach na oszczędności"? Chodzi o pewną strategię

Źródło:
Konkret24

Sławomir Mentzen opowiada na spotkaniach z wyborcami, że stopień przestępczości w Niemczech gwałtownie wzrósł po napływie imigrantów - i jako "dowód" zestawia dane dotyczące Algierczyków i Japończyków. Choć istnieją takie liczby, to jednak takie ich przedstawienie jest manipulacją i wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Mentzen woli Japończyków od Algierczyków. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"Wzruszające", "serce ściska", "szacunek dla pieska" - komentują internauci zdjęcia mające pokazywać uroczystość pożegnania policyjnego psa w jednej z jednostek. To obrazy wprawdzie poruszające, ale nieprawdziwe.

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

"Niewdzięczna służba, dzięki piesku". Pogrzeb, którego nie było

Źródło:
Konkret24

- Singapur wydaje znacznie mniej niż Polska, a mimo to ma znacznie lepszy system ochrony zdrowia - przekonuje Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta RP. Wyjaśniamy, czego nie mówi o singapurskim systemie, a co powinniśmy o nim wiedzieć, by się z nim porównywać.

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Mentzen porównuje Singapur do Polski. O czym nie mówi?

Źródło:
Konkret24

Europoseł PiS Piotr Mueller alarmuje, że Unia Europejska planuje zabronić wymiany różnych części auta, jeśli dojdzie do ich usterki. Twierdzi, że nowe samochody będą musiały iść na złom. Uspokajamy: to nieprawda.

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Piotr Mueller: nowe auto trzeba będzie oddać na złom. Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Antyimigrancki hejt wzbudza rozpowszechniane w mediach społecznościowych - między innymi przez polityków PiS - nagranie z Wrocławia. Widać na nim gromadzących się na ulicy cudzoziemców, a ironiczny opis głosi, że to "przyjazd inżynierów". Politycy opozycji informują wręcz, że to "inżynierowie z Afryki sprowadzani przez PO i Tuska". To fałsz.

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

"Inżynierowie z Afryki" przyjechali do Wrocławia? Skąd to nagranie

Źródło:
Konkret24

Ponad 50 zgłoszonych komitetów wyborczych, ponad 40 zarejestrowanych. O co chodzi? Raczej nie o wygraną w wyborach. To skutek paradoksu polskiego prawa. Tłumaczymy, jakie są korzyści z rejestracji komitetu wyborczego, który jednak zarejestrowanego kandydata nie ma.

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

44 komitety wyborcze zarejestrowane. Wśród nich "semiwirtualne"

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA "nie wie", na jakiej podstawie Dania rości sobie prawa do Grenlandii. Nie sądzi, "żeby to było prawdą". Jednak tak właśnie jest, w dodatku wiele lat temu zwierzchnictwo Danii nad wyspą uznały także Stany Zjednoczone.

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Dlaczego Grenlandia jest duńska? Trump "nie wie, czy to prawda"

Źródło:
Konkret24

Zwolennicy kawy z mlekiem i cukrem oburzają się na rzekomy zakaz, który ma wprowadzić Unia Europejska. "Co będzie następne? Zakaz soli?", "idiotyzmy" - komentują. Podstawą tych fałszywych doniesień jest artykuł jednego z polskich serwisów, który opatrznie zrozumiano. Wyjaśniamy, co naprawdę ograniczy UE.

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

UE "zakazuje mleka i cukru w kawie"? Czegoś innego

Źródło:
Konkret24

Ilu policjantów brakuje w całym kraju? Kilka tysięcy? Kilkanaście? Opozycja włączyła temat braków kadrowych w policji do kampanii prezydenckiej, ale problem ten istnieje od lat. Zwiększanie liczby etatów w czasach Zjednoczonej Prawicy nie pomogło.

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Ilu policjantów brakuje w kraju? Cztery garnizony dominują

Źródło:
Konkret24

W Warszawie zacznie rzekomo obowiązywać "ustawa o aresztowaniu dzwonów kościelnych" czy "likwidacja kościelnych dzwonnic" - alarmują politycy opozycji i internauci. Wszystko z powodu pewnego projektu grupy radnych, który wykorzystano do tej manipulacji.

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Trzaskowski "chce uciszyć kościelne dzwony"? Skąd ten przekaz

Źródło:
Konkret24

Co oznacza mała czarna gwiazdka przy niektórych cenach? Tak duński właściciel sieci Netto postanowił pomóc klientom bojkotować amerykańskie produkty. Według polskich internautów to rozwiązanie ma się też pojawić w sklepach sieci w naszym kraju. Wyjaśniamy.

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Bojkot amerykańskich produktów także w Polsce? Jeszcze nie

Źródło:
Konkret24

Polscy internauci alarmują, że Unia Europejska chce zabronić korzystania z plastikowych dowodów osobistych. Podstawą jest artykuł jednego z serwisów, który nie do końca podał prawdę.

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

"Pożegnaj się z dowodem osobistym"? Co planuje UE

Źródło:
Konkret24

"Tak było. Ale teraz nikt nie pamięta"; "przy obecnej demografii to nie wróci" - komentują internauci rozsyłane w sieci zdjęcia, które mają przedstawiać kolejki do urzędów pracy za pierwszych rządów Donalda Tuska. Sprawdziliśmy, kiedy powstały te zdjęcia.

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Kolejki do urzędów pracy "za Tuska"? Również w czasach PiS

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w Polsce i na świecie rozsyłają rzekomy materiał francuskiego dziennika o sondażu dotyczącym popularności polityków. Według niego 71 procent Francuzów uważa, że byłoby im lepiej pod rządami Władimira Putina. Nic tu jednak nie jest prawdziwe.

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

71 procent Francuzów woli Putina od Macrona? Mamy wyjaśnienie "Le Figaro"

Źródło:
Konkret24

Kandydat PiS na prezydenta Karol Nawrocki - a za nim politycy tej partii - od kilku dni rozgłaszają, że "rząd po cichu przepchnął przepisy", które pozwolą stawiać wiatraki 500 metrów od domostw. Po pierwsze, przyjmowanie i konsultowanie projektu odbywało się otwarcie i zgodnie z procedurami. Po drugie, ustawa nie została jeszcze przegłosowana.

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

PiS: "rząd po cichu przepchnął przepisy". A naprawdę?

Źródło:
Konkret24

Na spotkaniach z wyborcami Szymon Hołownia mówi między innymi o problemach demograficznych Polski. W Częstochowie przedstawił nawet, jak wygląda tam trend spadkowy urodzeń. Czy ma rację?

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Ile dzieci rodzi się w Częstochowie? Hołownia wylicza, my sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje nagranie mające udowadniać, że Ukraińcy wykorzystują wojnę do propagandy. Tymczasem ten film jest przykładem prorosyjskiej dezinformacji. Przekaz o "wojennych aktorach" nie jest nowy, sposób stworzenia fałszywki również.

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

"Aktorka z frontu"? Nie, ale "ciemny lud kupuje"

Źródło:
Konkret24

Twórcom tych stron chodzi nie tylko o przemycanie rosyjskich punktów widzenia do polskiego internetu. Dzięki takim witrynom można też cytować rosyjskie media państwowe, w Polsce zakazane. A w kanałach rosyjskich pokazywać, że "polskie media" podzielają rosyjską wizję świata. Oto 10 portali, przed którymi przestrzegamy. Szerzą prokremlowską dezinformację.

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Sieć prorosyjskich portali oplata Polskę. Oto 10 przykładów

Źródło:
Konkret24

Posłowie Konfederacji - między innymi Sławomir Mentzen i Bartłomiej Pejo - przekonują, że średni wiek polskich rezerwistów wynosi 50 lat. Sprawdziliśmy, skąd biorą taką informację i co na to resort obrony.

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Konfederacja o "średnim wieku rezerwistów": 50 lat. Źródło jest niewiarygodne

Źródło:
Konkret24

Dyskusja o szczepieniach na błonicę - po wykryciu pierwszego od lat przypadku tej choroby - stała się dla środowisk antyszczepionkowych pretekstem do szerzenia kolejnej teorii. Ich zdaniem nagłaśnianie tematu błonicy to sposób na wypromowanie pakietu krztuścowego. Eksperci ostrzegają przed tą dezinformacją.

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Błonica a pakiet krztuścowy. Jest różnica? Jest

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump ma być winny temu, że w Chinach nie będzie można więcej zjeść amerykańskiej wołowiny. Władze w Pekinie w odpowiedzi na nałożone cła rzekomo anulowały import tego mięsa ze Stanów Zjednoczonych. Rzeczywiście w tej kwestii zaszły zmiany, ale zawieszenie dostaw do Chin dotyczy wołowiny z innych krajów.

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Chiny "anulowały" import wołowiny z USA? Nie stamtąd

Źródło:
Konkret24, Snopes