Pandemia w odwrocie? Tak mówią władze, lecz szpitale utrzymują stan gotowości

koronawirusPAP | Leszek Szymański

Minister zdrowia twierdzi, że coraz więcej osób jest odpornych na koronawirusa, a epidemia ma trend spadkowy. Epidemiolodzy nie zgadzają się z taką oceną danych o zachorowaniach. Ich zdaniem epidemia nie wygasa. Jak sprawdziliśmy, szpitale są wciąż utrzymywane w stanie gotowości epidemicznej.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

Słowa premiera Mateusza Morawieckiego, które wypowiedział w Kraśniku 30 czerwca na spotkaniu z wyborcami Andrzeja Dudy: "Śmiało idźcie do urn wyborczych 12 lipca" - komentowało wielu epidemiologów. Premier przekonywał na kolejnych spotkaniach z wyborcami, że w Polsce jest coraz mniej zachorowań na koronawirusa. W Konkret24 pokazaliśmy, że raporty Ministerstwa Zdrowie o epidemii nie wskazywały, by trend zachorowań był malejący.

Premier: "Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca"
Premier: "Trzeba pójść na wybory tłumnie 12 lipca"tvn24

W przedwyborczy piątek 10 lipca w sukurs premierowi przyszedł minister zdrowia Łukasz Szumowski. Był gościem Programu I Polskiego Radia. Gdy prowadząca wywiad dziennikarka powiedziała, że dane resortu pokazują, iż od jakiegoś czasu dzienna liczba nowych ozdrowieńców przewyższa dzienną liczbę nowych zakażeń, minister skomentował: "To znaczy, że epidemia ma trend spadkowy, coraz więcej osób tak naprawdę jest już odporna, jest bezpieczna".

Potem przytoczył dane dotyczące badań przesiewowych na koronawirusa w grupie seniorów wybierających się do sanatoriów. "Ta ilość osób chorych w populacji jest bardzo, bardzo mała. To jest poniżej 1,7 promila, czyli blisko 19 tysięcy zbadanych osób, które jadą do sanatoriów. Tylko 30 z nich miała wirusa. To pokazuje, że tego wirusa naprawdę jest niewiele" - przekonywał Szumowski.

Po wyborach, na poniedziałkowym spotkaniu z mediami 13 lipca, minister podał uaktualnione informacje o wynikach testów wśród seniorów. "Coraz lepsze dane, ponad dwadzieścia kilka tysięcy badań przesiewowych osób, które jadą do sanatoriów. Liczba dodatnich wyników wśród tych osób to jest jedna dziesiąta procenta - to jest 34 osoby. To pokazuje, że tak naprawdę w ogromnym badaniu przesiewowym, populacyjnym (...) osób, które jadą do sanatoriów, mamy znikomą ilość aktywnego wirusa" - stwierdził minister Szumowski.

Wirusolodzy i lekarze, z którymi rozmawiał Konkret24, nie w pełni zgadzają się z taką interpretacją danych. A "stan zapewnienia właściwego przygotowania podmiotów leczniczych" przesłany nam przez Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że szpitale są utrzymywane w gotowości epidemicznej, przygotowane na potencjalne nasilenie epidemii oraz przyjęcie nawet kilku tysięcy chorych z COVID-19.

Około 200 nowych przypadków dziennie, więcej zdrowieje

Do 15 lipca w Polsce wykryto 38 721 zakażeń COVID-19. W sumie wyzdrowiały 28 492 osoby. To 73,5 proc. wszystkich do tej pory zakażonych. Od marca na koronawirusa zmarły 1594 osoby.

Nadal dziennie wykrywanych jest ok. 200 przypadków koronawirusa. W tym miesiącu najwięcej wykryto dotychczas 1 lipca - 382, najmniej 6 lipca - 205.

Między 29 czerwca a 5 lipca zachorowało 2043 osób, a zmarło 78. W tygodniu od 6 do 12 lipca zachorowań było 1941, zmarło 55 osób.

Liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce w kolejnych dniach (od początku epidemii)tvn24 | ministerstwo zdrowia

W ostatnich dwóch analizowanych pełnych tygodniach wzrosła liczba osób wyzdrowiałych z koronawirusa: między 29 czerwca a 5 lipca ministerstwo informowało o 3198 ozdrowieńcach, między 6 a 12 lipca - o 3402 (osoby, które uzyskały negatywny wynik testu na koronawirusa po tym, jak najpierw otrzymały pozytywny).

Od 15 czerwca do 15 lipca dzienna liczba wyzdrowiałych częściej przewyższa dzienną liczbę nowych przypadków COVID-19.

Dzienna liczba nowych przypadków koronawirusa oraz dzienna liczba wyzdrowiałych (od 15 czerwca do 15 lipca 2020 roku)tvn24 | ministerstwo zdrowia

14 lipca po raz pierwszy od 17 czerwca to dzienna liczba zakażonych (267) była wyższa niż liczba wyzdrowiałych (247). Za to dzień później Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 736 kolejnych wyzdrowiałych. Była to druga najwyższa dzienna liczba ozdrowieńców w analizowanym przez nas okresie. Więcej osób wyzdrowiało tylko 27 czerwca (754).

"Za wcześnie mówić, że epidemia wygasa"

Czy więc powyższe dane świadczą o tym, że "epidemia ma trend spadkowy" i "tego wirusa jest naprawdę niewiele"?

"Z tych danych wynika, że szczyt zachorowań na tę chwilę minął, ale nie można powiedzieć nic więcej" -odpowiada Emilia Skirmuntt, wirusolożka z Uniwersytetu w Oksfordzie. Podkreśla, że "ilość wykrytych przypadków jest cały czas na tym samym poziomie i nic nie stoi na przeszkodzie temu, żeby mogła zacząć znowu rosnąć".

"Jest jeszcze o wiele za wcześnie, żeby mówić o tym, że epidemia wygasa. Można raczej mówić, że wyrównuje się, co może oczywiście prowadzić do powolnego wygasania, ale równie dobrze może też skończyć się następnym wzrostem liczby zachorowań" - ostrzega epidemiolożka.

- Ludzie wybrali się do sanatorium, czuli się zdrowi i znikomy ich procent okazał się mieć koronawirusa. Te dane trzeba inaczej interpretować: zdarza się wyjątkowo, że u ludzi starszych i schorowanych choroba przebiega bezobjawowo - uważa profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu. - Tak trzeba to interpretować, a nie szczycić się, że wirusa nie ma - dodaje.

Natomiast dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert do spraw zakażeń z Narodowego Instytutu Leków, zwraca uwagę, że dane, które podaje ministerstwo, są głęboko niedoszacowane - że w rzeczywistości wiemy tylko o nikłym procencie wszystkich zakażeń. Według niego niedoszacowanie jest na poziomie 30-krotnym, czyli na podstawie badań wiemy zaledwie o kilku procentach zachorowań rzeczywistych.

Doktor Grzesiowski podkreśla, że liczba dzienna nowych zakażeń jest na stałym poziomie. Pokazują to trendy tygodniowe i dwutygodniowe. Czyli - jego zdaniem - w Polsce właściwie od początku kwietnia jest stały poziom zachorowań.

Wyniki testów nie potwierdzają odporności

Zdaniem ekspertów również za wcześnie jest, by oceniać stan odporności na koronawirusa w społeczeństwie.

"Tak naprawdę nikt na świecie nie wie, czy po przechorowaniu COVID ta odporność się pojawia i jak długo ona trwa. Na ten moment jest jeszcze o wiele za wcześnie, byśmy byli w stanie to stwierdzić, bo pandemia trwa dopiero od kilku miesięcy" - podkreśla wirusolożka Emilia Skirmuntt. Wyjaśnia, że aktualne dane pokazują, iż reinfekcje na przestrzeni kilku miesięcy od pierwszego zakażenia się nie zdarzają.

Pytana, jaki procent społeczeństwa powinien nabrać odporności, by wykształcić tzw. odporność stadna, która powstrzyma SARS-CoV2 przed rozprzestrzenianiem się, odpowiada: "W tej chwili szacuje się, że około 45-65 procent, więc o wiele więcej niż to, co oszacowano na podstawie testów na przeciwciała".

- Odporność stadna zaczyna się od 70-80 procent zakażonych w całej populacji. Tego nie mamy w Polsce - mówi natomiast prof. Krzysztof Simon. - Fakt, przypadków zachorowań statystycznie jest znacznie więcej, niż podają wyniki testów. Jednak nadal ich liczba jest za mała, by mówić o odporności stadnej. To co Brytyjczycy i Szwedzi chcieli osiągnąć, decydując: "niech młodzi przechorują, a starsi zostaną w domach", nie wyszło i skończyło się wysoką skalą zgonów. Nie jest to model akceptowalny - uważa prof. Simon.

Doktor Paweł Grzesiowski informuje, że posiadanych badań wynika, że około 3 proc. populacji przechorowało COVID-19 do maja. Według niego by mówić o jakieś odporności populacyjnej, trzeba mieć przynajmniej 50-60 proc. przechorowań. Dlatego on uważa, że w dalszym ciągu jesteśmy dziewiczym obszarem dla wirusa, co jest skutkiem prawidłowego i wprowadzonego na czas locdownu, który przyniósł oczekiwany efekt w postaci spowolnienia transmisji wirusa

Zajęte ok. 23 proc. przygotowanych łóżek

Komentując wypowiedzi premiera, że wirus już jest niegroźny, prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, pytał na początku lipca w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej": "To dlaczego setki, jeśli nie tysiące łóżek na oddziałach zakaźnych stoi pustych, bo nadal mają być gotowe na wypadek, gdyby były potrzebne chorym na COVID-19?".

Rzeczywiście, na to, że epidemia jest w odwrocie, nie wskazuje utrzymywana wciąż liczba szpitali jednoimiennych i łóżek na oddziałach zakaźnych. Z danych przekazanych nam przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że szpitale nadal są gotowe na przyjęcie dużej liczby chorych na koronawirusa. Jak wskazuje prof. Simon, liczby te wskazują, że jesteśmy "w miarę przygotowani"na ewentualne zaostrzenie się epidemii.

12 marca resort zdrowia zapowiedział utworzenie 19 szpitali jednoimiennych zakaźnych. Kolejne trzy powstały później. Jak podało nam Ministerstwo Zdrowia 6 lipca, wciąż działa 20 szpitali jednoimiennych.

W marcu szpitale dysponowały ok. 3 tys. łóżek na oddziałach zakaźnych - pisaliśmy w Konkret24. Ministerstwo Zdrowia informowało, że do dyspozycji było 10 100 respiratorów.

Natomiast według danych resortu z 13 lipca dla pacjentów z COVID-19 potencjalnie wymagających hospitalizacji przygotowanych były 6752 łóżka w szpitalach jednoimiennych i szpitalach zakaźnych

- Na 2788 takich łóżek w szpitalach zakaźnych zajętych było 654 - czyli 23,4 proc.

- Na 3 964 takich łóżek w szpitalach jednoimiennych zajętych było 927 - czyli 23,3 proc.

- Na 1188 respiratorów - 626 w szpitalach jednoimiennych i 562 w szpitalach zakaźnych - w pierwszych wykorzystywane były 63 respiratory, w drugich - 11.

Respiratory zarezerwowane dla pacjentów z COVID-19 stanowią 10,7 proc. wszystkich dostępnych w Polsce. 17 czerwca w szpitalach było 11 029 respiratorów, w marcu - 10 100.

Jak poinformowało nas Ministerstwo Zdrowia: "wszystkie szpitale jednoimienne, z wyłączeniem szpitali w województwie mazowieckim oraz śląskim, poza obowiązkiem leczenia pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2 w wydzielonych do tego rodzaju działalności komórkach organizacyjnych, zostały zobowiązane przez wojewodów do realizacji świadczeń zdrowotnych zakontraktowanych przez Oddziały Wojewódzkie Narodowego Funduszu Zdrowia dla pacjentów innych niż z podejrzeniem zakażenia bądź zakażonych wirusem SARS-Co-2".

Szpitale jednoimienne w województwach śląskim i mazowieckim pozostają przeznaczone wyłącznie dla pacjentów z podejrzeniem zakażenia i zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2. Wynika to m.in. z sytuacji epidemicznej w tych województwach.

Według prof. Krzysztofa Simona dane ministerstwa pokazują, że jesteśmy w miarę przygotowani na ewentualnie zaostrzenie epidemii w sezonie jesienno-zimowym. Choć on osobiście jest przeciwnikiem takiej instytucji jak szpital jednoimienny - zdaniem profesora "należy pilnie rozbudować aktualną bazę zakaźną o więcej izolatek, tak aby nie demolować istniejących szpitali o innym profilu".

"Przekształcanie niektórych oddziałów na rezerwowe oddziały zakaźne było oczywiście potrzebne, ale teraz trzeba się z tego wycofać i jednocześnie rozbudowywać oddziały zakaźne - gdzie się da - o 20-30 takich łóżek, izolatek. Bo obecnie personel, lekarze i pielęgniarki sprawujący opiekę nad pacjentami z COVID-19, nie mogą udzielać świadczeń medycznych pacjentom z innymi chorobami zakaźnymi" - mówi prof. Simon.

Autor: Gabriela Sieczkowska / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Leszek Szymański/PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP | Leszek Szymański

Pozostałe wiadomości

Przeciwnicy farm wiatrowych triumfują: oto rolnik wziął sprawy w swoje ręce i zwalił wiatrak postawiony na jego terenie. Nagranie robi furorę w sieci, a rolnik opisywany jest jako bohater. Nieważne, że nie zgadzają się ani wskazywany kraj, ani podawane powody zdarzenia. Gdy obraz odpowiada emocjom i pasuje do przekazu - szczególnie politycznego - prawda przegrywa.

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Rolnik się wkurzył i wiatrak zburzył. Dlaczego? Nieważne, ale pasuje do tezy

Źródło:
TVN24+

"Pomimo że są tak daleko, to miga. Dziadostwo" - mówi kobieta na nagraniu mającym pokazywać, jakie problemy mają właściciele domów stojących niedaleko wiatraków. Film notuje miliony wyświetleń w sieci i budzi skrajne komentarze. Uspokajamy: to efekt bardzo rzadki i nie wpływa negatywnie na zdrowie.

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

"Życie 500 metrów od wiatraka". Co to za efekt?

Źródło:
Konkret24

Polscy pogranicznicy mają rzekomo zmuszać Ukraińców na granicy do rozbierania się aż do bielizny, bo szukają banderowskich tatuaży. To dezinformacja generowana przez rosyjską propagandę, ale wykorzystująca bieżące wydarzenia w Polsce.

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Polacy "rozbierają Ukraińców do bielizny"? Kreml gra nastrojami w Polsce

Źródło:
Konkret24

"Najtańsza ze wszystkich" jest energia produkowana z węgla z kopalni "Bogdanka" - uważa poseł Radosław Fogiel. Jedną sprawą jest jednak koszt wydobycia surowca, a zupełnie inną - koszt wytworzenia z niego energii.

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Energia z "Bogdanki" jest "najtańsza ze wszystkich"? Co myli poseł PiS

Źródło:
Konkret24

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24