"Tego nie pokaże TV" - zapewniał jeden z użytkowników Twittera, udostępniając filmik, na którym widać, jak grupa czarnoskórych mężczyzn demoluje ulicę. Dodawał, że nagranie wykonano w niedzielę wieczorem w Monachium. Mimo że jest autentyczne, nie pochodzi jednak z tego roku z Niemiec, a do jego interpretacji ważny jest kontekst wydarzeń.

Na trwającym nieco ponad minutę nagraniu widać, jak spora grupa czarnoskórych, w większości zakapturzonych mężczyzn idzie ulicą miasta, demolując napotkane po drodze przedmioty, głównie kwietniki. Dźwięk filmu jest bardzo zniekształcony, dlatego na tej podstawie nie można ustalić, w jakim języku porozumiewają się widoczne na nim osoby.

Polskojęzyczne konto na Twitterze "Green Manalishi", które udostępniło nagranie, nie jest bardzo popularne. Na stałe obserwuje je niespełna 70 osób. Grający na emocjach filmik o demolowaniu ulicy spotkał się jednak ze zdecydowanie większym zainteresowaniem - polubiło go ponad 700 osób, a 530 podało dalej. Według narzędzia Crowdtangle, w sumie dzięki podaniom dalej, mogło dotrzeć nawet do 23 tys. użytkowników portalu.

"Wczoraj wieczorem w Monachium. Dostałem od kolegi. Tego nie pokaże TV" - opisał film udostępniający internauta.

"Ubogacenie kulturowe" vs "#fakenews"

Opublikowany w poniedziałek 4 listopada filmik szybko spotkał się ze skrajnymi reakcjami użytkowników Twittera.

Niektórzy z nich nie weryfikowali prawdziwości informacji podanych przez autora i komentowali nagranie tak, jakby rzeczywiście pochodziło z tego roku ze stolicy Bawarii. "Niemcy w 2019 nie umieją zaprowadzić porządku?", "Goście Merkel zadomawiają się w Monachium", "Niemcy ubogacili swój kraj w Bawarii, najbogatszym, katolickim kraju związkowym. Każdy Niemiec emanuje wdzięcznością dla Merkel i Tuska za dzieło na miarę 2 ostatnich tysiącleci. Tusk w nagrodę za zasługi ma zastać szefem jakiejś międzynarodówki. Europa Sorosa!" - brzmiały niektóre z komentarzy. Nawiązania do "ubogacania kulturowego" pojawiało się w nich bardzo często.

Wpis podał dalej również pracujący w telewizji publicznej Jacek Łęski, który udostępniane nagranie opatrzył komentarzem: "W Monachium już przygotowania do Świat Bożego Narodzenia i Sylwestra? Nie za wcześnie trochę?".

Równie dużą grupę komentujących stanowili jednak internauci, którzy od razu wskazywali, że podane informacje o filmie są nieprawdziwe. Sugerowali, że wideo nie pochodzi z Niemiec, tylko z Włoch i że nie zostało nagrane w ostatnich dniach, a w 2018 roku. "To klasyczny przykład #fakenews, tweeta mającego wzbudzić negatywne emocje w stosunku do imigrantów, który równie dobrze mógłby być napisany cyrylicą" - skomentowała jedna z użytkowniczek.

Fact-checkingowy portal Sprawdzam AFP, który również zajął się wyjaśnianiem tej sprawy, wskazuje, że film był udostępniany w ostatnich dniach także na Facebooku z podpisem "wczoraj w Monachium, a w mediach cisza". Zobaczyło go prawie 2 tysiące osób.

Zamieszki po zabójstwie

Ustalenie prawidłowego czasu, miejsca oraz przede wszystkim kontekstu nagrania materiału jest możliwe dzięki wprowadzeniu jednej z klatek nagrania do wyszukiwarki obrazów Yandex. Sugeruje ona, że podobne kadry pojawiały się już wcześniej w artykule włoskiego portalu notizie.it. Jego tytuł brzmi: "Florencja, zamieszki w centrum po zabójstwie Senegalczyka".

Wynik z wyszukiwarki Yandex
Wynik z wyszukiwarki Yandex Foto: Yandex

W tekście z marca 2018 roku wyjaśniono, że zamieszki i dewastowanie stolicy Toskanii wybuchły po tym, jak Włoch Roberto Pirrone zastrzelił 54-letniego Senegalczyka Idy Diene, ulicznego sprzedawcę. W trakcie przesłuchania zabójca zapewnił, że morderstwo nie było motywowane rasowo. Policjanci w rozmowie z agencją Reuters dodali, że w momencie oddawania strzału Włoch znajdował się w stanie silnego wzburzenia, ponieważ chwilę wcześniej usiłował popełnić samobójstwo.

Nie wszyscy uwierzyli jednak w taką wersję wydarzeń. Dzień wcześniej we Włoszech odbyły się wybory parlamentarne, w których większość uzyskała centroprawicowa koalicja. W jej skład weszły antyimigranckie partie, które w kampanii w swojej retoryce negatywnie wypowiadały się o przybywających do Włoch migrantach z Afryki. Notizie.it podaje także, że zamordowany Senegalczyk był spokrewniony z Sambem Modou, który również zginął z rąk ekstremisty w 2011 roku.

W zamieszkach wzięło udział ponad 500 osób, które zebrały się na moście, na którym doszło do morderstwa, a następnie część z nich przeszła ulicami Florencji, demolując część z nich i ścierając się z policją. Demonstranci wykrzykiwali między innymi wulgarne słowa pod adresem ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salviniego, lidera antyimigranckiej Ligi Północnej.

Celowo zniekształcony dźwięk

Oryginalne nagranie, które na Twitterze zostało przedstawione w błędnym kontekście, można znaleźć na kanale włoskiego dziennika "La Reppublica" w serwisie YouTube. Nie tylko jest ono w lepszej rozdzielczości, ale także można na nim usłyszeć, co krzyczą demonstranci.

Wznoszone przez nich hasła to "basta, basta" oraz "basta nazisti", co po włosku znaczy "dosyć, dosyć" oraz "koniec z nazistami". Na tej podstawie można stwierdzić, że dźwięk w nagraniu zamieszczonym na Twitterze został zniekształcony celowo. W ten sposób autor chciał ukryć, że język używany przez grupę demolującą ulicę to włoski, a nie niemiecki.

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; Zdjęcie tytułowe: YouTube/LaRepubblica

Pozostałe

Jak jedzą muzułmanki w nikabach? Kolejni nabrani na satyryczny filmik

Co jakiś czas w sieci powraca nagranie dwóch muzułmanek w restauracji, które ubrane w nikaby jedzą spaghetti. Zasłona na twarz utrudnia tę czynność, przez co jedna z nich używa dosyć nietypowej techniki, co w sieci wywołuje negatywne komentarze na temat muzułmanów. Filmik jest jednak częścią brytyjskiego programu satyrycznego, a jedzenie z nikabem na twarzy wygląda inaczej.

Pozor! Wielbłąd w czeskich górach to nie fejk

Zdjęcie wielbłąda na ośnieżonej drodze w czeskich Górach Izerskich zdobyło niemałą popularność w mediach społecznościowych. Jest prawdziwe. Właściciel sfotografowanego zwierzęcia potwierdził Konkret24, że Bak - bo tak wielbłąd ma na imię - rzeczywiście wydostał się z zagrody lokalnego mini zoo, ale już do niego wrócił.

Żołnierz uderzył prowokującego mężczyznę? Nie, to eksperyment społeczny

Filmik z brytyjskim wartownikiem uderzającym mężczyznę, który wcześniej go prowokował, za pośrednictwem konta rzecznika policji Mariusza Ciarki trafił do polskich stacji telewizyjnych jako ostrzeżenie przed możliwymi konsekwencjami takich zachowań. W rzeczywistości nagranie było częścią eksperymentu społecznego, który miał tylko zbadać reakcje świadków. Brali w nim udział aktorzy.

Wycinka drzew, wiatraki i wieżowce, czyli głuchy telefon fake newsów

Kilka ogólnopolskich portali podało nieprawdziwe informacje o budowie farmy wiatrowej w Niemczech. Wbrew doniesieniom, pod inwestycję nie wycięto 240 hektarów lasu w rezerwacie. Nieprawdziwa jest również informacja o budowie wieżowców w ramach inwestycji i o braku zainteresowania sprawą wśród organizacji ekologicznych.

Ani ostrzeżenie, ani "inspirująca prowokacja", tylko element filmowej scenografii

Znany internauta i użytkownik Twittera Eryk Mistewicz zamieścił zdjęcie komunikatu francuskiego miasta Limoges, ostrzegającego kobiety przed samotnym poruszaniem się po ulicach. Część komentujących ten wpis uznała to za przestrogę przed niebezpieczeństwem ze strony imigrantów. Tymczasem jest to element scenografii do filmu na kanwie historii francuskiego mordercy kobiet.

Strzał w plecy do nieuzbrojonego Palestyńczyka. To wideo nie jest fejkiem

Część internautów wątpi w autentyczność krążącego od soboty w mediach społecznościowych wideo. Widać na nim, jak izraelscy funkcjonariusze oddają strzał w plecy nieuzbrojonego Palestyńczyka. Nagranie jest prawdziwe, pochodzi sprzed półtora roku. Jak informują izraelskie media, mężczyzna został raniony gumową kulą, a w ciągu kilku tygodni śledczy mają w tej sprawie skierować do sądu akt oskarżenia.

Czy matka uratowała dziecko, które wpadło do studzienki? Tak, w Rosji

W sieci popularne jest wideo, na którym widać, jak podczas spaceru dziecko wpada do studzienki kanalizacyjnej, ale dzięki szybkiej interwencji matki udaje się je wyjąć. Internauci zastanawiali się, czy jest prawdziwe i gdzie zostało wykonane. Wideo jest autentyczne, pochodzi z Rosji, a w związku z nim dochodzenie prowadzi prokuratura.