Minister Kowalczyk, wycinka drzew i korniki, które nie są motylami

Ścięte drzewa z Puszczy Białowieskiej wyjeżdżają. Kornik zostajeFakty TVN

Obok znanych już argumentów ministerstwa środowiska, dotyczących zasadności prowadzenia wycinki w Puszczy Białowieskiej z powodu niszczącej działalności kornika drukarza, uwagę internautów przykuł fragment wywiadu ministra środowiska Henryka Kowalczyka, w którym stwierdził, że kornik przepoczwarza się w motyla.

Pokazujemy, co jest prawdą, a co fałszem
Weryfikujemy fake newsy, sprawdzamy dane, analizujemy informacje z sieci

W wywiadzie dla telewizji internetowej Wsensie minister środowiska Henryk Kowalczyk mówił o propozycji kolejnej wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Chodzi o aneksy do planu urządzania lasu na terenie trzech nadleśnictw - Białowieża, Browsk i Hajnówka. Wycinka miałaby umożliwić usuwanie drzew stanowiących zagrożenie pożarowe lub bezpieczeństwa. Na stronie internetowej ministerstwa przedstawiono je jako "dobre propozycje dla Nadleśnictw z terenów Puszczy Białowieskiej".

Chodzi o plany usunięcia prawie 155 tys m3 drzew w ciągu trzech lat. W komunikacie prasowym ministerstwo podkreśla, że 72 proc. z nich zostanie wyciętych poza właściwym obszarem puszczy, w lasach porolnych i na terenie jednostki wojskowej. Celem wycinki, jak przekonuje resort, nie jest pozyskanie drewna, a zapobieżenie pożarom, czy niebezpieczeństwu związanym z upadkiem martwych drzew na drogi, czy szlaki turystyczne. Propozycje ministerstwa są teraz w trakcie konsultacji.

Puszcza rok po korniku
Puszcza rok po kornikuTVN24

Kornik motylem?

Uwagę internautów przykuły wypowiedziane w czasie wywiadu słowa Henryka Kowalczyka dotyczące walki z kornikiem drukarzem. Zdaniem ministra szkodnik poczynił już takie szkody, że puszcza "jest nie do uratowania". Zgodnie z informacjami ministerstwa, liczba obumarłych drzew w Puszczy Białowieskiej to obecnie aż 2,5 miliona.

Dalej minister stwierdził: "Nikt nie wynalazł innej metody zwalczania kornika drukarza, jak tylko wycięcie zaatakowanych drzew i wywiezienie, zanim ten kornik zacznie fruwać, czyli przepoczwarzy się z larwy na motyla". Użytkownicy mediów społecznościowych szybko wytknęli mu błąd dotyczący ostatniej części wypowiedzi.

"Według ministra (niszczenia) środowiska Henryka Kowalczyka larwa kornika przepoczwarza się w MOTYLA. Aha" - napisała użytkowniczka Twittera.

"[Minister] twierdzi, że puszcza jest nie do uratowania a larwa kornika przepoczwarza się 'na motyla'. Zdajemy sobie sprawę, że trudno być kompetentnym w każdej dziedzinie", skomentowała Fundacja Dzika Polska.

"Komisja Europejska, UNESCO i setki naukowców nie mogą się mylić. Panie ministrze - Pańscy doradcy prowadzą Pana niewłaściwą drogą, na której porażkę poniósł Pański poprzednik. Piła i siekiera nie są dobrymi narzędziami do ratowania Puszczy", stwierdził ponadto autor wpisu.

Nie motyl, ale latać potrafi

- Kornik drukarz jest chrząszczem. Chrząszcze, motyle, muchówki, błonkówki to są różne rzędy owadów. Ten brak elementarnej wiedzy u ministra leśnictwa wydaje się być nieprawdopodobny - oburza się Jacek Kurzawa, autor specjalistycznej entomologicznej strony Entomo. - Jest mi bardzo przykro, gdy pomyślę, że los jedynego, ostatniego lasu naturalnego w Europie zależy od decyzji człowieka o zupełnym braku wiedzy na temat przyrody - dodaje.

Więcej zrozumienia dla tej części wypowiedzi ministra Kowalczyka wykazuje entomolog dr hab. Tomasz Mokrzycki ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W rozmowie z Konkret24 potwierdza, że kornik to chrząszcz, "więc nie może przepoczwarczyć się w motyla". - Tu bym za bardzo nie krytykował ministra, ponieważ wiedza o owadach wśród Polaków jest bliska zeru, niestety - dodaje Mokrzycki i zwraca uwagę, że przyczynia się do tego także "straszenie ludzi owadami" przez niektóre media.

W wypowiedzi dla Konkret24 entomolog podkreśla jednak, że kornik drukarz potrafi fruwać. Nie latają młodsze stadia rozwojowe tego chrząszcza. "Larwa żyje pod korą", dodaje Kurzawa.

"Puszcza Białowieska jest nie do uratowania"

O ile wypowiedź ministra dotyczącą przepoczwarzania się kornika drukarza w motyla można uznać za pomyłkę, warto zwrócić także uwagę na jego argumentację dotyczącą zasadności wycinki w Puszczy Białowieskiej. Henryk Kowalczyk powtarza znane już uzasadnienie o konieczności zastosowania tej metody w walce z kornikiem drukarzem.

W wypowiedzi dla Wsensie.tv minister środowiska wyraził pogląd, że część błędów związanych z ochroną Puszczy Białowieskiej popełniono w związku z lobbingiem organizacji ekologicznych.

"Pierwszym podstawowym błędem było, że w 2012 r. zmniejszono limit wycięć drzew w Puszczy Białowieskiej" – mówił Henryk Kowalczyk i przekonywał, że decyzja ta doprowadziła do postępującej gradacji kornika. W dalszej części wywiadu podkreślał, że "w tej chwili tak naprawdę Puszcza Białowieska jest nie do uratowania, jeśli chodzi o kornika drukarza i drzewa iglaste". Minister powtarzał też, że celem propozycji nowej wycinki w Puszczy jest obecnie wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa, a nie obrona przed szkodnikiem.

02.08.2017 | Ścięte drzewa z Puszczy Białowieskiej wyjeżdżają. Kornik zostaje
02.08.2017 | Ścięte drzewa z Puszczy Białowieskiej wyjeżdżają. Kornik zostajeMarzann Zielińska | Fakty TVN

Cięcie jest metodą, tyle że nieskuteczną

"Nikt nie wynalazł innej metody zwalczania kornika drukarza, jak tylko wycięcie zaatakowanych drzew i wywiezienie zanim kornik zacznie fruwać", twierdzi Kowalczyk. W opinii dr hab. Tomasza Mokrzyckiego ta część wypowiedzi ministra jest zgodna z prawdą.

- Instrukcja Ochrony Lasu nakazuje w nadleśnictwach wyszukiwanie zasiedlonych przez kornika drzew i usuwanie przed wylotem nowego pokolenia korników – wskazuje Mokrzycki. - Preparaty chemiczne w tym przypadku nie są skuteczne, a pułapki feromonowe bardziej służą monitorowaniu liczebności korników, wybranych kilku gatunków, niż zwalczaniu – podkreśla.

W opinii entomologa, wycinka jest skuteczna jednak przy niewielkiej liczbie osłabionych drzew. Leśnicy są wówczas w stanie wyszukać większość zasiedlonych przez korniki roślin i je wyciąć.

Przy dużej liczbie drzew nie ma jednak takiej możliwości. - Musielibyśmy zatrudnić całą armię ludzi – podkreśla Tomasz Mokrzycki. - Poza tym w Puszczy są rezerwaty, park narodowy, gdzie zawsze kornik przetrwa – dodaje.

- Musimy pamiętać, że kornik jest skutkiem choroby, a leczyć należy przyczynę, a nie objawy - komentuje Jacek Kurzawa. - Przyczyn sytuacji należy dopatrywać się choćby w nadmiernym udziale świerka (nasadzeniach) w Puszczy, które teraz kornik wyrównuje. Przyroda się sama reguluje, nie trzeba tego postrzegać zaraz jako tragedii - uważa.

"Pora przyzwyczaić się do innej puszczy"

Zdaniem dr hab. Tomasza Mokrzyckiego najważniejszym problemem jest osłabienie świerka na masową skalę, obserwowane nie tylko w Polsce.

- Świerk ma płytki system korzeniowy, więc reaguje na nawet niewielkie wahania poziomu wód gruntowych – podkreśla ekspert. - Do tego dochodzi wysoka temperatura powietrza, która skraca rozwój kornika, wydłużenie sezonu wegetacyjnego, co ma wpływ na większą liczbę pokoleń kornika drukarza w ciągu roku – dodaje.

Ekspert SGGW ze zdziwieniem odbiera słowa ministra Kowalczyka, jakoby w wyniku działalności kornika Puszcza Białowieska była "nie do uratowania". - Najwyższa pora przyzwyczaić się do innej puszczy, z dużo mniejszym udziałem świerka, a większym drzew liściastych – wskazuje Mokrzycki.

Cięcie skuteczne, jeśli wykonane w odpowiednim czasie

O trudnościach związanych ze stosowaniem wycinki jako metody walki ze szkodnikiem mówił również w 2017 roku Martin Schroeder, profesor entomologii leśnej na Szwedzkim Uniwersytecie Rolniczym w Uppsali w wywiadzie dla serwisu "Nauka w Polsce", prowadzonego przez Polską Agencję Prasową.

Profesor Schroeder przyznał, że teoretycznie można ograniczyć populację kornika poprzez usunięcie w odpowiednim czasie dużej części zasiedlonych przez niego drzew. - W praktyce szereg trudności utrudnia osiągnięcie tego celu – stwierdził Schroeder. - Przede wszystkim drzewa muszą być usunięte w momencie, gdy korniki mają wciąż formę larwy lub poczwarki – podkreślił.

Jak przekonuje Schroeder, korniki w chwili, gdy osiągną już stadium dorosłe, podczas wycinki pozostają w lesie wraz z odpadającą korą. - Okres, w którym zaatakowane drzewa powinny być usunięte, jest dość krótki – wyjaśnił w rozmowie z PAP.

Cięcia sanitarne – "ekstremalnie trudne"

Profesor Schroeder podkreślił również, że jednorazowa wycinka drzew zaatakowanych przez kornika nie rozwiązuje problemu, a las musi być monitorowany przez większość lata. - Zaatakowane drzewa wciąż mają zielone igły i mogą być rozrzucone w krajobrazie leśnym, więc ich znalezienie jest trudne – podkreślił Schroeder i dodał, że w sytuacji gdy wiele drzew atakowanych jest jednocześnie, problemem mogą być nawet ograniczone zasoby sprzętu służącego do wycinki.

- Podsumowując - uważam, że z powodu wspomnianych problemów ekstremalnie trudno jest zakończyć trwającą, wielkoskalową gradację kornika przy pomocy cięć sanitarnych – powiedział PAP profesor Schroeder. Zaznaczył jednocześnie, że fakt ten nie oznacza, że nie należy stosować cięć sanitarnych podczas gradacji kornika. - Jeśli gradacja ma miejsce w lasach gospodarczych, wycinanie grup zasiedlonych drzew może być opłacalne – podkreślił.

W opinii naukowca cięcie może powstrzymać kornika w konkretnym drzewostanie i może być opłacalne ze względu na możliwość pozyskania surowca. Schroeder dodał jednak, że koszty pozyskania drzew są relatywnie wysokie, gdy ich grupy są zbyt małe.

(08.2017) "Działanie, jakie w tej chwili prowadzą Lasy Państwowe, nie będzie skuteczne z punktu widzenia powstrzymania gradacji kornika"
(08.2017) "Działanie, jakie w tej chwili prowadzą Lasy Państwowe, nie będzie skuteczne z punktu widzenia powstrzymania gradacji kornika"tvn24

W wywiadzie dla "Nauki w Polsce" profesor Schroeder podkreślił również, że w przypadku, gdy celem jest ochrona procesów ekologicznych i bioróżnorodności, rozsądnym podejściem może być niepodejmowanie żadnych działań przeciwko kornikowi.

- Należy z naciskiem podkreślić, że rozmawiamy o Puszczy Białowieskiej, czyli o jedynym naturalnym lesie w Europie, a nie rozmawiamy o uprawie leśnej Lasów Państwowych, którą sobie LP posadziły - podkreśla Jacek Kurzawa. - W ostatnich latach na terenie całej Polski nasiliło się zwiększone pozyskiwanie drewna, które przyjęło rozmiary dewastacji środowiska naturalnego, w którym żyjemy, to chyba wszyscy widzą. Przeniesienie tego procesu dewastacji do Puszczy Białowieskiej jest historycznym niewyobrażalnym błędem - podsumowuje.

Autor: Krzysztof Jabłonowski / Źródło: Konkret24; PAP

Źródło zdjęcia głównego: Fakty TVN

Pozostałe wiadomości

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje informacja, jakoby Biały Dom miał zażądać od prezydenta Zełenskiego założenia garnituru na spotkanie z prezydentem USA - i że to był warunek odbycia tego spotkania. Przekaz ten w polskiej sieci szeroko rozpowszechniały anonimowe konta. To narracja zgodna z prorosyjską dezinformacją, której celem jest dyskredytowanie prezydenta Ukrainy. Jednak nie ma potwierdzenia, że Biały Dom postawił taki warunek.

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Źródło:
Konkret24

"Czego amerykańskie media nie pokazały" - brzmi komentarz do rozpowszechnianego w mediach społecznościowych filmu. Ma przedstawiać scenę, gdy amerykańscy piloci "narysowali" na niebie gwiazdę dla Putina podczas szczytu na Alasce. Film robi wrażenie, ale nie wierzcie w te opisy - choć rosyjska propaganda bardzo próbuje nas do tego przekonać.

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy o ochronie polskiej wsi - w tym przed wyprzedażą ziemi obcokrajowcom. Teraz politycy przeciwnych opcji kłócą się, za których rządów sprzedano więcej polskiej ziemi. Obie strony jednak wprowadzają w błąd, prezentując dane albo wybiórczo, albo bez kontekstu. A ten jest istotny.

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

W sieci od lipca rozchodzi się przekaz, jakoby rolnicy byli karani "za korzystanie z własnej studni" - co wielu internautów rozumie jako sytuację nową, wymuszoną kolejnymi restrykcjami Unii Europejskiej. To manipulacja, choć kary rzeczywiście są - lecz za coś innego i nie od dzisiaj. Natomiast resort infrastruktury analizuje inny problem.

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

Źródło:
Konkret24