W czasie debaty nad wotum zaufania dla rządu Mateusza Morawieckiego premier odpowiadał na pytania dotyczące nie tylko kondycji samego rządu i wypełniania przez niego obietnic wyborczych, ale i kondycji polskiej ochrony zdrowia. Temperatura dyskusji była wysoka, a przywoływane przez premiera dane - choć oszczędne, to zasadniczo prawdziwe.

W środę, po wygłoszeniu ponadgodzinnego przemówienia, w którym Mateusz Morawiecki mówił o sukcesach swojego rządu, premier - w związku z głosowaniem nad wotum zaufania - odpowiadał na pytania posłów. Pośród wielu tematów pojawiły się takie zagadnienia jak górnictwo, system podatkowy, reformy emerytalne oraz służba zdrowia.

Odnosząc się do tego ostatniego, premier podziękował ministrowi zdrowia Łukaszowi Szumowskiemu oraz ministrowi cyfryzacji Markowi Zagórskiemu za "wszystko, co zrobili w swoich obszarach". Następnie odniósł się do dwóch kwestii związanych z polskim systemem ochrony zdrowia - planowanych programów: onkologicznego i kardiologicznego oraz skrócenia kolejek.

O ile te dwa pierwsze są na etapie początkowym i pilotażowym, jeśli chodzi o kolejki, można posłużyć się konkretnymi danymi.

Krótsze kolejki, mniej kwalifikujących się do operacji

- Mówiliście państwo o kolejkach. Otóż o 125 tysięcy osób skróciła się kolejka do operacji zaćmy. Czy to jest nic? – pytał Mateusz Morawiecki.

Premier odwołał się tym samym do zmian, jakie Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadziły na przełomie czerwca i lipca tego roku. Najważniejsze z nich dotyczyły zmodyfikowanych zasad kwalifikacji do zabiegów usunięcia zaćmy. Zgodnie z nimi pacjent chcący się zapisać do kolejki nie może mieć większej ostrości wzroku niż 60 proc. Takie zmiany, razem z tzw. weryfikacją oczekujących, czyli sprawdzeniem czy pacjenci nie zapisali się "na zapas", miały znacząco skrócić kolejki osób czekających na usunięcie zaćmy.

Narodowy Fundusz Zdrowia przekazał Konkretowi24 dane z ostatnich trzech lat dotyczące liczby osób oczekujących na taką operację. Pokazują one, że na samym początku rządów Prawa i Sprawiedliwości długość kolejki rosła, ale od maja 2016 roku rozpoczął się stopniowy spadek, który trwa do dziś. W ostatnim miesiącu, z którego pochodzą dostępne dane - listopadzie 2018 roku - osiągnęła rekordowo niski poziom. Na operację zaćmy czekało łącznie 384 tysiące osób. W listopadzie 2015 r. były to 542 tysiące, czyli o prawie 160 tys. więcej.

Trudno wskazać, do jakiego okresu odnosił się premier Morawiecki, gdy mówił o skróceniu kolejki o 125 tysięcy osób. Od momentu objęcia przez niego urzędu premiera (grudzień 2017) do listopada, spadek ten wyniósł ok. 113 tysięcy. Do liczby 125 można się zbliżyć porównując np. listopad 2017 i ten sam miesiąc rok później - kolejki skróciły się wtedy o 123 tys. osób. W tym, od momentu wprowadzenia nowych zasad kwalifikacji do zabiegu oraz weryfikacji "pacjentów widmo", a więc od lipca 2018 roku, kolejka do operacji zaćmy zmniejszyła się o 65 tysięcy osób.

Innym wskaźnikiem dotyczącym długości kolejek jest wskaźnik średniego czasu oczekiwania za zabieg. Zgodnie z najnowszymi danymi pochodzącymi z oficjalnej strony NFZ, pacjent chcący poddać się operacji zaćmy pod koniec maja, powinien czekać 134 dni w przypadku pilnym i 480 dni w przypadku stabilnym. To kolejno w przybliżeniu 4,3 miesiąca i nieco ponad 1,3 roku oczekiwania.  W porównaniu do poziomów wskaźników z poprzednich lat, sytuacja się poprawiła.

Zaraz po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości - w grudniu 2015 roku - czas oczekiwania dla przypadków stabilnych wynosił 586 dni, czyli ponad rok i siedem miesięcy. Rok później - na koniec 2016 roku - sytuacja jeszcze się pogorszyła. Pacjenci w przypadkach stabilnych byli zmuszeni czekać w kolejce średnio 11 dni dłużej. Pozytywny trend rozpoczął się dopiero w 2017 roku, ponieważ według stanu na koniec grudnia czas skrócił się do 512 dni - a więc o ponad dwa miesiące, i jest kontynuowany.

Narodowy Instytut Onkologiczny - pilotaż od stycznia

- Tak, rozpoczęły się prace nad Narodowym Instytutem Onkologicznym, nad kardiologią – mówił premier w odpowiedzi na pytanie posłów, odwołując się tym samym do dwóch swoich obietnic, które złożył w wygłoszonym przed rokiem exposé.

12 grudnia 2017 Mateusz Morawiecki zapewnił, że za jego kadencji powstaną dwa duże projekty w ramach służby zdrowia, związane z dwoma najczęstszymi powodami śmierci Polaków – nowotworami i chorobami układu krążenia. Sposobem na walkę z pierwszym z nich miała być budowa Narodowego Instytutu Onkologii, który - jak mówił premier - "będzie nie tylko miejscem, gdzie skutecznie leczy się nowotwory, ale również prowadzi się nowoczesne badania i terapię".

Kilka miesięcy po exposé premiera – w marcu 2018 roku – minister zdrowia Łukasz Szumowski powołał specjalny zespół do "opracowania projektu koncepcji organizacji i funkcjonowania" NIO. W toku prac zespołu doprecyzowano jednak, że Narodowy Instytut Onkologii nie będzie jednym budynkiem ani jedną instytucją, a raczej zintegrowanym programem opieki nad osobami chorymi na raka. Zmieniono także nazwę projektu. W dokumencie zatytułowanym "Koncepcja organizacji i funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej", kończącym prace stworzonej przez Szumowskiego komórki, przedstawiono podstawowe założenia KSO.

Pierwsza strona opublikowanego dokumentu
Pierwsza strona opublikowanego dokumentu Foto: Fundacja Alivia

Można przeczytać w nim, że na czele nowego ciała stać będzie Narodowa Rada Onkologii, wspierana przez Krajowe Ośrodki Koordynujące, a także Wojewódzkie Ośrodki Koordynujące i Ośrodki Uniwersyteckie. Jednym z głównych założeń programu jest zwiększenie wykrywalności nowotworów we wczesnych stadiach i wydłużenie 5-letnich przeżyć.

Narodowy Instytut Onkologii i Krajowa Sieć Onkologiczna to dokładnie to samo.

Łukasz Szumowski

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia z początku tego miesiąca, pilotaż programu Krajowej Sieci Onkologicznej ma ruszyć w dwóch województwach, dolnośląskim i świętokrzyskim, z początkiem nowego roku. Niezależnie od miejsca zamieszkania pacjent ma mieć zapewnioną kompleksową opiekę, zgodnie z przyjętą ścieżką postępowania terapeutycznego, oraz koordynatora, który poprowadzi go "za rękę" przez cały proces leczenia. W ramach pilotażu ma zostać uruchomione m.in. call center dla pacjentów onkologicznych, dzięki któremu będą mogli pozyskać pakiet istotnych informacji o leczeniu, w tym umówić wizytę.

Narodowy Program Zdrowia Kardiologicznego - ruszył pilotaż

Walkę z drugim problemem wspomnianym przez premiera w exposé i podczas dyskusji nad wotum zaufania – zgonami z powodów kardiologicznych – miał wspomagać Narodowy Program Zdrowia Kardiologicznego. W tym przypadku, podobnie jak przy NIO, są prowadzone prace nad projektem pod inną nazwą, który ma zająć się kwestiami kardiologicznymi. W listopadzie 2018 roku ogłoszono, że Ministerstwo Zdrowia wraz z Polskim Towarzystwem Kardiologicznym będą wdrażać pilotaż programu Kompleksowej Opieki nad Osobami z Niewydolnością Serca (KONS).

Jak można przeczytać na oficjalnej stronie resortu, zainaugurowany 7 grudnia "pilotaż jest wstępem do wprowadzenia programu KONS do codziennej praktyki placówek medycznych w całej Polsce, mającym pomóc w ocenie skuteczności praktycznej oraz w wypracowaniu optymalnego modelu organizacji udzielania świadczenia dla osób z niewydolnością serca". Do przeprowadzenia pilotażu wybrano sześć placówek z sześciu miast Polski, w tym m.in. Gdański Uniwersytet Medyczny i Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Na konferencji prasowej poświęconej KONS minister Szumowski odwołał się do treści exposé premiera Morawieckiego i zasugerował, że program ten będzie realizacją jego obietnicy o narodowym programie opieki kardiologicznej.

Choroby układu krążenia to najczęstsze przyczyny śmierci na świecie i w Polsce, odpowiadają za ponad 70 proc. wszystkich zgonów. Dlatego profilaktyka i ich leczenie są priorytetami rządu, zgodnie z zapowiedzią zawartą w exposé Premiera.

Łukasz Szumowski

Jak podczas prezentacji programu mówił prof. Piotr Ponikowski - prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego - "w żadnym innym kraju taki projekt nie jest jeszcze realizowany. Jeżeli KONS nie zawiedzie oczekiwań, to w roku 2021 zaproponujemy wdrożenie go do rutynowej praktyki klinicznej".

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie tytułowe: TVN24

Pozostałe

Czy Polska trafi do klimatycznego celu Unii Europejskiej? Dane EEA nie są optymistyczne

Polska może okazać się jedynym krajem Unii Europejskiej, który obecnie nie spełnia żadnego z trzech celów polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Takie dane przynosi najnowszy raport Europejskiej Agencji Środowiska (European Environment Agency) dotyczący postępu w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych, zwiększenia udziału odnawialnych źródeł energii w energetyce i ograniczeniu konsumpcji energii.

Hollywoodzka superprodukcja o Polsce to "wymysł dziennikarzy"? Bynajmniej

"Sformułowanie ‘hollywoodzka superprodukcja’ to jest wymysł dziennikarzy” - tak wiceminister kultury Jarosław Sellin odniósł się w radiowej rozmowie do kwestii realizacji we współpracy z kinematografią amerykańską filmu o polskich bohaterach. Jednak to między innymi prezes PiS Jarosław Kaczyński cztery lata temu, tuż przed wyborami parlamentarnymi, mówił o tym, by zebrać środki na "dwa, trzy wielkie filmy hollywoodzkie".

PiS szykuje "powrót projektu fanatyków"? Posłanka alarmuje, ale to zwykła procedura ustawodawcza

"Prawica chce zmusić Polki do donoszenia ciąży nawet gdy płód jest trwale i nieodwracalnie uszkodzony" – w taki sposób posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odniosła się na Twitterze do decyzji marszałek Sejmu o nadaniu numeru druku sejmowego obywatelskiemu projektowi ustawy zakazującej aborcji. Powrót tego projektu do Sejmu wynika jednak, na co posłance zwrócili uwagę inni użytkownicy Twittera, wprost z przepisów prawa.

Reasumpcja głosowania. Jak powinna wyglądać?

Nocny wybór członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa przebiegł w burzliwej atmosferze. Prowadząca obrady marszałek Elżbieta Witek przed podaniem wyników anulowała głosowanie i zarządziła ponowne. Regulamin Sejmu przewiduje możliwość reasumpcji, ale tylko po podaniu wyników głosowania i w razie "uzasadnionych wątpliwości". CIS w wydanym komunikacie stwierdziło, że anulowanie i powtarzanie głosowań to "wieloletni obyczaj parlamentarny".

Ilu sędziów zaczynało orzekanie jeszcze w PRL-u? Sprawdzamy słowa prezydenta

Prezydent Andrzej Duda zarzucił "wielu sędziom" związki z poprzednim ustrojem oraz orzekanie w stanie wojennym. Co dziesiąty sędzia sądów powszechnych i co najmniej 36 sędziów Sądu Najwyższego zaczynało swoją karierę w PRL-u. Trzech ze 101 obecnych sędziów SN orzekało w sprawach karnych w stanie wojennym, ale w sądach powszechnych i wojskowych. W obecnym składzie SN nie ma nikogo, kto byłby w tym sądzie w poprzednim ustroju.

Muzea, których nie można jeszcze odwiedzić, ale premier się już nimi pochwalił

W odpowiedzi na jedno z pytań po swoim expose premier Mateusz Morawiecki poinformował o "liście zakończonych inwestycji" w sferze kultury i wymienił nazwy sześciu muzeów. Żadne z nich nie znajduje się w państwowym rejestrze muzeów, obejmującym najważniejsze placówki muzealne, cztery są w stadium organizacyjnym, dwa pozostałe organizują wystawy tymczasowe, nie w swoich siedzibach.