Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą
Przebywający w areszcie Włodzimierz Karpiński przyjął mandat europosła
Źródło: Jan Błaszkowski/Fakty TVN
Na wiecu przez Sejmem Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to - jego zdaniem - obecny rząd "na głowie staje", by przestępców "z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". A jako przykład podał sprawę Włodzimierza Karpińskiego. Tyle że powiedział nieprawdę.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński uczestniczył 9 lipca w manifestacji przed Sejmem zorganizowanej przez opozycję w obronie aresztowanego księdza Michała O. i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Przebywają oni w areszcie w związku ze śledztwem dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. Politycy opozycji twierdzą, że są tam torturowani.

Kaczyński w swoim przemówieniu mówił o działaniach prokuratury wymierzonych w polityków Zjednoczonej Prawicy. Zarzucał rządzącym łamanie prawa, w tym Konstytucji RP: "Oni oskarżają nieustannie o przestępstwa ludzi naszej strony. A jednocześnie tam, gdzie te przestępstwa zostały naprawdę ponad wszelką wątpliwość już udowodnione, choć nie ma wyroków, tam na głowie stają, żeby tych ludzi z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". Po czym stwierdził:

FAŁSZ
Dwie osoby ustąpiły... Pierwsza była europarlamentarzystą, druga mogła być. Obydwie ustąpiły, żeby wyciągnąć Karpińskiego z więzienia.
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
9 lipca 2024

Tak więc według prezesa PiS - który swoją tezę przekazał publicznie zebranym - Platforma Obywatelska chciała "wyciągnąć" z aresztu w 2023 roku Włodzimierza Karpińskiego, polityka PO, byłego sekretarza w warszawskim ratuszu i byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL. I by móc to zrobić, dwie osoby będące przed Karpińskim na liście kandydatów KO do europarlamentu ustąpiły, czyli dla niego zrezygnowały z mandatu w PE.

Prezes PiS nie mówi prawdy.

Karpiński wychodzi z aresztu. PiS oburzony

Przypomnijmy: chodzi o wyjście Włodzimierza Karpińskiego z aresztu w listopadzie 2023 roku. Spędził tam niemal dziewięć miesięcy. Prokuratura oskarża go o przyjęcie prawie 5 mln zł łapówki w związku z tzw. aferą śmieciową. Wyjście Karpińskiego z aresztu oburzyło już wówczas polityków PiS i jak widać, oburza nadal.

W Konkret24 tłumaczyliśmy, jak doszło do tego, że Karpiński opuścił areszt. Otóż stało się tak w związku z objęciem przez niego mandatu europosła.

W wyborach w 2019 roku Karpiński wystartował bowiem w wyborach do Parlamentu Europejskiego - lecz się nie dostał. Nie wystarczyło zdobytych 3,5 tysiąca głosów. Najlepszy wynik wówczas z okręgu lubelskiego z listy Koalicji Obywatelskiej miał Krzysztof Hetman - 105 tysięcy głosów. Druga była Joanna Mucha z 70,3 tysiąca głosami. Trzeci - Riad Haidar, który zebrał 16,9 tysiąca głosów. Karpiński zajął wtedy czwarte miejsce.

Włodzimierz Karpiński zajął czwarte miejsce w wyborach do PE na liście KO w 2019 roku
Włodzimierz Karpiński zajął czwarte miejsce w wyborach do PE na liście KO w 2019 roku
Źródło: pkw.gov.pl

27 lutego 2023 roku Karpiński został zatrzymany przez Centralne Biuro Korupcyjne na polecenie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej. Przedstawiono mu popełniony wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami zarzut korupcyjny polegający na żądaniu od prezesa jednej ze spółek korzyści majątkowej w wysokości 2,5 proc. wartości zamówień publicznych uzyskiwanych od Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania w Warszawie w zamian za zmianę specyfikacji istotnych warunków zamówień publicznych. Jak podawała prokuratura, wartość zamówień wyniosła prawie 600 mln zł. Zarzuty obejmują przyjęcie przez Karpińskiego prawie 5 mln zł. Według ustaleń śledztwa czyny korupcyjne popełniano od kwietnia 2020 do grudnia 2022 roku w Warszawie.

Sąd zdecydował wówczas o areszcie dla Karpińskiego. Potem tymczasowe aresztowanie było przedłużane.

Dwoje polityków dostało się do Sejmu, trzeci zmarł

25 maja 2023 roku zmarł Riad Haidar. Natomiast 15 października 2023 roku w wyborach parlamentarnych w Polsce wystartował z sukcesem europoseł Krzysztof Hetman. Tym samym zwolniło się jego miejsce w PE. Zgodnie z przepisami w takich sytuacjach mandat przypada kolejnej osobie na liście danego komitetu wyborczego. W tym wypadku była to Joanna Mucha (70 tysięcy głosów) - tyle że ona też dostała się do Sejmu. Trzeci wynik miał Riad Haidar (16,8 tysiąca głosów), ale - jak wspomnieliśmy - zmarł kilka miesięcy wcześniej.

Kolejny na liście był właśnie Karpiński. Wyraził zgodę na objęcie mandatu i został wypuszczony z aresztu.

Zatem wbrew słowom Kaczyńskiego, żadne dwie osoby nie "ustąpiły", by Karpiński mógł wyjść z aresztu i objąć mandat europosła. Trudno bowiem traktować tak start Hetmana i Muchy w wyborach do Sejmu 15 października - których wyniku nie mogli przecież być pewni, a oboje weszli potem do rządu. Krzysztof Hetman został powołany na stanowisko ministra rozwoju i technologii (po czym w czerwcu tego roku znowu został wybrany do PE), a Joanna Mucha - na sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki. Stwierdzenie Kaczyńskiego, że zrobili to, "żeby wyciągnąć Karpińskiego z więzienia", uznajemy za niezgodną z faktami manipulację.

Czytaj także: