Obywatel wezwany przed komisję z "lex Tusk". Co może zrobić? Niewiele

Źródło:
Konkret24
Co w przypadku niestawienia się przed komisją badającą wpływy rosyjskie? RPO wyjaśnia
Co w przypadku niestawienia się przed komisją badającą wpływy rosyjskie? RPO wyjaśnia TVN24
wideo 2/5
Co w przypadku niestawienia się przed komisją badającą wpływy rosyjskie? RPO wyjaśnia TVN24

Zdaniem prawników obywatel, który zostanie wezwany przez komisję powstałą na podstawie ustawy "lex Tusk", będzie pozbawiony niemal wszelkich możliwości obrony. Przed komisją musi się stawić i musi zeznawać. Rzecznika Praw Obywatelskich wskazuje jednak, że sąd na jednym etapie będzie mógł próbować sprawdzić legalność działania całej komisji.

W dyskusji dotyczącej "lex Tusk" prawnicy wskazują na wielkie kompetencje planowanej speckomisji i ogromny zakres działania. Ustawę o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022 Sejm uchwalił 14 kwietnia; Senat 11 maja uznał, że ustawa narusza 23 przepisy Konstytucji RP i ją odrzucił, ale 26 maja Sejm odrzucił weto Senatu. Prezydent Duda podpisał ustawę 29 maja i zapowiedział, że skieruje ją w trybie następczym do Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa weszła w życie 31 maja. Powstała na podstawie "lex Tusk" komisja będzie mogła sięgnąć właściwie po niemal każdy dokument i wezwać każdego: polityków zajmujących kiedyś czy obecnie najwyższe stanowiska w państwie, samorządowców, urzędników, ludzi ze spółek Skarbu Państwa, dziennikarzy czy zwykłych obywateli.

CZYTAJ WIĘCEJ: Niezwykle szerokie uprawnienia. Co kryje "lex Tusk"

No właśnie. Jakie możliwości będzie miał obywatel, gdy w swojej skrzynce pocztowej znajdzie wezwanie od tej komisji na rozprawę? 31 maja w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 prof. Marcin Wiącek, rzecznik praw obywatelskich, wskazał jeden etap postępowania, w którym decyzje komisji mogłyby być kontrolowane przez sądy powszechne. Nie wykluczył nawet pytań prejudycjalnych i prób uruchomienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Europejskiego Trybunał Praw Człowieka (o tym dalej). Sprawdziliśmy z prawnikami - biorąc pod uwagę ustawę "lex Tusk" i inne procedury - co może obywatel, co może ta komisja, a co może niezależny sąd.

Gdy komisja wezwie obywatela na rozprawę

Na podstawie "lex Tusk" komisja może wezwać każdego. - Nawet osoby związane najwyższymi tajemnicami, z dostępem do ściśle tajnych dokumentów - wymienia w rozmowie z Konkret24 prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, konstytucjonalista i adwokat. Według art. 26 ust. 1 ustawy "osoba wezwana przez Komisję w charakterze świadka lub biegłego ma obowiązek, niezależnie od swojego miejsca zamieszkania, stawić się na wezwanie i złożyć zeznania". - Nie ma wyjścia. Zgodnie z przepisami jest obowiązek stawiennictwa. Nigdzie od tego nie można się odwołać. Jest to ostateczne. Niestawienie wiąże się z konsekwencjami - mówi prof. Gutowski.

Gdy obywatel odmówi pojawienia się przed komisją

Gdy obywatel nie stawi się przed komisją, może się to dla niego skończyć karami finansowymi. Artykuł 25 i art. 26 ust. 1 mówią bowiem o tym, że gdy prawidłowo wezwani: strona, świadek lub biegły nie stawią się bez uzasadnionej przyczyny na rozprawę, mogą zostać ukarani przez komisję grzywną do 20 tys. zł. A w razie ponownego niezastosowania się - do 50 tys. zł. Zaś art. 27 ust. 1 stanowi, że komisja na wniosek ukaranego obywatela, złożony w ciągu siedmiu dni od dnia otrzymania zawiadomienia o ukaraniu, może uznać nieobecność, odmowę złożenia zeznania albo wydania opinii za usprawiedliwioną bądź zwolnić go od grzywny.

Warto podkreślić, że komisja może, ale nie musi zdecydować o karaniu za niestawiennictwo. Na decyzję o grzywnie nie ma żadnych terminów - komisja może zdecydować o tym w dowolnym czasie.

Co ciekawe, w tym przepisie jest też informacja o niestosowaniu art. 88 par. 1 i 2 Kodeksu postępowania administracyjnego (KPA). Dlaczego to ważne? W wymienionych przepisach KPA dotyczących nakładania grzywien na świadka czy biegłego są aż dwie możliwości złożenia zażalenia do sądu administracyjnego. Najpierw, gdy organ grzywnę na obywatela nałoży. Potem, gdy odmówi obywatelowi zwolnienia z tejże lub usprawiedliwienia nieobecności.

W "lex Tusk" nie przewidziano żadnej możliwości odwołania się od decyzji komisji o nałożeniu grzywny. Nikt nie będzie zajmował się tym, czy decyzja komisji była słuszna, czy nie. A to zdaniem dr. Marcina Krzemińskiego z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego jest niezgodne z konstytucją. "Art. 25 godzi w konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 konstytucji), nie przewidując odwołania do sądu powszechnego od kary grzywny nałożonej przez komisję, a wysokość grzywien może godzić wątpliwości co do proporcjonalności naruszenia prawa własności 'skazanego' przez komisję na grzywnę" - stwierdza.

Zdaniem prof. Gutowskiego istnieje ryzyko, że komisja po dwukrotnym niestawieniu się obywatela będzie nadal nakładać na niego grzywny - po 50 tys. zł każda. - Nie widzę w ustawie wyłączenia ponawiania - tłumaczy.

Takie same kary - 20 tys. zł i 50 tys. zł - przewidziano za opuszczenie przez obywatela bez zezwolenia rozprawy i bezzasadne odmówienie składania zeznań.

Gdy obywatel odmówi zapłacenia grzywny

Profesor Gutowski wyjaśnia, że jeśli obywatel nie zapłaci grzywny, sprawa może trafić do egzekucji komorniczej. - Wkroczy wówczas komornik skarbowy i będzie egzekwował należność na rzecz komisji - informuje prawnik. Wprawdzie wówczas działania komornika będzie można skarżyć do organu odwoławczego lub sądu, ale ten zasadniczo nie będzie oceniał decyzji komisji o ukaraniu, tylko czy komornik działał i działa zgodnie z prawem. Ustawa o postępowaniu egzekucyjnym w administracji przewiduje tu - w zależności od sytuacji - zażalenie, skargę lub zarzuty do organu lub organu odwoławczego albo powództwo do sądu. Chyba tylko w tym ostatnim przypadku można byłoby kwestionować podstawy i zasadność nałożenia grzywny.

Gdy obywatel zignoruje ponowne wezwanie przed komisję

Artykuł 28 ust. 1 "lex Tusk" stanowi, że gdy obywatel ponownie nie zastosuje się do wezwania, "komisja może wystąpić do właściwego prokuratora okręgowego z wnioskiem o zarządzenie zatrzymania i przymusowego doprowadzenia osoby wezwanej". A gdy prokurator wyda odpowiednie zarządzenie, osobie zatrzymanej przysługuje zażalenie do sądu rejonowego właściwego dla miejsca zatrzymania, w którym może się domagać zbadania zasadności, legalności oraz prawidłowości swojego zatrzymania. Ale przed komisją i tak musi się pojawić.

Zdaniem dr. Krzemińskiego ten przepis jest również niekonstytucyjny, ponieważ zgodnie z art. 41 ust. 3 konstytucji "każdy zatrzymany powinien być w ciągu 48 godzin od chwili zatrzymania przekazany do dyspozycji sądu". "Dlatego zasadą jest to, że o tego typu środkach przymusu powinien decydować sąd, a nie prokurator" - wyjaśnia prawnik.

Profesor Gutowski wyjaśnia nam, że prokurator po złożeniu przez komisję odpowiedniego wniosku nie jest związany żadnymi terminami. - Szybkość jego reakcji będzie zależała od potrzeby. Mogę sobie wyobrazić, że w sprawie jednego obywatela będzie to wolniej, a w sprawie innego, na przykład nielubianego polityka, nie będzie nic ważniejszego niż szybkie wydanie odpowiedniego zarządzenia - ocenia ekspert. Prokurator może również nie zgodzić się z wnioskiem komisji i odmówić zatrzymania i przymusowego doprowadzenia. - Jednak w naszym kraju jest to bardzo mało prawdopodobne, ponieważ takiego prokuratora można od ręki zastąpić innym - powątpiewa prof. Gutowski.

Gdy prokurator zarządzi zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie obywatela, zostanie to zlecone policji. Ta będzie musiała to zrobić. Jak piszemy wyżej: wprawdzie przewidziano możliwość zażalenia się przez obywatela do sądu, ale nie wstrzymuje to prokuratorskiej decyzji. Dopiero po doprowadzeniu siłą obywatel będzie mógł dochodzić swoich racji przed obliczem sądu rejonowego. – Na tym poziomie skłonność do kwestionowania konstytucyjnych, unijnych lub konwencyjnych podstaw działania komisji jest stosunkowo niewielka. Trafia już coraz więcej sędziów nominowanych przez nową KRS, a efekt mrożący działa - zauważa prof. Gutowski.

Sąd nie ma terminu na rozpatrzenie zażalenia obywatela. Jednak gdy wyda dla niego niekorzystną decyzję, nie ma już od tego odwołania. Sprawa się kończy.

30.05.2023 | Jan Kunert o lex Tusk: komisja tylko częściowo będzie kontrolowana przez sąd
30.05.2023 | Jan Kunert o lex Tusk: komisja tylko częściowo będzie kontrolowana przez sądJan Kunert z Konkret24.tvn24.pl mówi o wadach komisji, która ma w Sejmie ścigać wpływy rosyjskie.TVN24

Co będzie badał sąd, gdy obywatel złoży zażalenie na prokuratorskie zarządzenie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu? Teoretycznie będzie się zajmował tylko tym. Będzie sprawdzał, czy prokurator nie złamał prawa. Jednak zdaniem prof. Marcina Wiącka, Rzecznika Praw Obywatelskich, na tym etapie postępowania sąd będzie mógł próbować sprawdzić również legalność całej komisji. - Niewykluczone, że tu mogłyby się pojawić pytania prejudycjalne i próby uruchomienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nie wykluczam, że w takich przypadkach osoby wzywane mogłyby prosić Europejski Trybunał Praw Człowieka o wydanie zarządzeń tymczasowych. I w ten sposób można by było na tym etapie próbować zweryfikować status i zgodność z konstytucją i z prawem międzynarodowym funkcjonowania tego organu (komisji - red.) - mówił 31 maja w TVN24. Oceniał, że sędzia będzie mógł się odnieść do zasad funkcjonowania i podstaw ustrojowych funkcjonowania komisji, która wystąpiła o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie, czy jest organem właściwie umocowanym z punktu widzenia konstytucji i prawa międzynarodowego.

Z tą oceną zgadza się prof. Gutowski. - Można przewidywać, że tak się będą zachowywać sądy. Jednak rodzi to niebezpieczeństwo stworzenia czegoś na podobieństwo ustawy "kagańcowej", skierowanej tym razem przeciwko niepokornym sędziom, którzy będą podważać na sali sądowej legalność tej komisji czy występować z pytaniami prejudycjalnymi. Mogą zostać uruchomione dyscyplinarne sankcje oraz publiczne oskarżenia, że działają pod rosyjskim wpływem, w interesie Kremla - przewiduje prawnik. Zauważa, że ETPCz nie ma uprawnień, by zakazać działania komisji. - Mógłby w indywidualnej sprawie próbować wydać precedensowe zabezpieczenia, ale bardzo trudno będzie taką sprawę uruchomić ze względu na czas i trudność w znalezieniu substratu zaskarżenia (pozytywnego lub negatywnego rozstrzygnięcie o roszczeniach strony) - wyjaśnia.

Profesor Gutowski podsumowuje, że ustawa "lex Tusk" pozbawia obywatela niemal wszelkich możliwości obrony i wyłącza gwarancje procesowe. - Odsyła do Kodeksu postępowania administracyjnego, a te przepisy działają w takich sprawach, jak na przykład budowa oczka wodnego w ogrodzie. Znacznie silniejszą obronę gwarantowałby obywatelowi Kodeks postępowania karnego - konkluduje ekspert.

CZYTAJ TEŻ W KONKRET24: Eksperci punktują, które artykuły Konstytucji RP narusza ustawa "lex Tusk"

Autorka/Autor:Jan Kunert

Źródło: Konkret24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości

Upublicznione pismo Sztabu Generalnego dotyczące planów budżetowych wywołało dyskusję o rzekomo zakładanych cięciach wydatków na obronność. Szef MON zaprzecza i zapowiada najwyższy budżet od lat. Konkret24 uzyskał potwierdzenie, że takich cięć na razie nie będzie. O co więc chodzi w upublicznionym dokumencie i na jakim etapie tworzenia budżetu MON powstał?

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Wydatki na wojsko w dół? MON zaprzecza. Tłumaczymy, jak powstaje ten budżet

Źródło:
Konkret24

Jeden z internautów twierdzi, że Bill Gates rzekomo jest autorem artykułu, w którym prezentuje pomysł, by poprzez przymusowe szczepienia doprowadzić do zmniejszenia liczby ludności, a w konsekwencji - do ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Nieprawdziwy okazuje się nie tylko sam przekaz o napisaniu tekstu przez Gatesa, ale także stawiane wobec niego zarzuty. Wyjaśniamy.

Przymusowe szczepienia pomysłem Billa Gatesa na walkę z emisją CO2? Nieprawda

Przymusowe szczepienia pomysłem Billa Gatesa na walkę z emisją CO2? Nieprawda

Źródło:
Konnkret24

"Dowód na antypolonizm warszawskich władz", "ocenzurowali portret patrona lotniska", "Polska ich uwiera" - piszą internauci w reakcji na doniesienia, że z hali Okęcia zniknął plakat z hasłem "Jesteśmy dumni z Polski". Ich zdaniem to skutek obecnych rządów. Nieprawda - decyzja zapadła za czasów Zjednoczonej Prawicy.

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Hasło "Jesteśmy dumni z Polski" zniknęło z hali Okęcia. "Znak czasów"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Nieopublikowanie przez Orlen wyników finansowych za drugi kwartał wywołało w sieci dyskusję o kondycji spółki. Zbigniew Kuźmiuk z PiS zasugerował, że "wyniki szorują po dnie". Naftowy koncern rzeczywiście poinformował, że nie przedstawi osobnego raportu za drugi kwartał 2024 roku - tylko że nie po raz pierwszy. Za czasów Daniela Obajtka też nie publikował. Wyjaśniamy, dlaczego.

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Orlen nie publikuje wyników, bo "jest aż tak źle"? Powód jest inny

Źródło:
Konkret24

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak w dyskusji o niemieckich reparacjach dla Polski stwierdził, że już "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Niemieckie dane tego nie potwierdzają.

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Bosak: "co dwudziesty obywatel Niemiec jest polskiego pochodzenia". Jednak nie

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński zarzucił obecnemu rządowi łamanie konstytucji i tłumaczył, że to realizacja "zasady Tuska", która ma brzmieć: "prawo tak jak my je rozumiemy". Tylko że to fraza wyrwana z kontekstu wypowiedzi premiera - a był on wręcz odwrotny do tego, co sugeruje teraz prezes PiS.

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

"Prawo tak jak my je rozumiemy". Manipulacja Kaczyńskiego o "zasadzie" Tuska

Źródło:
Konkret24

Według autora popularnego posta przekaz medialny na temat ocieplenia klimatu to zabieg socjotechniczny. Dowodem ma być zestawienie dwóch map pogodowych pokazanych w telewizji - rzekomo z 1998 i 2023 roku - na których widać podobne wysokości temperatur, ale kolorystyka map jest różna. Tylko że takie zestawienie wprowadza w błąd i jest jednym z najczęściej rozpowszechnianych fake newsów dotyczących globalnego ocieplenia.

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Temperatury podobne, a kolory inne. Co różni te mapy?

Źródło:
Konkret24

Z początkiem 2025 roku rzekomo miałby zacząć obowiązywać unijny podatek od domowych wypieków - taki przekaz krąży w polskiej sieci, a powielają go politycy opozycji. Tyle że Unia Europejska nic takiego nie planuje, a przekaz jest wynikiem niezrozumienia zmian w niemieckim systemie podatkowym.

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

UE wprowadza podatek od domowych ciast? Skąd ten fake news

Źródło:
Konkret24

W Polsce lekarzy nie jest "jakoś bardzo za mało", przekonywała w wywiadzie ministra zdrowia Izabela Leszczyna. Według niej źle nie jest, bo na jednego mieszkańca przypada więcej lekarzy niż w Belgii, Francji czy Luksemburgu. Skąd więc kolejki do poradni i braki na oddziałach szpitalnych? Oto czego nie pokazują dane przywołane przez ministrę.

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Leszczyna: "nie mamy bardzo za mało" lekarzy. Czego dane nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

Na wiecu przez Sejmem Jarosław Kaczyński opowiadał, jak to - jego zdaniem - obecny rząd "na głowie staje", by przestępców "z rąk wymiaru sprawiedliwości wyciągnąć". A jako przykład podał sprawę Włodzimierza Karpińskiego. Tyle że powiedział nieprawdę.

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Prezes PiS opowiada o "wyciąganiu Karpińskiego z więzienia". Mija się z prawdą

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń w mediach społecznościowych generuje przekaz z fragmentem wystąpienia Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie. Rozpowszechniające go prorosyjskie profile informują, że Zełenski poinformował, iż "Polska przystępuje do wojny w Ukrainie". Nic takiego nie powiedział. To kremlowska dezinformacja.

"Polska bezpośrednio przystępuje do wojny w Ukrainie"? Nie, Zełenski tego nie powiedział

"Polska bezpośrednio przystępuje do wojny w Ukrainie"? Nie, Zełenski tego nie powiedział

Źródło:
Konkret24

Po ostatnim ataku na Ukrainę, w tym na szpital dziecięcy w Kijowie, prorosyjska dezinformacja od razu zaczęła przekonywać, że za akcją stoją sami Ukraińcy. Posty z takim przekazem mają miliony wyświetleń i są cytowane w polskich mediach społecznościowych. Do potwierdzenia fałszywej tezy wykorzystano u nas między innymi stare zdjęcia.

Atak na szpital dziecięcy w Kijowie. Kremlowska dezinformacja ruszyła od razu

Atak na szpital dziecięcy w Kijowie. Kremlowska dezinformacja ruszyła od razu

Źródło:
Konkret24

Michał Woś opublikował nagranie z fragmentem wypowiedzi Adama Bodnara, w którym - przekonuje Woś - minister sprawiedliwości przyznał, że zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości mają "charakter polityczny". Tylko że wideo pokazane przez polityka Suwerennej Polski tak, jak to zrobił, jest manipulacją.

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Woś o Bodnarze: minister przyznał, że "zarzuty mają charakter polityczny". Nieprawda, cytat ucięto

Źródło:
Konkret24

Zdjęcie ogrodzenia Urzędu Miasta Warszawy z tablicą "Strefa wolna od chrześcijan" jest rozpowszechniane w internecie, wzniecając po raz kolejny spór wokół zakazu symboli religijnych w stołecznym ratuszu. Tyle że tablica nie pojawiła się z inicjatywy urzędu, a krzyże w ratuszu pozostają na swoich miejscach. Wyjaśniamy, skąd ta kontrowersyjna plansza.

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Tablica "strefa wolna od chrześcijan" na bramie warszawskiego ratusza? To polityczny happening

Źródło:
Konkret24

Politycy Prawa i Sprawiedliwości krytykują wszelkie działania prokuratury i organów państwa związane z wyjaśnianiem nieprawidłowości za poprzednich rządów. A poseł Piotr Gliński twierdzi stanowczo, że w czasach Zjednoczonej Prawicy "prawo nie było łamane". Przypominamy więc 10 najgłośniejszych przykładów naruszania prawa za poprzednich rządów.

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Gliński: za rządów PiS "prawo nie było łamane". Było. Przypominamy

Źródło:
Konkret24

Przekaz o tym, jakoby w Czechach, chcąc podjąć gotówkę w banku, trzeba zadeklarować, na co się ją przeznaczy, krąży w od kilku tygodni w polskich mediach społecznościowych. To jednak manipulacja - tego typu deklaracje dotyczą wyłącznie określonych sytuacji.

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Czeskie banki pytają, "na co chcesz wydać gotówkę"? Wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

W mediach społecznościowych znowu masowo rozpowszechniany jest fałszywy cytat przypisywany Robertowi Makłowiczowi. To przykład trollingu internetowego.

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Antypolska "wypowiedź" Makłowicza. Drugie życie fake newsa

Źródło:
Konkret24

Politycy PiS nagłaśniają w ostatnich dniach tezę, że od początku lipca w Polsce są najwyższe ceny prądu w Europie. Zdaniem Pawła Kukiza "nawet Niemców przegoniliśmy". Na dowód politycy zamieszczają w mediach społecznościowych różne zestawienia i mapy z cenami energii. Tylko że to porównania cen nieporównywalnych. Wyjaśniamy tę manipulację.

PiS: od lipca w Polsce najdroższy prąd w Europie. To nieprawda

PiS: od lipca w Polsce najdroższy prąd w Europie. To nieprawda

Źródło:
Konkret24

W czasie tenisowego turnieju na Wimbledonie w mediach społecznościowych pojawiło się budzące wątpliwości nagranie z Igą Świątek. NASK ostrzega - spreparowany film z wizerunkiem polskiej tenisistki służy oszustom do promowania na Facebooku stron z fałszywą inwestycją w projekt Baltic Pipe.

Iga Świątek zachęca do inwestycji w Baltic Pipe? Uwaga na deepfake

Iga Świątek zachęca do inwestycji w Baltic Pipe? Uwaga na deepfake

Źródło:
Konkret24

Na publikowanym w mediach społecznościowych nagraniu widać, jak ciemnoskóry mężczyzna najpierw jedzie rowerem środkiem torowiska, a po ostrzeżeniu przez motorniczego zaczyna niszczyć wycieraczki tramwaju. Według internautów film ten rzekomo powstał w Warszawie - ale to nieprawda.

"Inżynier z Afryki" niszczy tramwaj w Warszawie? Skąd jest ten film

"Inżynier z Afryki" niszczy tramwaj w Warszawie? Skąd jest ten film

Źródło:
Konkret24

Były wiceminister sprawiedliwości i członek Suwerennej Polski stracił immunitet poselski. Prokuratura zarzuca mu niedopełnienie obowiązków i przekroczenie uprawnień. Polityk broni się - przytaczamy najważniejsze argumenty, którymi Michał Woś odpowiada na zarzuty związane z Funduszem Sprawiedliwości i wyjaśniamy, o co tak naprawdę go oskarżono.

Michał Woś broni się przed zarzutami po uchyleniu immunitetu. I manipuluje

Michał Woś broni się przed zarzutami po uchyleniu immunitetu. I manipuluje

Źródło:
Konkret24

"I bardzo dobrze, podatki się płaci" - komentują jedni. "Nic co było dane, nie będzie zabrane" - kpią inni. To reakcje internautów na rozpowszechniany przekaz, jakoby rząd postanowił zlikwidować zerowy PIT dla osób do 26. roku życia. Ministerstwo Finansów dementuje.

"Zabierają" zerowy PIT dla młodych? Nie ma takich prac

"Zabierają" zerowy PIT dla młodych? Nie ma takich prac

Źródło:
Konkret24

Prorosyjskie konta w mediach społecznościowych donoszą o tym, że żona ukraińskiego prezydenta kupiła najnowszy model luksusowego bugatti za 4,5 miliona euro. Ich wpisy mają ogromne zasięgi. Szczegółowo opisujemy schemat dezinformacji.

"Olena Zełenska pierwszą osobą, która zakupiła nowe Bugatti Tourbillon"? Co się w tej historii nie zgadza

"Olena Zełenska pierwszą osobą, która zakupiła nowe Bugatti Tourbillon"? Co się w tej historii nie zgadza

Źródło:
Konkret24

Mateusz Morawiecki uważa, że za jego rządów do Polski wróciło "pół miliona Polaków, którzy wyjechali za Tuska". Jak dodał, za rządów Platformy Obywatelskiej z kraju miało wyjechać od miliona do dwóch milionów Polaków. Sprawdziliśmy dane GUS o migracji. Po raz kolejny nie potwierdzają słów byłego premiera.

Pół miliona Polaków wróciło za Morawieckiego, "do dwóch milionów" wyjechało za PO? Sprawdzamy

Pół miliona Polaków wróciło za Morawieckiego, "do dwóch milionów" wyjechało za PO? Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

Wicepremier i szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał, że związki partnerskie powinny być zawierane przed notariuszami, nie w urzędach stanu cywilnego. Argumentował, że "wielu krajach europejskich też taki model wprowadzania był związków partnerskich". Zweryfikowaliśmy słowa ministra obrony.

Kosiniak-Kamysz o związkach partnerskich: w wielu krajach wprowadzano je u notariusza. Sprawdzamy

Kosiniak-Kamysz o związkach partnerskich: w wielu krajach wprowadzano je u notariusza. Sprawdzamy

Źródło:
Konkret24

W ostatnich tygodniach w sieci krążą różne liczby, rzekomo pokazujące, ilu obcokrajowców niemieckie służby odesłały do Polski. Padają wartości między setkami a kilkoma tysiącami. Część komentujących pisze, że zostali przez Niemców "przerzuceni", "dostarczeni", "wepchnięci" do Polski. Wyjaśniamy, co to za liczby i procedury, które stosują służby graniczne.

300? 3500? 7500 migrantów odesłano z Niemiec do Polski? Tłumaczymy krążące liczby i procedury

300? 3500? 7500 migrantów odesłano z Niemiec do Polski? Tłumaczymy krążące liczby i procedury

Źródło:
Konkret24