Zdjęcie samotnej sówki na ściętym pniu miało stać się smutnym symbolem wycinki drzew przy okazji przekopu Mierzei Wiślanej. Jednak nie pochodzi ona z tego miejsca i czasu, a było uchwycone już prawie roku temu i to nie w Polsce.

Wszystko zaczęło się od wrzuconego 30 kwietnia przez użytkownika Facebooka zdjęcia samotnej sówki siedzącej na ściętym pniu okraszonego słowami:

"Jedno zdjecie - bez słów!!!", napisał na otwartym profilu.

Zdjęcie sówki, która stała się symbolem
Zdjęcie sówki, która stała się symbolem Foto: facebook

Udostępnione prawie 2,5 tys. razy na samym Facebooku, zostało przechwycone również przez inne medium społecznościowe - Twittera. Tam jedna z użytkowniczek skojarzyła je wprost z wycinką towarzyszącą przekopowi Mierzei Wiślanej - do zdjęcia jako opis dodała słowa "Mierzeja Wiślana" i emotikony wyrażające płacz. Jej wpis (już usunięty) został podany dalej ponad 150 razy, a zdjęcie z ptakiem sfotografowanym na terenie po wycince, opisywanym właśnie jako Mierzeja, publikowało coraz więcej użytkowników.

Informacja o lokalizacji zrobienia zdjęcia jest nieprawdziwa. Komentarz użytkowniczki słusznie wzbudził nieufność dużej części internautów, z których niektórzy wskazywali, że zdjęcie podkradziono z grupy miłośników sów. "Nieładnie kraść zdjęcia miłośnikom sów", ocenił Autolikos.

Rzeczywiście owo zdjęcie pojawiło się 20 marca na stronie Owls, choć wciąż nie jest to jego źródło.

Zdjęcie pochodzi z 2018 r.

Za pomocą odwróconego wyszukiwania obrazem można ustalić, że zdjęcie krążyło po internecie nie od 20 marca 2019, ale co najmniej od czerwca 2018 roku.

Jak wynika z artykułów w fińskich mediach, zrobił je zajmujący się obrączkowaniem ptaków obywatel Finlandii Jukka Tanner. Owym zdjęciem, ale i filmami z innych części kraju, chciał zwrócić uwagę na problem wycinek w okresie lęgowym. Zdjęcie obiegło większość fińskich mediów - i tradycyjnych, i społecznościowych, poruszając Finów, którzy m.in. zaczęli organizować zbiórki pieniędzy na rzecz ochrony przyrody.

sówka na pieńku, artykuł z 12.6.18
sówka na pieńku, artykuł z 12.6.18 Foto: yle.fi / yle.fi

Co ciekawe: sama fotografia, wywoławszy z początku burzę, w następnych dwóch dniach po publikacji spotkała się z zarzutami o nieautentyczność w samej Finlandii. Zatem można by rzec, że już drugi raz staje się przedmiotem kontrowersji podobnego rodzaju. Na portalu fińskiego tabloidu Iltalehti pojawiły się głosy wątpliwości ze strony dwóch rzekomych świadków, jakoby Jukka Tanner zdjęcie zainscenizował - mieli oni widzieć jak ten trzymał sówkę i ustawiał ją do zdjęcia.

Tanner w tym samym materiale, ale i na portalu fińskich mediów publicznych czy stronie poświęconej ochronie lasów, tłumaczył dlaczego mężczyźni takie mogli odnieść wrażenie. Jak opowiadał, wykonywał przy ptaszku różne czynności - m.in. oceniał jego wagę, obrączkował i robił to na pieńku ściętego drzewa. Samo pisklę miało znaleźć się wcześniej na ziemi bez jego udziału, a najprawdopodobniej wypadło z gniazda z powodu prac wycinkowych. Po zaobrączkowaniu i zrobieniu ptakowi zdjęć, Tanner miał sówkę włożyć znowu do gniazda.

Zdjęcie - symbol

Mężczyzna podkreślał, że ptak został sfotografowany w naturalnych warunkach - w okresie wylęgu, w lesie, który został wykarczowany. "Nic nie zmieni przekazu tego zdjęcia: las tej sowy został wycięty w okresie lęgowym", podkreślał.

Autorka najpopularniejszego wpisu ze zdjęciem sówki, sugerującym że została ona sfotografowana w Polsce, usunęła wpis. "Jeśli to nie jest Mierzeja, to przepraszam za fake. Chodziło mi o symbol. Symbol niszczenia lasów", napisała w kolejnym tweecie.

O ile nie jesteśmy w stanie potwierdzić, czy zdjęcie było inscenizowane, czy nie, z pewnością nie pochodzi ono z terenów wycinania lasu na Mierzei Wiślanej, które zaczęło się 15 lutego.

Według rządu przekop Mierzei Wiślanej to inwestycja kluczowa, która ma ożywić gospodarczo Warmię i Mazury, a jednocześnie projekt ten realizowany jest pod kątem bezpieczeństwa państwa. Przekop ma powstać w miejscowości Nowy Świat, liczyć będzie około 1300 m długości i 5 m głębokości. Ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o zanurzeniu do 4 m. Przez kanał będą mogły przepływać statki o długości 100 metrów i szerokości 20 metrów.

"Ptaki utraciły swoje miejsca gniazdowe"

W kwietniu na Mierzei Wiślanej trwał montaż 160 budek dla ptaków i nietoperzy. Specjaliści chcą w ten sposób zrekompensować wycięcie hektarów lasu w miejscu, gdzie ma powstać kanał żeglugowy. - Szereg gatunków, które tutaj gniazdowały, utraciły swoje miejsca gniazdowe i w okolicznych drzewostanach będziemy uzupełniali te siedliska lęgowe - mówił ornitolog Piotr Zięcik.

Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków w swoim stanowisku w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej "wskazuje na wysoce szkodliwy wpływ na środowisko naturalne, w tym na obszary chronione, wspomnianej inwestycji".

Na straty w środowisku naturalnym uwagę zwracają także naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego oraz z Instytutu Oceanologii PAN. "Cały rejon Mierzei Wiślanej przez lata podlega ciągłym przemianom i obecnie stanowi ciekawe i wartościowe środowisko przyrodnicze rozległych trzcinowisk, dynamicznego ujścia Wisły ze zmiennymi archipelagami mielizn i wysp oraz dużego słonawego zbiornika, w którym rozmnażają się i rosną znaczące populacje sandacza, śledzia i poławianych przemysłowo ryb słodkowodnych. Położenie w linii Wisły i linii wybrzeża morskiego sprawia, że cały ten rejon jest bardzo ważny dla migracji i zimowania ptaków morskich i wodnych", napisali w lutym prof. Jan Marcin Węsławski, dr Michał Goc i prof. Lech Stempniewicz.

Autor:  bd
Źródło:  Konkret24

Pozostałe

Nie, "polskie władze" nie zawiesiły tablic "strefa wolna od LGBT". To projekt artystyczny

Spore poruszenie w sieci wywołały zdjęcia tablic wjazdowych do czterech polskich gmin, przy których zawieszono dodatkowe tablice z napisem "strefa wolna od LGBT". Niektórzy internauci i politycy oburzyli się takimi działaniami "polskich władz", które jednak nie są odpowiedzialne za wywieszenie tablic. Zdjęcia są częścią projektu artystycznego, a tablica jest umieszczana na znakach tylko na czas wykonania fotografii.

Nie, Paweł Kukiz nie był na niedawnym spotkaniu prezydenta z górnikami

Opis zdjęcia przedstawiającego prezydenta Andrzeja Dudę i Pawła Kukiza wprowadził w błąd wielu internautów. Fotografia obu polityków powstała w ubiegłym roku. Wielu użytkowników Facebooka uwierzyło jednak, że Paweł Kukiz wziął udział w ostatnim spotkaniu prezydenta z przedstawicielami górniczej Solidarności.

Postanowienia WSA, które nie potwierdzają tez sędziego Nawackiego

Sędzia Maciej Nawacki napisał na Twitterze, że "ci, którzy twierdzą, że Kancelaria Sejmu łamie wyrok NSA w sprawie list poparcia do KRS mijają się z prawdą". Jako dowód podał cztery orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jak sprawdziliśmy, nie odnosiły się one jednak merytorycznie do wydanego w tej sprawie nakazu wstrzymania publikacji list. Co więcej, w styczniu WSA wyraźnie wskazał, że wydane przez PUODO postanowienia nie mogą wstrzymać działań sądu w tej sprawie.

Rząd Tuska sprzedał Zakłady "Łucznik" za 1,5 mln zł? Internauci mylą fabrykę i liczby

W sieci można natrafić na grafikę sugerującą, że rząd Donalda Tuska "sprzedał za 1,5 mln" Zakłady Metalowe w Radomiu, które rzekomo "przetrwały II wojnę światową, czasy komuny, a nie przetrwały rządów PO-PSL". Podane na grafice liczby wskazują jednak, że autor pomylił Zakłady "Łucznik" z Fabryką Łączników w Radomiu. Wokół prywatyzacji tej drugiej prokuratura rzeczywiście prowadzi śledztwo, ale powstała z "Łucznika" Fabryka Broni funkcjonuje do dzisiaj.

Marian, który został Krzysztofem, i Maria, która została Elżbietą

W sieci krąży dramatyczna historia mężczyzny, którego miała zostawić żona i który przejechał swojego syna. Jest ona przekazywana dalej od co najmniej dwóch lat, a facebookowy profil, który ostatnio opublikował ten wpis jest fałszywy. Jego zdjęcie profilowe nie jest autentyczne. Tak jak fotografie jego rzekomej żony i dzieci. Konkret24 pokazuje, jak szybko i łatwo sprawdzić autentyczność odnalezionych w internecie zdjęć.

Za kradzież cukierka do więzienia? Nie, ale z wyrokiem

Internauci są oburzeni decyzją Sądu Rejonowego w Kołobrzegu. Piszą, że skazał obywatela na więzienie za kradzież cukierka. Wyrok za kradzież rzeczywiście zapadł, ale nie orzeczono kary więzienia. Jak ustaliliśmy, sprawa wróci na wokandę.