FAŁSZ

Nie, popularna aplikacja randkowa nie będzie ostrzegać o zagrożeniu dla osób LGBTQ w Polsce

lgbt-konkret2.png

W niektórych mediach pojawiła się nieprawdziwa informacja, jakoby Traveler Alert - nowa funkcja aplikacji Tinder - miała ostrzegać osoby LGBT+ o potencjalnych zagrożeniach dla tej społeczności w Polsce. Zgodnie z oficjalną informacją od właścicieli aplikacji, Traveler Alert funkcjonuje w 70 krajach, gdzie związki homoseksualne są karane przez prawo. Nie ma wśród nich Polski.

Gdy użytkownik Tindera znajdzie się w kraju, w którym według twórców aplikacji, obowiązuje prawo dyskryminujące ludzi ze względu na orientację seksualną lub gdzie osoby LGBT nie mogą czuć się bezpiecznie, aplikacja wyśle mu specjalne ostrzeżenie. Na liście potencjalnie niebezpiecznych miejsc znalazło się 70 państw i regionów, m in. Afganistan, Tanzania i...Polska – czytamy w artykule Sputnik Polska z 26 lipca, zatytułowanym "Homofobia w Polsce? Tinder będzie ostrzegał swoich użytkowników, że w Polsce jest niebezpiecznie".

W dalszej części tekstu autor spekuluje o przyczynach takiej sytuacji. "Wydarzenia podczas niedawnego Marszu Równości w Białymstoku i głośna sprawa naklejek Gazety Polskiej 'Strefa wolna od LGBT' odbiły się szerokim echem także w światowej prasie i być może w pewnym stopniu wpłynęły na obecność Polski na liście Tindera", stwierdza.

25.07.2019 | Sąd zakazał wydawcy dystrybucji kontrowersyjnych naklejek "Strefa wolna od LGBT"
25.07.2019 | Sąd zakazał wydawcy dystrybucji kontrowersyjnych naklejek "Strefa wolna od LGBT"Arkadiusz Wierzuk | Fakty TVN

Jako pierwszy na te fałszywe doniesienia Sputnika zwrócił uwagę portal EUvsDisinfo, prowadzony przez jedną z unijnych agend.

"Wstyd dla Polski", piszą internauci

Jak jednak sprawdziliśmy, Sputnik nie był jedyną redakcją, która 26 lipca opublikowała informację o rzekomym funkcjonowaniu ostrzeżeń od aplikacji w Polsce. Pisała o tym także Wirtualna Polska - godziny publikacji wskazane na obydwu stronach wskazują, że jako pierwszy informację podał polski portal.

Już na początku artykułu o nowej funkcji randkowej aplikacji czytamy: "Osoby LGBT, które korzystają z Tindera, będą ostrzegane przed miejscami, gdzie ich orientacja seksualna może być piętnowana. Dostaną "Traveller Alert". Na liście jest także Polska". Autor artykułu powołuje się na informacje polsatnews.pl - tam jednak w tekście na temat ostrzeżeń nie zamieszczono informacji, by zostały one wprowadzone w Polsce. Portal Polsat News powołuje się jedynie na brytyjski "The Independent", który przywołał przykład Polski i niedawne wydarzenia wymierzone w społeczność LGBT, m.in. "propozycję stref wolnych od LGBT".

Wielu internautów uwierzyło w tę informację, czemu dali wyraz komentując i przekazując ją dalej za pośrednictwem np. Twittera. Wielu z nich nie kryło negatywnych emocji, wywołanych przez te doniesienia.

"Stało się. Osiągnęliśmy ten poziom. Tinder wprowadzi alerty dla użytkowników ze środowisk LGBT. Będą oni ostrzegani przed lokalizacjami, w których mogą spotkać ich zagrożenia, trudności i szykany. Na liście znalazło się 69 krajów. W tym Polska", czytamy w poście, który na Twitterze uzyskał prawie 1200 retweetów i 4400 polubień.

Oto niektóre odpowiedzi na tweet:

"Jeśli państwo nie potrafi to chwała firmie komercyjnej za próby ochrony zdrowia i życia. Brawo Tinder i tylko Polski żal..."

"Polska cała będzie w tych alertach"

"wstyd dla Polski, ale jednak to prawda"

"Skoro państwo ma to gdzieś, tinder musi interweniować" - komentowali internauci.

Nie, alertu w Polsce nie będzie

24 lipca Tinder rzeczywiście ogłosił, że nowa funkcja aplikacji, Traveler Alert (z ang. Ostrzeżenia dla podróżnych) będzie dostępna dla użytkowników, którzy oznaczyli się w niej jako LGBTQ+. Ostrzeżenie wyświetli się im, jeśli odwiedzą jedno z prawie 70 państw, w których związki homoseksualne są karane przez prawo.

W odpowiedzi na pytania Konkret24, Tinder przesłał komunikat prasowy, potwierdzający, że alert wprowadzony jest tylko w krajach, gdzie związki homoseksualne są uznawane za przestępstwo. Wśród nich nie ma Polski.

Aby ustalić, gdzie należy zastosować alarm, Tinder skorzystał z danych tegorocznego raportu State-Sponsored Homophobia, który od 2006 r. monitoruje aktualne przepisy prawne na świecie, dotyczące orientacji seksualnej. Przygotowuje go ILGA, Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów - federacja organizacji środowisk LGBT, działająca 1978 r. na rzecz zapewnienia równych praw lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym, transseksualnym i interseksualnym.

Z informacji przekazanych nam przez Tindera wynika także, że obecnie alert dotyczy 69 krajów - w czerwcu tego roku Botswana zdekryminalizowała związki homoseksualne. - Nasz zespół będzie aktualizował listę krajów, w przypadku wystąpienia jakichkolwiek zmian, tak jak w przypadku Botswany - czytamy w odpowiedzi otrzymanej od Tindera.

W 11 krajach grozi kara śmierci

Państwa, w których związki homoseksualne są prawnie karane (w momencie publikacji raportu w Botswanie trwały prace nad zmianą prawa) oznaczone są na mapie ILGA kolorami od żółtego po ciemno-bordowy. Nie ma wśród nich Polski, która zgodnie z ustaleniami raportu należy do grupy państw zapewniających osobom LGBT ochronę zatrudnienia (kolor jasnoniebieski).

Mapa praw dotyczących orientacji seksualnej przygotowana przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (ILGA) na podstawie raportu State-Sponsored Homophobia (2019).
Mapa praw dotyczących orientacji seksualnej przygotowana przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (ILGA)Mapa praw dotyczących orientacji seksualnej przygotowana przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (ILGA) na podstawie raportu State-Sponsored Homophobia (2019). Międzynarodowe Stowarzyszenie Lesbijek i Gejów (ILGA) | ilga.org

Autorzy raportu podkreślają, że w 2019 roku 70 państw (raport powstał przed zmianami prawnymi w Botswanie - red.) nadal kryminalizuje czynności seksualne osób tej samej płci - 68 na podstawie wyraźnych przepisów prawa i dwa - Egipt oraz Irak - de facto. W 31 krajach grozi za to do ośmiu lat więzienia (m.in. Uzbekistan, Turkmenistan, Libia, Maroko), w 26 krajach jest to kara od 10 lat pozbawienia wolności do dożywocia (m.in. Zambia i Tanzania), a w 11 jest to kara śmierci (m.in. Iran, Pakistan, Jemen, Arabia Saudyjska).

Dziewięć państw na świecie zapewnia konstytucyjną ochronę praw osób LGBT+ (m.in. Meksyk, Boliwia, Nepal, Szwecja i Portugalia), 52 daje im szeroką ochronę (m.in. Wielka Brytania, Francja, Kanada, Brazylia), a 73 ochronę zatrudnienia (m.in. Polska, Ukraina, Wenezuela). W ośmiu ochrona ta jest ograniczona lub nierównomierna (m.in. w USA i Argentynie).

W 55 krajach brak jest ochrony, jak i kryminalizacji związków homoseksualnych – do nich zaliczają się m. in. Rosja i Chiny, ale twórcy raportu podkreślają, że w tych krajach istnieją legalne ograniczenia w korzystaniu z wolności ekspresji orientacji seksualnej czy legalnej zmiany płci.

08.08.2019 | Oświadczenie przewodniczącego KEP o "LGBT+". Pisze o "totalitaryzmie światopoglądowym"
08.08.2019 | Oświadczenie przewodniczącego KEP o "LGBT+". Pisze o "totalitaryzmie światopoglądowym"Renata Kijowska | Fakty TVN

Jak działa alert?

"Nasza społeczność LGBTQ nie będzie już automatycznie pojawiać się w aplikacji Tinder, gdy otworzy ją w tych obszarach (70 krajach, w których związki homoseksualne podlegają karze - przyp. red.)" – czytamy w komunikacie na oficjalnej stronie Tindera. Po aktywacji alertu, użytkownicy będą mogli ponownie wybrać, czy chcą mieć profil prywatny czy publiczny (taka opcja istniała także wcześniej). Jeśli użytkownik zdecyduje się na pokazanie profilu, a wcześniej dodał do niego orientację seksualną lub tożsamość płciową, informacja ta nie będzie wyświetlana, dopóki nie opuści obszaru objętego alertem – tłumaczy nową funkcjonalność Tinder.

Wprowadzając ostrzeżenie, twórcy aplikacji chcą "upewnić się, że użytkownicy są świadomi potencjalnych zagrożeń", by mogli "zachować szczególną ostrożność i nie narażać się nieświadomie na niebezpieczeństwo bycia sobą".

Sputnik powołuje się na "The Independent"

Portal EU vs Disinfo, który jako pierwszy zdementował doniesienia o umieszczeniu Polski na liście ostrzeżeń popularnej aplikacji, uznaje artykuł Sputnika "Homofobia w Polsce? Tinder będzie ostrzegał swoich użytkowników, że w Polsce jest niebezpiecznie" za przykład prokremlowskiej propagandy anty-LGBT.

Zwraca uwagę, że fake news powołuje się na artykuł The Independent, informujący o nowej funkcji aplikacji. Nie znajdziemy w nim jednak informacji, że alert będzie wyświetlany także nad Wisłą.

Autorka tekstu, Sabrina Barr, przytacza dwa przykłady wydarzeń z Polski, które dotyczą sytuacji społeczności LGBTQ+ w kraju - sprzedaż "Gazety Polskiej" wraz dodatkiem naklejki z hasłem "Strefa wolna od LGBT" oraz słowa Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że ideologia LGBT jest zagrożeniem dla polskiej tożsamości, narodu i państwa polskiego. Te krótkie wzmianki pozbawione komentarza znajdują się na samym końcu tekstu. Autorka nie pisze, że alert pojawi się w Polsce.

W Polsce oprócz Wirtualnej Polski, informację, że Tinder będzie ostrzegał użytkowników w Polsce, zamieścił na Twitterze 28 lipca także portal Wirtualne Media. W przeciwieństwie do wpisu, w samej treści linkowanego artykułu czytamy jednak jedynie, że w raporcie Polska jest przedstawiona jako kraj, w którym "co prawda przynależność do mniejszości seksualnych nie jest karana przez prawo, jednak środowiska LGBT wciąż są u nas pozbawione ochrony ze strony państwa i nie posiadają szeregu praw dostępnych dla innych obywateli. W tej sytuacji może się okazać, że po przyjeździe do Polski użytkownicy Tindera także zostaną ostrzeżeni przez aplikację za pomocą Traveller Alert".

fałsz

Tweet WirtualneMedia.pl: Tinder wprowadza ostrzeżenia dla użytkowników LGBT. Będą alarmowani o zagrożeniach w konkretnych krajach, w tym w Polsce.
Tweet WirtualneMedia.pl: Tinder wprowadza ostrzeżenia dla użytkowników LGBT. Będą alarmowani o zagrożeniach w konkretnych krajach, w tym w Polsce.Tweet WirtualneMedia.pl: Tinder wprowadza ostrzeżenia dla użytkowników LGBT. Będą alarmowani o zagrożeniach w konkretnych krajach, w tym w Polsce.Twitter.com

Sytuacja LGBT w Polsce: jest potrzeba większej ochrony prawnej

Zgodnie z tegorocznym raportem ILGA, Polska zapewnia mniejszościom seksualnym prawa pracownicze.

- Od 2004 roku istnieje w Kodeksie Pracy zapis zakazujący dyskryminacji osób homoseksualnych w pracy. Polska musiała go zaimplementować, chcąc wejść do UE, jest częścią prawa unijnego. I w zasadzie jest to jedyny zapis prawny, który wprost chroni w Polsce osoby ze względu na ich orientację - wyjaśnia dla Konkret24 adwokat i działacz na rzecz praw LGBT Krystian Legierski.

- Od lat toczy się batalia, aby kryminalizować akty nienawiści wobec osób LGBT. Obecnie, jeśli ktoś kogoś pobije za to, że jest LGBT, to zostanie skazany za naruszenie nietykalności cielesnej. Artykuły 119 i 257 Kodeksu Karnego przewidują surowsze kary za przemoc i znieważenie ze względu na narodowość, religię czy też rasę ofiary. Nie dotyczą one pobić motywowanych orientacją seksualną - mówi Legierski. - Były próby, aby grupy chronione zapisami obu tych artykułów zostały rozszerzone o mniejszości seksualne, ale te działania nie odniosły skutku. Co jest absurdalne w sytuacji, gdy jest to jedna najbardziej narażonych na hejt i przemoc grup w Polsce - dodaje.

Art. 119. § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Kodeks Karny, Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r

- W wielu krajach zachodnich przemoc motywowana orientacją seksualną obok motywowanej nienawiścią religijną czy rasową uważana jest za bardziej szkodliwą niż przemoc pozbawiona takiej motywacji. Przemoc z nienawiści i jej fizyczne skutki nawet jeśli są takie same jak w przypadku przemocy bez podobnej motywacji, to konsekwencje psychologiczne są już znacznie poważniejsze - tłumaczy prawnik i aktywista. - Mamy tu do czynienia z traumą, z której jest trudniej wyjść, ponieważ nie jest to zwykła przemoc – ofiary nie doświadczyły jej z przypadku, nie mogą sobie powiedzieć, że na ich miejscu mógłby być każdy. Mają przekonanie, że są na ciągłym celowniku ze względu na swoją nieodłączną cechę lub tożsamość - mówi Legierski.

Ostatnie wydarzenia wokół społeczności LGBTQ w Polsce komentuje dla Konkret24 także Marta Abramowicz, była prezeska Kampanii Przeciw Homofobii, działaczka na rzecz praw człowieka i osób LGBT.

- To, co wydarzyło się w Białymstoku oraz późniejsze wypowiedzi arcybiskupa Jędraszewskiego, to nagonka i szczucie na osoby LGBTQ. Bez względu na to, jaka jest sytuacja prawna tej grupy Polsce – a ta nie jest najlepsza, m.in. nie przysługuje im, jak w wielu innych krajach na świecie, ochrona przed dyskryminacją ze względu na orientację — władza i tak ją ignoruje - uważa aktywistka.

Nie podobał mu się napis "stop pedofilom z LGBT", został pobity. Policja szuka sprawcy
Nie podobał mu się napis "stop pedofilom z LGBT", został pobity. Policja szuka sprawcyMarta Balukiewicz | Fakty w Południe

Tinder to aplikacja randkowa dostępna w ponad 190 krajach. Według szacunków BBC w 2017 r. miała około 57 milionów aktywnych użytkowników miesięcznie.

Autor: Gabriela Sieczkowska / Źródło: Konkret24, Sputnik Polska, Tinder, The Independent, Wirtualne Media, Noizz, Wiadomości WP, ; Zdjęcie: TVN24

Pozostałe wiadomości

Po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy niektórzy zwracają uwagę na fakt, że Ukraińcy nie tylko korzystają z naszej pomocy, ale też zasilają polski budżet. Według dostępnych danych w 2024 roku tylko z podatków i składek przez nich płaconych wpłynęło ponad 18 miliardów złotych.

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Miliardy złotych. Jak Ukraińcy zasilają polski budżet

Źródło:
Konkret24

Rzekomy zakaz wywieszania flag Wielkiej Brytanii i Anglii na Wyspach Brytyjskich zainteresował wielu polskich internautów. Szczególnie że miał o nim informować brytyjski premier. W rzeczywistości mówił jednak o zupełnie innej sprawie.

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

W Wielkiej Brytanii już nie można wieszać flag? Co powiedział premier

Źródło:
Konkret24

Tam, gdzie stoi najwięcej wiatraków, tam jest najdroższy prąd - przekonują ci, którzy popierają zawetowanie nowelizacji ustawy wiatrakowej przez prezydenta. Jako dowód na swoją tezę wskazują ceny energii w Niemczech i Danii. Wyjaśniamy, dlaczego ta teza jest jednak fałszywa.

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Im więcej wiatraków, tym droższy prąd? Nie. Inny "cichy bohater" kształtuje ceny

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński na spotkaniach z elektoratem krytykuje rząd Donalda Tuska - między innymi za politykę obronną. Twierdzi, że kupujemy mniej czołgów, niż planowano, że wyłączono instalację antydronową, a Fundusz Wspierania Sił Zbrojnych "ma już nie funkcjonować". Jak jest naprawdę?

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Kaczyński opowiada o "obcinaniu i ograniczaniu" armii. Trzy razy nieprawda

Źródło:
Konkret24

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz postuluje, by rządzący wypowiedzieli unijny system ETS, skoro im "tak bardzo zależy na obniżce cen prądu". Pomysł chwytliwy, ale eksperci nie pozostawiają złudzeń.

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Berkowicz: rządzący mogą wypowiedzieć ETS. Co by to oznaczało?

Źródło:
Konkret24

O powitaniu przez Ochotniczą Straż Pożarną w Lewiczynie na Mazowszu dwóch samochodów napisał pod koniec sierpnia marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik. Tyle że wozy trafiły do jednostki już jakiś czas temu.

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Marszałek Struzik: "druhowie powitali dwa wozy". Tak, ale wcześniej

Źródło:
Konkret24

Według medialnych doniesień ma się to wydarzyć już w 2026 roku: Chiny staną się pierwszym krajem, w którym roboty będą rodzić dzieci. Ma to być efekt pracy naukowców, a cena takiego robota ma sięgać 14 tysięcy dolarów. Sprawdziliśmy, o jaki projekt chodzi i co o nim wiadomo. Jak się okazuje, niewiele. W dodatku w Chinach obecnie nie można wprowadzić na rynek robota-surogatki.

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

W Chinach "robot urodzi dziecko". Ile w tym prawdy, ile science fiction

Źródło:
TVN24+

Poseł Konfederacji Konrad Berkowicz twierdzi, że olimpijska medalistka w boksie Imane Khelif zakończyła karierę. Sprawdziliśmy, skąd te doniesienia i co na ten temat twierdzi sama zawodniczka.

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Imane Khelif zakończyła karierę? Poseł Konfederacji nie ma racji

Źródło:
Konkret24

Według rozpowszechnianego w sieci przekazu Ukrainiec zakładający firmę ma otrzymywać "na start" niemal 300 tysięcy złotych, a Polak - prawie sześć razy mniej. Informacja wzbudza oburzenie wśród internautów i krytykę polityki rządu - bezpodstawnie. Po pierwsze, kwoty zestawiono manipulacyjnie. Po drugie, dotyczą różnych etapów działalności. Po trzecie, Polacy otwierający firmy mogą liczyć na wiele wyższe wsparcie.

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

300 tysięcy złotych "na start" dla Ukraińca, dla Polaka mniej? Potrójna manipulacja

Źródło:
Konkret24

Pomoc przekazana Ukrainie i Ukraińcom przez Polskę według niektórych internautów jest zbyt dużym obciążeniem dla budżetu. To nie tylko manipulacja, ale i błędna interpretacja danych.

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Pomoc dla Ukraińców. Aż niemal siedem procent PKB? Nie

Źródło:
Konkret24

W dyskusji o rosyjskim dronie, który spadł na terytorium Polski, poseł Marek Suski skrytykował ministra obrony za jego rzekomą wypowiedź o tym, że "deszcz pada i też drony spadają". Tylko że te słowa pochodzą z przerobionego filmiku.

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Suski: minister opowiada, że deszcz pada i drony też spadają. Na co się nabrał?

Źródło:
Konkret24

"Zakończyłem sześć wojen" - powtarza wielokrotnie prezydent USA Donald Trump podczas rozmów z szefami różnych państw. Analiza sytuacji w krajach wskazywanych przez Trumpa pokazuje jednak, że jego deklaracje są na wyrost. Obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych nie można odmówić jednak tego, że jako szef supermocarstwa ma świadomość posiadania narzędzi globalnej polityki.

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

(Nie)skończone wojny Trumpa. Jak mówi prezydent USA, a jak jest naprawdę

Źródło:
TVN24+

Nagranie, na którym brytyjscy policjanci zatrzymują nastolatkę, obejrzało miliony osób. W sieci zawrzało - internauci twierdzili, że uczennicę zatrzymano za wejście po godzinie 17 do baru fast food. Jednak przyczyna była inna.

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Nastolatka aresztowana za wejście do baru po godzinie 17? Internauci w szoku, rzeczywistość jest inna

Źródło:
Konkret24, Reuters

Były premier Mateusz Morawiecki twierdzi, że deficyt budżetowy jest o ponad 100 miliardów złotych wyższy, niż podaje rzecznik rządu Adam Szłapka. Alarmuje, że "cel deficytu na grudzień został osiągnięty niemal w całości w lipcu". To nieprawda.

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

157 czy 261 miliardów złotych? Ile wynosi polski deficyt

Źródło:
Konkret24

Głodujące palestyńskie dziecko przedstawiane jako jazydka. Aktualne fotografie tłumaczone jako stare. Lokalizacje biolaboratoriów w Ukrainie, które nie istnieją. Fake newsy? Owszem, w odpowiedziach generowanych przez sztuczną inteligencję. Ośrodki wpływu próbują manipulować treściami, które trafiają do modeli językowych - przestrzegają eksperci. Oto jak się to robi.

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

"Ja nie wiem, co jest prawdą". Sztuczna inteligencja bije się w piersi - i nadal kłamie

Źródło:
TVN24+

Zamieszanie mogły wprowadzić pozornie sprzeczne komunikaty po konferencji Karola Nawrockiego. Strona rządowa pisze o "zawetowaniu tańszego prądu dla Polaków", a Kancelaria Prezydenta o "podpisaniu projektu zamrażającego ceny energii elektrycznej". A to dwie różne decyzje.

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Zamrożenie cen energii. Co podpisał, a czego nie podpisał Nawrocki

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki podpisał projekt ustawy o zwolnieniu rodziców co najmniej dwójki dzieci z podatku PIT. Według ministra Marcina Przydacza z kancelarii prezydenta jest to odpowiedź na kryzys demograficzny w Polsce, bo jesteśmy "najmniej dzietnym społeczeństwem w całej Unii Europejskiej". A co na to dane?

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Przydacz: jesteśmy najmniej dzietnym społeczeństwem w UE. Sprawdzamy dane

Źródło:
Konkret24

Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański uważa, że rząd spełnia obietnice. Według niego "dowiezionych konkretów jest naprawdę bardzo, bardzo dużo" i już w czasie pierwszych stu dni rządzenia wiele z nich zrealizowano. Fakty temu przeczą.

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Domański: "wiele ze 100 konkretów zostało zrealizowane". No nie

Źródło:
Konkret24

Podczas gdy przywódcy europejskich krajów byli jeszcze w Białym Domu na spotkaniu z Donaldem Trumpem, w sieci furorę robiła już fotografia mająca pokazywać, jak wszyscy oni siedzieli grzecznie przed drzwiami, oczekując na to spotkanie. Publikujący zdjęcie kpili, że "widać na nim wyraźnie potęgę Unii Europejskiej". Fake newsa publikowali między innymi zwolennicy PiS, a także konta Kanału Zero. Popularność tego obrazu pokazała jednak co najwyżej potęgę rosyjskiej dezinformacji. Także w Polsce.

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

"Zdjęcie, które przejdzie do historii"? Tak, siły rosyjskiej propagandy

Źródło:
Konkret24

Dzień po rozmowach liderów europejskich krajów z Donaldem Trumpem zorganizowano spotkanie państw należących do tak zwanej koalicji chętnych. Ta grupa krajów Europy powstała kilka miesięcy temu. Jednak wbrew rozpowszechnianej teraz narracji nie wyłącznie po to, by wysyłać wojska do walczącej Ukrainy. Przedstawiamy, co wiadomo o celach tej politycznej inicjatywy.

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Koalicja chętnych. Kto i w jakim celu się spotykał

Źródło:
Konkret24

Wojskowy pojazd szturmujący ukraińskie pozycje, a na nim zatknięte flagi Rosji i Stanów Zjednoczonych - taki film rozchodzi się w sieci, wywołując masę komentarzy. Rosyjska propaganda podaje, że ukraińska armia "zaatakowała amerykański transporter opancerzony z amerykańską flagą". Ukraińcy piszą o "maksymalnej bezczelności", a internauci pytają o prawdziwość nagrania.

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Flagi Rosji i USA na transporterze. "Znak przyjaźni"?

Źródło:
Konkret24

Pielgrzymki na Jasną Górę jak co roku obfitowały wieloma zdjęciami i filmami publikowanymi w internecie. Szczególne zainteresowanie wzbudziła fotografia grupki pielgrzymów trzymających rzekomo obraz z Karolem Nawrockim. "Paranoja", "to się nie dzieje", "polska wersja katolicyzmu" - komentowali internauci. Bo wielu uwierzyło, że to prawda.

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Obraz z Nawrockim na pielgrzymce? Niesłusznie uwierzyli

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje informacja, jakoby Biały Dom miał zażądać od prezydenta Zełenskiego założenia garnituru na spotkanie z prezydentem USA - i że to był warunek odbycia tego spotkania. Przekaz ten w polskiej sieci szeroko rozpowszechniały anonimowe konta. To narracja zgodna z prorosyjską dezinformacją, której celem jest dyskredytowanie prezydenta Ukrainy. Jednak nie ma potwierdzenia, że Biały Dom postawił taki warunek.

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Zełenski "musi założyć garnitur"? Propaganda reaguje na wizytę w Białym Domu

Źródło:
Konkret24

"Czego amerykańskie media nie pokazały" - brzmi komentarz do rozpowszechnianego w mediach społecznościowych filmu. Ma przedstawiać scenę, gdy amerykańscy piloci "narysowali" na niebie gwiazdę dla Putina podczas szczytu na Alasce. Film robi wrażenie, ale nie wierzcie w te opisy - choć rosyjska propaganda bardzo próbuje nas do tego przekonać.

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

"Gwiazda" od Trumpa dla Putina? Tak głosi przekaz Kremla

Źródło:
Konkret24

Prezydent Karol Nawrocki złożył projekt ustawy o ochronie polskiej wsi - w tym przed wyprzedażą ziemi obcokrajowcom. Teraz politycy przeciwnych opcji kłócą się, za których rządów sprzedano więcej polskiej ziemi. Obie strony jednak wprowadzają w błąd, prezentując dane albo wybiórczo, albo bez kontekstu. A ten jest istotny.

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Nawrocki o "wyprzedaży polskiej ziemi", rząd podaje dane. Czego nie pokazują?

Źródło:
Konkret24

W sieci od lipca rozchodzi się przekaz, jakoby rolnicy byli karani "za korzystanie z własnej studni" - co wielu internautów rozumie jako sytuację nową, wymuszoną kolejnymi restrykcjami Unii Europejskiej. To manipulacja, choć kary rzeczywiście są - lecz za coś innego i nie od dzisiaj. Natomiast resort infrastruktury analizuje inny problem.

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

"Kary za korzystanie z własnej studni"? Ministerstwo: "trwa analiza problemu"

Źródło:
Konkret24