Użytkownicy Facebooka w Polsce przesyłają sobie w wiadomościach prywatnych kilkuzdaniowy apel. W związku z z ostatnią awarią serwisu, aby zachować swoje konto, wiadomość należy przesłać dalej. To nieprawda - Facebook zapewnia, że komunikuje się z użytkownikami w inny sposób. Sam tekst pojawił się dwa lata temu w rosyjskojęzycznym internecie, a wiadomość zawiera zagraniczny numer telefonu, co może sugerować, że nowy łańcuszek jest próbą oszustwa.

Od czwartku w sieci można natknąć się na doniesienia użytkowników Facebooka, którzy informują o podejrzanych tekstach, jakie otrzymują w wiadomościach prywatnych. Ich treść jest związana z awarią, która w środę na kilkanaście godzin uniemożliwiła przesyłanie i wyświetlanie zdjęć w serwisach Facebook, Instagram i WhatsApp.

"Ta wiadomość informuje wszystkich naszych użytkowników, że ostatnio nasze serwery były bardzo zajęte, dlatego prosimy o pomoc w rozwiązaniu tego problemu" - można przeczytać w rozsyłanym komunikacie, którego forma ma sugerować, że pochodzi od Facebooka. Sposób tej rzekomej "pomocy" wskazuje jednak, że to fałszywy apel.

"Pomoc" miałaby polegać na przekazaniu wiadomości dalej do wszystkich (!) osób na posiadanej przez danego użytkownika liście kontaktów. W przeciwnym razie jego konto miałoby zostać uznane za "nieaktywne". W wiadomości zawarto także doniesienia o planowanej aktualizacji, która miała zmieniać kolor czatu w aplikacji Messenger i dodać... "nowy wygląd naszego smartfona".

Zrzut ekranu fałszywej wiadomości
Zrzut ekranu fałszywej wiadomości Foto: facebook

Na Facebooku u niektórych użytkowników pojawiły się wątpliwości, czy przedstawione w wiadomości ostrzeżenia są prawdziwe. "To prawda czy ściema" - pytała jedna z internautek.

Wpis dotyczący rozsyłanej wiadomości
Wpis dotyczący rozsyłanej wiadomości Foto: facebook

Rosyjski trop sprzed dwóch lat

Konstrukcja niektórych zdań z rozsyłanej wiadomości może budzić podejrzenia, że tekst został nieudolnie przetłumaczony z obcego języka. Wskazują na to zarówno błędy stylistyczne: "jeśli nie wyślesz tej wiadomości do wszystkich kontaktów, a twoje konto pozostanie nieaktywne, co spowoduje utratę wszystkich kontaktów, jak i to, że niektóre słowa zostały użyte niepoprawnie: "nie będziesz mógł komunikować się z wiadomościami na Facebooku" (pogrubienia - red.).

Pewnym tropem może być numer telefonu, od którego rozpoczyna się wiadomość. Numer kierunkowy +380 oznacza Ukrainę. Po wpisaniu całego numeru do wyszukiwarki Google można natrafić na ukraińskojęzyczne artykuły, w których ostrzega się właśnie przed rozsyłanym na Facebooku łańcuszkiem. Treść tamtej "prośby" napisano w całości po rosyjsku i w zdecydowanej większości odpowiada ona polskiej wersji.

Jest także napisana poprawnie językowo, więc można przypuszczać, że to właśnie ta wersja była oryginałem, który ktoś nieudolnie przetłumaczył na polski.

Treść wiadomości w języku rosyjskim
Treść wiadomości w języku rosyjskim Foto: westnews.com.ua

Wprowadzenie dowolnej frazy w języku rosyjskim do wyszukiwarki pozwala także zorientować się, że łańcuszek nie powstał wcale w wyniku ostatniej awarii Facebooka.

Po raz pierwszy w sieci pojawił się w drugiej połowie 2017 roku i zaczynał się od słów "Cześć, tutaj Mark [Zuckerberg - red.], dyrektor Facebooka". To właśnie Amerykanin miał wtedy rzekomo prosić o pomoc dla swojego serwisu w związku z tym, "że ostatnio nasze serwery były bardzo zajęte".

Ktoś skojarzył więc tamte nieprawdziwe doniesienia z ostatnią awarią wyświetlania zdjęć na Facebooku i postanowił ponownie wykorzystać archiwalną już treść. Usunął z niej jednak część stwierdzającą, że wiadomość pochodzi od Zuckerberga, zastępując ją ukraińskim numerem telefonu.

Głuchy telefon

Mimo, że rozsyłana treść od początku wygląda jak kolejny facebookowy łańcuszek, jej elementem charakterystycznym jest zagraniczny numer telefonu, od którego się zaczyna, co może sugerować próbę oszustwa. Dalej treść informacji w żaden sposób się do niego nie odnosi.

Rozsyłanie wiadomości dalej i jednoczesne zwiększanie zasięgu jej dotarcia zwiększa ryzyko, że któraś osoba zdecyduje się zadzwonić lub wysłać SMS na ukraiński numer podany w wiadomości. Widnieje on tam bez jakiejkolwiek informacji, jaką czynność należy z nim wykonać.

Zadzwoniliśmy pod wskazany numer, aby sprawdzić, co się stanie.

Połączenie nie zostaje odrzucone, a zamiast tego emitowany jest sygnał mogący sugerować, że cały czas trwa oczekiwanie na odbiorcę. W tym czasie jednak naliczane są już kolejne sekundy połączenia, co w przypadku zagranicznego numeru spoza Unii Europejskiej może generować koszty.

Konkret24

O schematach działań oszustów wykorzystujących zagraniczne, często egzotyczne numery telefonów, pisaliśmy już szerzej na Konkret24. Z reguły wybierają oni takie numery kierunkowe, które są podobne do tych charakterystycznych dla polskich sieci komórkowych. Gdy ktoś po nieodebraniu połączenia z tego numeru na niego zadzwoni, może narazić się na wysoki rachunek.

Facebook zaprzecza: "wykorzystujemy oficjalne kanały"

W odpowiedzi na pytania Konkret24, biuro prasowe Facebooka zaprzeczyło informacjom, według których wiadomości miały pochodzić od administratorów serwisu. Podkreślono, że w nagłych przypadkach do kontaktu z użytkownikami używane są inne kanały.

Facebook nie jest nadawcą tych wiadomości. Podczas problemów technicznych wykorzystujemy nasze oficjalne kanały w mediach społecznościowych (strony na Facebooku i konto na Twitterze), a także media, którym przekazujemy bieżące oświadczenia dotyczące występujących problemów oraz działań, które podejmujemy, aby je rozwiązać.

Biuro prasowe Facebooka

Zapytaliśmy także, jakie działania są podejmowane przez serwis w przypadku odnotowania rozchodzenia się podobnych łańcuszków w serwisie. "W tym przypadku nasza strategia to: usuwamy, ograniczamy, informujemy, która zakłada m.in. usuwanie treści niezgodnych z naszymi Standardami Społeczności, których intencją pozostaje celowe wprowadzenie ludzi w błąd oraz ograniczanie ich zasięgu" - odpowiedzieli przedstawiciele biura prasowego.

Korzystanie z oficjalnych kanałów Facebooka w mediach społecznościowych można było zaobserwować przy okazji ostatniej awarii. Na Twitterze pracownicy serwisu poinformowali, że wiedzą o problemach użytkowników z wysyłaniem i wyświetlaniem multimediów, ale "przepraszają za kłopoty i starają się przywrócić wszystko do normalnego stanu tak szybko, jak to możliwe".

Autor:  Michał Istel
Źródło:  Konkret24; zdjęcie: Pixabay/Facebook

Pozostałe

Wyścig zbrojeń XXI wieku. Technologie deepfake coraz lepsze i groźniejsze

O deepfake jest głośno wraz z każdym takim materiałem wstawionym do sieci. Na początku sierpnia zaskoczenie zaawansowaniem tej technologii wywołał filmik, w którym komik Bill Hader zamienia się w Toma Cruise'a. Zastosowanie takich manipulacyjnych rozwiązań staje się jednak coraz groźniejsze - jedna z firm w USA miała stracić z tego powodu kilka milionów dolarów. Rząd Stanów Zjednoczonych chce stworzyć zaawansowane narzędzia do identyfikowania sfałszowanych treści pojawiających się w sieci.

Motocyklowy kask na drodze - pech czy międzynarodowy znak ostrzegawczy?

Internetowy wpis o tym, że kask położony na ziemi za motocyklem jest znakiem ostrzegawczym, wywołał sporą dyskusję w polskim internecie. Polemizował branżowy portal, replikowało jedno z motocyklowych stowarzyszeń. Pomysł na takie wykorzystanie kasku nie jest nowy, ale budzi w środowisku i wątpliwości, i kontrowersje — przesądni uważają, że kask na ziemi przynosi pecha.

Manipulacja nagraniem Marka Zuckerberga i zaskakująca decyzja Facebooka

W sieci można znaleźć nagranie Marka Zuckerberga, napawającego się władzą, jaką daje mu posiadanie danych miliardów ludzi. Założyciel Facebooka w rzeczywistości nigdy nie wypowiedział takich słów, ale wideo powstało po to, żeby wywołać dyskusję o usuwaniu treści przez największy serwis społecznościowy świata. Mimo że wideo opublikowano na początku czerwca, do dzisiaj nie zostało zdjęte z serwisu, a Facebook wytłumaczył, dlaczego podjął taką decyzję.

Zmanipulowane zdjęcie wzbudza dyskusję o nierówności płciowej w świecie technologii

Spotkanie przedstawicieli wielkich firm branży technologicznej u włoskiego projektanta Brunello Cucinellego zakończyło się skandalem. Wszystko z powodu fotografii, która znalazła się na profilu Cucinellego na Instagramie. Pierwotnie zdjęcie przedstawiało 15 mężczyzn. W programie graficznym "doklejono" do nich wizerunki dwóch kobiet. Publikacja zdjęcia wywołała falę oburzenia.

Internauci współczuli bitemu robotowi, który okazał się komputerową animacją

Wideo przedstawiające bitego różnymi przedmiotami robota w ciągu trzech dni od opublikowania zobaczyły miliony internautów. Wielu z nich, także w Polsce, uwierzyło, że maszyna rzeczywiście była testowana w ten sposób, i wyrażało swoje współczucie lub ostrzegało, że sztuczna inteligencja może kiedyś się zemścić. Filmik jest jednak stworzoną komputerowo parodią innego nagrania. Nie wystąpił w nim żaden robot.

Miliardy kont usuniętych na Facebooku przed eurowyborami. "Rosyjskie źródła chciały zdławić frekwencję"

Złośliwe źródła ciągle stosują nowe taktyki, ale cel jest ten sam: podważenie zaufania do demokratycznych procesów – napisano w raporcie Komisji Europejskiej. "Podejrzani aktorzy" do swoich celów użyli m.in. pożar katedry Notre Dame. Aktywność rosyjskich źródeł w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej wzrosła ponad dwukrotnie, a jednym z celów dezinformacyjnych ataków byli polscy internauci.