FAŁSZ

Kaczyński o "ruinie rolnictwa", opłatach emisyjnych i giełdzie, na której "korzystają Niemcy". Nic się nie zgadza

Źródło:
Konkret24
Jarosław Kaczyński o giełdzie uprawnień do emisji CO2
Jarosław Kaczyński o giełdzie uprawnień do emisji CO2TVN24
wideo 2/4
Jarosław Kaczyński o giełdzie uprawnień do emisji CO2TVN24

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wykorzystuje protesty rolników między innymi do tego, by krytykować zasady handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej, czyli system ETS. Straszy, że Europejski Zielony Ład to próba rozszerzenia systemu ETS także na rolnictwo. Nie jest to prawdą - podobnie jak tezy prezesa o stale rosnących cenach uprawnień czy giełdzie umiejscowionej w Lipsku, żeby "skorzystali Niemcy".

Protesty rolników wywołane m.in. napływem produktów rolnych z Ukrainy i założeniami Europejskiego Zielonego Ładu były jednym z głównych tematów spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z sympatykami partii w Śniadowie w województwie podlaskim 9 marca 2024 roku. Prezes krytykował zamysł Europejskiego Zielonego Ładu, czyli osiągnięcie neutralności klimatycznej w Unii Europejskiej do 2050 roku. Przekonywał, że jednym z założeń tego programu odnoszącym się do rolnictwa jest objęcie tej branży systemem handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, czyli EU ETS. "Zielony Ład to jest także próba wprowadzenia tych ograniczeń odnoszących się do metanu i do CO2 także do rolnictwa. To by oznaczało zupełną ruinę rolnictwa, kompletną" - mówił Kaczyński. "Nawet przy dobrych cenach, bo to są naprawdę wysokie opłaty i one do tego jeszcze zostały skierowane na giełdę" - kontynuował. Dalej twierdził:

FAŁSZ

Te prawa emisyjne zostały skierowane na giełdę. Dlaczego akurat w Lipsku, tego nie wiem. No po prostu, żeby Niemcy na tym skorzystali. A mechanizm giełdowy prowadzi do tego, że te ceny stale rosną i one będą przynajmniej do pewnego bardzo wysokiego poziomu rosły. 

Prezes PiS zawarł w tej wypowiedzi dwie tezy: że giełdę handlu uprawnieniami do emisji CO2 zlokalizowano w Lipsku, by korzystali na tym Niemcy; że giełdowy system sprzedaży uprawnień sprawia, iż ich ceny stale rosną. Obie tezy nie odpowiadają faktom.

Czym jest ETS i aukcyjna pula uprawnień?

Żeby zrozumieć, jak działa giełda w systemie handlu emisjami, trzeba wyjaśnić, czym jest ETS (z ang. Emission Trading System). Celem polityki klimatycznej Unii Europejskiej jest ciągłe zmniejszanie emisji dwutlenku węgla, tak by w 2030 roku kraje członkowskie emitowały o 55 proc. CO2 mniej w stosunku do 1990 roku (założenie programu "Fit for 55"). Natomiast w 2050 roku Unia Europejska ma się stać neutralna klimatycznie, czyli emitować tyle dwutlenku węgla, ile sama jest w stanie pochłaniać. Ważnym środkiem do osiągnięcia tych celów jest system ETS, opierający się na zasadzie "kto emituje, ten płaci".

Zakłada on, że przedsiębiorstwa z branż, które emitują szczególnie dużo CO2, muszą kupować uprawnienia do takiej emisji. Celem jest uwzględnienie kosztu emisji CO2 w produkcji energii czy innych produktów przemysłowych. Ma to skłonić przedsiębiorstwa do szukania mniej emisyjnych i bardziej ekologicznych alternatyw, których koszt - również przez brak obowiązku kupowania uprawnień do emisji CO2 - będzie mniejszy.

Obecny system ETS, tzw. ETS 1, obejmuje wyłącznie przedsiębiorstwa wytwarzające energię elektryczną, produkujące i przetwarzające metale, przemysł mineralny, papierniczy i chemiczny. W 2027 lub 2028 roku zacznie obowiązywać tzw. system ETS 2, który obejmie także transport drogowy, żeglugę i budownictwo. Jarosław Kaczyński stwierdził, że Europejski Zielony Ład to próba rozszerzenia systemu ETS także na rolnictwo - to nieprawda. Jak wyjaśnialiśmy w Konkret24, taki pomysł został już raz odrzucony i dotychczas Unia Europejska nie przedstawiła konkretnych planów w tej kwestii.

CZYTAJ WIĘCEJ W KONKRET24: Rolnik zapłaci za emisję gazów przez krowę, świnię, kurę? KE: nie ma takich planów

W branżach objętych już ETS-em mechanizm działa następująco: każda firma-emitent musi przedstawić uprawnienie na każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. Uprawnienia można pozyskać z dwóch pul. Pierwsza, tzw. darmowa, jest skierowana głównie do przedsiębiorstw narażonych na tzw. ucieczkę emisji. Jak tłumaczył w rozmowie z Konkret24 Tobiasz Adamczewski z Fundacji Forum Energii, przemysł narażony na ucieczkę emisji to ten, który konkuruje z firmami spoza Unii Europejskiej. Firmy z tego sektora dostają więc przynajmniej część uprawnień za darmo, żeby uchronić je przed przeniesieniem produkcji konkretnych produktów, np. stali czy cementu, do krajów spoza UE, które nie ponoszą kosztów systemu ETS. Te darmowe uprawnienia są co roku rozdzielane przez Komisję Europejską.

Druga, większa pula uprawnień to tzw. pula aukcyjna dostępna na giełdzie. Tę pulę dzieli się między państwa członkowskie według udziału ich emisji z lat 2005-2007. Państwa sprzedają następnie swoje uprawnienia na aukcjach, gdzie mogą kupić je przedsiębiorstwa emitujące dwutlenek węgla.

Giełda w Niemczech i klauzula dla Polski. Rządy PO-PSL i PiS nie skorzystały

Gdy tworzono system ETS, w listopadzie 2011 roku, 24 kraje członkowskie zawarły porozumienie z Komisją Europejską, na podstawie którego upoważniły tę instytucję do reprezentowania ich w czynnościach prawnych związanych z handlem uprawnieniami do emisji CO2, w tym do wyboru platformy aukcyjnej. W 2012 roku KE zdecydowała, że uprawnienia będą sprzedawane i kupowane za pośrednictwem giełdy energii EEX z siedzibą w Lipsku we wschodnich Niemczech. Od tamtej pory podpisano już trzy umowy, z których obecna obowiązuje do 2025 roku. W międzyczasie do grupy państw, które razem sprzedają swoje uprawnienia na niemieckiej giełdzie, dołączył nowy kraj członkowski - Chorwacja.

W kontekście wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego ciekawy jest jednak fakt, że ten system handlu uprawnieniami nie dotyczy dwóch krajów - Niemiec i Polski - które korzystają z tzw. klauzuli opt-out, choć w różny sposób. Niemcy korzystają z giełdy EEX jako własnej krajowej platformy i organizują na niej własne aukcje uprawnień. Sytuacja Polski jest jeszcze bardziej oryginalna.

Otóż nasz kraj jako jeden z trzech (poza Niemcami i Wielką Brytanią, która do wyjścia z UE korzystała z giełdy w Londynie) na starcie systemu ETS zagwarantował sobie prawo sprzedaży uprawnień na krajowej platformie aukcyjnej. W Polsce działa taka platforma - Towarowa Giełda Energii (choć formalnie platforma musiałaby zostać wybrana w drodze przetargu). Mimo tego Polska wciąż nie skorzystała ze swojego prawa i stosuje klauzulę opt-out w inny sposób: sprzedaje swoje uprawnienia za pośrednictwem platformy EEX w Lipsku, ale na osobnych aukcjach. Jak wyjaśniał w 2019 roku portal Wysokienapiecie.pl, dzięki temu Polska jako państwo nie płaci za aukcje, a zamiast niej opłaty ponoszą przedsiębiorstwa kupujące uprawnienia do emisji. "W przypadku polskich aukcji jest to 3 euro za każde tysiąc jednostek (jedno uprawnienie EUA to jedna tona CO2)" - podano.

Czy te 3 euro płacone za aukcję każdego tysiąca polskich uprawnień do emisji potwierdza tezę Jarosława Kaczyńskiego, że UE wybrała giełdę w Lipsku, by skorzystali na tym Niemcy? Nie do końca. To, że platforma ma siedzibę w Niemczech, nie oznacza, że należy do Niemców. Jak informuje na swojej stronie właściciel giełdy EEX - spółka Deutsche Boerse - w 2022 roku większość udziałów mieli w niej akcjonariusze z Ameryki Północnej (36 proc.), następnie z Wielkiej Brytanii (24 proc.), innych krajów (22 proc.), dopiero na czwartym miejscu są akcjonariusze z Niemiec (18 proc. udziałów).

O pomysł przejścia na polską platformę aukcyjną zapytaliśmy Marcina Kowalczyka, specjalistę ds. polityki klimatycznej w WWF Polska. Wspomina, że taką możliwość wywalczył rząd Platformy Obywatelskiej i PSL, ale "niestety nie zdołał on dokończyć organizacji do końca swojej kadencji w 2015 roku". - Zaś następcy nawet nie próbowali kontynuować projektu i pozostawili status quo - dodaje. Następcy, czyli rząd Zjednoczonej Prawicy.

Uprawnienia najtańsze od trzech lat

Prezes PiS stwierdził też, jakoby "mechanizm giełdowy prowadzi do tego, że ceny stale rosną i one będą przynajmniej do pewnego bardzo wysokiego poziomu rosły".

Komentując te słowa, Marcin Kowalczyk z WWF tłumaczy, że choć w samym systemie ETS zawarto rozwiązania, które w założeniu miały wymuszać wzrost cen, to giełdowe prawa podaży i popytu sprawiają, że ceny bynajmniej stale nie rosną. - System ETS miał co do zasady wymusić reformy, czyli koszty uczestnictwa w systemie ETS miały być wyższe niż koszty przekształcania swoich instalacji na mniej emisyjne. To jest zasada stworzona przy zaraniu ETS-u. Dodatkowo podaż, czyli liczba uprawnień do emisji w systemie, z czasem maleje i to w założeniu powinno wymuszać wzrost cen. Jednak nie jest tak, że one stale rosną. Na przykład w tym momencie ceny są poniżej 60 euro, podczas gdy w 2023 roku sięgały nawet 100 euro - mówi ekspert.

To prawda: 12 marca 2024 roku cena jednego uprawnienia wynosiła 57 euro. Wyjątkowo tanie uprawnienia do emisji były w lutym tego roku - cena spadła do 54 euro, czyli najniższego poziomu od trzech lat. Była to odwrotna sytuacja od tego, co działo się rok wcześniej: w lutym 2023 roku ceny uprawnień do emisji przekroczyły granicę 100 euro po raz pierwszy od startu systemu ETS.

w euro
Wykres cen uprawnień do emisji CO2 w latach 2019-2024w euroTrading Economics

Marcin Kowalczyk, mówiąc o obecnych cenach uprawnień poniżej 60 euro, komentuje:

Samo to pokazuje, że ceny docelowo mają osiągać jakieś poziomy, ale jeśli przedsiębiorstwa będą redukowały swoje instalacje, to popyt na uprawnienia będzie spadał wraz ze spadającą podażą, będzie się to balansować i tym samym wzrosty cen nie będą zbyt gwałtowne. Wszystko zależy od tempa transformacji gospodarki europejskiej w przemyśle i energetyce. To nie jest tak, że ktoś ustalił, iż ceny będą rosnąć i one już zawsze będą rosnąć - to zależy od bardzo wielu czynników. Przede wszystkim chodzi o zasady popytu i sprzedaży.

I wyjaśnia, skąd takie wahania: - Ceny zależą chociażby od tego, jaki jest popyt przedsiębiorstw na uprawnienia w danym roku. A ten popyt jest niższy, na przykład jeśli w jakimś kraju gospodarka spowalnia, ponieważ emisje spadają i tych uprawnień trzeba kupić mniej. A niższy popyt wpływa na obniżenie ceny. Tak samo, jeśli jest słoneczne lato i fotowoltaika bije kolejne rekordy produkcji energii, a do tego dochodzi energia z wiatru - wtedy potrzeba mniej energii z węgla, który emituje szczególnie dużo CO2. Znowu popyt maleje i ceny uprawnień mogą spadać - tłumaczy Marcin Kowalczyk. - Oczywiście trzeba też obserwować czynniki, które mogą wpłynąć na wzrost cen, na przykład zapowiedzi nowych celów redukcji emisji w 2040 roku. Może to mieć takie konsekwencje, że niektóre przedsiębiorstwa już teraz kupią sobie uprawnienia na zapas, bo te nie wygasają z czasem. Większy popyt na uprawnienia zwiększy jego cenę - dodaje.

Budżet Polski korzysta ze sprzedaży uprawnień. Prawie 90 mld zł w 10 lat

Na koniec trzeba przypomnieć, że wpływy ze sprzedanych na giełdzie uprawnień zasilają budżety krajów członkowskich, w tym Polski. Jak podał portal Businessinsider.com.pl, w ciągu 10 lat obowiązywania działania systemu ETS (2013-08.2023) polski budżet zarobił na sprzedaży uprawnień do emisji CO2 już prawie 90 mld zł (dane giełdy EEX i Ministerstwa Finansów), w tym aż 75 mld zł wpłynęło w ciągu ostatnich trzech lat. Według unijnych dyrektyw co najmniej połowę dochodów ze sprzedaży uprawnień na aukcjach trzeba przeznaczyć na cele związane z klimatem i energią.

Podsumowując: nie jest prawdą, że handel uprawnieniami do emisji CO2 odbywa się na giełdzie w Lipsku, "żeby Niemcy na tym skorzystali", nie jest prawdą, że mechanizm giełdowy prowadzi do tego, że ceny stale rosną. Ceny zależą od popytu i podaży, a w ostatnim czasie są najniższe od lat. A Polska może przenieść handel uprawnieniami na krajową platformę aukcyjną, tylko z tej opcji po prostu nie korzysta.

Autorka/Autor:

Źródło: Konkret24

Pozostałe wiadomości

Ponad milionowe zasięgi generuje w polskiej sieci przekaz, że od początku lipca nie będzie można w Niemczech w weekendy jeździć samochodami osobowymi. Powodem ma być troska o środowisko. Uspokajamy: nie ma takich planów.

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

W Niemczech od lipca "całkowity zakaz jazdy w weekendy"? To "nieuzasadnione obawy"

Źródło:
Konkret24

Czy Amerykański Czerwony Krzyż nie przyjmuje krwi od osób zaszczepionych przeciw COVID-19? Taką teorię, na podstawie pytań z formularza tej organizacji, wysnuli polscy internauci. Kwestionariusz jest prawdziwy, teoria już nie.

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Amerykański Czerwony Krzyż "odmawia przyjmowania krwi" od zaszczepionych? Nie

Źródło:
Konkret24

Internauci i serwisy internetowe podają przekaz, że polskie wojsko wysyła pracującym pierwsze powołania - że dostają "pracownicze przydziały mobilizacyjne". Wyjaśniamy, o co chodzi.

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Pracownikom wysłano "pierwsze powołania do wojska"? Nie, wyjaśniamy

Źródło:
Konkret24

Sceptycy pandemii COVID-19 i przeciwnicy wprowadzonych wtedy obostrzeń szerzą ostatnio narrację, jakoby "niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii". Wiele wpisów z taką informacją krąży po Facebooku i w serwisie X. Nie jest to jednak prawda.

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

"Niemiecki rząd przyznał, że nie było pandemii"? Manipulacja pana profesora

Źródło:
Konkret24

W sieci pojawiły się dramatyczny zbiór nagrań, rzekomo z potężnej burzy, która przeszła nad Dubajem. Niektóre z nich nie mają jednak nic wspólnego z ostatnimi wydarzeniami. Wyjaśniamy.

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Powódź w Dubaju. Huragan i drzewo wyrwane z korzeniami? To nie są nagrania stamtąd

Źródło:
Konkret24

Posłanka PiS Joanna Lichocka zaalarmowała swoich odbiorców, że we Wrocławiu powstał "ruchomy meczet". W poście nawiązała do kwestii nielegalnych migrantów, Donalda Tuska i Unii Europejskiej. Posłanka mija się z prawdą. Pokazujemy, co rzeczywiście stoi przy Stadionie Olimpijskim w stolicy Dolnego Śląska.

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

"Ruchomy meczet" we Wrocławiu? Posłanka PiS manipuluje, tam stało i stoi boisko

Źródło:
Konkret24

"Głosują, jak im patroni z Niemiec każą", "lista hańby europosłów", "komu podziękować za pakiet migracyjny" - z takimi komentarzami rozsyłane jest w sieci zestawienie mające pokazywać, jak 25 polskich europosłów rzekomo głosowało "w sprawie pakietu migracyjnego". Tylko że grafika zawiera błędy i nie przedstawia, jak rzeczywiście ci europosłowie głosowali. Wyjaśniamy.

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

"Lista hańby europosłów"? Nie, grafika z błędami. Kto jak głosował w sprawie paktu migracyjnego?

Źródło:
Konkret24

Według posłanki PiS Marleny Maląg proponowane przez obecny rząd "babciowe" oznacza likwidację programu wprowadzonego przez rząd Zjednoczonej Prawicy. "Znów oszukali?", "będą zabierać?" - pytała była minister rodziny. To manipulacja. Wyjaśniamy, czy rodzice rzeczywiście stracą na nowym świadczeniu.

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Maląg: "babciowe" oznacza likwidację rodzinnego kapitału opiekuńczego. Co pominęła była minister?

Źródło:
Konkret24

Sugerując się tekstami niektórych serwisów internetowych, polscy internauci gratulują Słowakom, że "odrzucili pakt migracyjny" i piszą, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo. Sęk w tym, że Słowacja nic nie odrzuciła, a Polska - i Węgry - przyjmują takie samo stanowisko. Wyjaśniamy, na czym polega rozpowszechniany w internecie manipulacyjny przekaz.

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Słowacja "odrzuca unijny pakt migracyjny, a Polska?" Uproszczenie i manipulacja

Źródło:
Konkret24

Za pomocą treści reklamowych, lecz nieoznaczonych jako płatne, prorosyjska sieć propagandowa rozsyła wśród internautów w Europie treści zniechęcające do pomocy Ukrainie i podważające politykę Unii Europejskiej. W ciągu ostatniego pół roku te przekazy dotarły do co najmniej 38 milionów użytkowników internetu we Francji i Niemczech. 

38 milionów internautów we Francji i Niemczech w zasięgu rosyjskiej operacji propagandowej

38 milionów internautów we Francji i Niemczech w zasięgu rosyjskiej operacji propagandowej

Źródło:
Konkret24

Salon kosmetyczny z eksperymentalną terapią odchudzającą komarami jakoby działał w Gdańsku. Uchodźczyni z Ukrainy, która go prowadziła, miała na tym zarobić ponad milion złotych - wynika z rzekomego materiału stacji Euronews. Rozpowszechniają go w sieci prorosyjskie konta. Jest sfabrykowany.

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Terapia odchudzająca komarami, fałszywe dokumenty i Ukrainka z milionem złotych. Nic tu nie jest prawdą

Źródło:
Konkret24

W 2023 roku pierwszy raz od trzech lat spadła liczba osób, wobec których zarządzono kontrolę operacyjną. Wśród nich były też inwigilowane Pegasusem. Cały czas jest to jednak więcej niż przed objęciem rządów przez Zjednoczoną Prawicę.

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Nie tylko Pegasus. Ile osób służby inwigilowały w 2023 roku?

Źródło:
Konkret24

Jarosław Kaczyński, motywując członków Prawa i Sprawiedliwości do pracy przed drugą turą wyborów samorządowych, przekonywał ich, że partia ma teraz więcej kandydatów na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast niż w 2018 roku. Nie ma jednak racji.

Kaczyński o kandydatach PiS w drugiej turze: "więcej niż przedtem". Nie, dużo mniej

Kaczyński o kandydatach PiS w drugiej turze: "więcej niż przedtem". Nie, dużo mniej

Źródło:
Konkret24

Nowy warszawski radny PiS, a wcześniej wojewoda mazowiecki Tobiasz Bocheński postanowił uczcić Święto Chrztu Polski wpisem w mediach społecznościowych. Jednak swój post na ten temat zilustrował grafiką przedstawiającą chrzest nie Mieszka I, tylko innego władcy. 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Bocheński uczcił Święto Chrztu Polski. "Douczy się pan z okresu średniowiecza" 

Źródło:
Konkret24

Jordańska księżniczka Salma miała "osobiście strącić" sześć irańskich dronów skierowanych na Izrael, Iran zrobił Izraelowi "małe Drezno", a jeden z dronów zawisł na kablach elektrycznych... - tego typu informacje o ataku na Izrael rozchodzą się w polskich mediach społecznościowych. Są niepotwierdzone i fałszywe, oparte na starych zdjęciach i nagraniach.

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Drony "strąciła jordańska księżniczka", a jeden "zaplątał się w kable". Fejki o ataku Iranu na Izrael

Źródło:
Konkret24

Portal rzekomo z Londynu, a teksty publikowane po rosyjsku. Film wideo mający być dowodem, tylko że już skasowany, a bohater zniknął. Oto jak historia o rzekomym zakupie rezydencji króla Karola przez Ołenę Zełenską powiela schemat prokremlowskiej dezinformacji.

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Zełenski "nabywa byłą rezydencję króla Karola"? Rosyjski schemat dezinformacji

Źródło:
Konkret24, Snopes

Poseł PiS Sebastian Kaleta straszy, że według projektu nowelizacji Kodeksu karnego, jeśli publicznie "sprzeciwisz się tęczowym piątkom w szkole twojego dziecka", to "może się tobą z urzędu zająć prokurator". Podobnie ma rzekomo być wówczas, gdy ktoś powie, że "są tylko dwie płcie". Prawnicy tłumaczą, na czym polega manipulacja posła PiS.

Kaleta o nowelizacji Kodeksu karnego: "lewacka cenzura". Wyjaśniamy, jak manipuluje

Kaleta o nowelizacji Kodeksu karnego: "lewacka cenzura". Wyjaśniamy, jak manipuluje

Źródło:
Konkret24

Według popularnego wpisu uczniowie rzekomo są uczeni, że Ukraina jako państwo istniała już w XVI wieku. Dowodem ma być zdjęcie mapy ze szkolnego atlasu. Z tej mapy to nie wynika, co wyjaśnia wydawnictwo i eksperci.

"Ukraina jako państwo istniała już w XVI wieku"? Sprawdzamy, co wynika z mapy w szkolnym atlasie

"Ukraina jako państwo istniała już w XVI wieku"? Sprawdzamy, co wynika z mapy w szkolnym atlasie

Źródło:
Konkret24

Donald Tusk rzekomo trafił do czołówki rankingu najbogatszych Polaków - tak wynika z krążącego w mediach społecznościowych zrzutu ekranu. Oburzeni internauci pytają, skąd premier ma tyle pieniędzy. Jednak to fake news.

Donald Tusk "w czołówce najbogatszych Polaków"? Nieprawda

Donald Tusk "w czołówce najbogatszych Polaków"? Nieprawda

Źródło:
Konkret24

Ponad połowa Polaków wie, że celem fake newsów i teorii spiskowych jest manipulowanie opinią publiczną i realizowanie politycznych interesów. Mimo to ulegają tym manipulacjom. Jak wynika z najnowszego raportu "Dezinformacja oczami Polaków", co trzeci Polak wierzy, że zaplanowano już kolejną pandemię. Niemal co trzeci - że w Smoleńsku doszło do zamachu. Jedna piąta uważa, że skoro pada śnieg, to żadnego ocieplenia klimatu nie ma.

Polacy vs dezinformacja. W jakie fałsze wierzymy, komu ufamy, czego się boimy

Polacy vs dezinformacja. W jakie fałsze wierzymy, komu ufamy, czego się boimy

Źródło:
Konkret24

Nie sądzę, żeby prokuratura mogła tak bezczelnie kłamać - to reakcja Antoniego Macierewicza na informacje, że prokuratura nie znalazła dowodów na wybuch w polskim samolocie, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. Bo na rzekomym wybuchu, do którego miało dojść w tupolewie, Macierewicz i PiS budowali przez lata swoje kłamstwo smoleńskie. Oto jego główne założenia.

10 fałszów Macierewicza. Jak zbudowano smoleński mit

10 fałszów Macierewicza. Jak zbudowano smoleński mit

Źródło:
Konkret24, "Czarno na białym" TVN24

Kobiety czekają na zmianę prawa, a koalicja rządząca dyskutuje zarówno o terminie procedowania czterech projektów ustaw w sprawie aborcji, jak też jego formie. Wyjaśniamy, o jakich projektach mowa, co w nich zaproponowano, jaka musi być ścieżka legislacyjna i dlaczego różna.

"Kodeksowe" i "niekodeksowe". Cztery projekty ustaw dotyczących aborcji

"Kodeksowe" i "niekodeksowe". Cztery projekty ustaw dotyczących aborcji

Źródło:
Konkret24