770, 750 czy może 648 miliardów złotych dla Polski? Czy rząd może wiedzieć, ile dostaniemy pieniędzy z UE?


Najpierw Mateusz Morawiecki mówił o 750 mld złotych dla Polski z unijnego budżetu, potem rząd zaczął promować kwotę 770 mld złotych, a według Krajowego Planu Odbudowy chcemy wykorzystać tylko 648 mld złotych. Ile więc Polska naprawdę otrzyma z UE w latach 2021-2027? Wyjaśniamy, dlaczego podawanie tej kwoty dziś jest ryzykowne i co brać pod uwagę, przeliczając budżet unijny na złotówki.

Pierwsze informacje o tym, ile Polska może otrzymać w nowym unijnym budżecie, pojawiły się po szczycie Unii Europejskiej w lipcu 2020 roku. Zgodzono się wówczas nie tylko na pułapy unijnych wydatków na lata 2021-2027, ale także na utworzenie tzw. Funduszu Odbudowy, który ma pomóc gospodarkom 27 państw UE w walce ze skutkami pandemii COVID-19. Narracja polskiego rządu, w ramach której podawane są setki miliardów złotych, jakimi to Polska ma dysponować w najbliższych latach, dotyczy całego budżetu na lata 2021-2027.

Premier Morawiecki przed głosowaniem nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy mówił o "ponad 770 mld zł w cenach bieżących"
Premier Morawiecki przed głosowaniem nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy mówił o "ponad 770 mld zł w cenach bieżących" tvn24

Decyzje szczytu z lipca ubiegłego roku znalazły odbicie w dwóch dokumentach, które opisywaliśmy już w Konkret24. Jednym z nich jest decyzja Rady z dnia 14 grudnia 2020 roku w sprawie systemu zasobów własnych Unii Europejskiej oraz uchylająca decyzję 2014/335/UE Euratom, która ustanawia unijny Fundusz Nowej Generacji – Next Generation EU (zwany Funduszem Odbudowy). Ta decyzja wymaga ratyfikacji przez wszystkie państwa członkowskie unii. Polski Sejm uchwalił ustawę ratyfikacyjną 4 maja.

Drugi dokument to rozporządzenie Rady z 17 grudnia 2020 roku określające wieloletnie ramy finansowe na lata 2021–2027.

Fundusz Odbudowy to nic innego jak pożyczki, które ma zaciągnąć Unia Europejska do wysokości 750 mld euro w cenach z 2018 roku. Z tej kwoty maksymalnie 360 mld euro ma być przeznaczone na udzielanie krajom UE pożyczek, a maksymalnie 390 mld przeznaczone na wydatki dla tych państw mające na celu zwalczanie skutków gospodarczych pandemii.

Rozporządzenie z 17 grudnia 2020 roku ustaliło górny pułap unijnych wydatków do 2027 roku na 1,074 mld euro. Z tej puli Polsce początkowo miało przypaść 125 mld euro. Ale zaraz po zakończeniu lipcowego szczytu i przez kolejne 10 miesięcy rząd podawał różne kwoty: od 139 mld do ponad 170 mld euro, co może wprowadzać w konsternację. A także rodzić pytanie: ile tak naprawdę Polska dostanie pieniędzy z Unii?

21 lipca 2020 roku: Morawiecki o 750 mld złotych

Tuż po zakończeniu szczytu 21 lipca 2020 roku Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała na Twitterze, że do Polski trafi prawie 125 mld euro. A premier na konferencji prasowej w Brukseli mówił, że takiej kwoty nigdy nie było w historii członkostwa Polski w UE. "Ta kwota, razem z uprzywilejowanymi niskooprocentowanymi pożyczkami, to blisko 160 mld euro i w cenach bieżących to znacznie powyżej 700 miliardów, a nawet 750 miliardów złotych".

Premier Mateusz Morawiecki o wyniku negocjacji budżetowych w lipcu 2020 roku
Premier Mateusz Morawiecki o wyniku negocjacji budżetowych w lipcu 2020 roku tvn24

22 lipca: kancelaria premiera o 776 mld złotych

Dzień po powrocie premiera do Polski jego kancelaria najpierw poinformowała, że "rząd wynegocjował w Brukseli ponad 750 mld zł", ale niedługo potem opublikowała na oficjalnym twitterowym profilu kolejną informację - że do Polski trafi:

139 mld euro w formie bezpośrednich dotacji

34 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek.

Czyli nie 160 mld euro, o których mówił premier, tylko 173 mld euro. W przeliczeniu na złotówki po ówczesnym kursie w lipcu 2020 roku dawało to 776 mld złotych, na co składało się:

623 mld zł bezpośrednich dotacji

153 mld zł pożyczek.

Premier Morawiecki mówił jednak o kwocie 750 mld zł. Skąd ta różnica?

Różne kwoty w złotych podane przez KPRM w lipcu 2020 rokuTwitter

Tu potrzebne jest wyjaśnienie, bez którego nie sposób zrozumieć kolejnych przekazów rządu. Otóż w konkluzjach szczytu przyjęto założenie, że wszystkie kwoty dotyczące unijnego budżetu będą wyrażone cenach euro z 2018 roku. Piotr Maciej Kaczyński, ekspert Centrum Stosunków Międzynarodowych i przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie Team Europe, wyjaśnia to tak: "Zawsze KE przygotowuje projekt budżetu w cenach z ostatniego możliwego terminu. A w 2018 roku komisja zaczęła przygotowywać następny unijny budżet".

W przeliczeniu euro na złotówki zastosowano więc kurs z 2018 roku: 1 euro=4,3 zł. Czyli 173 mld euro dało 750 mld zł według kursu z 2018 roku (kwota zaokrąglona), ale według bieżącego kursu z lipca 2020 roku (1 euro= ok. 4,5 zł) dawało to 776 mld zł.

Specjalizująca się w sprawach europejskich dr hab. Renata Mieńkowska-Norkiene, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, potwierdza, że rozbieżności w prezentowanych kwotach wiążą się właśnie z podawaniem ich w cenach bieżących (czyli na dzień wypuszczenia informacji) lub stałych. Ale nie tylko - wynikają też z zastosowania tzw. deflatora, czyli specjalnego miernika inflacji. Dla Funduszu Odbudowy wynosi on 2 proc. rocznie. Dlatego 750 mld euro Funduszu Odbudowy wyrażonego w kwotach z 2018 roku dawało w 2020 roku już 806,9 mld euro.

11 grudnia: rząd o 770 mld złotych

Kolejny unijny szczyt w grudniu 2020 roku przyniósł niewielkie korekty zarówno w Funduszu Odbudowy, jak i w wieloletnich ramach finansowych. 11 grudnia kancelaria premiera powtórzyła na Twitterze informację, że Polska otrzyma z budżetu unii 139 mld euro bezzwrotnych dotacji i 34 mld euro pożyczek, czyli razem 173 mld euro. Wówczas jednak przeliczono to już na złotówki:

617 mld zł dotacji

152 mld zł pożyczek.

Czyli w sumie w złotówkach dawało to kwotę 769 mld zł - którą w przekazie rządowym (m.in. w wypowiedziach premiera i jego ministrów) - zaokrąglano do 770 mld zł. Wtedy kurs euro wynosił ok. 4,4 zł.

Stosując jednak - zgodnie z dokumentami UE - cenę euro z 2018 roku (4,3 zł), łączna kwota przyznanych Polsce środków z UE na lata 2021-207 wynosiło wtedy w przeliczeniu na złotówki 744 mld zł.

Mateusz Morawiecki o wyniku negocjacji budżetowych w grudniu 2020 roku
Mateusz Morawiecki o wyniku negocjacji budżetowych w grudniu 2020 rokutvn24

27 kwietnia 2021: rząd pokazuje o 2 mld euro mniej, ale wychodzi 769 mld złotych

Pod koniec kwietnia, w związku z oczekiwaną ratyfikacją przez Sejm decyzji o utworzeniu Funduszu Odbudowy, w informacjach płynących z polskiego rządu pojawiły się bardziej szczegółowe informacje. 27 kwietnia kancelaria premiera poinformowała, że Polska otrzyma z Unii 137 mld euro bezzwrotnych dotacji - czyli o 2 mld euro mniej niż informowano w grudniu 2020 roku. Na to ma się składać: 107,9 mld euro w ramach budżetu wieloletnich ram finansowych i 28,6 mld euro z Funduszu Odbudowy - to był pierwszy przekaz KPRM. Ale w innym z tego samego dnia pokazano jeszcze kwotę 34,2 mld euro pożyczek z Funduszu Odbudowy. Na obu rządowych grafikach widniało hasło "770 mld zł dla Polski".

Kwoty unijnych środków, jakie KPRM podawał 27 kwietnia 2021 roku Twitter

Skąd trzecia kwota? Otóż wcześniej rząd podawał łączne sumy bezzwrotnych dotacji z Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027 i Funduszu Odbudowy - a teraz pokazał je w rozbiciu na poszczególne pozycje. Lecz nawet tak prezentując kwoty, suma daje 170,7 mld euro - po ówczesnym kursie 4,5 zł/euro dawało to 769 mld zł - które rząd zaokrąglał do 770 mld.

Natomiast gdyby stosować kurs euro z 2018 roku, byłoby to 735 mld zł.

30 kwietnia: z Krajowego Planu Odbudowy wynika, że dostaniemy 648 mld złotych

30 kwietnia polski rząd przyjął projekt Krajowego Planu Odbudowy. To dokument pokazujący, w jaki sposób państwo ma zamiar wykorzystać pieniądze – zarówno dotacje jak i pożyczki – z Funduszu Odbudowy. W planie zapisano, że rząd zamierza wydać całą przypadająca Polsce pulę dotacji w wysokości 23,9 mld euro - a nie, jak podała trzy dni wcześniej kancelaria premiera: 28,6 mld euro. Jeśli zaś chodzi o pożyczki, to z puli 34,2 mld euro, którą nam przyznano, rząd zamierza na razie wykorzystać tylko jedną trzecią - 12,1 mld euro. Tu wyjaśnienie: z pożyczek możemy korzystać, ale nie musimy wybierać całej puli, dlatego w KPO rząd zapisał, że będzie wnioskował o 12,1 mld euro kredytów.

Przy założeniu, że kwota dotacji z wieloletnich ram finansowych pozostanie jako 107,9 mld euro, ogólna kwota środków unijnych, jakie polski rząd chciałby wykorzystać w latach 2021-2027wyniosłaby 144 mld euro.

Według kursu euro z 2018 roku byłoby to 619 mld zł, a według kursu bieżącego – 648 mld zł.

4 maja: rządowy portal liczy inaczej i wychodzi 762 mld złotych

W związku z przyjęciem przez rząd Krajowego Planu Odbudowy i wysłaniem go do Brukseli do akceptacji Komisji Europejskiej ministerstwo funduszy razem z kancelarią premiera i BGK uruchomiły portal o środkach finansowych dla Polski: liczysiepolska.gov.pl. Tam informują, że z Funduszu Odbudowy otrzymamy:

24,9 mld euro dotacji (przypomnijmy: w KPO zapisano 23,9 mld euro; wcześniej rząd informował o 28,6 mld euro)

34,2 mld euro w formie pożyczek (w KPO zapisano, że chcemy wziąć 12,1 mld euro pożyczek)

Do tego podano wysokości różnych funduszy, które Polska będzie miała do dyspozycji do 2027 roku. W sumie według informacji portalu będzie to 167,3 mld euro. W przeliczeniu na złotówki daje to: 719 mld zł według kursu euro z 2018 roku albo 762 mld zł według kursu bieżącego.

To ile w końcu dostanie Polska?

O różnice w podawanych kwotach zapytaliśmy 4 maja Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Częściowo biorą się stąd, że od maja do listopada 2020 roku wartość bezzwrotnych funduszy dla poszczególnych państw członkowskich UE ulegała zmianom. "Wynikały one wprost z konstrukcji klucza rozdziału tych środków, który oparto na zmiennych w czasie prognozach wzrostu gospodarczego na lata 2020-2021. Dlatego, choć w pierwotnej wersji podziału funduszy – bazującej na prognozach KE z maja 2020 roku - Polsce przypadało ok. 24,9 mld euro wsparcia, po listopadowej aktualizacji prognoz KE kwota ta zmalała do 23,9 mld euro (według kursu bieżącego euro)" - odpowiedziało nam ministerstwo.

I dodaje: "Na niewielkie różnice w kwotach może też wpływać przyjęty do obliczeń kurs euro/złoty. Co do zasady: do przeliczania środków unijnych z euro na złote przyjmuje się kurs NBP z danego dnia, ale jest praktyka stosowana długoterminowego kursu euro/złote, który obecnie bliski jest poziomowi 4,5."

Ile więc ostatecznie dostaniemy pieniędzy z Unii? W odpowiedzi Ministerstwa Funduszy i Rozwoju czytamy: "około 170 mld euro, co w przeliczeniu na złote daje kwotę ok. 770 mld zł wyrażoną w cenach bieżących."

Tylko że ministerstwo funduszy pomija fakt, że w Krajowym Planie Odbudowy zapisano, iż Polska chce skorzystać tylko z jednej trzeciej puli pożyczek, a to - jak napisaliśmy powyżej - obniża ogólną kwotę środków finansowych.

...a po odliczeniu składki członkowskiej?

W dodatku, podając co chwilę kwotę unijnego budżetu dla Polski, rząd pomija istotną kwestię: składki, którą Polska jak każdy kraj UE wpłaca do wspólnego budżetu. Jedyna oficjalna wzmianka na ten temat jest w uzasadnieniu do ustawy o ratyfikacji decyzji rady o zasobach własnych. Otóż w nowej perspektywie budżetowej do 2027 roku Polska, jak oszacowano to w uzasadnieniu do ustawy, do unijnego budżetu będzie wpłacać 6,5 mld euro - co da w sumie 45 mld euro.

Składki do budżetu wpłacane są co miesiąc w wysokości 1/12 rocznej składki. Gdyby więc odjąć od kwoty 770 mld zł (tej, którą rząd uznaje obecnie za jedynie obowiązującą) wszystkie wymagane do 2027 roku składki, wychodzi, że Polska będzie miała na czysto ok. 570 mld zł.

Ale nie wszystko od razu. Komisja Europejska uruchamia wypłatę funduszy kilka razy w roku - co kwartał wypłaca fundusze na dopłaty dla rolników, co dwa miesiące - na wniosek krajowych instytucji, które w danym kraju zarządzają realizacją unijnych programów. Płatności realizowane są w euro.

Tak więc do 2027 roku - jak wciąż utrzymuje rząd - mamy otrzymać w sumie w ramach Funduszu Odbudowy oraz Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027 170 mld euro. Pomniejszając tę kwotę o szacowane składki do unijnego budżetu - czyli ok. 45 mld euro w ciągu siedmiu lat - wychodzi netto 125 mld euro. Wszelkie przeliczanie poszczególnych kwot składowych na złotówki zawsze będzie obciążone ryzykiem, jako że:

podaje się je według kursu euro na dany moment

nie uwzględnia się składki członkowskiej Polski do unijnego budżetu

wysokość składki danego państwa nie jest stała

...a pieniądze z budżetu unijnego przelewane są jednak w euro.

Autorzy wspomnianego uzasadnienia do ustawy twierdzą, że Polska będzie i tak największym beneficjentem netto w Unii Europejskiej. Natomiast Piotr Maciej Kuczyński przywołuje obliczenia prof. Wolfganga Petzolda z uniwersytetu w Bremen, który stawia nasz kraj na trzecim miejscu po Włoszech i Hiszpanii.

Z kolei, jak zauważa prof. Mieńkowska-Norkiene, składka do unijnego budżetu zależy od naszego PKB. "Im będzie wyższy, tym nasza składka będzie rosnąć, a bilans będzie mniejszy" - wyjaśnia. "Obstawiam, że wciąż będziemy dużym beneficjentem z uwagi na ogromne pieniądze z Next Generation EU, a co do wieloletnich ram finansowych - na początku pewnie też, potem zapewne będziemy płacili coraz więcej" - pisze w analizie dla Konkret24.

Od wejścia Polski do Unii 1 maja 2004 roku do 31 marca 2021 roku otrzymaliśmy - według informacji Ministerstwa Finansów - 200 584 250 040 euro, a do unijnej kasy wpłaciliśmy 64 741 059 927. Na czysto mieliśmy więc 135 673 341 064 euro.

Autor: Piotr Jaźwiński / Źródło: Konkret24; zdjęcie: Wojciech Olkuśnik/PAP, TVN24

Pozostałe wiadomości

Moim celem jest niedopuszczenie do budowy żadnej elektrowni wiatrowej - oświadczył prezydent USA Donald Trump w styczniu tego roku. Było to jego kolejne już wystąpienie, w którym opowiadał o szkodliwości farm wiatrowych, mijając się z prawdą w każdym zdaniu. Nic nowego? Owszem, ale Trump ma swój powód, by te fake newsy głosić.

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Walka Trumpa z wiatrakami. A tak naprawdę z kim?

Źródło:
TVN24+

Jedni utrzymują, że to "pierwszy polski prom z programu PiS", drudzy - że za czasów PiS projekt promu właściwie podzielił los słynnej stępki. Jeszcze zanim prom Jantar Unity zacumował w Szczecinie, politycy obu stron rozpoczęli propagandę sukcesu - swojego. I obie strony wprowadzają opinię publiczną w błąd.

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Kłócą się o "pierwszy polski prom od 30 lat". Ilu ojców ma ten sukces?

Źródło:
Konkret24

Miliony wyświetleń w internecie generuje nagranie mające udowadniać, że poprzez użycie ciekłego azotu można wytworzyć na jeziorze mocny lód, po którym przejdzie człowiek. Rzeczywiście, bohaterowi filmu się to udaje. A jak jest w rzeczywistości?

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Można zamrozić jezioro ciekłym azotem i po nim przejść? "Odradzam"

Źródło:
Konkret24

Kto by uwierzył, że stara fotografia z ośrodka dla cudzoziemców zyska po trzech latach drugie życie - w postaci fake newsa. Oraz że powodem będzie stół z jedzeniem. A tak się stało. Fejka rozpowszechnił między innymi poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

"Pyszne jedzonko" w ośrodku dla cudzoziemców. Ale fejk niesmaczny 

Źródło:
Konkret24

"Dobra taktyka", "genialny pomysł" - polscy internauci chwalą francuskich rolników, którzy podczas demonstracji przeciw umowie Unii Europejskiej z Mercosur mieli rzekomo wpaść na pomysł napuszczania stad byków na kordony policji. Nagranie z tej "akcji" szeroko rozchodzi się w sieci.

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Rolnicy "wypuszczają byki" na policjantów? Dziwna ta "corrida"

Źródło:
Konkret24

Były premier uderza w obecny gabinet, twierdząc, że w czasach Donalda Tuska "luka VAT znowu rośnie". I mimo że ten wskaźnik w ostatnim czasie budzi kontrowersje, to dane krajowe i unijne nie potwierdzają słów Mateusza Morawieckiego.

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Morawiecki grzmi: luka VAT znowu rośnie. Gdzie?

Źródło:
Konkret24

Podobno po tym, jak Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny akt o usługach cyfrowych, nie mamy się czym martwić - bo przecież prawo umożliwia blokowanie wszystkich nielegalnych treści w sieci. Tak przekonują ludzie prezydenta. Na pewno nie uwierzy im 15-latka, której policja już odmówiła pomocy. My również nie liczmy na to, że gdy nasze zdjęcie zostanie "rozebrane" przez AI, polskie prawo nam pomoże.

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Skutki weta Nawrockiego? Polacy zostali w bikini, a tak naprawdę - bez

Źródło:
TVN24+

"Patrol konfidentów", "cały kraj zamienia się w kraj donosicieli" - takie komentarze wzburzonych internautów można przeczytać pod ogłoszeniami o naborze do samozwańczej "służby sąsiedzkiej" w wielu polskich miastach. Zaczęliśmy więc jej szukać - i przestrzegamy przed tymi ogłoszeniami.

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

"Służba sąsiedzka. Kto chętny dołączyć?". Uwaga na te ogłoszenia

Źródło:
Konkret24

Prawo i Sprawiedliwość straszy, że w 2026 roku zdrożeją ceny biletów w komunikacji miejskiej w dużych miastach - bo tak zdecydował rząd Tuska. To przykład, jak w jednym przekazie można podwójnie manipulować.

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

W dużych miastach bilety "zdrożeją o 10 procent"? Co oni wymyślili

Źródło:
Konkret24

Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro twierdzi, że jego wyjazd na Węgry nie był ucieczką. I że ze zdziwieniem dowiedział się - będąc już za granicą - że planowano przeciwko niemu jakieś postępowanie. Przypominamy więc, o czym i kiedy informowano publicznie w jego sprawie.

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Ziobro: "nie wiedziałem, że uruchomią postępowanie". Przypominamy sekwencję zdarzeń

Źródło:
Konkret24

Nagranie, na którym amerykański biskup zabrania rzekomo agentom ICE wejść do kościoła, obiegło media społecznościowe - za granicą i w Polsce. Jest gorąco komentowane w związku z tragedią w Minneapolis. W tym filmie nie chodzi o prawdę, ale może chodzić o pieniądze.

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

"Nie jesteście tu mile widziani". Starcie biskupa z agentem ICE - czy z rzeczywistością?

Źródło:
Konkret24

Setki tysięcy wyświetleń generuje w internecie nagranie pokazujące zamieszki na ulicach, podczas których podpalane są samochody. Rozpowszechniający je internauci twierdzą, że to Iran podczas trwających tam teraz przeciwrządowych manifestacji. Inni podają jednak, że to Paryż albo Los Angeles. Nikt z nich nie ma racji.

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Tak, Irańczycy "walczą na ulicach". Ale na tym filmie tego nie widać

Źródło:
Konkret24

Wielka Brytania na czele, Polska w czołówce - tak wyglądać ma "ranking" krajów z największą liczbą aresztowanych za wpisy w internecie. Gdy jednak zajrzeć do źródeł, ta efektowna narracja szybko się rozpada.

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

"Polska w światowej czołówce aresztowań za wpisy" w sieci. "Skąd to wzięli"

Źródło:
Konkret24

Internauci chwalą rzekome "odchudzenie" kalendarza szczepień dzieci w USA - i jednocześnie krytykują aż "88 szczepionek" w polskim kalendarzu. Na dokładkę snują teorie spiskowe o nazistowskiej symbolice. Cała ta narracja to zlepek nieporozumień i błędnego porównywania liczby zastrzyków do liczby podawanych szczepionek.

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Kalendarz szczepień, 88 szczepionek i liczba Hitlera. Tym razem sięgają po "magię liczb"

Źródło:
Konkret24

Unia Europejska "przyjęła nas do swojego grona, aby doić z kasy" - tak internauci komentują informację o horrendalnej kwocie 2,5 biliona złotych, które Polska miałaby rzekomo zapłacić za unijny system handlu uprawnieniami do emisji CO2. To jednak podwójna manipulacja związana z raportem pewnej fundacji. Pokazujemy, kto za nią stoi.

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

"Polska zapłaci aż 2,5 biliona złotych za ETS2?"

Źródło:
Konkret24

W Niemczech zarabia się lepiej, a że ceny w Polsce mamy już podobne jak tam, to poziom życia Polaków jest trzykrotnie niższy niż Niemców - taką ekonomiczną tezę ogłosił sędzia Kamil Zaradkiewicz. Tylko że posłużył się złymi wskaźnikami i starymi danymi. Co więc dane ekonomiczne mówią o życiu w Polsce i Niemczech?

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

"Polak ma trzy razy niższy poziom życia niż Niemiec"? Aż tak to nie

Źródło:
Konkret24

Tysiące wyświetleń generuje w sieci nagranie z polskimi dziećmi śpiewającymi ukraiński hymn. Sprawę nagłośnił poseł PiS Dariusz Matecki - wraz z przekazem, że "dzieci zmuszane są do śpiewania hymnu Ukrainy". Nie ma na to potwierdzenia, nagranie jest stare, a publikowanie go teraz ma zapewne służyć wzmacnianiu antyukraińskich nastrojów.

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Matecki i "dzieci zmuszone do śpiewania ukraińskiego hymnu". Polityczna gra fałszem

Źródło:
Konkret24

Amerykańskie działania w Wenezueli miały wywołać masowe protesty w Stanach Zjednoczonych - twierdzi poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej. Tylko że nagrania, które ma potwierdzać jego tezę, nie mają związku z aktualnymi wydarzeniami.

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

"Masowe protesty" przeciwko interwencji Trumpa w Wenezueli? Nie na tych nagraniach

Źródło:
Konkret24

Tłumowi ludzi na ulicach Madrytu towarzyszy podniosła muzyka w tle. To nagranie, które zdobywa popularność w sieci, ma być dowodem na "chrześcijańskie przebudzenie" Hiszpanii. W rzeczywistości filmik nie pokazuje żadnej manifestacji religijnej.

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Wyszli na ulice i "ogłaszają Hiszpanię narodem chrześcijańskim"? Nie po to się zebrali

Źródło:
Konkret24

"Maduro jest wożony po Nowym Jorku i pokazywany mieszkańcom miasta", "Trump woził go po ulicach jak schwytane zwierzę" - twierdzą internauci, którzy zamieszczają i komentują nagranie pokazujące przejazd otwartej furgonetki. Nic nie wskazuje, że był w niej przewożony wenezuelski dyktator.

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Maduro wożony ulicami Nowego Jorku "jak trofeum"?

Źródło:
Konkret24

Prezydent USA Donald Trump mówi o "doktrynie Donroego", która ma być czymś więcej niż słynna doktryna Monroego. Eksperci dostrzegają podobieństwa, ale też wskazują różnice. Co takiego ogłosił piąty prezydent Stanów Zjednoczonych James Monroe?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Donald Trump "reaktywuje" doktrynę Monroego. Czyli co?

Źródło:
Konkret24

"Zobacz Donaldzie Tusku, jak kończą dyktatorzy" - napisał na platformie X były minister w rządzie Zjednoczonej Prawicy Mariusz Kamiński, zamieszczając rzekome zdjęcie Nicolasa Maduro pojmanego przez żołnierzy USA. To nie tylko "przekroczenie kolejnych granic", lecz przede wszystkim fałszywka.

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Kamiński o aresztowaniu Maduro. "Przekroczenie granic". W dodatku fejk

Źródło:
Konkret24

Zdaniem części wojskowych opublikowanie tych zdjęć było "absolutnie niedopuszczalne" i "kompromitujące". Według ekspertów wojskowości - na pewno niepotrzebne. I choć Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ripostuje, że zdjęcia z wizyty prezydenta na wschodniej granicy nie ujawniają wrażliwych danych, to pewne informacje zawierają. Komu i do czego przydatne?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Stoją i patrzą w mapy. Przeciwnik też patrzy. Co widzi?

Źródło:
TVN24+

Witajcie w roku, w którym świat będą wam objaśniać już niekoniecznie eksperci, tylko sztuczna inteligencja. Gdy algorytmy staną się tak potężne jak rządy - a te będą się mierzyć z masowym eksportem chaosu, nie tylko ze strony Kremla. Przedstawiamy pięć głównych zagrożeń w sferze dezinformacji w 2026 roku, których trzeba być świadomym.

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

"Eksport chaosu". Co nam grozi w 2026 roku

Źródło:
TVN24+

To nie przypadek, że kolejne incydenty dotyczące bezpieczeństwa Polski szybko stają się paliwem do podsycania antyukraińskich nastrojów. I że treści takie pojawiają się na profilach niemających nic wspólnego z polityką. Kto sądzi, że to tylko opinie "zwykłych Polaków" - jest w błędzie. To skoordynowane akcje sieci fałszywych kont, których mechanizm ujawnili właśnie analitycy DFRLab.

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Jesteś na grupie dla biegaczy? Albo o nieruchomościach? Oni też tam są

Źródło:
Konkret24, DFRLab

Setki tysięcy wyświetleń generuje w mediach społecznościowych nagranie mające pokazywać, jak zachowywali się mieszkańcy Niemiec - głównie przybysze z innych krajów - w ostatnią sylwestrową noc. Film rozpowszechniają zarówno polscy, jak i zagraniczni internauci, pisząc na przykład, że to Berlin. Sprawdziliśmy, skąd i z kiedy on pochodzi.

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

"Wczoraj przejęli miasto"? Ani to "wczoraj", ani Berlin

Źródło:
Konkret24

Poseł PiS Michał Wójcik ostrzega, że rząd "prowadzi kraj na ścianę". Przekonuje, że "nikt nie chce kupować polskiego długu" mimo tego, że polskie obligacje są oprocentowane wyżej niż obligacje innych państw UE. A jak jest naprawdę?

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Wójcik: nikt nie chce kupować polskich obligacji. "Bzdura"

Źródło:
Konkret24

Doszło do tego, że odczłowieczamy wyimaginowanego wroga. Że reagujemy stadnie na mentalne kotwice, które zostały sprytnie aktywowane w debacie publicznej. I że tezy dotychczas wątpliwe zaczęliśmy uznawać za prawdę, bo legitymizują je politycy. To, co się wydarzyło w dezinformacji w 2025 roku, pokazuje, że wystarczy zmodyfikować metody i przesunąć granice, by polityka strachu zbierała swoje żniwo.

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Osiem trendów dezinformacji w 2025 roku. Jak pękały kolejne granice

Źródło:
TVN24+

Po zakończeniu wojny z Rosją Polska i Ukraina mogłyby się połączyć - informacja o petycji z takim postulatem wywołuje falę oburzenia w sieci, podsycając antyukraińskie nastroje. Bo taki właśnie jest cel tego manipulacyjnego przekazu.

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

"Petycja o połączeniu Polski i Ukrainy". Tak się sieje zamęt

Źródło:
Konkret24