Polityka

Polityka

W ostatnim tygodniu kampanii wyborczej przed II turą wyborów samorządowych premier Mateusz Morawiecki odwiedził 11 miast, prezes PiS Jarosław Kaczyński – osiem. Liderzy Koalicji Obywatelskiej popierali swoich kandydatów w 9 miastach. Sprawdziliśmy, jak wizyty partyjnych liderów przełożyły się na wyborcze wyniki.

Aby państwo miało swoją sterowność, konieczna jest suwerenność informacyjna - powiedział premier Mateusz Morawiecki 29 października na gali Gazety Bankowej. Premier powołał się na słowa prof. Tymothy Snydera, który o pojęciu "suwerenności informacyjnej" mówił w trakcie debaty w TVN24. Czy mówił jednak o tym samym, co premier? Przyglądnijmy się tym wypowiedziom.

To są twarde liczby, twarde dane - nasze zwycięstwo nie podlega najmniejszej wątpliwości - mówił podczas konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Internauci zwrócili jednak uwagę na liczne, ich zdaniem, pomyłki w prezentowanych wizualizacjach. Sprawdziliśmy, skąd rozbieżności.

Na kilka dni przed 11 listopada nie brakuje pytań na temat kształtu obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Jedna z największych wątpliwości dotyczy obecności zagranicznych gości na uroczystości. Prześledziliśmy wypowiedzi przedstawicieli władz na ten temat.

Zarabiali tysiące złotych w spółkach skarbu państwa, mieli nie startować w wyborach. Sprawdzamy, czy radni PiS rzeczywiście zastosowali się do decyzji władz partii, które zapowiedziały, że takie osoby nie będą mogły ubiegać się o mandat.

"Dzisiaj mamy w Polsce opozycję totalną, opozycję, która odrzuca jakąkolwiek współpracę, która odwołuje się do zajść ulicznych, która odwołuje się do zagranicy, ale nie musi tak być" – mówił 27 października prezes PiS Jarosław Kaczyński na wyborczym wiecu w Przemyślu. Sprawdzamy, jak wygląda współpraca opozycji z PiS na poziomie ustawodawczym.

„Bitte um Votum” – tak miał brzmieć jeden z napisów na plakacie wyborczym Bogdana Wenty, który opublikował w piątek na swoim profilu na Twitterze poseł PiS Dominik Tarczyński. Autor wpisu najpierw wyjaśniał, że plakat to „mem”, a w końcu go usunął.

O tej sprzeczności w przepisach wiadomo co najmniej od dziesięciu lat, ale nigdy jej nie poprawiono. W efekcie mamy polityczno-prawny konflikt w sprawie ponownego objęcia przez Hannę Zdanowską urzędu prezydenta Łodzi. Można było go uniknąć, tym bardziej, że i posłowie, i przedstawiciele MSWiA mieli świadomość istnienia kolizji przepisów.

5 procent dla partii i komitetów wyborców, 8 procent dla koalicji – to generalna zasada, umożliwiająca startującym w wyborach w Polsce uczestniczenie w podziale mandatów. Co wcale nie oznacza, że przekroczenie tych progów daje podstawę do tego, by kandydaci, którzy otrzymali sporą liczbę głosów mogli się cieszyć mandatem radnego czy posła. Tłumaczymy "metodę D’Hondta".

Według polityków PiS, za czasów rządów Platformy Obywatelskiej do Polski Wschodniej trafiało mniej pieniędzy niż do Polski Zachodniej, gdzie PO miała największe poparcie. Sprawdzamy jakie kwoty przyznano tym regionom z funduszy europejskich.

"Wielu ludzi sobie zadaje pytanie, dlaczego Unia Europejska zabrania tego, dlaczego zabrania tamtego. Dlaczego, taki banalny przykład, w sklepie w Polsce nie można kupić w tej chwili zwykłej żarówki?" - pytał Andrzej Duda. Sprawdziliśmy, czy przykład, jaki podał, można uznać za dowód na "niedosyt demokracji", jaki zdaniem polskiego prezydenta, panuje w Unii Europejskiej.

Poseł Robert Winnicki oskarżył rząd o to, że w tajemnicy podpisał w Marrakeszu deklarację, w której zobowiązał się przyjąć imigrantów z Afryki i walczyć z ksenofobią. W sieci internauci nie dowierzają, mówią o skandalu i pytają, czy rzeczywiście polski rząd podpisał dokument. Deklaracja z Marrakeszu rzeczywiście została podpisana, tyle że część internautów myli dokumenty. Wyjaśniamy skąd nieporozumienia.

Gorący czas poprzedzający wybory, także samorządowe, sprzyja rozpowszechnianiu nieprawdziwych informacji i wprowadzaniu w błąd potencjalnych wyborców. W sieci istnieje m.in. fałszywy profil Państwowej Komisji Wyborczej. W okresie wyborczym należy szczególnie uważać, by korzystać tylko ze zweryfikowanych źródeł.

„Perekińczyk” – takiego słowa użył premier Mateusz Morawiecki podczas spotkania wyborczego z mieszkańcami Jasionki na Podkarpaciu. To kolejny, po „ojkofobie” – określeniu użytym przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, synonim zdrajcy, który ostatnio pojawił się w polskiej polityce.